IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar
Uczeń EAT
Posty : 400
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Korytarz   Pią Lut 20, 2015 7:48 pm

Długi korytarz, do którego wpadają spore ilości światła przez wielkie okna. Podążając wzdłuż przejścia, można co jakiś czas natknąć się na ławki oraz kosze na śmieci, które porozmieszczane są co pewną odległość od siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t82-nienawidze-cie-elijah-2015
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Mar 15, 2015 3:26 pm

Nie mogła już usiedzieć bezczynnie w domu, zwłaszcza, ze wujek dzwonił do niej by w końcu ruszyła swoje cztery litery. Ostatnim razem jak wyszła po zakupy pobiła "cyrkowca". A dokładniej sprzedała mu lewego sierpowego. Ahhh... tak bardzo chciała mu przywalić jeszcze raz, ale jak sam zauważył powinni być bardziej ostrożni. A skoro jest już w szkole to na niego poczeka. W sumie... to nawet nie przyszła po to by mu przywalić tylko by odpocząć od ciągłych telefonów od wujka. Namolny człowiek. Doskonale wiedziała jak się kiedyś zachowywała i jak się zachowuje teraz, nie powinien jej tego wytykać. Nie był jej rodzicem, był jedynie starym bratem jej ojca, który nie ma żony i któremu doskwiera. Aż wierzyć się nie chce, że ona mieszkała przez parę dni z takim człowiekiem.
Stanęła przy jednym z okien, pogoda, no cóż nie była powalająca. Słoneczko bardzo jej pasowało, a zwłaszcza, że w słoneczne dni uwielbiała spacerować samotnie pomiędzy uliczkami. Oczywiście miało to swój cel, to łażenie, ale to za wcześnie by ten cel zdradzać. Oparła czoło o szybę i przymknęła oczy. W tym czasie kilka osób przeszło obok niej, przyglądali jej się, szeptali do siebie pytania "czemu ona tak stoi? czemu prawie nigdy z nikim nie rozmawia?". A jak miała rozmawiać skoro ludzie to oszuści, kłamcy i im nie ufała? Już wolała się nie odzywać. Po prostu stała ze skrzyżowanymi rękami na klatce piersiowej. Czekała na moment zbawienia. Zabawne było to, że była w szkole gdzie każdy, no dobra prawie każdy, kto był magiczną bronią miał partnera. Ona kilku również miała przez te dwa lata nauki. Śmieszne jest to, że każdy z nich odchodził od niej, ponieważ nie mógł jej znieść, czy też nie potrafił się z nią połączyć. Ciężki orzech do zgryzienia ta Wreckly. Dziewczyna przeczuwała, że nie znajdzie odpowiedniej osoby. Walczyć sama również nie chciała, a jej cel życiowy, który obrała sobie dwa lata temu, nie może być wypełniony jeśli ktoś jej w tym nie pomoże lub jeśli nie będzie silniejsza. Otworzyła oczy i spojrzała na osoby chodzące po ulicach. Nie zdawali sobie pewnie sprawy z tego jak wiele niebezpieczeństw czyha na każdym rogu.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Mar 15, 2015 3:55 pm

Abraham większość wolnego czasu spędzał spacerując zarówno po szkole jak i po ulicach Death City. Starał się poznać jak najwięcej zakamarków skrywanych przez miejsce na Ziemi, w którym przyjdzie mu spędzić dość długi fragment jego życia. Jak zapewne nie trudno jest wywnioskować jego nagła obecność, a dokładniej to, że pojawił się w szkole w połowie semestru doprowadziło do popularności, której najchętniej by uniknął. Zapewne za parę tygodni ludzie przestaną go bacznie obserwować i rozmawiać na jego temat za plecami. No chyba, że zanim uda mu się przejść ów chrzest poznania zrobi coś przez co zapadnie w głowach uczniów na dłużej niż parę tygodni. Tego również wolałby uniknąć. Jak na razie nie znał tutaj nikogo i choć wydawało mu się, że nie jest to problemem, czuł jakąś niezrozumiałą, wewnętrzną potrzebę poznania nowych ludzi i nawiązania relacji, najlepiej przyjaznych. Nie chciał zaczynać nowego rozdziału od zbierania wrogów, szczególnie w miejscu, w którym nie znał nikogo, a wielu osobników swymi spojrzeniami dawało mu do zrozumienia, że nie jest tu mile widziany.

Jednak nie to było jego problemem, miał znacznie większy. Mianowicie był w szkole, w której twoją wartość określało to w jak dobrych stosunkach partnerskich żyjesz ze swoją Magiczną Bronią będąc Władającym, i na odwrót będąc Magiczną Bronią. On natomiast nigdy wcześniej nie nawiązywał z kimkolwiek tak bliskich relacji. Najprościej ujmując nie wiedział jak się ma zabrać za szukanie partnera.

Przemierzając korytarz Zawodówki, jeden z najdłuższych, a dokładniej mówiąc ten przez, który każdy choć raz dziennie przechodził postanowił zrobić chwilę postoju i odetchnąć od rzeczywistości poświęcając chwilę na obejrzenie tego co dzieje się za oknem, na ulicach miasta.

Pierwszym na co zwrócił uwagę stając na przeciw okna, to dziewczyna przylegająca twarzą do zimnej, szklanej powłoki. Nie trudno było ją zauważyć. Abraham postanowił zebrać w sobie możliwie najwięcej pozytywnego nastroju i podejść do niej, spróbować nawiązać kontakt. Wbrew temu jak zachowywali się wobec niej inni uczniowie wyglądała na całkiem sympatyczną osobę. Może przez to, że z jej niewzruszonej mimiki można było wyczytać podobne uczucia względem społeczeństwa jakie miał Abraham. Zaciekawiła go, chyba jako pierwsza w całej szkole wydawała się być charakterna.

Podszedł doń nie wysilając się o żaden wymuszony uśmiech czy entuzjazm w głosie. Pod względem fizycznym dziewczyna była bardzo zgrabna i zjawiskowa, jednakże Black nie ustalał w głowie podchodząc do niej planu poderwania jej na fajny tekst, jak mieli w zwyczaju robić inni osobnicy płci męskiej. Nie wydawała się mieć na to ochoty, a i on nie był w tym za dobry. Postanowił również nie bawić się w sztuczne zagajanie, w stylu przystojniaka z koledżu. W dosyć naturalny sposób, starając się nawiązac kontakt wzrokowy spytał uprzejmie.
- Hej, nazywam się Black i jestem tu nowy, mogę usiąść obok?
Wskazując palcem parapet kilka centymetrów obok oczekiwał na odpowiedź nie spuszczając z niej wzroku.



Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Mar 15, 2015 4:28 pm

Ludzie za oknem noszący siatki, kosze wiklinowe, kartony czy inne tego typu rzeczy, wydawali się bardzo zapracowani jakby gnali na jakieś ważne spotkania. Śmieszne, a raczej zabawne dla niej. Jej dziwne poczucie humoru miało to do siebie, że Wreckless patrzyła na świat z zupełnie innej perspektywy. No ale co można na to poradzić? Już nie była ta samą osobą co kiedyś, nie można mieć do niej żalu, że nie uśmiecha się tak często, nie śmieje czy też nie robi psikusów innym.
Przejechała drobną dłonią po swojej twarzy i już miała uderzyć w ścianę obok, a dokładniej to szykowała do tego pięść, gdy usłyszała czyjeś pytanie. Zaskoczona lekko skierowała swoje niebieskie tęczówki w stronę osobnika, który wydawał się być dość spokojny, tak na pierwszy rzut oka. Pierwsze co Wreckless u niego dostrzegła to kontrast kolorów. Strasznie jasne ciuchy, czarne włosy. Ona osobiście wolała nie ubierać się w takie zestawienia. Jej ubiór był dość fikuśny tak czy siak.
Co ją tak trzymało w zamyśleniu? Ano jego pytanie. Przecież nie ma nigdzie napisane, że nie może usiąść, prawda? Ona prawa mimo wszystko tak dobrze nie znała, ale jego pytanie uważała po prostu za uprzejmość. Miłe z jego strony, tak, miłe. Facet, który umie spytać, o. Wzruszając lekko ramionami ze spokojnym wyrazem twarzy na śniadej buzi powiedziała:
-Nie zabraniam. Siadaj.
Z jej głosu dało się wyczuć, że była na granicy uprzejmości, a chamskości. Jej obiekcja co do mężczyzn wciąż się nie zmieniła, ale przecież on jej nic nie zrobił prawda? A w dodatku, skoro był nowy, to nie mogła go tak nie ładnie potraktować. Zmusiła się na uniesienie lekko prawego kącika ust i odgarnęła sobie włosy sprzed oczu.
A więc Black? Tak jak kolor czarny po angielsku? Ciekawe, nie wnikała, bo jej imię wcale nie należało do pospolitych. Oderwała na moment czoło od lodowatej szyby, już w sumie zatęskniła za tym chłodem, by po chwili ogarnąć wzrokiem młodzieńca.
-Jestem Wreckless. Miło mi Cię poznać.
Powiedziała i wyciągnęła w jego stronę drobną, nieco chłodnawą dłoń. Rzadko kiedy wymieniała się w ten sposób uprzejmościami, ale czasem naprawdę było warto. Spokojna "maska" nie schodziła jaj z twarzy, a błękitne oczy Wreckly wciąż wpatrywały się uważnie w ciemnowłosego.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Mar 15, 2015 5:26 pm

Po wydanym przez Wreckless poleceniu Abraham ukłonił się nadzwyczaj uprzejmie, a następnie zajął miejsce po jej prawej stronie zasiadając na zimnym, kamiennym parapecie. Z jej głosu wyczytał równie obojętne podejście, choć jednym by to uprzykrzyło dzień, chłopakowi to akurat pasowało. Mogło to bowiem świadczyć o autentyczności dziewczyny, czyli jednak to co zauważył, dostrzegł i co stało się obiektem jego zainteresowania na początku, nie było mylnym stwierdzeniem. Najwyraźniej dany osobnik prezentował coś więcej niż uprzejmości znane każdemu człowiekowi - charakter.

Zatrzymam się tutaj na chwilę, a dokładniej zrobię krótką pauzę, aby wytłumaczyć czemu użyłem słowa "osobnik" by określić nim Wreckless, nie był to bowiem zabieg przypadkowy. Sęk w tym, że Abraham Black będąc osobą interesującą się ludźmi i ich psychiką każdego nowo poznanego osobnika traktował tak samo nie patrząc na jego płeć.

- Ciekawe imię. Również miło mi Cię poznać, Wreckless.
Wymienił uprzejmość patrząc w jej błękitne oczy. Jego twarz wyglądała równie spokojnie jak jego rozmówczyni, ciężko było wyczytać cokolwiek z mimiki, która była niczym pokerowa mina. Uniósł prawy kącik ust w geście zadowolenia z udanego nawiązania dialogu.

Po chwili spuścił wzrok i skupił go na widok przed sobą. W odróżnieniu do rozmówczyni, która mogła wpatrywać się na to co dzieje się za oknem, jego obrazem przed oczami była codzienność szkolna, przechodzący uczniowie, obgadujące innych grupki osób, czasami ludzie zajęci samym sobą. W głównej mierze był to harmider, który Abraham umiejętnie wyciszał w swojej głowie.

- Czemu stoisz sama?
Tym razem Abraham postanowił odpuścić sobie zbędną rozmowę wstępną, taką jak wspomnienie tematu pogody czy spytaniu o humor towarzysza. Odpowiedź zawsze była ta sama. W końcu nikt nie mówił, o swoich problemach, a tym bardziej nie robił tego w rozmowie z obcą rozmową. Jednakowoż Wreckless wydała się Blackowi interesująca, postanowił, że chciałby się czegoś dowiedzieć na jej temat, poznać ją.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Mar 15, 2015 6:23 pm

Jego komentarz na temat jej imienia nie był czymś nowym. Doskonale wiedziała, jakie jest jej imię. W sumie wiele razy się zastanawiała czemu akurat "Wreckless". Nie to, że nie lubiła swojego imienia, ależ skądże! Uwielbiała je! Nikt takiego nie miał, była wyjątkowa. Ale ciągłe mówienie jej jakiego to ona imienia nie ma robiło się już nieco nudne. Wzruszyła ramionami odgarniając jasne włosy sprzed twarzy i zagarniając je za barki.
Kolejne kilka osób przeszło, a raczej ominęło ją szerokim łukiem. Tak bardzo biło od niej chłodem? W sumie dla nich lepiej. Co ona się będzie też przejmować co inni o niej mówią? Doskonale wiedziała jaka była. Nie lubiła kłamców, czy fałszywych przyjaciół. A w społeczeństwie można spotkać wiele takich osób.
Spojrzała na chłopaka słysząc jego pytanie i przełknęła cicho ślinę. Dlaczego tak było? Może najpierw należy zacząć od tego, że Wreckless ma oschłe podejście do ludzi. Człowiek to hiena. Człowiek to burak. Kłamca i etc. Rozmasowała sobie powoli dłonią kark i zerknęła kątem oka na Black'a.
-Wiesz... Ludzie się boją moich prawych sierpowych kiedy wiem, że mnie okłamują. Plus, stanie w osamotnieniu pomaga mi się skoncentrować.
Obróciła się przodem do korytarza, a bokiem do ciemnowłosego. Nie wiedzieć czemu, ale chętnie by mu powiedziała, że ludzie się jej boją przez to w jakim stanie byli jej partnerzy. Chodzi tu o stan psychiczny. No dobra, tam jednego czy dwóch pobiła, ale tylko dlatego, że trzymać broni nie umieją. Po kilku chwilach przechyliła głowę tak by móc patrzeć Black'owi prosto w oczy.
-Mówiłeś, że jesteś nowy. Broń czy władający?
Prosto z mostu, bez ogródek. To pytanie leżało jej odkąd go spotkała. "Cyrkowiec" był bronią i to dość dziwną, ale to nie pora by o nim wspominać. Profesor... W sumie nie znała go tak dobrze, może i był władającym? Trudno powiedzieć. Z lekkim, mało widocznym uśmiechem na twarzy czekała na odpowiedź chłopaka. Aż niektórzy uczniowie, którzy przechodzili nabierali powietrza w płuca jakby wiedzieli co to miało oznaczać.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Mar 15, 2015 8:26 pm

Black złapał to krótkie spojrzenie, którym go obdarowała masując swój kark. Również na nią spojrzał kątem oka, delikatnie jednak przechylając twarz w jej stronę. Utrzymywał to spojrzenie do momentu, w którym skończyła mówić. Na pierwszą część jej wypowiedzi zareagował delikatnym, sympatycznym uśmiechem oraz przymrużeniem oczu.
Ciekawa dziewczyna.
Z powrotem skupił swój wzrok na przechodzących korytarzem uczniach.  Potwierdzając swoją tezę sprzed chwili skupił się na tym co powiedziała później. Podobnie jak ona lubił przebywać w osamotnieniu i to z takich samych pobudek. Ba, on to po prostu uwielbiał. Również potrzebował czasami takich chwil, w których mógł dosłownie odłączyć się od świata rzeczywistego i rozmyślać nad różnymi sprawami.
Milczał. Nie uważał tego jednak za nieuprzejme, po prostu odpuścił sobie zbędne komentarze, w stylu "a to ciekawe". Owszem, było to ciekawe natomiast nie wymagało komentarzu i ciągnięcia tematu rozmowy. Przechylił głowę w jej stronę. Spojrzał prosto w oczy.
- Władający.
Prosto z mostu, bez ogródek. Widząc delikatny wyraz zadowolenia dziewczyny odwzajemnił go równie subtelnym uniesieniem kącików ust. Wydawała się być naprawdę sympatyczną osobą.
W odróżnieniu od Wreck nie zwracał uwagi na przechodzących uczniów, nawet nie wiedział, że są pod ich obserwacją. Już w tym momencie wyłączył się na świat i skupił jedynie na dziewczynie i ich rozmowie.
- A Ty?
Dodał od Siebie podtrzymując eteryczny uśmiech.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Mar 15, 2015 9:16 pm

Widząc jak się lekko do niej uśmiechnął odwróciła wzrok. Trochę za dużo tej czułości, bycia miłym i ogólnie starej jej. Może to lepiej...? Kto tam ją wie. Kolejna grupka jakichś małolat przeszła obok nich. Tym razem zatrzymały się by im się lepiej przyjrzeć. A przez zatrzymały się miała na myśli, iż zwolniły tempo. Miały uśmiechy jakby wsadziły sobie do ust banany. Dość koszmarnie to wyglądało. Fuknęła cicho wywracając oczami i poprawiła swój szalik owinięty ciasno wokół szyi.
Poprzednie grupki, które przechodziły znały ją, wiedziały, że nie lubiła osób, które nie potrafią dawać z siebie wszystkiego. Słysząc, że chłopak jest władającym zamrugała zaskoczona oczami. A więc, to tak? Była ciekawa czy zdołaliby się zsynchronizować duszami. Od kilku miesięcy poszukiwała tak na prawdę partnera, który byłby w stanie znieść jej wymogi. Z nieco szerszym uśmiechem na ustach przepłoszyła grupkę lampiących się nastolatek i stanęła przodem do Black'a.
-Serio? Może to dziwnie zabrzmi... Masz partnera? No wiesz, magiczną broń?
Kto by pomyślał, że akurat jej się przytrafi taka okazja? Uśmiech zszedł po chwili z jej twarzy kiedy sobie przypomniała jakie to ona ma wymogi. Tak! Ona była bardzo wymagająca. W dodatku mieć takiego partnera wydawało jej się szczęśliwym trafem. Normalnie chyba wygrała na loterii.
-Ja? Broń, a konkretniej kusza.
Powiedziała z dumą w głosie. Uwielbiała swoją postać. Kusza była masywna, silna, potrafiła naprawdę wiele, mimo iż słyszy się często wiele krytyk na temat tej broni. Ona jednak sądziła inaczej.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Mar 15, 2015 10:16 pm

Widząc jak reakcją na jego uśmiech było odwrócenie wzroku Wreckless przybrał z powrotem niewzruszony wyraz i zatoczył półokrąg oczami rzucając wzrok w dokładnie przeciwną stronę. Jakieś dziewczyny zaczęły ich obserwować z dużo większym entuzjazmem niż poprzednicy, zwróciwszy jego uwagę zaczął patrzeć w ich kierunku starając się wyczytać co jest tematem jej zainteresowania. Najwyraźniej wszyscy, którzy do tej pory przeszli obok nich mieli coś do powiedzenia na temat Wreckless. Patrząc na ich nierozgarnięte uśmiechy poczuł jak po jego plecach przemyka dreszcz. Drażniący widok, drażniących dziewczyn, które zapewne nie zrobiłyby większego wrażenia na nim po otworzeniu ust. Podtrzymując obojętną mimikę przeniósł wzrok w zupełnie innym kierunku.

Kiedy postać blondynki pojawiła się przed Blackiem zaczął ją lustrować od góry do dołu. Robił to bardzo często i z każdym kto zwrócił jego uwagę, szczególnie zachowaniem. Na szeroki uśmiech odpowiedział delikatnym uniesieniem kącika ust oraz brwi.
- Jesteś tu całkiem rozpoznawalna.
Podsumował. A po chwili przerwy odpowiedział na pytanie.
- Tak jak mówiłem jestem nowy, kompletnie nowy. Właściwie to jesteś pierwszą osobą, z którą rozmawiam bez przymusowej woli... Jestem wolny.
Kiedy uśmiech zszedł z jej twarzy Abraham mozolnym tempem mrugnął i obejrzał to co się dzieje teraz na korytarzu pierw po lewej, następnie po prawej stronie Wreckless. Wszyscy byli wyjątkowo zainteresowani ich rozmową. Uśmiechnął się w subtelny lecz szyderczy sposób do gapiów, a następnie powrócił spojrzeniem do Wreckless. Kąciki opadły, a on znów skupił swoją uwagę na dziewczynie.
- Kusza? Zacnie interesująca odmiana Magicznej Broni. Ciekawe czy bylibyśmy zgraną drużyną. -  napełniając klatkę piersiową świeżym powietrzem, patrzył w oczy Wreck. - Broń dystansowa to coś co mogłoby do mnie przemawiać. - Dodał do swojej wypowiedzi patrząc na zapewne rosnący entuzjazm dziewczyny. Jednakże podsumował wszystko szczerym oznajmieniem ze słyszalnym rozczarowaniem w głosie. - Niestety, nie mam kompletnie pojęcia jak posługiwać się kuszą. Wydajesz się być wymagającą osobą i wiem, że mógłbym sprawić Ci zawód.

Po zakończeniu swojego monologu spuścił wzrok w dół, wtopił oczy w swoje czarne trampki. Po chwili zeskoczył z kamiennego parapetu stając Vis-a-vis Wreckless. Jego mimika z powrotem wróciła do pierwotnego, pokerowego stanu. Jedyne co się zmieniło to skupione i skoncentrowane na blondynce spojrzenie. Otarłszy zmarznięte od ciągnącego z dworu lodowatego powietrza pośladki spytał dziewczyny starając się w dyskretny sposób pokazać ruchami brwi zbierających się obserwatorów po ich lewej i prawej stronie.
- Znudziło mnie to miejsce, co powiesz na spacer?
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Mar 15, 2015 10:46 pm

Coraz więcej tych gapiów. Aż za dużo. Cisnęło jej się na usta wiele słów typu "wynocha!" lub "Na co się gapicie?". Wreckless w swoim bardzo jakże kreatywnym wykonaniu odgarnęła włosy w tył mierząc wszystkich od stóp do głów. Znak ostrzegawczy. Nie chciała się ani z nikim bić, ani afiszować w jakieś bezsensowne kłótnie. Tak więc postanowiła trochę postraszyć "młodzież".
-Dwoje konwersujących osób nie widzieliście? To aż taaaakie wielce ekscytujące kiedy ktoś z kimś rozmawia i należy mu się przyglądać? A może zabierzecie swoje odwłoki i ruszycie gdzie indziej, co?
Sytuację uważała za śmieszną. Komentarz chłopaka co do jej popularności był trafny. Wszyscy znali ją od tej oschłej, nieczułej strony, gdzie to zawsze w drużynie to władający miał z nią przekichane. Fuknęła cicho i unosząc lekko brwi oraz lewy kącik ust powiedziała:
-Tak tyci-tyci. Wiesz... Reputacji nie zdobywa się od tak sobie.
Pstryknęła palcami by dodać barwy temu zdaniu. Doskonale wiedziała co o niej inni sądzą. Miała to gdzieś. Kilka bełtów w te czy w tamte kolana nie robiły jej żadnej różnicy. Po włożeniu dłoni do ciepłego płaszczyka spojrzała na chłopaka, któremu najwidoczniej spodobało się słowo "kusza". Broń dalekodystansowa była dla niej najważniejszą rzeczą podczas walki. Przecież gdyby nie ona, to jak można by było zdejmować przeciwników z zaskoczenia, co? Słysząc jego słowa, że jest bardzo wymagająca pokiwała głową.
-Owszem, jestem. Mogłabym Cię nauczyć, jeśli byś chciał ze mną być w drużynie, ale to tylko jeśli byś chciał. Podkreślam.
Zmusiła się do cichego chichotu i widząc, że ludzi wciąż przybywało zerknęła w stronę Black'a. Czy jemu to przeszkadzało? Była tego wielce ciekawa. W sumie w szkole aby Cię nie zauważono trzeba pójść do biblioteki. Rzadko kto tam chodzi, więc to idealne miejsce by się schować. Ale propozycja ciemnowłosego bardziej jej się podobała. Spacer. Na świeżym powietrzu lepiej jej się myślało. No i organizm inaczej pracował. Skinęła głową i spojrzała kątem oka na zbierające się tłumy.
-Ależ oczywiście, spacery zawsze mile widziane.
Powiedziała ze spokojnym wyrazem twarzy mimo iż w środku była przerażona. Co tych ludzi dzisiaj naszło?! Przecież aż tak wiele przez nią się nie stało! Toż to śmieszne. Pociągnęła nosem i wyjęła po chwili opakowanie chusteczek higienicznych. Katar, który złapał ją jakiś czas temu jeszcze jej nie przechodził. Wysmarkała nos i wyrzuciła zużytą chusteczkę do kosza, który stał trzy metry za Black'iem.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Mar 16, 2015 12:00 am

Abrahamowi nadzwyczaj spodobało się zachowanie Wreck względem narastającego grona obserwatorów. Musiał jej przyznać, że była bardzo dominującą kobietą, a takie zawsze najbardziej zwracały jego uwagę. Wyróżniały się na tle innych, mniej więcej takich jakie przed chwilą za wszelką cenę próbowały przeszkadzać im swoją wścibskością. Jej wywód wywołał na jego twarzy kolejne wygięcie ust w szczerym uśmiechu.

Na jej chichot odpowiedział, dużo szerszym i serdeczniejszym uśmiechem niż do tej pory. Patrząc na nią odpowiedział z żarliwością w głosie.
- Byłbym zaszczycony.
Po czym zachichotał podobnie jak ona.
- Oczywiście biorąc pod uwagę, że nasze dusze będą potrafiły się skomponować, prawda?
Dodał.

Odsuwając obserwacje ludzi na dalszy tor, zaczął przygotowywać się do wyjścia z budynku. Stając obok swojej towarzyszki wysunął w jej stronę łokieć, tak aby mogła przełożyć przez niego swoją rękę.
- Gotowa w drogę, partnerko?
Patrząc w jej oczy uśmiechnął się, szczerze i szeroko.

[zw x2]
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 28
Data dołączenia : 05/07/2015

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pią Lip 24, 2015 4:43 pm

Vivika nie przepadała za zmianami otoczenia, a szkoła wciąż była dla niej miejscem nowym. Musiała przyzwyczaić się do tylu rzeczy, tylu nowych ludzi. Tak dużo do zaobserwowania.
Swoją analizę postanowiła zacząć od szkoły. Klasy miały bardzo podobny układ, który zapamiętała z łatwością, wszystkie były do siebie podobne i nie uznała ich za szczególnie interesujące. Stołówka także wydawała jej się prosta i wolała nie spędzać tam zbyt dużo czasu. Problem pojawił się, gdy przyszło do korytarzy. Ktokolwiek budował tę szkołę zrobił ich tyle, że nawet Vivika się w nich gubiła, a tego koniecznie chciała uniknąć. Dlatego właśnie tamtego popołudnia flegmatycznym krokiem przechadzała się po parterowym korytarzu, notując w głowie każdy najmniejszy szczegół. Z brakiem zainteresowania rozglądała się dookoła dopóki nie stanęła oko w oko z innym uczniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Lip 25, 2015 2:50 am

Valet spokojnie przemierzała nieznany jej labirynt, jakim to były korytarze szkolne Shibusen. Niedawno się tutaj dostała, a nie posiadała tak dobrej pamięci, by zauważyć czym te miejsca się w ogóle różnią. Westchnęła ciężko gdy zrozumiała, że ponownie trafiła na ten sam odcinek co wcześniej, myślała że zaraz się załamie, ale udało jej się dość szybko pozbierać po porażce. Ponownie zaczęła przeć przed siebie, jednakże o mało nie zderzyła się z inną uczennicą. Zatrzymała się w ostatniej chwili, po czym cofnęła o kilka kroków w tył, ponieważ stała zdecydowanie za blisko.
- Dzień dobry, nazywam się Valet Majordome i jestem uczniem klasy NOT, czy wiesz jak mógłbym trafić do męskiej łazienki? - używanie rodzaju męskiego podczas mówienia o sobie miała już wyuczone na pamięć więc nie musiała się bać, że przez przypadek popełni gafę i powie o sobie jak o kobiecie, którą zresztą jest.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 28
Data dołączenia : 05/07/2015

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Lip 25, 2015 11:58 pm

Przez krótką chwilę Viv po prostu stała i lustrowała koleżankę wzrokiem. Wystarczyło jej zaledwie kilka sekund, by wyciągnąć kilka wniosków na temat jej osoby.Władającej nie zmyliła męska łazienka i używana forma (zresztą jeśli mówią po angielsku to męska forma czasownika nie mogłaby nawet zaistnieć) - twarz i sylwetka rudowłosej niemal od razu podpowiedziały jej, że to dziewczyna. Valet była od niej wyższa, ale wydawało się, że może być jej rówieśniczką. I stresowała się. Choć Vivika nie patrzyła na nią wprost, dostrzegła to w jej oczach. Nie chodziło o udawanie mężyczyzny - tego ciemnowłosa była pewna. Czyżby Valet się zgubiła?
- Pamiętam jak się nazywasz - odpowiedziała w końcu władająca beznamiętnym tonem. Faktycznie kojarzyła ją ze swojej klasy. Nie przyglądała się jej na zajęciach, ale nie umknęły jej rude włosy dziewczyny. - Ale nie trafisz, nawet jeśli wytłumaczę ci drogę. Tu wszystko wygląda tak samo.
Przez chwilę znów panowała cisza. Niedługa, bo Viv kontynuowała:
- Mogę cię zaprowadzić. To kawałek stąd - zaproponowała. - A przy okazji, męska i damska łazienka są obok siebie. Nie musisz tak tego precyzować. Psujesz efekt.
Następnie odwróciła się w kierunku, z którego przyszła. Miała nadzieję, że podczas tej wycieczki uda jej się zapamiętać więcej szczegółów. I tak nie miała nic lepszego do roboty.
- Nazywam się Vivika Hofeherke - przedstawiła się w końcu, nie patrząc na koleżankę. - Też chodzę do NOT. Idziesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro Lip 29, 2015 10:23 am

Valet skinęła głową gdy znajoma z klasy zaoferowała jej zaprowadzenie do łazienki. Lepsze to niż tułanie się po szkole w poszukiwaniu tego typu pomieszczenia. Jeszcze by przypadkiem weszła do łazienki nauczycielskiej i wtedy mogłoby być nieciekawie. Uwagę na temat tego, że psuje efekt puściła mimo uszu, zupełnie jakby jej nie usłyszała, chociaż było kompletnie na odwrót. Vivika była już kolejną osobą, która rozgryzła jej płeć. Faktycznie, Valet nie była utalentowana w cross-dressingu, ale nie sądziła, że jest aż tak źle. W dodatku władająca wydawała jej się kolejnym obserwatorem, nie lubiła takich uczniów, zdecydowanie zbyt często wypominali jej, że nie myśli i powinna przestać kierować się instynktem, a zacząć umysłem. Pewnie by tak nie robiła gdyby nie pewien fakt - Valet ma problemy w skupianiu się na kilku rzeczach na raz, w dodatku śmiało powiedzieć można, że nie zalicza się do tych mądrzejszych uczniów i pewnie każda jej analiza kończyłaby się fiaskiem. Czuła się nieswojo w towarzystwie Viviki, zupełnie tak jakby już dawno ją przejrzała i teraz wiedziała o niej wszystko. Za to Valet... Valet nie wiedziała nic, nie licząc podstawowych informacji o imieniu, nazwisku i klasie, do której władająca uczęszcza.
- Idę, idę - odpowiedziała na pytanie towarzyszki jakby niechętnym głosem.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 28
Data dołączenia : 05/07/2015

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Sie 15, 2015 2:02 am

Nie rozumiała. To zdumiewające, jak nikłe zdolności do pojmowania czynów ludzkich miała Vivika przy tak ogromnym talencie do zauważania i zapamiętywania wszystkiego. Nie potrafiła pojąć, dlaczego ktoś miałby udawać płeć przeciwną. A nie mogąc tego zrozumieć i ona czuła się nieco niekomfortowo. Na szczęście to uczucie trwało tylko krótką chwilę. Władająca szybko wróciła do chłodnej obojętności.
Niegrzeszący zainteresowaniem głos Valet nie wywarł na niej większego wrażenia. Przywykła już do podobnego tonu, miała za sobą długi staż w domu dziecka i szkole. Nie odwróciła się nawet, by sprawdzić, czy dziewczyna faktycznie za nią podąża. Wystarczyło, że słyszała jej kroki.
- Czy to nie utrudnia? Cała ta maskarada? - zapytała nagle, nie dodając nic więcej. Viv bynajmniej nie miała potrzeby podtrzymywania tej namiastki konwersacji, ale interesowało ją to. Chciała wiedzieć wszystko, a to, czego nie mogła zauważyć gołym okiem, wydzierała od drugiej osoby słowami.
Dopiero wtedy przystanęła i odwróciła się, by móc skorzystać ze wspomagania w postaci mowy ciała jej koleżanki. Spod przydługiej, ciemnej grzywki widać było zimne jak lód i pozbawione wyrazu oczy, za którymi sama władająca nie przepadała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro Sie 19, 2015 1:27 pm

Droga mijała, a do celu było coraz bliżej. Valet nie wiedziała co jest dla niej bardziej niekomfortowe, obecność Viviki, która w pewien sposób ją przerażała, czy cisza jaka między dwójką dziewczyn zapanowała. Dopiero po dłuższej chwili zadane zostało pytanie, które mogło jakoś podtrzymać rozmowę przy życiu. Mogło się wydawać, że odpowiedzenie będzie dla niej trudne, ale tak nie było. Wręcz przeciwnie, Valet była przyzwyczajona do tego pytania i za każdym razem odpowiadała tak samo, odpowiedzią prostą i informującą o prawie wszystkim zarazem.
- Tak jest lepiej, nie wszyscy mnie akceptują, ale czuję się dobrze - odpowiedziała wbijając nieobecny wzrok w swoje stopy.
Zazwyczaj po odpowiedzi ludzie próbowali jej wmawiać, że potrzebuje pomocy i może czuć się równie dobrze jako dziewczyna. Znalazł się nawet jakiś tępak, który zapytał czy nie tęskni za czynnościami typowo kobiecymi, po czym ją pocałował. Źle na tym skończył, doprawdy, gdyby nie obecność dwóch innych osób to najpewniej rozszarpałaby go wtedy na strzępy. Teraz mogła jedynie oczekiwać aż Vivika odpowie, tym razem nie spodziewała się twierdzenia, że potrzebuje pomocy. Władająca wydawała jej się osobą, która nie ingeruje w życie innych dla nich, a jedynie dla siebie.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 28
Data dołączenia : 05/07/2015

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Sie 31, 2015 6:49 pm

Przez chwilę stała w miejscu, jakby przetwarzając słowa koleżanki. Patrzyła na Valet tymi swoimi pozbawionymi wyrazu oczami, jakby chciała prześwietlić ją na wylot i dziewczyna z pewnością nie czuła się z tym dobrze. Viv to nie przeszkadzało - każdy tak miał, gdy tylko pojawiała się w pobliżu. Przywykła już.
- Dlaczego czujesz się dobrze? - zapytała wreszcie.
Ta jej dociekliwość musiała wydawać się rudej bardzo irytująca. Wiele ludzi zadaje pytanie, a otrzymawszy na nie odpowiedź, nawet niezrozumiałą po prostu na tym poprzestaje. Władającej to jednak nie zadowalało. Nie rozumiała i nie miała zamiaru odpuścić sobie, dopóki nie zrozumie. Powoli, ze spokojem przetwarzała w głowie to, co usłyszała, swoje doświadczenie, książki, które przeczytała i próbowała połączyć to w całość, z której wyciągnie sens. Nie trwało to długo.
- Chodzi o to, że nie chcesz być słaba? Czujesz się dobrze, mając poczucie, że jesteś silna? - pokiwała głową, jakby sama do siebie. Była przekonana, że jej rozumowanie zmierza w dobrym kierunku. - Mężczyźni zawsze byli swoistym uosobieniem siły, a kobiety symbolizowały łagodność. Idąc tym rozumowaniem, faktycznie wolałabyś być postrzegana jako mężczyzna.
Dziewczyna odgarnęła włosy, by dokładniej przyjrzeć się Valet. Może gdyby nie była równie wnikliwą obserwatorką, nabrałaby się, że jej koleżanka jest chłopakiem. W anonimowym tłumie z łatwością mogłaby udawać płeć przeciwną. I Viv czuła pewną siłę, która w niej tkwiła. Takie rzeczy po prostu się dostrzega. Zastanawiało ją jednak...
- ...czy siła naprawdę tkwi w płci, czy też wyglądzie? - przekręciła nieco głowę. - Prawdę mówiąc nie widzę wielkiej różnicy. Kobieta może chyba z łatwością pokonać mężczyznę i stereotypowe wyglądy chyba nie mają na to wpływu - wzruszyła ramionami, niemal obojętnie. Ciekawy obiekt obserwacji, na tyle ciekawy, że Vivika zaczęła mówić więcej niż zwykle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Wrz 01, 2015 11:18 am

Stanęła w miejscu dokładnie wtedy gdy zrobiła to Vivika. Władająca była bardzo dociekliwa, zadawała dużo pytań. Valet czuła się z tym niekomfortowo, dotychczas o swoim "problemie" rozmawiała jedynie z rodzicami i psychologiem szkolnym, wtedy było to z przymusu. Mówiąc o tym z własnej woli było trochę dziwniej, przynajmniej według niej, ale nie zamierzała tak po prostu nie odpowiadać.
- Blisko, ale jednak nie, bardziej chodzi o ogólne różnice między mężczyzną a kobietą. Jakby nie patrzeć, w większości przypadków jesteśmy postrzegane jako gospodynie domowe, często też kończymy w umysłach innych jako przedmioty - odpowiedziała spokojnie, nie sądziła by zmiana wyglądu w jakikolwiek sposób mogła podnieść jej siłę.
W spokoju oczekiwała na odpowiedź Viviki, jej spojrzenie wbite było w stopy, spodziewała się teraz napływu kolejnych pytań dotyczących jej wypowiedzi, na te najprawdopodobniejsze już szykowała odpowiedź, która byłaby w stanie zadowolić władającą. Nie poczuła by ta rozmowa w jakikolwiek sposób próbowała odwieść ją od prób uchodzenia za mężczyznę, dlatego czuła się jako tako pewnie. Rodzice często namawiali ją do tego żeby przestała, nawet nie pytając o powód, dla którego to robi.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 28
Data dołączenia : 05/07/2015

PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Wrz 01, 2015 10:41 pm

Vivika znów musiała pomyśleć przez chwilę. Próbowała ułożyć sobie w głowie coś, z czym nigdy dotąd się nie zetknęła - książki się nie liczą, bo tam bohaterkami zwykle kierowały zgoła inne motywy - więc naturalnym było, że zajmuje jej to więcej czasu niż zwykle. Wbrew założeniom Valet, odpowiedzi dziewczyny całkiem satysfakcjonowały władającą - były dość krótkie, ale dawały jej konkretne informacje. Viv lubiła ludzi konkretnych, niezagłębiających się w szczegóły bardziej niż to konieczne. No i to co mówiła Valet nie wydawało się dziewczynie głupie. Jakby nie spojrzeć, miała pewne uzasadnienie dla swoich słów. W dodatku coś w postawie koleżanki mówiło jej, że podobne nastawienie do sprawy nie wiąże się tylko z teorią, ale także z jej osobistymi przeżyciami.
- Rozumiem. Faktycznie, niektórzy mężczyźni mają tendencję do postrzegania w ten sposób płeć przeciwną - przytaknęła. - Co prawda kwestia ta jest mocno subiektywna i trudno ustalić jeden wzór myślenia, ale cóż, skoro wolisz wyzbyć się ryzyka upodabniając się do mężczyzny, to twoja sprawa - wzruszyła ramionami. Skoro Valet miała powód, by zachowywać się tak, a nie inaczej, nieszczególnie jej to przeszkadzało.
Właściwie dokończywszy swoją wypowiedź, Vivika mogła już ruszyć dalej, ale jednak wciąż stała w miejscu. Przyglądała się koleżance, ciekawa, czy na nią spojrzy. Chciała także zaobserwować więcej rzeczy, które mogłyby jej się przydać w przyszłości, ale na podstawie jej wyglądu trudno było rozszyfrować cokolwiek. Strzelała, zadając kolejne pytania. Nie lubiła mówić, nie wiedząc.
- Jesteś magiczną bronią, zgadza się?
W sumie kwestia ta była mocno ironiczna, biorąc pod uwagę, że Valet jeszcze przed chwilą krytykowała przedmiotowe myślenie o ludziach, ale niewykluczone, że właśnie ten życiowy sarkazm skierował dziewczynę na właściwy trop.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 171
Data dołączenia : 03/09/2015
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Wrz 21, 2015 8:33 pm

Wolnym krokiem zmęczona wyszła z kuchni i skierowała się na korytarz. Kiedy przeszła kilkanaście kroków po chwili zatrzymała się i podniosła swoją oparzoną rękę. Dłoń od zewnętrznej strony była czerwona i piekła ją mocno, ale jakoś dało się to wytrzymać. Wyciągnęła się leniwie na korytarzu nikogo nie widząc, cóż był już późny wieczór i wszyscy o tej godzinie powinni spać. Pomijając ją, bo musiała wcześniej posprzątać kuchnie, a teraz wygląda bardzo schludnie. Zastanawiała się czy iść spać, albo się gdzieś przejść gdzie to drugie raczej nie wchodziło w grę. Cóż może mimo wszystko spotka tu kogoś, choć małe były na to szansę. Choć po akcji w kuchni wie, że wszystko może się wydarzyć niezależnie od sytuacji i może być w ten sposób pozytywnie zaskoczona albo i nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t658-tsubaki#3812

avatar
Uczeń NOT
Posty : 83
Data dołączenia : 19/09/2015
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Wrz 21, 2015 9:18 pm

Jassper włóczył się właśnie po korytarzach, nie mogąc znaleźć sobie sensowniejszego zajęcia. W międzyczasie rozkminiał o wszystkim i o niczym, pozwalając, by głośna muzyka rockowa, płynąca ze słuchawek zagłuszała wszystko wokół. Chłopak szedł wyprostowany, wpatrzony w bliżej nieokreślony punkt w oddali, nucąc pod nosem słowa ulubionej piosenki. W sumie, robiło się późno i z czystej grzeczności wypadałoby zmyć się w jakieś ustronne miejsce, w którym można byłoby przeczekać do rana. Ostatecznie ile można krążyć po okolicy, no szanujmy się, jeszcze go wezmą za jakąś zjawę czy coś. Blondyn uśmiechnął się pod nosem i postawił kolejny krok do przodu, by następnie runąć jak długi i zakląć szpetnie z wyraźnym poirytowaniem.
- A żeby cię tak jasny chuj z ciemnego nieba ty...- Odwrócił się zaraz, co by wybadać, o co takiego się właściwie potknął i...zamilkł, unosząc nieznacznie brew. Spodziewał się wszystkiego. Serio. Plecaka, buta, kamienia, wystającej deski, kota, psa i jeszcze paru innych. Niestety, to co zobaczył raczej nie wpasowywało się w kanon potencjalnych przedmiotów złośliwie martwych. To co leżało na ziemi tuż obok było jak najbardziej ludzkie i co gorsza-żywe. Chłopak podniósł się do siadu i spauzował muzykę, przekrzywiając przy tym głowę. -Ej, ty, białowłosa kłodo, nie wpadałaś na to, żeby się tak uwalić gdzieś z dala od miejsc po których się łazi?-Zagadnął, spoglądając na nią z lekkim zdenerwowaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t710-jassper#4418

avatar
Uczeń NOT
Posty : 171
Data dołączenia : 03/09/2015
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Wrz 22, 2015 1:26 pm

Było w sumie ciemno, a raczej nastała półciemność, może dlatego, że była po prostu zmęczona tym co się wydarzyło no i sen też dawał się we znaki. Nim się zorientowała wpadła, a raczej to coś wpadło na nią i odsunęła się o dwa kroki upadając na ziemię.
-Uważaj...! - warknęła cicho, kiedy była na ziemi, kiedy się podniosła do pozycji siedzącej spojrzała na kogo też wpadła. Kue jej zdziwieniu był to uczeń, choć dobrze, że nie nauczyciel, b pewnie dostała by kolejną karę, a tego zdecydowanie by nie chciała.
W sumie chyba to było lepiej dla niej, że wpadła na jakiegoś chłopaka niż nauczyciela czy woźnego. Pomasowała swoją obolałą rękę od oparzenia, mocno się skrzywiła z bólu kiedy się przewróciła. A teraz siedząc na ziemi lekko się skuliła trzymając zdrową ręką tą oparzoną. Musiała z wrażenia wziąć dwa głębsze oddechy by się uspokoić i nie palnąć czegoś głupiego z wrażenia. W takiej sytuacji było dla niej trudne, ale jakoś się jej udało.
-Po pierwsze nie jestem kłodą, a po drugie sam wyglądasz jakbyś chciał kogoś pobić - mruknęła w jego stronę rozdrażniona i w dodatku ból ręki również miał w tym swój skład. Więc w tym momencie po prostu zdenerwowała się i możliwe, że całkiem niepotrzebnie. Zmarszczyła brwi i zacisnęła zdrową rękę na tej chorej i skrzywiła się niemal od razu przez co od razu rozluźniła dłoń.
-Musiałam tutaj coś zrobić, bo byłam w kuchni i tyle - dodała po chwili jakby od niechcenia, choć sama nawet nie wiedziała czemu mu to powiedziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t658-tsubaki#3812

avatar
Uczeń NOT
Posty : 83
Data dołączenia : 19/09/2015
Skąd : USA

PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Wrz 22, 2015 4:40 pm

- Tak się składa, że chcę kogoś pobić.-Powiedział, uśmiechając się przy tym drapieżnie. W sumie, rzadko zdarzały się momenty, w których blondyn nie odczuwał ochoty skonfrontowania swojej pięści z czyjąś twarzą. Niemniej w tym momencie niespecjalnie miał ku temu okazje, wiec zwyczajnie uznał, że sobie odpuści. Ostatecznie, to on wlazł w kłodę, niemal ją tratując. Jego wina, nie ma, że nie. Dlatego też wstał z miejsca i w dwóch krokach podszedł do dziewczyny, chwytając ją za łokieć i bez większych problemów podnosząc do pozycji pionowej.
-Coś cię boli?-Zagadnął, kierując spojrzenie dwukolorowych tęczówek na rękę dziewczyny. Zaraz potem prychnął cicho i potrząsnął głową, gratulując sobie debilnego pytania.-Dobra, chuj, pytania nie było, przecież widzę, że cie boli. Co jest ?- Jassper zmarszczył nieco brwi i nachylił się, uginając kolana, co by na własne oczy zobaczyć, co konkretnie nie gra z ręką białowłosej.
- Nie żeby mnie to specjalnie obchodziło, ale nie powinnaś może iść z tym do jakiegoś medyka, czy coś?-Zapytał w końcu, przenosząc wzrok z ręki, na oczy dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t710-jassper#4418

avatar
Uczeń NOT
Posty : 171
Data dołączenia : 03/09/2015
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Wrz 22, 2015 5:08 pm

Chyba wpadła na kogoś niezbyt sympatycznego, trochę szkoda, bo mogła by z nim porozmawiać, ale to chyba nie będzie specjalny dobry pomysł.
-Świetnie... - mruknęła pod własnym nosem na słowa chłopaka, choć raczej jej się wydawało, że nie mówi poważnie., bo i lepiej dla niej. Już miała dość walki na dziś i na najbliższych kilka dni. Kiedy chłopak ją podniósł zachwiała się z wrażenia, ale ustała ostatecznie. Była zdziwiona tym co zrobił i że pomógł jej w sumie na swój sposób.
-Dziękuję - mruknęła niepewnie i posłała w jego stronę uśmiech nieco niepewnie. Wyglądał sam w sobie groźnie i za bardzo nie wiedziała co powinna zrobić, czuła się nieswojo. Na pytanie trochę się zdziwiła i zamrugała kilka razy. Przyglądała mu się przez chwilę delikatnie oszołomiona, kiedy tak kucnął i przyglądał się jej rannej dłoni od oparzenia. Oparzenie było spore może na 4 centymetry szerokości, było czerwone i mocno ją piekło. Na słowa chłopaka lekko wzruszyła ramionami.
-Nie wiem gdzie jest medyk, albo ktoś taki w szkole. Nie znam jej jeszcze za dobrze. Nie boli aż tak mocno więc, wytrzymam... - uśmiech dziewczyny był szerszy i na pewno szczery. Z jej ręką nie było aż tak źle, pewnie zostaną jej tylko blizny po tym ataku, cóż z jej umiejętnościami to mogło się skończyć gorzej. To było całkiem... słodkie z jego strony, że przejął się obcą osobą, albo zrobił to od niechcenia. Kto wie.
-Dziękuję za troskę. Nazywam się Tsubaki. Miło mi Cię poznać - uśmiechnełą się po raz kolejny niepewnie w stronę chłopaka nie wiedząc czy faktycznie powinna iść kogoś poszukać czy sobie to darować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t658-tsubaki#3812
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Korytarz   

Powrót do góry Go down
 
Korytarz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Tajemniczy korytarz
» Korytarz w lochach
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Akademia Shibusen :: Parter-