IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój o numerze 13

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość

avatar
Uczeń EAT
Posty : 400
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Pokój o numerze 13   Czw Paź 22, 2015 12:12 pm

Eliemu natomiast cały czas chodziły po głowie słowa nowego znajomego. Kolegować się z nim na dłużej nie miał naprawdę zamiaru, w końcu był władającym a on sam bronią. To nie wychodziło. Zupełnie jak przyjaźń damsko-męska, jedno w końcu zacznie chcieć czegoś więcej, drugie niekoniecznie i bum, kłótnia, rozstanie, koniec znajomości, palenie swoich zdjęć, no, Elijah obejrzał w swoim życiu wystarczająco nudnych, Francuskich seriali, by wiedzieć o tym w stu procentach. Skoro jest nowym świeżakiem to może nie będzie na siłę szukał partnera. Chyba, że już jest zaznajomiony z tym co może potrafić, wtedy zdecydowanie będzie go szukał, a to może przeszkodzić uczniowi w zostanie death scythe. Obiecał sobie, że już nie da się omamić nikomu i niczemu oraz będzie wytrwale dążył do celu. Może on sam jest jak postać takiej mody na sukces? W każdym razie nie chciał być, więc została mu tylko jedna, jedyna opcja. Zdystansować się. Z Salimem też tego próbował, ale nie pykło do końca tak jak chciał. Może teraz pójdzie mu lepiej? Musi. Nie ma innej opcji.

Eli też nie sądził, że chłopak się wywyższał. W końcu były dwie opcje, albo nie wie co go czeka, albo wie. W jednym przypadku nie zostanie zaskoczony, w drugim dostanie łomot i zmieni swoje światopoglądy. Czy uczeń EATu musiał się tym przejmować? Raczej nie. W końcu to tylko słowa nowego współlokatora. Człowieka, który aktualnie chce go namalować. On był powalony na pewno, na sto procent. Tu się uczy jak przetrwać, walczyć, nie dać się zabić w prawdziwym świecie, a on tak po prostu stawia malowanie na jedno ze swoich podstawowych pytań. Chłopak westchnął, kończąc słanie łóżka. Teraz było ładne i czyste, bez żadnego, nawet najmniejszego wgniecenia na sobie.
- Nie idę spać - stwierdził, mając zamiar dodać coś jeszcze, ale się powstrzymał. Za dużo przebywał z Salimem i język zaczął mu się rozwiązywać. Wolał siebie sprzed znajomościz rudowłosą mendą, więc i to musiał w sobie naprawić. W końcu przecież Seth doskonale widział, że on tylko je słał, by było czyste. Po co zadawać głupie pytania? Teraz Eli wziął się za układanie książek na regale. Musiały pospadać... nawet nie pamiętał kiedy. Jednakże oprócz tego, co właśnie robił, jego część pokoju była już klinicznie czysta. Zupełnie jak wcześniej. Bardzo dobrze.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t82-nienawidze-cie-elijah-2015

avatar
Uczeń NOT
Posty : 12
Data dołączenia : 20/10/2015

PisanieTemat: Re: Pokój o numerze 13   Nie Paź 25, 2015 10:39 pm

Seth nie należał do osób, które zastanawiały się nad czymkolwiek dłużej niż przez pięć sekund. Jeśli coś przyszło mu do głowy, już w niej zostawało i nie rozpamiętywał tego, jeśli nie - najwyraźniej nie było godne uwagi. Nie zagłębiał się w analizę istoty rzeczy z tej prostej przyczyny, że wolał bezpieczną prostotę. Ale tylko do czasu, aż znalazł coś lub kogoś, co rzeczywiście go zafascynowało. A Elijah chwilowo był jego obiektem zainteresowania. I prawdopodobnie tylko dlatego zwracał uwagę na jego milczenie. To nie była cisza mówiąca "nie interesujesz mnie", a raczej ta typu "zastanawiam się nad czymś, czego nie powinienem ci mówić". Że też ciszy nie można uchwycić farbami. Druga rzecz, że nawet gdyby chłopak wiedział, o czym myśli jego nowy współlokator, nie zrozumiałby tego. Szukał partnera, oczywiście, ale czekał także na odpowiednią chwilę. Z opowieści Layli wiedział doskonale, że potrzebuje broni, by się rozwijać. A czy nie tego chciał? Nie znał tych wszystkich wątpliwości, które krążyły po głowie ciemnowłosego.
Władający wyciągnął wymięty, zmęczony życiem szkicownik i kawałek węgla. Zaczął coś szkicować, ale nie utracił zainteresowania Elim. Po prostu nie uważał, że musi zachowywać kontakt wzrokowy podczas rozmowy. I to nie tak, że nie wziął sobie do serca odmowy chłopaka. Ale o rysowaniu nie było mowy. I tak zaczął od zarysowywania pokoju.
- W takim razie nie uważasz, że to trochę bez sensu? - zapytał. - Zdążysz jeszcze zepsuć tę pościel. Po co na siłę robić takie rzeczy?
Wyglądało mu to, jakby Elijah po prostu musiał się czymś zajmować. Widział to setki razy. Szukanie sobie zajęcia, nawet najgłupszego tylko po to, by nie zwariować. Cokolwiek, byleby trzymało przy rzeczywistości. Mogło tak być, mogło tak nie być. Nie wiedział. Nie zawsze miał rację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń EAT
Posty : 400
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Pokój o numerze 13   Pon Paź 26, 2015 7:16 pm

Elijah był zdegustowany wręcz osobnikiem, który siedział na łóżku i przyglądał mu się badawczo. Już tam ten fakt nie byłby aż tak bolesny, jednak to był ten wzrok, przyprawiający chłopaka o przewrót żołądka, raka trzustki i śmierć kliniczną po tygodniu śpiączki spowodowanej cukrzycą. Nienawidził wręcz, gdy ktokolwiek się na niego wręcz jopił jak na okaz w zoo. Patrzcie państwo, oto uczeń EAT, który na pewno za dwa siedemdziesiąt umili wam czas swoją osobą. Możecie się gapić, ale nie karmcie, bo was zamorduje z zimną krwią, by zdobyć wasze dusze. Ech. Tak właśnie myślał o tym wzroku Eli, kończący robić rzeczy, by jego część pokoju wyglądała jak zawsze - nieskazitelnie czysto. Gdy tylko na powrót odwrócił się do Setha, zaobserwował, że ten skądś wytrzasnął już szkicownik, no najpewniej ze swojej torby, i zaczął coś szkicować. W sumie, to nawet był ciekaw tego, co on tam bazgrze, mimo że z drugiej strony nie chciał się do niego zbliżać nawet na metr. Mógłby się przyzwyczaić do jego obecności, zaprzyjaźnić, a potem zostaliby partnerami. To zawsze się kończyło właśnie w ten sposób, a jedyne czego chciał Elijah, to żeby ominąć część z synchronizacją dusz. Westchnął do siebie i przewrócił oczami, siadając na swoim łóżku i wyjmując książkę do bestiarystyki. Nauka była w końcu całym jego życiem, nie mógł zawalić żadnego wykładu, ani żadnych ćwiczeń, które powoli zbliżały się do Shibusen pomimo niebezpieczeństwa. Chłopak także ostatnio słyszał też o śmierci wicedyrektorki. Nad szkołą naprawdę zbierały się czarne chmurzyska, więc uczeń musiał być gotowy do jej obrony, nieważne ile czasu będzie musiał na to poświęcić. A także nieważne, czy będzie sam, czy z władającym. Odpuścił sobie też odpowiadanie na ostatnie słowa Setha. Nie chciał tłumaczyć dlaczego to robił. Lubił, to robił, czemu w ogóle ktoś mówi do innych takie rzeczy? Ale żeby nie wyglądało, że olał, czy coś, po prostu wzruszył ramionami.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t82-nienawidze-cie-elijah-2015

avatar
Uczeń NOT
Posty : 12
Data dołączenia : 20/10/2015

PisanieTemat: Re: Pokój o numerze 13   Pon Paź 26, 2015 8:14 pm

Nieszczególnie zabiegał o uwagę Elisia. Po prostu szkicował dalej, a z każdym kolejnym ruchem nadgarstka coraz bardziej zatracał się w papierowo-węglowym świecie. Na kartce powstawał już wykrzywiony obraz pokoju, w którym siedzieli chłopcy. Ale był pusty. Jeszcze.
Seth zamknął szkicownik, a węgiel odłożył na pościel, nie przejmując się tym, że ją zabrudzi. W jego pokoju w domu też zawsze panował burdel. Plamy farby tu, plamy tam, pościel na podłodze, daleko od łóżka, ślady węgla na ścianach. Kogo obchodził porządek? Powoli i spokojnie znów skierował swój wzrok na współlokatora. Jego chyba obchodził. Tak to w każdym razie wyglądało. No cóż, władający nieszczególnie lubił kłótnie - takie marnowanie energii, którą można poświęcić na coś ciekawszego - więc postanowił nie wchodzić mu w drogę. Po prostu postara się, żeby jego bałagan nie wchodził na połowę Elijah. I problem z głowy. To nie powinno być trudne.
Na to, że ciemnowłosy mu nie odpowiedział też nie zareagował. Widocznie nie zależało mu jakoś bardzo na odpowiedzi. Ot, pierwsze, co mu przyszło do głowy. Nic ponadto. Zresztą to nie to, że chciał z nim rozmawiać. Po prostu chłopak wydał mu się interesujący, a niewiele mógł się o nim dowiedzieć tylko obserwując. I tyle.
Własnych książek Seth jeszcze nie kupował, toteż z niejaką ciekawością zerknął na podręcznik nowego kolegi. Pamiętał jeszcze, że kiedyś dużo się uczył. I dużo czytał. Dawno temu, nim poznał Laylę. Był ciekawy, czy w Shibusen wróci mu ten nawyk. Powątpiewał, aczkolwiek zakładał taką możliwość. W gruncie rzeczy cenił ludzi, którzy mieli cierpliwość do nauki. Sam już nią nie dysponował.
- Ludzie w większości uczą się, gdy muszą czymś sobie wypełniać myśli. Szczególnie uczniowie - jasnowłosy glebnął się na łóżko i zasłonił oczy wierzchem dłoni. Trochę za jasno. Odrobinę. - Jakie myśli zastępujesz wiedzą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Pokój o numerze 13   Wto Paź 27, 2015 2:52 pm

(ノಠ益ಠ)ノ彡┻━┻

Wszystko było cudownie. Za oknem krzyczały dzieci i śpiewały ptaki. Słońce sobie świeciło a chmurki leniwie płynęły po niebie. Całą tą sielankę przerwał kamień który nagle wleciał przez okno. Szkło obsypało was jak i podłogę jednak na szczęście nikomu nic się nie stało. Za oknem jednak widać było dwójkę chłopaków z innej części akademika. Chłopcy najwyraźniej nie byli zadowoleni z waszego wprowadzenia się tutaj i okazywali to bardzo prostacko sformułowanymi okrzykami wyzywając wasz duet na pojedynek.

Co bardziej zacieśnia więzi między ludzkie niż bijatyka?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń EAT
Posty : 400
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Pokój o numerze 13   Wto Paź 27, 2015 3:46 pm

Co to ja tam wspominałam o tym, że połowa pokoju należąca do Eliego wróciła do nieskazitelnej czystości? No, zapomnijcie o tym w takim razie. Ledwie chłopak zdążył się skupić na nauce, oraz czynnym ignorowaniu nowego współlokatora, do pokoju wpadł dość spory kamień, zmieniając okno w mak, a także brudząc podłogę odłamkami szkła połączonymi z ziemią.
- merde - uczeń zaklął w swoim ojczystym języku pod nosem i wstał z łóżka, nie omieszkując zostawić książki tak, gdzie znajdowało się jej miejsce, czyli na malutką półeczkę, stojąca obok biurka. Wyprostował się i spojrzał za, właściwie, to dziurę pozbawianą szyby w ścianie, uważając na resztki, które jeszcze mogły stanowić potencjalne niebezpieczeństwo dla nieuważnych ludzi. Dwóch podrostków stało na dziedzińcu przed akademikami i krzyczało, że chcą się pojedynkować. Dla Eliego to była totalna głupota. Raz, nie mogli się pojedynkować bez obecności nauczyciela. Złamałby więc zasady szkoły. Dwa, niby jak mieli walczyć? Nie synchronizowali się nigdy, nie znał fal duszy setha, nie chciał nawet znać, szczególnie, że nie miał żadnego interesu w tym, by zostawić jego partnerem. Nie chciał tego robić nawet na chwilę, nawet na jeden pojedynek. Elijah westchnął i przewrócił oczami. Uczniów nie kojarzył, wątpił, by byli z wyższych rang, nie był też pewny, czy wiedzą do kogo w ogóle tak wrzeszczą. Może specjalnie chcą się z nim sprawdzić? Zdarzały się i takie sytuacje. W każdej z nich francuz oczywiście odmawiał. Teraz też chciał, z początku, jednak zdał sobie sprawę, że jego słowa niewiele pomogą. W końcu to są dzieciaki, które posunęły się do rozbicia mu szyby w jego własnym pokoju. Postanowił więc, że może uda mu się nastraszyć parę idiotów. Zmienił swoją dłoń w lufę, od razu celując i strzelając niebieskim pociskiem w jednego z nich.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t82-nienawidze-cie-elijah-2015

avatar
Uczeń NOT
Posty : 12
Data dołączenia : 20/10/2015

PisanieTemat: Re: Pokój o numerze 13   Sro Paź 28, 2015 4:23 pm

Z początku niezbyt ogarnął, że coś się w ogóle stało. Znaczy, jasne, usłyszał hałas, gdy kamień zaliczył spotkanie trzeciego stopnia z szybą oraz to, jak wraz z odłamkami szkła wylądował na ziemi, poczuł też, że coś na niego spadło ale jakoś szczególnie go to nie zainteresowało. W końcu to, że coś wpadło do pokoju nie jest jeszcze powodem do obaw, szczególnie jeśli nie ma możliwości zrobienia ani nie zrobiło im krzywdy. Seth zaczął się martwić dopiero, kiedy poczuł lekki chłód, którego źródłem nie było nic innego jak - oczywiście - rozbite okno. Wprawdzie chłopak pochodził z dość chłodnej Kanady, ale cenił sobie stałą temperaturę w miejscach, w których przebywał. Z ciężkim westchnieniem usiadł i wyprostował się, nie komentując tego ani słowem.
Napastnicy również nie byli w stanie kupić jego uwagi. W każdym razie nie takiej prawdziwej uwagi. W gruncie rzeczy chłopak był pacyfistą, który nie zwykł wdawać się w bójki, toteż słysząc ich odgrażanie, wzruszył ramionami dość obojętnie i podszedł do czegoś, co jeszcze przed chwilą pełniło funkcję okna. Dwóch kretynów, takich jakich miliony na tym świecie. Z takim nastawieniem zginą, zanim zdążą zapewnić ciągłość gatunku, selekcja naturalna z całą pewnością ich pokona. Nic, czym warto się przejmować. Już chciał się odsunąć, kiedy zobaczył, co robi Elijah. Dokładnie zmierzył wzrokiem jego dłoń (choć nieszczególnie tę dłoń przypominała). Seth obecnie hołdował zasadzie "niczemu się nie dziwić", aczkolwiek reakcja nowego współlokatora nieco zbiła go z tropu. Wydawał się taki spokojny, a tu proszę - celuje w dwójkę głupków na dziedzińcu.
Nie są prawdziwe, przeszło mu przez myśl, gdy zobaczył błękitne naboje. Albo może są, ale służą do czego innego. Jakby nie spojrzeć władający zdążył już zanotować, że Eli należy do ludzi, którzy unikają kłopotów i raczej nie rzucają się na innych z głupich powodów.
O ile awanturniczy uczniowie nieszczególnie obchodzili jasnowłosego, o tyle ich reakcja na działania magicznej broni - wprost przeciwnie. Oparł się o ścianę i wgapił w dziedziniec, ciekawy jak dalej potoczą się wydarzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Pokój o numerze 13   Czw Paź 29, 2015 6:48 pm

Błękitny pocisk został zatrzymany zmienioną w ostrze ręką jednego z nauczycieli. Ten uśmiechnął się zawadiacko i poklepał po ramieniu jednego z młodych.
- Znajdę dla was trochę czasu aby wam sędziować. Elijah, nie wymiguj się bo inaczej wyślę was na misję na środek niczego.
Chłopcy już pewni tego, że będą mieli okazję się nieco rozerwać uśmiechnęli się niecnie. Jeden z nich zmienił się w bardzo futurystycznie wyglądający łuk bloczkowy i wylądował w dłoni swojego partnera. Pomimo waszych spostrzeżeń młodzieńcy wyglądali na zahartowanych w boju. Prawdopodobnie nie potrzebowali nawet pomocy aby zatrzymać pocisk Eli.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń EAT
Posty : 400
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Pokój o numerze 13   Pią Paź 30, 2015 9:44 am

Elijah tylko parsknął cichutko, gdy jego pocisk wręcz rozbił się na powierzchni ostrza nauczycielskiego. Oboje musieli dobrze wiedzieć, że tak czy siak, pocisk nie wyrządziłby absolutnie żadnej szkody dwójce podlotków, którzy może i wyglądali na zahartowanych w boju, jednak wciąż w oczach chłopaka byli tylko głupimi podrostkami, rzucającymi kamieniami w okna innych ludzi, by zwrócić na siebie uwagę. Dokładnie tak widział to wszystko uczeń i szczerze nie miał najmniejszej ochoty bawić się w bijatyki pod własnym pokojem. Myśląc to spojrzał ukradkiem w stronę Setha. Miał twarz, zdradzającą zainteresowanie, co było z jednej strony dobre, a z drugiej złe. Nie powinien się interesować kimś takim jak Eli i jego umiejętnościami, bo wtedy mógłby teoretycznie być zainteresowany partnerstwem na polu władający-broń. Problematyczne. A z tym, że nauczyciel zdecydował się na sędziowanie, cała sytuacja robiła się niebezpieczna. To znaczy taka, przed którą chłopak nie mógł zwyczajnie uciec.
- Czy to dobre, że marnujemy energię w ten sposób? - rzucił mrukliwie, ale na tyle, by było go słychać na dole. Nienawidził walczyć z innymi w Shibusen. Wolał, by jego umiejętności przydawały się na normalnych misjach, bo wtedy miał poczucie dobrze spełnionego obowiązku wobec zwykłych mieszkańców świata, niczego nieświadomych. - Chyba się nie wywiniemy - rzucił do Setha, już o wiele ciszej, jednak jego wzrok wciąż utkwiony był w dwóch uczniach, stojących już przygotowanych do walki. A więc łuk. W sumie nawet ładny jak na broń. Szykował się więc pojedynek na dystans. - Walczyłeś kiedyś magiczną bronią? Masz jakiekolwiek doświadczenia? Załatwianie tego samemu byłoby na pewno dość problematycznym przeżyciem, wolałbym go uniknąć.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t82-nienawidze-cie-elijah-2015

avatar
Uczeń NOT
Posty : 12
Data dołączenia : 20/10/2015

PisanieTemat: Re: Pokój o numerze 13   Pon Lis 02, 2015 10:08 pm

Trochę (trochę bardzo) żałował, że pocisk Eliego został zatrzymany. Naprawdę chciał wiedzieć, co się stanie, gdy trafi do celu. Nie, żeby Seth miał w sobie wiele z sadysty czy cokolwiek z tych rzeczy, ale cóż, pewne rozczarowanie pozostało. Lubił oglądać Laylę w akcji i - jak się okazało - dotyczyło to każdej magicznej broni.
Trochę mniej odpowiadało mu jednak to, że nauczyciel stwierdził, że może im sędziować. Przez chwilę chłopak nawet nie zrozumiał, co znaczy "sędziować" i dopiero po kilku sekundach uświadomił sobie, że to łączy się z pojedynkiem. Seth nie był tchórzem, nie takim prawdziwym w każdym razie, ale wycofanie społeczne i ciało dość słabe w porównaniu do jego rówieśników robiły swoje i władający stronił od przemocy w jakiejkolwiek postaci. I z tego co zauważył, Elijah też nieszczególnie palił się do walki.
- I dobrze - mruknął pod nosem sam do siebie. W sumie pierwszy raz jego głos zdradzał jakieś emocje, choć w tym przypadku było w nim słychać jakąś dziwną mrukliwość. Francuz mógł pomyśleć, że to odpowiedź na jego komentarz, ale po chwili Seth znów spojrzał na niego, powracając do zwyczajnego, stosunkowo znudzonego stanu. - Chyba masz rację. No cóż.
Kątem oka zauważył zmianę jednego z awanturników na dole. Łuk. Ani trochę mu nie pasował. Zresztą jego partnerowi też niezbyt. W dodatku ten wygląd... Może jednak coś się zgadzało - ta chęć zwracania na siebie uwagi. Niemalże żałosna. Prychnął cicho. Ich definitywnie by nie malował. Obrzydliwa strata czasu.
- Walczyłem, ale niedużo - stwierdził zgodnie z prawdą. Kiedyś ćwiczył trochę z Laylą, ale tego nie można było nazwać prawdziwą walką. - Umiem też strzelać - dodał jeszcze. Faktycznie miał niezłe oko. Ot, zasługa wujaszka. - Tylko kwestia walki wręcz. Lepiej byłoby trzymać się na dystans. Kiedy jestem blisko przeciwnika, łatwiej mi unikać ciosów, niż je zadawać - dorzucił na koniec, stwierdzając, że to też może się przydać. Cóż, lata spędzone w szkole zrobiły swoje. Częściej bywał ofiarą starszych kolegów, niż oprawcą. Właściwie to praktycznie nigdy nie bywał oprawcą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Pokój o numerze 13   Wto Lis 03, 2015 1:13 pm

Sprawa jest prosta. Zeszliście obydwoje na mały placyk przed akademikiem aby rozpocząć jakże niepotrzebną bójkę. Wokoło zebrał się już spory wianuszek innych uczniów czekających na widowisko. Łucznik i jego broń czekali już gotowi do walki a nauczyciel gotów był aby rozpocząć walkę. Gdy Eli zmienił się w broń i wyraziliście gotowość do walki wykładowca machnął ręką na znak zaczęcia walki i cofnął się nico w tył.

Wasi przeciwnicy nie owijali w bawełnę, od razu poleciała w waszym kierunku strzała za którą momentalnie zaczął biec chłopak z łukiem starając się zmniejszyć dystans między wami.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń EAT
Posty : 400
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Pokój o numerze 13   Sob Lis 07, 2015 2:56 pm

Eli westchnął, gdy schodził po schodach na mały dziedziniec przed akademikami. Czuł za sobą Setha i starał się nie tyle uspokoić, bo przecież zawsze był oazą spokoju, co przyzwyczaić do myśli, że nowa osoba będzie nim władać. W głowie próbował obmyślić różne plany, jakby chłopak postanowił nawalić po całej linii. Zastanawiał się nad samodzielnym pokonaniem dwójki napalonych uczniów, ale to było niezwykle ryzykowne. Wolał nie odmawiać pomocy, gdy taką dostawał, bo wtedy mógłby zrobić z siebie durnia. Oczywiście nie znał przeciwników, co poddawało w wątpliwość ich rangę dość mocno. W końcu słyszałby o nich, gdyby znajdowali się w EAT, prawda? Może zrobili kilka misji i poczuli się na tyle pewnie, że zaczęli aspirować na coś lepszego? Nauczyciele wahali się z dawaniem trudniejszych misji szczególnie w tak niezbyt przyjemnym dla szkoły czasie. Może po prostu myśleli, że pokonując Eliego zagwarantuje im to awans? Wychodząc na ich przeciw uczeń uciął wszelkie rozpraszające go rozmyślania. Pojedynek to pojedynek, wrogów nie należało lekceważyć, a w tej chwili to oni byli jego wrogami. Ich wrogami. Elijah spojrzał na Setha, to był chyba bardziej sprawdzian umiejętności, tego, co był w stanie zrobić w walce, następnie złapał władającego za rękę, przesyłając mu kilka swoich fal dusz. Sztuczka, której nauczył go jeden z nauczycieli. Nie mieli czasu na więcej przygotować, skoro tamci, w gorącej wodzie kąpani, już się na nich rzucili. Zmiana nastąpiła dość szybko, chłopak postara się, by jego fale były jak najbardziej pasywne, próbując się dostroić do Setha. Uczeń EATu miał zwyczajnie nadzieję, że władający wie co robi i w odpowiedniej chwili zrobi unik. Sam był też gotów na inną okoliczność, w końcu synchronizacja mogła kompletnie się nie powieść. Wtedy, zakładając, że dwójka już znajdowała się przy nich, zmieni się w człowieka błyskawicznie i odskoczy, zostawiając dłoń w formie broni i strzelając w stronę wrogiego władającego z jego czerwonego pocisku. Wciąż jednak miał nadzieję, że zsynchronizuje się z Sethem i nie będzie musiał korzystać ze swojego B.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t82-nienawidze-cie-elijah-2015

avatar
Uczeń NOT
Posty : 12
Data dołączenia : 20/10/2015

PisanieTemat: Re: Pokój o numerze 13   Pon Lis 09, 2015 9:14 pm

Bez słowa szedł za Elim na dziedziniec. Wolał nie prowadzić - chociażby dlatego, że zdążył się już tam raz zgubić. Jego nowy kolega również się nie odzywał i Seth niezbyt wiedział, jak powinien to interpretować. Pomimo że cenił sobie ciszę i spokój, przywykł raczej do głośnego i energicznego towarzystwa, które uspokajało się tylko w sytuacjach krytycznych. Chłopak podejrzewał, że w tym wypadku może być na odwrót, ale cóż, pewności nie miał.
Jakby na to nie spojrzeć Seth miał niezłego pecha. Najpierw zapodział się w drodze do wyznaczonego sobie spokoju, potem zupełnie nie z jego winy wdali się w bójkę. A teraz jeszcze wszystko działo się tak szybko i tak bardzo bez przygotowania. A biedny Seth, flegmatyk z natury nie miał innego wyjścia, jak tylko sobie z tym poradzić najlepiej jak umiał. Ledwo zdążył się zorientować, że Elijah zmienił się już w broń, a już musiał robić unik przed atakiem tych porąbanych miłośników szkolnych pojedynków. Ale jakimś cudem mu się udało. Strzała leciała prosto, więc ucieczka była kwestią kroku w bok.
- Czemu biegną, mają broń długodystanową - mruknął ni to do siebie, ni to do tymczasowego partnera. Pamiętał dobrze lekcję daną mu przez Laylę - jeśli masz taką możliwość, trzymaj się z daleka. I Seth miał zamiar skorzystać z tej rady.
Nie uciekał. Nie miał dobrej kondycji i nie potrzebował tracić energii na coś tak bezcelowego. Poczekał aż dobiegną do nich, a potem zwyczajnie zszedł im z drogi. Chłopak był artystą, ale radził sobie też z fizyką. Wątpił, by tym wariatom udało się zatrzymać i odwrócić wystarczająco szybko. On miał czas. Cofnął się (stosunkowo szybko, jak na siebie) i wycelował w przeciwnika. Tym razem korzystał ze sztuczki pokazanej mu przez wuja - nie celował w głowę czy pierś, a w ramię, tam gdzie zbiegały się nerwy. Dzięki swojemu opanowaniu i porządnej praktyce Seth miał spore szanse trafić w obrany punkt. A wtedy władający nie miałby wyboru, jak tylko wypuścić broń z ręki. Taki właśnie cel miał chłopak. Wstrzymał oddech i nacisnął za spust, mając szczerą nadzieję, że Eli-broń działa jak każdy inny pistolet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Pokój o numerze 13   Pon Lis 09, 2015 9:36 pm

Zmiana w broń przebiegła bez najmniejszych zgrzytów. Zgrzytało jednak (i to bardzo) między waszymi duszami. Pistolet był nienaturalnie ciężki co sprawiała problemy z utrzymaniem go w górze a co dopiero w celowaniu. Unik Setha byłby idealnym gdyby jednak nie to, że nie docenił przeciwników. Strzelec momentalnie ugiął kolano na którym miał ochraniacz i szybko obrócił się o 180 stopni i wystrzelił kolejną strzałę zestrzelając pocisk pistoletu w locie. Uśmiech tego młodzieńca zdradzał, że miał o wiele więcej doświadczenia w walce niż Seth.
- To wszystko na co stać kogoś takiego ja Ty, Elijah? - wysyczał szyderczo chłopak.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń EAT
Posty : 400
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Pokój o numerze 13   Pon Lis 09, 2015 9:57 pm

Eli przeklął w myślach, tym razem wybitnie dobitnie i aż sam się zdziwił, że zna takie brzydkie słowa w swoim ojczystym języku. Nie było jednak czasu na nic w tym momencie, bo dwójka gówniarzy okazała się dobra. Co z jednej strony na pewno było czymś okej, bo ich umiejętności pomogą chronić Shibusen, a z drugiej mieli przewalone, bo Seth nie umiał się z nim zgrać. No tak, to był początkujący władający i nawet ktoś z takim doświadczeniem, jakie posiadał Lief nie umiał zsynchronizować jego fal duszy do swojej własnej. Chłopak niewiele myśląc zwyczajnie przeobraził się z powrotem w człowieka, nie było sensu, by próbować dalej coś, co może zabić ich oboje przez te powalone strzały. A wbita w ciało bolała jak sam najgorszy skurwysyn.
- Zmiana planów, po prostu skup się na tym, by próbować się do mnie dopasować - powiedział i ewentualnie, jeśli zdążyło już coś w niego lecieć, to odskoczył w bok. Nie zatrzymał się nawet na chwilę w jednym miejscu. Wierzył w możliwości Ucieczki Setha, ale na wszelki wypadek trzymał się blisko niego. Musieli mieć czas, czyli jedynej rzeczy, która aktualnie wydawała się na miejscu. Eli zmienił dłoń w broń i zaczął zwyczajnie strzelać w biegu do łucznika czerwonymi pociskami. Dobra strona była taka, że jego naboje się nie kończyły. A gdy jego władający ogarnie dupsko, to wtedy dopiero będą mogli znów spróbować z synchronizacją. Do tego czasu francuz albo będzie grał na zwłokę, albo będzie próbował ich sam pokonać, co mu niestety niezbyt leżało. Swoją drogą... kiedy on zaczął w myślach określać chłopaka jako "swojego" władającego?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t82-nienawidze-cie-elijah-2015

avatar
Uczeń NOT
Posty : 12
Data dołączenia : 20/10/2015

PisanieTemat: Re: Pokój o numerze 13   Sro Lis 11, 2015 10:57 pm

Nie lubił przegrywać. Czy też inaczej, niezbyt umiał przegrywać. Nie zdarzało mu się ponosić porażek, więc też nie do końca potrafił na nie reagować. Umiał je za to rozpoznawać. To, co się stało, potraktował wybitnie jak porażkę. W końcu nawet on wiedział, że broń powinna być zależna od władającego i to władający powinien odwalać całą tę robotę. Skoro Elijah zmienił się w człowieka i to on zaczął go osłaniać - coś było nie tak. Bardzo nie tak. Przez chwilę cała mętność zniknęła z oczu Setha, całe to znudzenie po prosto gdzieś uciekło. Druga rzecz, że to, co ją zastąpiło wyglądało ciut niepokojąco. Co to było? Trudno określić.
Chłopak momentalnie wspomniał na dni spędzone z dawną przyjaciółką, w których uczyła go o falach duszy. Nie pamiętał jak to działało. Po głowie chodziło mu słowo "dopasować się", ale przecież on nie umiał się dopasowywać... nigdzie. Uciekając przed kolejnymi strzałami (cóż, tylko to mógł robić odkąd pozostał bez broni), głowił się nad tym, jak ewentualnie może zastąpić to "dopasowanie".
To nie tak, że dopadło go jakieś olśnienie. Po prostu robił, to co zwykle robił. Patrzył na świat z cudzej perspektywy. Jak zawsze, gdy działo się coś interesującego. Chciał przez chwilę zobaczyć całość tak jak Elijah - bardziej doświadczony. I prawdopodobnie nawet nie zauważył, że jego własne fale duszy się zmieniły. I to bardzo korzystnie, bo zaczęły przypominać dale duszy jego kolegi.
- Spróbujmy jeszcze raz - mruknął dość cicho, ale na tyle głośno, by Elijah na pewno go usłyszał. Nie miał oczywiście pewności, czy tym razem cokolwiek się poprawi, ale podświadomość mu podpowiadała, że coś się zmieniło. Poza tym bezmyślne bieganie zupełnie mu się nie uśmiechało.
(Wkraczamy z techniką "wizja artysty".)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mistrz Gry
Posty : 90
Data dołączenia : 04/09/2015

PisanieTemat: Re: Pokój o numerze 13   Pon Lis 16, 2015 6:16 pm

Młodzieniec zauważywszy zmianę w falach dusz Seth'a, zatrzymał się i gestem zaprosił do ponownego dołączenia do pojedynku - pewnie nie chcieli pokonywać kogoś kto jest ograniczony. Eli zmienił się w broń i wylądował w dłoni swojego władającego. Wasza synchronizacja nie była idealna jednak na pewno była o wiele lepsza niż poprzednio. Pistolet leżał w dłoni naturalnie i niemalże sam celował. Strach pomyśleć, co by było z lepszą synchronizacją.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Pokój o numerze 13   

Powrót do góry Go down
 
Pokój o numerze 13
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Akademiki :: Akademik męski-