IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Butik Sonji - Le ciel.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość

Gość

PisanieTemat: Butik Sonji - Le ciel.   Wto Lut 24, 2015 11:20 pm

Nowoczesny budynek w ścisłym centrum jest idealnym miejscem dla sklepu takiego jak ten. Przeszklony front idealnie nadaje się do ekspozycji ubrań na kilku, zaledwie dwóch manekinach. Widać przezeń również stylowe, minimalistyczne wnętrze. Utrzymane jest jasne, w beżach i brązach. Przy ścianach ustawione są stelaże, na których wywieszone są ubrania, posegregowane zarówno na odpowiednie części garderoby, jak i kolory, toteż po lewej stronie sklepu znajdują się wszelkiego rodzaju koszule, bluzki, tuniki, a po lewej spodnie oraz suknie i sukienki.  Po lewej stronie od wejścia, przy styku dwóch ścian znajduje się wejście na zaplecze, odgrodzone drewnianym, ciemno brązowym sekretarzykiem oraz stojącym przy nim krzesłem. Po prawej stronie od niego znajdują się natomiast drzwi do przymierzalni, a tuż obok nich – wygodna, niewielka sofa, stylem pasująca do sekretarzyka. Ściany ocieplają zdjęcia – głównie przedstawiające kobiece stroje z lat 20 i 30 XX wieku. Kiedy się ściemnia wnętrze oświetla czarny, żeliwny żyrandol zwisający z sufitu.
Wbrew pozorom - eleganckie wnętrze idealnie pasuje do nowoczesnego budynku, w jakim się znajduje, a ceny wcale nie są wysokie.


Ostatnio zmieniony przez Sonja dnia Wto Lut 24, 2015 11:43 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Butik Sonji - Le ciel.   Wto Lut 24, 2015 11:32 pm

Właściwie to wcale nie był dobry tydzień.
Ruch w butiku był niewielki, jednak Sonja nie narzekała na brak pracy. Miała kilka zamówień, które musiała wykonać już w przyszłym miesiącu, a nie miała pomysłu na projekty. Już dawno nie miała... takiego przestoju! Zrzucała to na zmęczenie, które ją ostatnio namiętnie ogarniało. Nawet obserwowanie świata zza sklepowego okna nie przynosiło jej ulgi.
Jak na złość, terminy goniły, klientów było jakby mniej, a do tego wszystkiego coś wyraźnie niedobrego działo się w mieście. Nie opuszczał jej jednak wieczny towarzysz - spokój.
Kobieta, jak zwykle ubrana jedną z długich, czarnych sukien siedziała przy sekretarzyku, starając przenieść wyobrażenie sukni na papier. Namiętnie rysowała projekt, co jakiś czas zerkając na ulicę. Towarzyszyła jej cicha muzyka skrzypiec i fortepianu płynąca z głośników ukrytych w rogach sklepu, było prawie cudownie.
Popijała kawę, kreśląc kolejne linie dopóty, dopóki nie usłyszała delikatnego dzwoneczka, obwieszczając, że ktoś zawitał w progi jej sklepu. Uniosła wzrok znad kartki, a zaraz potem wstała, prostując się niczym struna i wyszła zza biurka, uśmiechając się lekko, unosząc zaledwie kącik ust w górę. W jej postawie było coś wyniosłego, jednak wykazała wyraźne, uprzejme zainteresowanie gościem, mierząc go uważnym spojrzeniem.
- Dzień dobry – powiedziała cicho, zaledwie kilka tonów głośniej od muzyki. - Czy mogę w czymś pomóc?
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Butik Sonji - Le ciel.   Sro Lut 25, 2015 12:07 am

Ostatnio Kazuya dostała swoje upragnione kieszonkowe od rodziców. Powiedzmy, że poprzednia kwota kilku tysięcy dolarów nie starczyła na długo, gdyż chłopczyca miała swoje zachcianki. Alkohol nie był za darmo, a jeść trzeba było. Na dodatek od czasu do czasu trzeba było ściągnąć jakąś nową muzykę. Oczywiście to tylko drobna część tego na co szły pieniądze, bo najwięcej ich znikało w odmętach szafy Lissandry. Oh nie, nie, nie to nie szafa konsumowała banknoty tak jak robi to często pralka, a nowe ubrania, które były tam upychane. Dzisiaj dzień nie był inny od każdego początku miesiąca. Kazuya postanowiła się wybrać na polowanie. Ubrała na siebie swoją ulubioną czerwono-białą skórzaną kurtkę, biały T-shirt ukazujący jej kobiece kształty (mimo wszystko musiała kiedyś dać swoim kształtom odpocząć. Nie można chodzić 24/7 w bandażu), lekko poszarpane jeansy oraz zwykłe trampki. Na uszach miała słuchawki i właśnie leciał jeden z jej ulubionych kawałków. Przechodziła się po sklepach, jednak nie mogła nic ciekawego znaleźć, kiedy w końcu trafiła na ten jeden specyficzny butik. Wszystko harmonijnie rozłożone jak się wydawało przez szybę wystawy, więc postanowiła tam wejść. Szczególnie, że nigdy wcześniej nie miała okazji odwiedzić tego miejsca. Otworzyła drzwi i nawet nie dostrzegła tego dzwoneczka. Zwyczajnie w tym czasie zaczęła ściągać słuchawki z uszu i rozglądać się po sklepie. Nawet dostrzegła właścicielkę, która najwyraźniej coś rysowała wcześniej. Wyglądała na wyniosłą pannę w czarnej sukni. Prawie jak Morticia Adams, a muzyka która leciała w tle tylko dodawała nieco tego klimatu. Oczywiście broń nic nie miała do klasyków, chociaż ona wolała coś mocniejszego. Coś żywszego, jednym słowem coś z tak potężnym pierd… rąbnięciem, by dało się przy tym pracować.
Wracając do Mortici, która wyglądała na wyniosłą, ale jednocześnie potrafiącą zachować maniery sklepowe. Kazuya kiwnęła głową na przywitanie – Chwilowo nie. Rozglądam się czy coś będzie mi pasować – powiedziała zerkając na koszulki. Kilka autentycznie nie było w jej typie, chociaż znalazły się i takie, które by pasowały. Po chwili zerknęła na spodnie jeansowe, a potem jej wzrok padł na seledynową koszulę męską, którą skomentowała pod nosem – I oni to noszą? – uśmiechając się złośliwie do samej siebie, a potem przeniosła wzrok ku sukienkom. Niestety ciężko było trafić w jej gust – Masz może coś ostrzejszego niż to na półce? Szukam czegoś co sprawi, że faceci zaczną się oglądać, a kobiety czuć ewidentną zawiść, a wśród tych rzeczy nie widzę nic takiego – powiedziała bardzo spoufalająco, gdyż nie użyła formy Pani, a powinna skoro kobieta była ewidentnie od niej starsza. Zresztą cały strój miał być po to, by zgnębić niektóre osoby. Dać im kąsek smacznego mięska i koniec końców nie dać go ugryźć. Zrobić smaka, a jednocześnie zgnębić totalnie. Taki był jej plan plus miała ochotę na przebieranki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Butik Sonji - Le ciel.   Sro Lut 25, 2015 12:44 am

Nigdy, ale to nigdy nie oceniała swoich klientów. Ludzie, którzy tu przychodzili byli różni, mniej lub bardziej ekscentryczni, a czasem zupełnie zwyczajni, jednak Sonja zawsze przyglądała się im z zaciekawieniem i chłodnym błyskiem w czarnych niczym noc oczach. Tak samo było i tym razem.
Ludzkie istoty nigdy nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać.
Przeszło jej przez myśl, kiedy stała tak, opierając się biodrem o kant sekretarzyka. Uwielbiała oglądać reakcje innych osób na niektóre dość... specyficzne ubrania, na które – o dziwo – również był popyt, mimo całej ich dziwności. Gdyby tak nie było przecież nie wymyślałaby nowych projektów! Specjalizowała się głównie w damskich ubraniach, jednak coraz częściej zdarzało jej się szyć również męskie stroje. Słysząc komentarz jedynie na krótką chwilę zmarszczyła brwi, wiele razy słyszała gorsze słowa, więc na pewno nie przejęłaby się komentarzem jakiejkolwiek gówniary.
Nienawidziła kiedy ktoś się zwracał do niej w taki sposób. Oczekiwała szacunku i nawet mimo grania „posągu” bez uczuć potrafiła go okazać drugiej osobie. Podeszła bliżej młodej dziewczyny, by móc się jej lepiej przyjrzeć i bez skrupułów zmierzyła ją chłodnym, oceniającym spojrzeniem, a w głowie przesuwała kolejne wieszaki wiszące na zapleczu.
Czasem zdarzało się, że klienci z jakichś powodów rezygnowali z zakupów, albo po prostu – Sonja nie wywieszała wszystkiego. Jeśli tylko ktoś miał takie życzenie – donosiła ubrania po sprecyzowaniu życzenia lub rzadziej wpuszczała kogoś na zaplecze, do przedsionka swojej pracowni i azylu jednocześnie.
- Masz na myśli coś konkretniejszego? - zapytała spokojnie, obchodząc ją zaraz potem dookoła. Uśmiechnęła się sama do siebie. Pod codziennym, wyraźnie bardziej męskim niż kobiecym strojem skrywała się całkiem ładna sylwetka, którą należało jedynie odpowiednio podkreślić. - To ma być sukienka, czy spodnie i coś na górę? - zapytała, w głowie już jednak przerzuciła odpowiedni wieszak... I chyba miała coś odpowiedniego, rozmiar też powinien pasować, a jeśli nie – bez problemu może wykonać poprawkę, nawet na miejscu.
Właściwie - zawsze mogłaby przyjąć kolejne zlecenie. Gówniara - nie ważne jak bardzo denerwująca - mogła mieć ciekawy pomysł do zrealizowania. A Sonja bardzo, ale to bardzo lubiła wyzwania.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Butik Sonji - Le ciel.   Sro Lut 25, 2015 1:20 am

Kazuya była bardzo ciekawa jak długo ekspedientka jest w stanie wytrzymać jej towarzystwo. Ten posąg, pokerowa twarz którą miała. Ciekawe jak bardzo Kazu będzie musiała ją zirytować, by maska pękła?  Spojrzała na kobietę odruchowo, kiedy ta ją obchodziła. Ot taki odruch wyrobiony podczas wielu bójek w szkole. Zazwyczaj potencjalny przeciwnik zaczepiał Lissandrę, by zaraz potem gorzko tego pożałować i zakosztować jej obcasa… lub kosy. Jak kto woli.
Ten chłodny wzrok, który czuła na sobie. To była oznaka zła lub wewnętrznej frustracji drugiej osoby, jednak do bojaźliwych broń nie należała. Jeśli coś próbowało ją straszyć to ona swoim żarem lub nawet gniewem zwyczajnie próbowała pokazać, że może być równie straszna, jeśli nie straszniejsza. Chociaż wyczuwała, że jest to bardziej taksujące spojrzenie mające na celu mniej więcej wstrzelić się w dany rozmiar. Zwyczajnie rzuciła jej rękawice poprzez… zwyczajny uśmiech kącikiem ust. Kto kogo bardziej przestraszy lub kto pierwszy się wycofa.
Widać, że ona również się nie powstrzymywała i szła z fasonem zwracając się do klienta równie spoufale co przed chwilą Kazuya. Jednak to było zrozumiałe, bo najwyraźniej chciała zagrać w jej małą grę. Wprawdzie broń nigdy nie narzekała na swoją sylwetkę. W miarę dobrze się odżywiała, ćwiczyła i dbała o skórę by właściwie ją konserwować, więc nic dziwnego że miała dobrą sylwetkę. Niestety na nieszczęście mężczyzn jej tożsamość była ukrywana pod męskimi ubraniami, chociaż czasem i Kazu lubiła się zabawić w przebieranki.
- Myślę, że wzięłabym dwa zestawy. Pierwszym byłaby sukienka, może stylizowana na chińskie suknie wieczorowe. Z tymi charakterystycznymi wcięciami jakbym wyeksponowała biust oraz nogi mogłabym uzyskać ciekawe efekty. Oczywiście by nie iść oklepanym motywem zamiast wzorów chińskich można by zrobić ją w bardziej naszym zachodnim stylu. Dorzucić do tego jeszcze pończochy z ładną koronką oraz gustowne rękawiczki. Jeśli już miałabym się rzucać w oczy to musiałby to być krzykliwy kolor, więc albo czerwony albo biały z czego biały dużo trudniej doprać potem – rozważała i rysowała sobie w głowie plan – do tego dorzuciłabym wiga długich blond włosów, może jakiś makijaż i mogłabym parodiować jakiegoś celebryte – zamyśliła się przez moment i szukała właśnie takiej osoby w pamięci. W międzyczasie układała sobie drugi zestaw – ]Drugi zestaw myślę, że byłby nieźle skomponowany z koszuli, brązowej kurtki materiałowej, shortów jeansowych oraz może kozaków na niewielkim obcasie. Co o tym sądzisz? – zapytała się spoglądając na nią, prosto w te oczy jakby ponownie otwarcie rzucając jej wyzwanie. Nie bała się tego wzroku ze względu na swój bojowy charakterek. Już nie tacy przed nią klękali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Butik Sonji - Le ciel.   Pią Lut 27, 2015 4:16 pm

Prawda była taka, że Sonja pracowała sama na siebie, to było jej małe królestwo i to ona ustalała w nim zasady. Kiedy pracowała dla kogoś, jak wcześniej, nie zachowywałaby się w sposób, na jaki pozwoliła sobie odnosząc się do gówniary, która zakłóciła jej spokój. Nie bała się straty klienta, mimo że ostatnie dni nie były najlepsze to wcale nie musiała się przed nikim płaszczyć i niemal błagać żeby nie wychodził z jej przybytku z pustymi rękami.
Słuchała jej słów uważnie, w głowie przetwarzając wszystko i oczyma wyobraźni była w stanie to zobaczyć. Może nie wszystko jej się podobało (a przynajmniej sama Sonja nie zrobiłaby czegoś takiego, szczególnie sukienki, z własnej, nieprzymuszonej woli), bo opis sukienki... Przywodził jej na myśl obraz prostytutki. Aż uśmiechnęła się kącikiem ust, a zaraz potem pokręciła głową. Nie ważne co o tym sądziła, strój miał być prowokujący – i spełniłby swoją rolę.
- Zrezygnowałabym z wiga i pończoch – stwierdziła krótko, kręcąc głową. To zupełnie jej nie pasowało. - Twoje krótkie włosy wyglądałyby lepiej.
Wyobrażając sobie jednak drugi zestaw... Pokręciła głową, zupełnie jej się nie podobał.
Ludzie naprawdę nie przestaną mnie zaskakiwać.
Oczywiście - każdy mógł mieć swój gust, swoją własną wizję, Sonja, która mogła wydawać się być ograniczona, jeśli chodzi o tę kwestię - była zupełnie inna. Jednak... wyobrażenie i pomysł jaki przedstawiła jej potencjalna klientka w ogóle jej nie pasował.
- Zgodzę się jedynie z jeansowymi shortami – powiedziała spokojnie, mierząc jej twarz uważnym spojrzeniem. Czyżby zaczęła się gra? Walka „kto pierwszy odwróci wzrok”? Nie miała piętnastu lat, nie bała się ludzi, właściwie teraz już niczego się nie bała. - Jednak wybrałabym bralet, ze wzorem lub gładki, skórzaną, czarną kurtkę i, na boga!, nie kozaki – pokręciła głową, odgarniając warkocz na prawe ramię. - Buty maksymalnie do kostki – Sonja jeszcze raz zmierzyła spojrzeniem całą sylwetkę dziewczyny. Jej własna wizja bardziej jej odpowiadała.
- Jeśli masz fundusze – zaczęła spokojnie. - I czas, byłabym w stanie zaprojektować i uszyć sukienkę, taką, jak opisałaś. Byłabyś jedyną osobą, która takową by posiadała. Nie robię dwukrotnie takich samych projektów.
Założyła ręce na piersiach, czekając na jej reakcje. Niemal wyczuwała napięcie jakie panowało między nią, a upierdliwą dziewczyną, która stąpała po cienkim lodzie i, najwyraźniej, w jakiś dziwny sposób testowała Sonję. Potworowi jednak nie przeszkadzało to.
Jednak... Potrzebowała zapalić. I to jak najszybciej.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Butik Sonji - Le ciel.   Pią Lut 27, 2015 11:17 pm

No cóż w końcu celem tego stroju miało być ściągnięcie męskiej uwagi jak i kobiecej. Chociaż część i tak pewnie by koniec końców do własnych potrzeb przerobiła. Zdarzało się często, że Kazuya kupowała jakieś ciuchy, a one zaraz szły pod nożyczki i maszynę do szycia. Dosyć niewielką, bo musiała się zmieścić w skrzyni, która miała w pokoju ale zawsze.
- Myślisz? – chwilę się zastanowiła, chociaż o wiele częściej uwagę przyciągały blondyny o długich, pięknych włosach. Dużo mniej pociągało facetów to, że kobieta ma krótkie włosy chociaż włosy Kazuyi były zadbane. Ostatecznie i tak zrobi jak uzna za słuszne, więc niech sobie ekspedientka postrzępi język. Drugi zestaw raczej spełniałby funkcje prowokująco-defensywną. Na czym to by polegało? Shorty prowokują do klepnięcia w tyłek, a reszta nie krępuje ruchów, kiedy Lissandra obija kogoś. Plus kozaki chociażby mają to do siebie, że można nimi gnieść pewne części ciała o wiele skuteczniej niż resztą obuwia.
Zresztą była bardzo ciekawa jaką koncepcję za to ma kobieta. Oczywiście, jeśli byłaby totalnie do dupy to blondyna by ją zjechała od dołu do góry, słowem wciągnęła ją nosem. Oczywiście pojedynku spojrzeń Kazuya nie mogła odpuścić. Takie otwarte wyzwanie i kapitulacja? Nigdy w życiu. Jest z Niemiec, a nie Francji, więc walczyła do samego końca nie odwracając wzroku. Młodzieńcza gorąca krew i te sprawy – Bralet? Faktycznie wyeksponowałoby to mój brzuch, a póki nie mam 6 paku nie ma tragedii z tym. Koszula jednak ma w sobie to coś, bo mężczyźni zazwyczaj lubią ten widok, zwłaszcza kiedy jest wypuszczona i lekko rozpięta u góry – buty do kostki nieco krępowały jej plany. W końcu tym czymś nie da się tak efektownie deptać kogoś – To może od razu sandały? – rzuciła nieco ironicznie.
Oczywiście Kazu miała fundusze, ba nawet bardzo duże chociaż wizja tego, że ktoś zaprojektowałby dla niej sukienkę była dosyć kusząca – płatne z góry czy przy odbiorze oraz jak długo mogę zgłaszać reklamację? – rzuciła szybko, wszakże tu ujawnia się niemiecka krew, która dąży do zysków. Zamknięta pozycja z rękoma na piersiach sugerowała tylko, że kobieta nie ma ciepłego podejścia do Kazu. Nie ma co się dziwić, bo chłopczyca dała niezły pokaz na wstępie. Zresztą nie za bardzo ją obchodziło tak naprawdę co myślą o niej osoby obce. Ułożyła ręce na swoich biodrach, a z oczu ciskały istne błyskawice z wyzwaniem. Czegoś pokroju „zaskocz mnie swoim projektem o ile potrafisz”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Butik Sonji - Le ciel.   Sob Lut 28, 2015 12:08 am

Sonja w żadnym wypadku nie była stylistą. Czasami jednak zdarzało się jej coś doradzać, to był efekt uboczny jej pracy, na który była przygotowana. Była na bieżąco z trendami panującymi w świecie mody, choć nie zawsze za nimi podążała, a właściwie – robiła to bardzo rzadko. Lubiła patrzeć jak jej ubrania pięknie prezentują się szczególnie na ciałach kobiet. One same nie pociągały jej, jednak dobrze podkreślone ciało zawsze wywoływało uśmiech na twarzy potwora.
- Nie tylko brzuch, ale również piersi i wcięcie w talii – powiedziała spokojnie. - Które pewnie masz, ale skrzętnie je ukrywasz – Sonja uwielbiała piękno kobiecego ciała, ubrania były jedynie dodatkiem, wierzchnim okryciem, które z łatwością można zmienić.
- Jak dla mnie możesz założyć nawet sandałki na koturnie, takim korkowym – rzuciła z przekąsem, rzucając jej złośliwy uśmieszek. - Ewentualnie buty do połowy łydki też by pasowały, kozaki są zdecydowanie za długie. Chyba nie chcesz wyglądać jak niedorobiony cowboy? Chyba nie o taki efekt ci chodzi? - dodała, uśmiechając się z przekąsem. Do jej wizji brakowało tylko rumaka z siodłem i butelki whisky w ręce. Ewentualnie kręcenia lassem nad głową, piasku wokół i toczącej się solanki kolczystej po ziemi. Ta wizja niesamowicie ją rozbawiła, więc Sonja pozwoliła sobie na lekko rozbawiony uśmiech, a w jej oczach pojawił się po prostu nieco niebezpieczny błysk.
- Najpierw wykonam szkic i cię zmierzę – powiedziała spokojnie, będąc znowu poważną. Teraz była mowa o interesach więc i jej postawa odrobinę się zmieniła. Kiedy dochodziło do takich słów nie pozwalała sobie na rozproszenie. - Jeśli zaakceptujesz szkic to zacznę robić projekt, jeśli nie to albo będę go poprawiać, albo na tym etapie się pożegnamy, ale to tylko w wypadku kiedy stwierdzisz, że to, co robię jest na tyle nieudolne, że nie opłaca się czekać. Zajmie około trzech, maksymalnie czterech tygodni, może krócej. W międzyczasie przyjdziesz dwukrotnie na przymiarkę, tak na wszelki wypadek – przerwała na moment, uważnie się jej przyglądając. - Najpierw zaliczka, dziesięć procent ceny końcowej, bezzwrotna jeśli zrezygnujesz z zakupu. Masz trzydzieści jeden dni na oddanie sukni, jednak musi być nieużywana, w idealnym stanie. Jednak jeśli chodzi o wszelkie poprawki to w każdej chwili możesz przyjść, a ja się tym zajmę, najczęściej nieodpłatnie, chyba że chodzi o większą sprawę, która będzie wymagać ode mnie kupna dodatkowych materiałów. – Sonji wydawało się, że wyjaśniła już wszystko. To była zwykła procedura i każdemu swojemu klientowi ją powtarzała. Jeśli nie zgadzał się na jej warunku – Sonja żegnała go chłodnym spojrzeniem. Przez cały czas kiedy mówiła nie odrywała spojrzenia od oczu blondynki. Chłodne czarne oczy toczyły walkę z ciskającym gromy błękitem i wyglądało na to, że żadna z nich nie ma zamiaru zrezygnować. Pewnie większość osób zrezygnowałaby, szczególnie biorąc pod uwagę różnice wzrostu, jednak to nie było w stylu Sonji. Zupełnie nie.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 55
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Butik Sonji - Le ciel.   Sob Lut 28, 2015 4:32 pm

Nagle dzwoneczek przy drzwiach zabrzęczał wesoło momentalnie rozładowując atmosferę.. lub jeszcze ją pogarszając. Do sklepu wszedł nie kto inny jak milusiński Sonji - Yves, który jeszcze przed wejściem do środka dopalił fajkę i wyrzucił za siebie pozostałość. Pachniało od niego tytoniem i dymem papierosowym, wprowadził ten zapach mimo woli za sobą wchodząc do środka.
- Cześć, Sonja. - odparł podchodząc do niej. Lekko objął ją w talii i pocałował w policzek - taki mały "rytuał" powitalny. Potem otaksował spojrzeniem Kazuyę i się zdziwił. Co robiła tu jego dzika współlokatorka? Ostatnim miejscem, w którym spodziewałby się ją zobaczyć był właśnie elegancki butik.. ewentualnie kosmetyczka. Najpierw ta nie wraca do akademiku na całą noc, bo przecież zwykle wracała chociażby nad ranem, a teraz.. damskie ciuszki? Czyżby jego chłopięca koleżanka poznała kogoś dla kogo warto się wystroić?
- Kazu? Nie masz dzisiaj zajęć? - uniósł lekko brew w geście zdziwka, ale wciąż próbował wyczuć grunt. W powietrzu wciąż trzymała się dość ciężka atmosfera - czuł, że blondynka spierała się z gustem jego partnerki. Nie zdziwiło go to za bardzo - buntowniczy charakter chłopczycy na pewno grał na nerwach Sonji, na tym świecie mało która persona dałaby sobie radę z Kazu. Francuzowi to wychodziło, ponieważ nawet nie starali się być ze sobą blisko - wypełniali sobie wzajemnie przestrzeń, wymieniali między sobą dziennie może kilka zdań, czasem chłopak dawał spisać jej zadanie, a ta uzupełniała jego wiedzę praktyczną o broniach. Słyszał, że ta podłapała nawet nową władającą! Yves nie umiał wyobrazić sobie tej relacji, ale wielkodusznie wierzył, że trochę utemperuje agresywne podejście do świata swojej broni.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t264-yves-holden-lyosil-czyli-dlacz

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Butik Sonji - Le ciel.   Sob Lut 28, 2015 4:45 pm

Skrzętnie ukrywa piersi? Mało powiedziane, bo w szkole Kazuya była uważana za faceta więc musiała się trochę natrudzić, by pewnych aspektów nie było widać. Bandaż, workowate ubrania, kurtka męska oraz spodnie, które nie podkreślają kobiecych kształtów. To wszystko trzeba było dobrać, przekopać się przez szafę i wybrać odpowiednie rzeczy. Tyle dobrego, że chociaż mieszkała z facetem to burdel w szafie nie robił im wzajemnie problemu. W końcu skoro była wpisana na listę uczniów jako mężczyzna to musiała też mieszkać w męskim akademiku.
- W końcu nie dla faceta bioderka od tak. Na to muszą sobie zasłużyć albo poczekać na mój kaprys – powiedziała zadziornie, bo nim jakiś facet by ją dotknął bez jej zgody upłynie baaaardzo dużo wody. No i taki osobnik pewnie szybko straciłby rączki poprzez ucięcie kosami. Kazu potrafiła dosłownie być jak modliszka i wykonywać takie cięcia za pomocą przemiany samych dłoni w kosy. W końcu była dwuostrzowa.
Skrzywiła się na samą myśl o sandałach na koturnie korkowym. Zwyczajnie ten typ obuwia nie podobał jej się. To było jakby ktoś nosił tablicę korkową na nogach. Chociaż… gdyby do tego poprzyczepiać różne akcesoria to nawet by jakoś wyglądało. Jednak Kazuya nigdy nie założy takich butów. Nawet jakby mieli na jej oczach mordować zgrabną loli… no dobra może by się zastanowiła, bo szkoda jej loli i sama by chciała zostać sam na sam z takową.
Na komentarz o kowboju zwyczajnie na jej czole pojawiła się żyłka, przymknęła oczy i puściła jej gniewny uśmiech. Czuć było ten wewnętrzny ogień, a Kazuya wycedziła przez zęby – możemy się przekonać o tych butach, chociaż pewnie wezmę obie pary do innych przebieranek – powoli odliczyła w głowie do 10... uspokajając się by nie zrobić kobiecie autentycznej rzezi w sklepie. Otworzyła ponownie oczy i dostrzegła ten niebezpieczny błysk w oczach kobiety. Rzuciła jej nieco wyzywające spojrzenie i bezczelnie dalej patrzyła się w oczy.
Słuchała etapów pracy. Najpierw nudne pomiary, a potem szkic. Najwyraźniej postawa kobiety zmieniała się przy interesach więc można było odłożyć żarty na bok i przekomarzanie się. Całkiem sensowna oferta. Jak przy typowych sklepach tego typu, gdzie coś wykonywano na zamówienie. Kazuya zastanawiała się, ale postanowiła przystać na tą ofertę. Oczywiście w międzyczasie tocząc bój na spojrzenia. Było to iście epickie starcie dwóch tytanów, Władczyni Lodu oraz Królowej Ognia. Żadna z nich nie chciała odpuścić.
Nagle ktoś pojawił się w sklepie, a dzwoneczek rozproszył Kazuye i odruchowo obejrzała się w stronę drzwi. Nie znaczyło to jednak, że uznawała się za przegraną w tym pojedynku, a raczej że został przerwany przez pojawienie się osoby trzeciej. Jak się przyjrzała to nawet znała tą zakazaną gębę no i czuła ten charakterystyczny zapach nikotyny, który zazwyczaj owiewał daną sylwetkę. W sumie to był lokator z którym dzieliła pokój w akademiku. Aż była zdziwiona, że odwiedza takie miejsca, a kiedy przywitał się ze sprzedawczynią… Sonją w dosyć dziwny, bardzo bliski sposób była nieco skonfundowana. Odsunęła się parę kroków i przetwarzała to co widziała przed sobą.
- Dzisiaj mam wolne. Jako, że moja władająca dochodzi do siebie po imprezie postanowiłam jej dać się wyspać, a sama sobie poszłam na zakupy – wzruszyła ramionami i poprawiła kurtkę, która się lekko zsunęła z tego zdziwienia. Oczywiście po chwili wróciła do pojedynku na spojrzenia ze sprzedawczynią – A Ciebie co tu sprowadza Yves? Czy ty też nie powinieneś dziś mieć zajęć? I czy... znasz tą kobietę? To Twoja krewna albo coś? – spojrzała na niego kątem oka. Czuć znowu było ciężką atmosferę. Kazu raczej jeśli była z lokatorem to wolała nie wywoływać wojen, w końcu mogą ich oboje wypieprzyć na zbity pysk z akademika za burdy. Tutaj liczył się czysty interes oraz jako takowa współpraca. Czyli zadanie za praktykę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Butik Sonji - Le ciel.   Wto Mar 03, 2015 11:05 pm

- Zrobisz co zechcesz, to była jedynie moja sugestia i mój punkt widzenia - wyszeptała, co jednak brzmiało bardziej jak pomruk.
Kobieta niemal wyczuwała napięcie, które powstało między nimi. W pewien sposób wpływało na nią - jako Cienia - bardzo przyjemnie. Czuć było wyraźnie, że jej własne słowa osiągnęły zamierzony cel. Nie mogła powstrzymać uśmieszku satysfakcji, który na krótką chwilę, prawie niezauważalnie, pojawił się na jej twarzy.
Zażarta walka na spojrzenia toczyła się w dalszym ciągu, aż do uszu obydwu kobiet nie doszedł dźwięk oznaczający przybycia nowego „gościa”. Kiedy jednak Sonja zobaczyła kto ją odwiedził nie powstrzymała uśmiechu, który wpłynął natychmiastowo na jej twarz. Właściwie w taki sposób reagowała jedynie na obecność Yvesa, którego czasami traktowała tak, jak traktował ją jej własny Mistrz.
- Yves, mój drogi – powiedziała cicho, jednak w jej głosie było słychać nuty wesołości. Leniwie musnęła ustami policzek „swojego młodego mężczyzny”, uważając żeby nie pobrudzić go szminką. Z wyraźnym zainteresowaniem przysłuchiwała się tej wymianie zdać, jednak niemal od razu domyśliła się, że ta dwójka musi znać się z Zawodówki Śmierci. Jej wrodzona ciekawość znowu się włączyła, ale nie pozwoliła sobie na rozproszenie. Objęła Yvesa w pasie, uśmiech stał się jednak dużo bardziej subtelny. Ponownie zwróciła wzrok na młodą kobietę, a ich oczy znowu, przez krótką chwilę zaczęły toczyć bój, który jednak został przerwany - teraz z winy Sonji - po wypowiedzeniu tamtych słów.
- Właśnie, Yv, nie powinieneś mieć zajęć? - powtórzyła po niej, mimowolnie przenosząc wzrok na swojego partnera. Był on jednak bardziej miękki i troskliwy niż ten, którym obdarzała swoją przyszłą klientkę. Jeśli chłopak znowu opuścił zajęcia... to cóż, rozliczy się z nim potem. A raczej po prostu weźmie go, jak zwykle, na długą, poważną rozmowę, która skończy się tak, że Sonja znowu zmięknie. Wyjaśnienie relacji, jaka ich łączyła zostawiła jednak swojemu uroczemu francuzikowi.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 55
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Butik Sonji - Le ciel.   Wto Mar 03, 2015 11:38 pm

Cholera, mógł nie zaczynać z tymi zajęciami.. Dzisiaj nie miał za bardzo ochoty iść na lekcje, więc stwierdził, że odwiedziny u Sonji będą idealnym uzupełnieniem dnia. Ostatnio troszkę ją zaniedbał latając za Gabrielem, ale na wszystko przyjdzie czas. No i przyszedł - a że akurat podczas szkoły to już nie jego interes. Miał dobre oceny, nie był w tyle, więc mógł raz na jakiś czas pozwolić sobie na małe odstępstwo.
- Może powinienem, może nie. - odparł zagadkowo z tym swoim lekko francuskim akcentem i uśmiechnął się jak dzieciak, któremu wcale nie wstyd, że przyłapano go na złym uczynku. Wiedział, że Sonja zrobi mu reprymendę za wagarowanie, ale miał jak na razie zbyt dobry humoru, by się tym zamartwiać.
- Hmm, czy znam? Sonja to moja władająca. - dodał odpowiadając w skrócie na pytanie Kazu. Uśmiechnął się przy tym ciepło - tak jak bardzo rzadko mu się zdarzało. Czuł, że zbiło ją to z tropu, rzadko kiedy zdarzało się, że para nie chodziła razem do szkoły czy też jedno z nich nawet nigdy tam nie uczęszczało, jednak naprawdę nic nie stało na przeszkodzie, by nie zaaranżować podobnego partnerstwa. Zadział się rezonans dusz? Zadział, więc wszystko było na swoim miejscu - Sonja w niczym nie była gorsza od uczniaka z Shibusenu. - No tak, a Kazuya to moja współlokatorka - taki ten świat mały. - zwrócił się również do partnerki, chcąc jej też coś nie coś wytłumaczyć.
- Chyba wam nie przeszkadzam? Jeśli tak to usunę się w kąt do zrealizowania zamówienia. - zreflektowal się nagle i wzruszył lekko ramionami, szanował pracę Sonji, więc zwykle wpadał, gdy ta miała wolną chwilę. Akurat dzisiaj tak wyszło, że odwiedziny zbiegły się z zakupami chłopczycy, a nie chciał, by coś im przez niego nie wypaliło. Najpierw interesy, później przyjemności, o.
Jednak później przypomniał sobie o tym, że dzisiaj ma test. Bardzo, bardzo, bardzo ważny test.
- Jeśli jednak nie wrócę do Shibusen to przeszkodzę sam sobie w dalszej nauce. - odparł lekko spłoszony, pocałował jeszcze raz w policzek w biegu Sonję i wypadł w pośpiechu z butiku.

z.t

_________________


Ostatnio zmieniony przez Yves dnia Pią Maj 08, 2015 1:11 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t264-yves-holden-lyosil-czyli-dlacz

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Butik Sonji - Le ciel.   Czw Mar 05, 2015 9:57 pm

Aż się Kazu na tamten pomruk przypomniała pewna ważna sentencja wypowiedziana przez jednego z najwybitniejszych fizyków. Wszystko co słyszymy jest opinią a nie faktem, wszystko co widzimy jest perspektywą lecz nie prawdą. O ile dobrze pamiętała powiedział to Einstein. W sumie dołożył swoją cegiełkę w wojnie z tym, że obiektywne przedstawienie czegoś nie istnieje, a naukowcy dalej się z tym sprzeczają chociaż nie ma jak podważyć tego stwierdzenia. Magia czegoś czego nie można z jednej strony udowodnić, a z drugiej zaprzeczyć.  Na moment tylko dziewczyna odpłynęła w swoich rozmyślaniach jak to czasami jej się zdarzało. Lubiła filozofować, a jedyne książki jakie wypożyczała były właśnie z tej kategorii. Po chwili jednak wróciła do palenia wzrokiem kobiety i do zimnej, a raczej gorącej wojny jaką toczyły.
Kazuya miała ochotę zetrzeć jej z twarzy ten uśmiech… za pomocą twardych 5 argumentów, które razem składały się w pięść. Niestety powstrzymywała ją świadomość, że jest to sklep a pewnie jest tu również monitoring. Co innego okładać ludzi w Shibusenie, gdzie lanie można dostać dwojako. Albo prywatne porachunki na treningach albo pod pozorem treningu zwyczajne nawalanie się pod szkołą. Tam jeśli nawet komuś się złamało nos to jedyne co można było otrzymać była reprymenda, jednak w miejscach publicznych już tak fajnie nie było.
Jak się okazało również i Sonja miała dobre stosunki z jej lokatorem. Słyszała nutkę wesołości oraz te czułe gesty. Czy aby na pewno nie są parą? Nie wodną, ani parą skarpet tylko innego rodzaju parą. Nie tą w łapie, a na pewno nie parą shogunów bo kobieta nie mogła nim być. Chodzi o kochanków oczywiście.
Sama ta twarda kobieta strasznie miękła kiedy chodziło o Yvesa, nawet rezygnowała z pojedynku na spojrzenia z Kazu! Hue hue, teraz przynajmniej Lissandra ma punkt podparcia w kwestii tego, że może z lokatora co nieco wycisnąć by ewentualnie kiedyś mocniej dopiec kobiecie. Mroczny plan oraz diabełek siedzący na ramieniu Kazu tylko zacierał rączki.
Broń wiedziała, że Yves powinien być na zajęciach, tyle że no… u każdego z nas występuje syndrom wzorowego opierdzielacza. Czasami nawet najlepszym zdarza się chwila słabości (jednak najpierw trzeba być w topce).
Nieco się zdziwiła, że Sonja była władającą, bo absolutnie nie kojarzyła jej z Zawodówki. Może już ją skończyła? Tylko, że nie wyglądała na silną. Nie było tej siły w jej oczach, więc zwyczajnie odrzuciła tą możliwość. Pytacie skąd ten tekst o oczach? Zazwyczaj widać, że ktoś jest doświadczoną osobą i zaprawionym w bojach weteranem zwłaszcza po wzroku. Zachowanie można zamaskować, jednak te zwierciadła duszy nie oszukują nigdy.
- Ona uczęszczała do Zawodówki? – zapytała ciekawie. Zawsze można nieco info wygrzebać i dojść do pewnych wniosków.
- Chwilowo dyskutowałyśmy o kiecce. A może też chciałbyś zamówić sobie? No bardzo ładnie by Ci było w takiej czarnej sukni wieczorowej do tego buciki na obcasie niskim i jakoś ładnie ogarnąć włosy, odrobina makijażu… vioila! Mógłbyś wyrwać każdego faceta, a o moich zdolnościach w kwestii charakteryzacji zapewne wiesz – zażartowała broń. Chociaż Yves miał okazję widzieć parę razy jak kosa się przebiera dla zabawy. Kiedy to siedzi z lusterkiem godziny i nakłada sobie coraz to kolejne warstwy charakteryzacji. Na hallowen nawet zrobiła całkiem realistycznego ghula, aż ludzie w Death City uciekali na jej widok.
Jednak po kilku chwilach chłopczyca sobie o czymś istotnym przypomniała. Była umówiona na spotkanie z prezesem banku w Death City. Jakiego banku? Oczywiście, że jej rodzinnego gdyż jako przyszła głowa rodu Kliesen miała obowiązek sprawdzać placówki w najbliższym mieście, zwłaszcza kiedy te miały swoje problemy. Ostatnio owa placówka bardzo traciła na wartości z powodu licznych kradzieży, jakie zostały dokonane. Kazuya miała tam pójść i bezpośrednio usłyszeć co tam się dzieje. Spojrzała na zegarek... cholera, jak tak dalej pójdzie to się spóźni. Odłożyła zatem rzeczy, które przeglądała na wieszak - Sorry, czas mnie goni. Wpadnę kiedy indziej - powiedziała i szybkim krokiem wyszła ze sklepu, kierując się w stronę owej placówki.
ZT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Butik Sonji - Le ciel.   

Powrót do góry Go down
 
Butik Sonji - Le ciel.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Rosalie Dorothé Marie de la Ciel
» Butik madame Malkin

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Centrum miasta-