IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kwiaciarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość

avatar
Wiedźma
Posty : 44
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Kwiaciarnia   Wto Cze 09, 2015 10:37 am

- Ah, kostka? Kilka dni temu spadłam z m.. murku. Jak zwykle chciałam polecieć na skróty i jakoś nie wyszło. - wzruszyła ramionami próbując wyglądać jak najnormalniej. Jaśma, przecież ty w ogóle się nie stresujesz! Tylko dlaczego nie ugryzłaś się w język przy mówieniu o "lataniu"? Cóż, miała nadzieję, że Ewangelina zrozumie "slang" jakim się posługuje. No, bo niektórzy nastolatkowie tak mówią. "Poleciałabym po coś", co nie? Tak, tak właśnie. Nie potrzeba do tego magii..
- No, ale teraz już jest wszystko okej. Tylko trochę boli, ale to da się zignorować - uśmiechnęła się i wyprostowała kolano, po czym pomachała na prawo i ledwo stopą. - Widzisz? Działa! - dodała. Nie mogłaby powiedzieć, że nie zdziwiła jej odważna propozycja pielęgniarki. Właściwie nie znały się dłużej niż 10 minut, więc Jaśmina jeszcze do końca nie przekonała się o jej szczenięcej niewinności. Jako wiedźma musiała być czujna - magicznie uzdolnioną osobę łatwo wyniuchać, a że jeszcze była delikatnym, drobnym dziewczęciem.. Każdy mógł być jej wrogiem, nawet ta spokojna medyk!
- Nie mam w zwyczaju zwiedzać mieszkania ludzi, których za bardzo nie znam. - nie wiedziała jak inaczej to ująć, chociaż starała się jak najbardziej neutralnie i co najważniejsze, delikatnie. Czuła, że Ewangelina zaprosiła ją tam z czystej dobroci serca, ale.. Pani Wiedźma wielokrotnie powtarzała, że nie warto ufać nawet najpotulniejszym owieczkom, bo pod przebraniem może czyhać głodny wilk!
- Właściwie to na razie idę. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy. - uśmiechnęła się poprawiając lekko zsuwający się z głowy kapelusz. Miała ochotę na naprawdę dobre ciacho! Jaśmina zwykle starała się nie obżerać cukrem, jednak dziś miała dobry humor. Wstała, pomachała jej i ruszyła w swoją stronę.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t273-raz-na-miotle-a-raz-pod-miotla

avatar
Mieszkaniec
Posty : 39
Data dołączenia : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Kwiaciarnia   Nie Paź 04, 2015 10:36 am

Jeśli myślicie, że Lizakowy Snajper nie ma nic lepszego do roboty niż szukanie potencjalnych ofiar, to się mylicie. Bardzo. Czasem ofiary same do niej przychodzą. Dotyczy to tych nowych, jak i starych. Jednak czasem uznaje, że warto zrobić sobie wolne od służby i pospacerować sobie jako Averill Virtanen, a nie jako Lizakowy Snajper z Sekretnej Policji. Może dla niektórych wydaje się to dziwne, ale dla niej miało to dość duże znaczenie. Czy jest sobą, czy jest umundurowaną sobą. Niby taka drobnostka z perspektywy osoby trzeciej, ale jednak coś znaczyła. To w sumie trochę jak z policjantem czy strażakiem. Czy policjant poza służbą musi martwić się o porządek w mieście? Chyba nawet by mu ulżyło, ciągłe zaprzątanie sobie głowy tymi samymi sprawami. W końcu jest normalną osobą, a nie jakimś tam stróżem prawa. Tak mniej więcej teraz czuła się nasza lizaczkowa panienka. Czuła pewną ulgę, że nie pałęta się w jakichś niebezpiecznych miejscach, nie gubi się na prostych drogach, nie ucieka do tłocznych miejsc. Była normalną trzynastolatką, która przyszła sobie pooglądać kwiatki. No, może nie do końca zwykłą.
Raczej nikogo nie zaskoczę, jak powiem, że ciamkała sobie lizaka. Nie byłaby przecież sobą, gdyby tego nie robiła. Łakoć był tym razem dość cudaczny, bo taki przeźroczysty i posypany brokatem. Wewnątrz zatopione były także błyszczące drobinki, ale ich się w ogóle nie wyczuwało. Sam smak lizaka także był dość tajemniczy. Coś jakby... morela? Ale z dodatkiem truskawki. Albo arbuza. Taki bardzo dziwny, nie do określenia jednym słowem. Chyba że tym słowem jest właśnie "dziwny", to wtedy do określenia. Włosy tym razem miała już bardziej ogarnięte. Chociaż nadal się niektóre pasma kręciły, to nie wyglądała tak, jakby czesała włosy wiatrem. Były bardziej ułożone, nawet zawiązała chustkę, która robiła za opaskę. Gdyby wiązanie było na samym czubku, to wyglądałaby tak, jakby miała kocie uszka. +10 do urokliwości. Oczywiście grzywkę nadal miała dość chaotyczną, ale nie wypadała aż tak źle. Oczywiście wielobarwne włoski mieniły się w świetle słońca, które dość chętnie ukrywało się za chmurkami. Averill ubrana była w długą tunikę z przesadnie rozłożystymi rękawami, w których oczywiście kryło się parę lizaków. Na nóżkach czarne leginsy i ulubione trampki. Wyglądała na mniej skupioną niż zwykle, ba - na niezwykle promienną. Zadowoloną. A nikt nawet nie podejrzewał, że w tej małej główce toczy się walka. Walka myśli.
Uciekała jednak co chwila do spraw związanych ze swoją organizacją. Do tego dziwnego mrowienia, po którym rozpoznawała osobniki różnych ras. Obawiała się każdego sygnału ostrzegawczego z potylicy, która to zwiastowała osobnika posługującego się magią. Czarodziej jeszcze byłby do zniesienia, ale aż się jej zimno robiło na samą myśl o wiedźmie. Próbowała jednak odpędzić te myśli od siebie. Przywoływała obrazy twarzy osób, które już spotkała. Jej zaciekawienie dotyczące Lukrecjowego Czarodzieja. Irytacja związana z Malinowym Cesarzem. Aż mimowolnie uśmiechnęła się pod nosem. Chodziła tak sobie po mieście, udając normalną dziewczynkę, aż zawitała do kwiaciarni, gdzie jej udawanie przestało być udawaniem. Autentycznie zaczęła zachwycać się kwiatami. Czerwone róże, orchidee, lilie i słoneczniki. Kaczeńce. Żonkile. Chryzantemy i najprostsze stokrotki. Stała tak przed wejściem do sklepu i miała szaleńczą ochotę powąchać każdy kwiatek. W końcu nie wytrzymała i zawitała do środka, gdzie ujrzała ich jeszcze więcej. Wewnętrznie krzyknęła. Proszę państwa, oto urokliwa Averill w całej swej urokliwości. I nawet zapomniała o tych głupich ostrzeżeniach dotyczących rasy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 7
Data dołączenia : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Kwiaciarnia   Pon Paź 05, 2015 2:18 pm

Riruka z kolei przechadzała się po mieście, tak jak każdego dnia. Jakby nie spojrzeć była czternastoletnią, nie uczęszczającą do szkoły dziewczynką - co innego mogła robić ze swoim wolnym czasem? Tamtego przyjemnego popołudnia miała akurat kaprys, żeby pójść do kwiaciarni. Pracująca tam kobieta była naprawdę sympatyczna i wprost przepadała za młodą wiedźmą, więc Riruka chętnie jej pomagała.
Przesiadywała więc gdzieś pomiędzy doniczkami i wazonami, zupełnie niezauważona przez klientów. Zresztą nie było ich wielu, więc dziewczyna miała doskonałą okazję, by dokładnie obejrzeć każdego z nich. Ale to wciąż nic interesującego. Jeśli ludzie nie są ciekawi, także obserwacja nie wydaje się pasjonująca.
- Co za niewyobrażalna nuda - westchnęła cicho Riruka z nieskrywanym żalem. A mogła wziąć ze sobą jakąś książkę.
Wiedźma poprawiła sukienkę z zamiarem wstania i opuszczenia kwiaciarni, by znaleźć sobie lepsze zajęcie, gdy wtem ktoś przykuł jej wzrok. Istotka była mała i drobna, a do tego miała cudowne, gęste włosy, które mieniły się chyba wszystkimi kolorami tęczy. I jeszcze lepiej - wydawała się być mniej więcej w wieku Riruki. Oczy dziewczyny momentalnie rozbłysły. Przecież od tak dawna nie widziała w Death City żadnego człowieka równie godnego uwagi, co ta fascynująca wróżka w ludzkim ciele. Nie mogła, nie mogła przegapić takiej okazji.
- Cześć! - natychmiast doskoczyła do nieznajomej z szerokim uśmiechem na ustach. - Chyba bardzo lubisz kwiaty, prawda? Mieszkasz gdzieś w okolicy? Jestem Riruka, a ty?
Słowa nieprzerwanie płynęły z jej ust, a z jej drobnego ciałka niemal promieniowała bezgraniczna radość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mieszkaniec
Posty : 39
Data dołączenia : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Kwiaciarnia   Wto Paź 06, 2015 4:35 pm

Rozgryzła lizaka. Dziwny aromat całkowicie wypełnił jej usta, od którego zaciskała mocniej swoją szczękę. Po raz pierwszy jadła tego lizaka, jej diler coś wspominał, że to ten jeden z eksperymentalnych smaków. Zastanowiło ją, jak bardzo eksperymentalnych. O ile wcześniej to było jakieś owocowe, to teraz to smakowało jak arbuzowa pasta do zębów o smaku moreli. Z nutką mięty. I trochę to wszystko było takie piaszczyste...? Czyżby jednak te kolorowe paproszki były odczuwalne? Na to wyglądało, przez co się nieco skrzywiła. Wyglądała nieco jak kot, który zmarszczył nosek. Ale z kotkiem niestety nie miała za wiele wspólnego. Może prócz uroku, ale to temat na inną rozmowę. Panna Virtanen nie uznaje czegoś takiego jak "urokliwość" i ona nie może być urocza, bo to by podważyło jej autorytet jako Lizakowy Snajper. Westchnęła. Nawet jeśli teraz była "poza pracą", to nie mogła się wyzbyć tego dziwnego uczucia braku. Jednak uwielbiała to robić, nawet jeśli dla innych było to jedynie głupią zabawą, życzeniem jakiegoś głupiego dziecka. No i co?
Niezwykle irytujące przeczucie zaczęło łaskotać ją w tył głowy, dokładniej w potylicę. Napięła nieco mięśnie, jako że tego uczucia najbardziej nie lubi. To było straszliwe uczucie, które potrafiło całkowicie ją sparaliżować. Na szczęście jednak działo się to niezwykle rzadko, niemal nigdy. Jedynie usuwała się z pola widzenia jakiejkolwiek wiedźmie. Nienawidziła tych kobiet. Zawsze były dla niej straszne, a zwłaszcza takie starsze, które wydają się wiedzieć więcej, niż ona pozna w całym swoim życiu. Jakby już potrafiły wyczytać z twej miny dosłownie wszystko. Podrapała się delikatnie w tamtym miejscu. Ciekawe, czemu się tak działo. Czemu to ją tak ostrzegało. Raczej niemożliwym było, żeby miała jakiekolwiek połączenia z Shibusenem wcześniej. Zarówno ojciec, jak i matka wydawali się dość zdziwieni i nawet nieco przerażeni faktem, że będą mieszkać w pięknym miasteczku o cudnej nazwie Death City. Normalnie można umrzeć ze szczęścia. Nawet nie pamiętała, na jakiej posadzie pracował jej ojciec, ale pamiętała, że to jakaś całkowicie normalna posada. Coś a'la księgowy? Może nawet sprzątacz? Coś obsługiwał? Nie wiedziała, nigdy nie chciał powiedzieć.
Wróciła do rzeczywistości, gdy nagle obudził ją głos. A może raczej głosik. Wesoły, dziewczęcy, młodziutki. Zamrugała parę razy, próbując zorientować się, co właśnie nastąpiło. Tył jej głowy zaczął niebezpiecznie mocno alarmować, przez co na chwilę się wystraszyła. Dziewczyna, prawdopodobnie w jej wieku, była wiedźmą? Takie młode też są? Nie! Może to zmyłka! Może ona w rzeczywistości ma paręset lat? Na jej twarzyczkę wypłynął nieśmiały uśmiech. Zachowaj pozory. Udawaj. Bądź miła. Wcale się jej nie boisz. Ta dziewczynka wydawała się niezwykle radosna z zaczepienia Averill. Prawdziwe czy fałszywe? Maska czy szczerość? Alarm z tyłu głowy strasznie wył. Ukradkiem sprawdziła, czy aby na pewno ma swoje lizaki w rękawach. Były. Od razu nieco bardziej się rozluźniła, ale napięcie dalej odczuwała w łomoczącym serduchu. Zjadła swojego lizaka, wyjęła patyczek z ust i uśmiechnęła się już naturalniej.
- A-averill. - mruknęła, chociaż to nie było jej zamiarem. Ta ekscytacja ją kompletnie onieśmielała. - Czy lubię kwiaty... Myślę, że tak. Są niezwykle śliczne. Najbardziej lubię te takie... Czerwone, rozłożyste. Co mają takie te... Takie... - Zamachała rękami. Zapomniała słowa. Znaczy, po angielsku. Nagle się jej włączył słownik fiński, który zadania wcale nie ułatwiał. - Yhym. Mieszkam. A ty? Riruka to takie... niespotykane imię. Pierwszy raz je słyszę. A myślałam, że to ja mam dziwnie. - Wyciągnęła przed siebie rękę, w której czekał już lizak. Czerwony, tak intensywnie. Ave w drugiej dłoni trzymała już jednego dla siebie. Jej był łaciaty i nieprzezroczysty. Czyli jakiś jogurtowy. A smak dla Riru? Jakiś taki intensywny i wyrazisty. Jak w sumie ona. - Lizaka?
Musiała ukryć swój lęk. Wiedźma, wiedźma, gadała z wiedźmą. Na snajperskie siły, ona musiała zachować spokój. Zatonąć w smaku swego ukochanego lizaczka... Który okazał się krówkowy. Hm. Wcale by się nie domyśliła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 7
Data dołączenia : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Kwiaciarnia   Sro Paź 14, 2015 12:43 am

Wbrew temu, co Averill uznawała, czy też czego nie uznawała, kiedy tylko Riruka zobaczyła tę pełną niezadowolenia minę, niemal rozpłynęła się z rozkoszy. Ta dziecięca twarzyczka, tak uroczo nieusatysfakcjonowana, przywodziła jej na myśl najpiękniejszą z księżniczek. Po prostu mogłaby cały dzień siedzieć i patrzeć na tę kochaną mordkę, nie zawracając sobie głowy niczym innym. Z daleka czy też bliska, nie miało to praktycznie żadnego znaczenia. Mała wiedźma obserwowała uważnie każdy ruch dziewczyny, nawet ten najmniejszy i najmniej znaczący. Nawet sposób, w jaki unosiła rękę wydawał jej się niesamowicie rozkoszny. Gdyby ktoś przypadkiem usłyszał myśli Riruki, z pewnością porównałby ten średnio uzasadniony zachwyt do miłości, jaką obdarza się wszystkie kociątka, szczeniaki czy nawet ludzkie niemowlęta i zasypuje pochwałami za wszystko, co robią.
Tylko dlaczego mała nieznajoma tak speszyła się na jej widok? Ruka nie dała się oszukać uśmiechowi, zawsze ufała pierwszemu wrażeniu. A ono mówiło jej "coś jest nie tak". Pozostawało tylko pytanie "dlaczego?". Przecież nie zrobiła jeszcze niczego, co mogłoby ją wystraszyć. A może tym razem przeczucie jednak ją myliło? Może przesadzała? W jej głowie kolejno pojawiały się bzdurne wątpliwości, do złudzenia przypominające idiotyczne rozważania bohaterek komedii romantycznych. Przez chwilę chciała wydukać z siebie coś na kształt przeprosin - nie wiedziała jakich, ale być może nieznajoma ich oczekiwała - ale wtedy dziewczyna odezwała się.
- Averill? Jak ślicznie, pasuje ci! - zawołała z nieudawanym zachwytem młoda wiedźma. - Hm? Czerwone? Może chodzi ci o maki? Cudnie wyglądają na polach, tak ożywiają krajobraz! Widziałaś to kiedyś? Nie? Może ci pokażę kiedyś, chcesz? Och, a może mówisz o różach? Uwielbiam róże! Znam taki jeden ogród, gdzie rosną chyba wszystkie róże świata! - gęba po prostu jej się nie zamykała, ale bardzo chciała zainteresować Averill rozmową. Liczyła też na to, że dziewczyna przestanie się krępować, aczkolwiek chyba działała w niewłaściwym kierunku jeśli chodzi o dodawanie jej odwagi.
- Naprawdę tutaj mieszkasz? Ja też! - kontynuowała. - Jejku, to takie świetne! Mieszka tu tak niewiele osób w moim wieku... Bo jesteś jakoś w moim wieku, co nie? Ach, nie powiedziałam, mam czternaście lat - dodała zmieszana. Rzadko podawała swój wiek, a gdy przebywała wśród innych wiedźm, nie robiła tego nigdy. Była wtedy traktowana jak niepotrzebny dzieciak. Zwykle wolała udawać starszą osobę. Averill jednak nie miała w sobie nic z wiedźmy, więc Riruka uznała, że może jej powiedzieć prawdę. W końcu co jej szkodzi? - W sumie może faktycznie moje imię jest dość oryginalne... W każdym razie nie spotkałam nikogo, kto nazywałby się tak samo. Ale możesz je zdrabniać do Ruki, jeśli chcesz. Na pewno nie będzie mi to przeszkadzać - wyszczerzyła się, jakby dla potwierdzenia swoich słów, a potem zerknęła na lizaka.
Jak każda rozsądna czternastolatka, uwielbiała słodycze i w przeciwieństwie do swoich rówieśniczek, nie była wybredna co do tego, od kogo je przyjmuje. Znajomy czy obcy, kobieta czy mężczyzna, jakie to miało znaczenie. Propozycja Averill ucieszyła ją więc niezmiernie i dodała jej jeszcze więcej energii... o ile to było możliwe.
- Jasne, chętnie - z radością przyjęła cukierka i rozpakowała go, po czym natychmiast wpakowała sobie do ust. Owoce leśne. Pyszny. - Wielkie dzięki!
W końcu poziom adrenaliny zaczął jej nieco spadać. Wciąż była przepełniona radością, ale zwracała uwagę na otoczenie i przestała bezustannie kłapać dziobem. Averill z pewnością cieszyła ta przerwa w gadaninie wiedźmy. Dopiero wtedy, gdy trochę się uspokoiła, Riruka zauważyła, że jej nowa koleżanka nadal wydaje się nieco poddenerwowana. Niby starała się to ukryć, ale jednak coś w jej postawie wydawało się dość... Niepewne.
- Um, powiedz, irytuję cię? Jestem za głośna? - przekręciła głowę dziecinnie. - Bo chyba się mnie nie boisz, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mieszkaniec
Posty : 39
Data dołączenia : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Kwiaciarnia   Sro Paź 14, 2015 1:37 pm

Delikatnie się zarumieniła i uśmiechnęła uroczo. No, nareszcie ktoś, kto nie pyta o to, kto wymyśla po pijaku dziecku imię. Takich to ze świecą szukać. Musiała przyznać jednak, że Riruka wcale nie miała bardziej normalnego imienia, wręcz jeszcze dziwniejsze. Jednak nawet takie proste stwierdzenie sprawiało, że się od razu kłopotała, bo nie była do tego aż tak przyzwyczajona. Jej dziewczęca natura powodowała te niezbyt przyjemne ataki ciepła, które objawiały się rumieńcem na policzkach. Nawet jeśli prowadziła uberfajną organizację, jaką byłą jej Sekretna Policja, to przecież wciąż była człowiekiem. Chociażby z takimi snajperskimi umiejętnościami. Dlatego też poczuła się naprawdę dziwnie, kiedy zdała sobie sprawę, że zaczyna zachowywać się normalnie. Zmarszczyła na chwilę nosek, po czym uśmiechnęła się już normalnie, odejmując tę swoją urokliwość. Co jak co, ale ona uparci utrzymywała, że wcale się nie jest urocza. Bo to jej psuje wizerunek, ale o tym już wielokrotnie wspominałam. A teraz zachwycajmy się nią.
- Nieee, nie chodzi mi o maki. Ale prawda, maki znam, chociaż ich tak wielu na polach nie widziałam. W końcu to chyba to są chwasty czy coś tam... Także co do tego ożywiania krajobrazu, to muszę ci uwierzyć na słowo. Ani też nie chodzi o róże. Naprawdę jest tu taki ogród, gdzie jest taaaak wiele róż? Nie ściemniasz?! One są naprawdę cudne, chociaż mogą się łatwo przejeść... Wiadomo, trochę pospolite są. Ale mi chodzi o takiego czerwonego, rozłożystego kwiatka, co ma takie te... Takie... Takie no, jakby czułki. Ale nie czułki. Są jakby listki, poskręcane takie na środki i od tego odchodzą pojedyncze czułki, takie jakby słupki. Ten uroczy kwiatek jest głównie kojarzy z tą, no, Azją, ale nie jestem pewna z którym krajem. Tak czy inaczej bardzo mi się podoba, ale nie znam nazwy angielskiej... Coś tam z pająkiem było... Ale nie przypomnę sobie. Jak kiedyś znajdę zdjęcie, to ci pokażę. Chociaż za czerwonymi kwiatkami aż tak nie przepadam. Wolę białe, przypominają mi wtedy śnieg. Taki żywy śnieg - opowiadała z nagłym zapałem. Chociaż dalej czuwała, aby nie dać się zaskoczyć przez wiedźmę, to jednak z każdą chwilą coraz bardziej pozwalała sobie na większa swobodę. Dopóki zdawała sobie sprawę z tego, o czym musi pamiętać, to mogła do woli rozmawiać. I już wydawała się jakaś taka bardziej żywa. - Znaczy, mieszkam tu od jakiegoś czasu. Nie jestem stąd. Musieliśmy się przeprowadzić, bo rodzice zmieniali pracę. Muszę przyznać, że to dziwne miasto, nieważne jak długo w nim żyję... A ty? Jesteś stąd czy też się przeprowadziłaś?
Przy Riru była jakby nieco oklapnięta. Ale nic bardziej mylnego. Zaczęła czuć się dość dobrze w towarzystwie dziewczynki, chociaż starała się nie zastanawiać nad tym, jaką jest wiedźmą i czy to wszystko jest jedynie jej planem. Nigdy nie spotkała tak twarzą w twarz wiedźmy, była to dla niej nowość, ale i naprawdę stresująca sytuacja. Potrafiła ona jednak zachować zimną krew. Tylko jak tu zachować zimną krew, jak ktoś, kogo się panicznie boisz, wydaje się naprawdę sympatyczną osobą? Jej snajperski umysł krzyczał wręcz, że to jakaś pułapka, ale jej wciąż nieco dziecięca natura mówiła, że przecież nie każda wiedźma jest zła. Uśmiechnęła się ciepło, jak na nią.
- Jesteś ode mnie starsza o rok. Ja mam trzynaście. Ale nie myśl, że to coś zmienia, ani mi się waż mnie nazywać dzieckiem! Ruki, Riru... Coś wymyślę. Mam w zwyczaju wymyślać dziwne pseudonimy przypadkowym ludziom. Jeszcze coś tobie wymyślę, zobaczysz! - powiedziała nieco głośniej niż zwykle, lekko się śmiejąc. Wiedźma miała dobry gust, bo wzięła od niej lizaka. Mogła się jej bać, ale jednocześnie czuła do niej szacunek. Miała szacun na tej lizaczkowej dzielni. - Niee, to nie tak. Po prostu... zaskoczyłaś mnie. No i jesteś na tyle głośna, że musiałam chwilę się przyzwyczaić. Ale nie, nie irytujesz mnie. Szybko mówisz, trzeba się skupić. Ale wiesz co? Wzięłaś lizaka i najwidoczniej ci smakuje. Przyjaciel lizaków to mój przyjaciel.
O ile nie chcesz mi potem wbić nożyczek w brzuch. Czy noża w plecy. To pierwsze brzmi bardziej radykalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 7
Data dołączenia : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Kwiaciarnia   Nie Paź 18, 2015 10:37 pm

Niemalże pisnęła, kiedy zobaczyła rumieniącą się Averill. Riruka kochała, po prostu kochała wszystko, co było małe i urocze, a dziewczyna spełniała oba te wymogi. I to z nawiązką. Młoda wiedźma wprost się przy niej rozpływała i z trudem opanowywała się, by nie wygłosić jakiegoś zbyt entuzjastycznego komentarza, który mógłby speszyć jej koleżankę. W sumie trzymała się całkiem niezgorzej, dopóki Averill nie zmarszczyła noska. Wtedy Ruka po prostu wydała z siebie niekontrolowane "awww". Oczy jej błyszczały.
- Hmm, zawsze wydawało mi się, że maki rosną przede wszystkim na polach. Ale może coś mi się pomyliło. Albo po prostu widywałyśmy inne pola, kto wie - uśmiechnęła się szeroko. Niby nie rozmawiały o niczym szczególnym, a ona i tak cieszyła się jak głupia. - Ale tak, jest tu różany ogród. Znaczy to kawałek drogi stąd, nie wiem, czy opłaca nam się teraz iść, ale jak się spotkamy następnym razem to chętnie cię tam zaprowadzę. Naprawdę czarujące miejsce, to niesamowite, że można stworzyć coś tak pięknego tylko za pomocą kwiatów! Ale, hm... Obawiam się, że nie znam tych kwiatów, o których ty mówisz. Pokaż mi je kiedyś, z pewnością są wspaniałe. Albo może znajdziesz je w tej kwiaciarni? Poszukajmy ich!
Wiedźma zaczęła z zainteresowaniem rozglądać się dookoła, ale była zbyt podekscytowana, by cokolwiek zauważyć. Gdyby nawet wspomniana roślina gdzieś tam stała, prawdopodobnie by ją przeoczyła. Zauważyła za to ładne, białe lilie znajdujące się nieopodal nich.
- Och, ale popatrz na te tutaj! Podobają ci się takie?
Dziewczynka szczebiotała niczym mały ptaszek, radośnie i wdzięcznie. Umilkła na chwilę dopiero słysząc pytanie Averill. To trochę sprowadziło ją na ziemię, bo wymagało od niej niejakiego skupienia. W końcu w jej przypadku odpowiedzenie na pytanie "skąd pochodzisz?" nie było wcale łatwą sprawą.
- Też nie mieszkałam tu zawsze - zaczęła powoli, ostrożnie dobierając słowa. - Właściwie to przyjechałam z dość daleka. Tylko że nie pamiętam skąd dokładnie. Nie jestem dobra z geografii i mam słabą pamięć. Może zapisałam gdzieś w pamiętniku, potem to sprawdzę.
Wpadanie w melancholię nie zdarzało się Riruce zbyt często, więc słowo to nie opisywało najlepiej uśmiechu, który pojawił się na jej twarzy. Nie był równie szczery, co przed chwilą i nie pozostało w nim ani krzty beztroski, ale nie dało się nazwać zawartych w nim uczuć. To nie tak, że wiedźma nie lubiła swojej przeszłości. Mogła o niej opowiadać, jeśli ktoś bardzo pilnie potrzebował ją znać. Nie skrywała żadnych szczególnie mrocznych sekretów. Ale jednak została zapytana o coś, na co nie mogła udzielić jednoznacznej odpowiedzi i poczuła się przez to... po prostu źle. Niekompletnie. Bardzo nieprzyjemnie. Na szczęście to uczucie szybko zniknęło, kiedy tylko zobaczyła pogodny uśmiech jej rozmówczyni. To sprawiło, że jej duże, okrągłe oczy ponownie rozświetlił aż nazbyt radosny blask.
- Trzynaście? To prawie jakbyś była w moim wieku, rok mniej czy więcej nie robi różnicy - machnęła ręką lekceważąco. - I czekam na tę ksywkę, jestem ciekawa, co mi się dostanie!
Riruka nie zwykła mieć przyjaciół. Czasem pomagała innym, ale zwykle były to osoby dorosłe, krótkie znajomości wypełniające jej nieco monotonną codzienność. Kontakt z kimś młodym, chętnym do wprowadzania jakiejś nowości do jej życia wydawał jej się prawdziwie cudowny.
- Zaskoczyłam? Przepraszaam, naprawdę. Zawsze tak mówię i... no. Zwyczajnie się cieszę, że poznałam kogoś tak fajnego - na jej blade policzki na chwilę wpłynął rumieniec. - Na serio lubisz lizaki, co nie? - na chwilę wyjęła cukierka z ust, zupełnie jakby chciała mu się przyjrzeć. Zdążył już nieco zmaleć. - Muszę pamiętać, żeby następnym razem zdobyć jakiegoś dla ciebie. Tak wiesz, w ramach rewanżu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mieszkaniec
Posty : 39
Data dołączenia : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Kwiaciarnia   Czw Paź 22, 2015 5:05 pm

- W-wiesz, każdy szuka czegoś innego. Być może nie byłam w stanie ich zauważyć nawet wtedy, jeśli miałabym je podane tuż pod nos. Chociaż to musiałabym być niewyobrażalnie ślepa, a z moim wzrokiem jest raczej wszystko w porządku. Cóż, wcześniej mieszkałam gdzieś indziej i może maki nie lubiły tamtych pól? Takie byłoby najlogiczniejsze wytłumaczenie. W Finlandii, zwłaszcza tej północnej, jest zdecydowanie inny klimat, tak trochę bardziej zimno niż tu, w Death City. Chociaż muszę przyznać, że jak na miasto położone na środku pustyni, to jest całkiem znośne. Ciekawe kto wpadł na pomysł, aby w tak dziwnym miejscu je wybudować. Jak również kto projektował uliczki... Niektóre są jak na wieczne Halloween. Zaś sama nazwa miasta jakoś za pogodna to nie jest... - zaczęła zastanawiać się na głos, choć nie miała wyraźnego powodu, aby to robić. Dziwnym stwierdzeniem byłoby, że nie lubi rozmawiać. Bo ona właśnie lubi, ale zależy w jakich okolicznościach i z kim przyszło jej rozmawiać. Nie widzi sensu w strzępieniu języka dla samego strzępienia. Bo po co się męczyć z debilami? No dobra, niektórzy mogli być nazywani przez nią debilami, ale debilami nie być. To już zupełnie inna sprawa. Z takimi to się całkiem przyjemnie rozmawia, a jedynie się nerwy strzępi. Trochę słabo, ale zawsze mogło być gorzej. - Nie no, to myślałam, że może kiedyś... Będzie mi naprawdę miło, jak się tam kiedyś udamy. Rzadko mam okazję iść do jakiegoś ogrodu, a jak jest jeszcze piękny jak mówisz... Trochę słabo by było tam nie pójść. Anglistka ze mnie żadna, czasem ciężko się jest mi wysłowić... No nic, zapomniałam, moja wina. Tutaj ich nie ma, bo już się rozglądałam za nimi. Ale jak kiedyś je znajdę, to na pewno ci je pokażę. Są naprawdę prześliczne i mają takiego w sobie coś niezwykłego.
Delikatnie przechyliła główkę niczym kot, który przygląda się z ciekawością nowej osobie. Riruka zaczęła nagle być jakby nieco... skrępowana? W porównaniu do jej poprzedniego zachowania, różnica była wręcz diametralna. Na chwilę przygasła, choć jej uśmiech dalej wydawał się tak beztroski. Kontrolka awaryjna na wszelki wypadek zapaliła się w główce Averill i przysłuchiwała się temu, co dziewczynka miała do powiedzenia. Nie pamiętać? Kwestie geograficzne nie są aż tak powiązane z pamięcią. Wystarczyła sama nazwa, nawet jeśli niekoniecznie orientowała się, gdzie to leży. Chociaż to też było z deńka... dziwne? Lekkie wiercenie z tyłu jej główki cały czas dawało o sobie znać i w tym momencie dość boleśnie przypomniało jej, że Riruka to wiedźma. Jeśli żyła przez setki lat, to nic dziwnego, że nie pamiętała. Równie dobrze mogła po prostu unikać pytania, bo to było dla niej dotkliwe, a Averill jakoś nie chciała wkurzać wiedźmy. Nie chciała się narażać, nawet jeśli to była naprawdę miła dziewczynka w jej wieku. Wiedźma to wiedźma.
- Dobra, nieważne, serio. Sorki - powiedziała grzecznie. - Rok to owszem, jeszcze nie tak wielka różnica. Ale niektórym przeszkadza, wolałam więc postawić sprawę jasno. Wiesz... W twoim odczuciu taka ksywka może być dość tandetna, a chciałabym dobrać coś, co kojarzy mi się z tobą po pierwszym spotkaniu i żebym zawsze wiedziała, dlaczego właśnie tak. Trochę mi to zajmie, wiesz? - Uśmiechnęła się nieśmiało. Zaraz potem się zarumieniła nieco, odwróciła wzrok i kaszlnęła dla niepoznaki. Jej kaszel brzmiał naprawdę śmiesznie z jej głosem. Chrząknęła. - Lizaki to najpiękniejsza rzecz, jaką stworzył człowiek. Co do rewanżu... Naprawdę nie trzeba. To ja tutaj dokarmiam ludzi, wiesz? - zaśmiała się delikatnie. Riru była niezwykle miła i roztrzepana. Jakoś ciężko jej było uwierzyć, że takie wiedźmy także istnieją. Ale może właśnie jest zwodzona? Jej garda powoli stawała się niewidzialna, ale i obecna. Ale rozmowa jej w sumie nie zaszkodzi... nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Wiedźma
Posty : 7
Data dołączenia : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Kwiaciarnia   Sro Paź 28, 2015 6:54 pm

Uważnie i z uśmiechem na ustach słuchała słów Averill, starając się zrozumieć i przyjąć do wiadomości każde jej słowo.
- Och, właśnie, przecież w Finlandii jest zimno - olśniło ją nagle. - Kiedyś czytałam książkę o tym kraju, cały taki gruby album - wyraźnie gestykulując próbowała chyba pokazać jak gruby był. - Możecie tam mieć przecież inne kwiaty, więc to nie byłoby nic dziwnego, gdybyś nie zauważyła tylu maków, co ja tutaj. Że też na to nie wpadłam. A co się tyczy Death City... - o mało się nie uśmiechnęła. Wstyd się przyznać, ale to właśnie nazwa miasteczka ją tutaj przyciągnęła. Przecież zawsze fascynowały ją takie rzeczy, tylko dlatego w ogóle przyjechała do Ameryki. Ale nie miała zamiaru mówić tego wszystkiego na głos. W każdym razie wolała tego nie robić. - Fakt, jest trochę za ciepło. I ciut dziwnie. Ale musisz przyznać, że ma to swój urok, prawda? Nie znajdziesz drugiego takiego miejsca nigdzie na całym świecie - stwierdziła z przekonaniem.
Rirukę niesamowicie cieszyło, że jej nowa koleżanka mówi coraz więcej i więcej. Założyła sobie, że im więcej mówi Averill, tym bardziej jest do niej przyzwyczajona. A to jej bardzo, ale to bardzo pasowało. W końcu przyzwyczajenie się jest doskonałym pierwszym krokiem do dalszej znajomości,a o to przede wszystkim chodziło młodej wiedźmie.
- Więc koniecznie się tam wybierzmy! - zawołała szczęśliwa słysząc słowa dziewczyny. Parę osób odwróciło się w ich stronę z zaciekawieniem, ale ciemnowłosa jakoś tego nie zauważyła. W przypływie emocji chwyciła za ręce rozmówczynię. Dłonie Ruki były chłodne. - Możemy tam nawet spędzić cały dzień, weźmiemy coś do jedzenia i zrobimy sobie tam piknik. Właściciel musi się zgodzić! Co ty na to, podoba ci się ten pomysł? Będzie świetnie!
Miała szczerą nadzieję na przyjaźń. Naprawdę. Jakoś tak się złożyło, że dziewczyna nigdy nie miała ani jednej przyjaciółki. Nie, żeby nie próbowała się z kimś zaprzyjaźnić. Nie, żeby nie lubiła spędzać czasu z ludźmi. Nie, żeby ktoś jej tego zabraniał. Tak po prostu wyszło. Zawsze żyła bez nikogo u swojego boku, bez możliwości szczerej rozmowy, podzielenia się sekretami, czy też po prostu wspólnego wygłupiania się. Niby nic strasznego, bo znajomych miała masę i nigdy nie nazywała się osobą samotną, ale na dłuższą metę to zaczynało się robić nieco męczące. Dlatego teraz, kiedy wreszcie nadarzała się okazja zdobycia przyjaciela, nie chciała tak po prostu jej przepuścić.
- Aj tam, to nic wielkiego - machnęła ręką lekceważąco. Nie chciała wyjść na tą poważną, która przejmuje się drobiazgami. - I poczekam, mogę czekać nawet i sto lat, żebyś na coś wpadła - wyszczerzyła się radośnie. - W sumie nie wiem, czy przeżyję sto lat, ale dla ciebie z pewnością będzie warto. Chociaż gdybyś znalazła coś wcześniej, też bym nie narzekała - dorzuciła jeszcze, przypominając sobie, że sto lat to jednak mnóstwo czasu. Cały czas trajkotała jak nakręcona, więc nie miała nawet czasu, by pomyśleć nad tym, co mówi.
Zamilkła jednak, kiedy Averill zarumieniła się. Oczy Riruki rozbłysły niemalże niezdrowym blaskiem. Od razu stwierdziła, że to najpiękniejsze, co w życiu widziała, włączając w to wcześniejsze zachowania jej nowej koleżanki. W ostatniej chwili ugryzła się w język, by nie powiedzieć tego na głos. Nawet ona wiedziała, że to definitywnie mogłoby odstraszyć dziewczynę. A - jak już było wcześniej wspomniane - wolała tego uniknąć.
- Może i ty dokarmiasz, ale to nie znaczy, że nie mogę ci się odwdzięczyć, prawda? - zapytała wciąż dziwnym głosem. Miała nadzieję, że Averill nie zwróci na to uwagi. Odchrząknęła. - Coś jeszcze wymyślę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Mieszkaniec
Posty : 39
Data dołączenia : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Kwiaciarnia   Czw Paź 29, 2015 7:05 pm

- Wiesz, to zależy gdzie. Ja mieszkałam w południowej części, więc aż tak zimno nie było, jak mogłoby się wydawać. To nie jest druga Syberia, spokojnie. Ale tak, mogą być inne kwiaty. Skoro już o Finlandii mowa, zawsze chciałam pojechać na północ kraju, aby zobaczyć dzień polarny albo noc polarną. Podobno całkiem fajne, ale na dłuższą metę staje się dość uciążliwe. No bo tak przez sześć miesięcy spać w dzień? Albo chodzić normalnie w nocy? To trochę... straszne. Niemniej jednak fascynujące, nie? - powiedziała, kiwając nieco głową z podziwem. Nie żeby coś, ale lubiła, kiedy ktoś mówił coś o jej kraju i nie było to wyssane z palca. Nawet jeśli to było stwierdzenie, że jakiś znany aktor tam był czy coś. Czuła się poniekąd dumna ze swojego kraju. Znaczy, jednego z dwóch. Szkocja dla niej też była piękna i wiązała z nią takie same uczucia, co do Finlandii, jednakże zdecydowanie bardziej podobał się jej fiński. Akcent szkocki był straszny, gdy tak sobie porównywała go z innymi angielskimi. Chociaż chyba lepiej dudnić niż mówić dość rozlaźle, tak po australijsku. Ale ona się nie zna. – Nie mówię, że nie. Po prostu… zdziwiona jestem nazwą, bo nie brzmi za specjalnie zachęcająco. Oraz to ciepełko jest nawet przyjemne. Zupełnie inne od tego chłodku fińskiego czy wiecznej szkockiej ulewy. W Szkocji mamy takie powiedzonko, że jak nie podoba ci się pogoda, to poczekaj minutę. I to mniej więcej pokazuje, jak bardzo humorzasta jest tam pogoda.
Owszem, panienka Virtanen się coraz bardziej otwierała, co ją samą zdziwiło. Normalnie nie pozwoliłaby sobie na tak przyjemną gadkę z wiedźmą. Właśnie, z wiedźmą. Gdy tylko o takowej pomyśli, to robi się jej niedobrze. Bardzo nie lubi być w ich pobliżu, a co dopiero mieć z nimi do czynienia. Od razu przeklinała siebie, że nie urodziła się jakaś taka… dziwna. Bo inaczej nie mogła nazwać tych, co się uczą w tym całym Shibusenie. Czego się oni tam uczą? Nigdy z ojcem nie rozmawiała na temat tego. Właściwie, to nie gadali w ogóle o tej szkole. Mijali szerokim łukiem temat. Jakby działo się tam coś, czego nikt nie powinien wiedzieć. Omawiali tam coś, co tylko spowodowałoby zamieszanie. Czy coś. Nie zamierzała się w ten temat zbytnio zagłębiać.
Uśmiechnęła się pogodnie. Zaraz potem porządnie się zdziwiła, kiedy dziewczyna wzięła ją za ręce. Była dziwnie zimna. W sumie jednak nie skupiała się na tej myśli za długo, bo uznała, że przecież większość ludzi ma tak zimne ręce. Jakoś to jest spowodowane nieprawidłowością… krążenia chyba…? Nigdy nie uważała na przedmiotach przyrodniczych, jako że jakoś nie interesowało ją to. I po części obrzydzało. I po części po cholerę jej była budowa mchu? Za mech to ona nie wyjdzie. Ani nie będzie ich badać. Ona będzie dalej Lizakowym Snajperem, który prowadzi swą Sekretną Policję. Rozejrzała się z lekkim zakłopotaniem dookoła, napotykając spojrzenia ciekawych klientów. Cała ta sytuacja robiła się dla niej dość dziwna. Pójdą razem do ogrodu? I jeszcze zrobią tam piknik? Chwila, chwila, kiedy to się potoczyło tak szybko? To było takie… dziwne. Nie lubiła się przywiązywać do ludzi, bo zawsze potem skupiała się na odnajdywaniu ich w tłumie, a nie poszukiwaniu nowych ofiar.
- J-j-j-j-jasne! – zdołała wyrzucić z siebie, po czym znów zakaszlała. – Trzymam cię za słowo teraz, wiesz?
- Co do przezwiska… Przez chwilę myślałam o czymś w rodzaju Makowa Wróżka, ale to brzmi zbyt… No, nie pasuje mi. W takim razie będziesz Kwiecistą Księżniczką. Chociaż żadna księżniczka chyba nie jest tak głośna jak ty… No nic, moja strata. Według mnie to brzmi całkiem ładnie. Wybacz, decyzja już zapadła. Nie poczekasz już tych stu lat.
Przeszedł ją dreszcz. Wydawało się, że mogła zauważyć coś niebezpiecznego w Riru. Nie potrafiła jednak określić, czy to jej wyobraźnia, czy prawda. Tył jej głowy nieco się uciszył, ale mogła wyczuć ten alarm. Czy właśnie coś źle zrobiła? Riruka była wiedźmą, cały czas miała to na uwadze. Nieważne jak bliskimi będą przyjaciółkami, zawsze będzie wiedziała, że jest wiedźmą i się tego obawiała. Obawiała się jej jako wiedźmy. Ale nie jako Riruka.
- Powiedzmy, że twoim gestem odwdzięczenia się będzie zabranie mnie do ogrodu. Myślę, że to dość uczciwy układ, jako że pewnie będę miała przy sobie całkiem sporo lizaków. Zatem co… pięć lizaków gdzieś mnie zabierasz. Co ty na to?
Z jednej strony bała się tego pomysłu, a z drugiej tego, że się nie zgodzi. Averill starała się teraz o niej myśleć jak o członku Sekretnej Policji, ponieważ nadała jej ksywkę. Ale też jako trzynastolatka, która lubi jednak mieć kogoś takiego dość… bliższego. To jej przypomniało, że będzie musiała jeszcze znaleźć Lukrecjowego Maga. I pokazać się Malinowemu Cesarzowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Kwiaciarnia   

Powrót do góry Go down
 
Kwiaciarnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Kwiaciarnia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Centrum miasta-