IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Bank

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Bank   Pon Lut 23, 2015 4:18 pm

Misja: Yuuna i Owen
Jeden z banków rodziny Kliesen zgłosił się do Shibusen w dosyć palącej sprawie. Ktoś okrada ich  skrytki w bankach, jednak śledztwo policji nie wykazało nic co mogłoby pomóc rozwikłać sprawę. Klienci się niecierpliwią i coraz bardziej narzekają na Kliesenów oraz ich podejście do kwestii bezpieczeństwa. Na miejsce udała się Yuuna oraz jej partner Owen. Wedle karteczki ze zleceniem wszystko ma im przybliżyć dyrektor banku.
Nie różni się zbytnio od typowej placówki banku, jednak tutaj panuje niemiecka precyzja oraz czas realizacji transakcji. Wnętrze wygląda dosyć komfortowo dla klienta. Przed wejściem jest stanowisko z bankomatami i wpłatomatami. Wewnątrz jest klimatyzacja, wygodne fotele, ładna czerwona wykładzina, stanowiska konsultantów oraz okienka, gdzie można dokonywać transakcji. Obiekt jest ściśle monitorowany przez kamery. Nawet jest tu automat z darmową kawą.
O tej porze dnia w banku jest niewielu klientów, a z powodu ostatnich wydarzeń jest ich jeszcze mniej. Przy wejściu widać niecierpliwie stąpającego, pulchnego mężczyznę odzianego w garnitur z plakietką „Dyrektor Schultz”. Ma krótkie czarne włosy oraz wygląda tak na 50-60 lat. Twarz ma pociągłą, a pod nosem ścieli się wąsik. Jego niebieskie oczy pełne są zmartwienia, a jego gest dreptania w kółko sugeruje, że na kogoś najwyraźniej czeka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Bank   Pon Lut 23, 2015 7:50 pm

Na jego nieszczęście robota przypadła jemu oraz jego jakże to uroczej partnerce. Gdyby wiedział, że akurat dzisiaj przyjdzie ktoś, by kazać mu zrobić cokolwiek to najpewniej zostałby w domu, pobawił się z kotem, oglądnął mecz, znowu pobawił się z kotem i tak w kółko. Wiadomo, kochane zwierzątka potrzebują trochę miłości, nie ważne jak bardzo brzmi to zoofilsko. Jednak tak czy siak teraz było coś o zrobienia, bo ile można leżeć na łóżku i nic nie robić? No właśnie jest to bardzo dobre pytanie, bo on mógłby nawet przespać resztę dnia. Ale przynajmniej mieli czas, by zahaczyć o kebaba, bo żołądek Owena domagał się jedzenia. Niestety jak na Amerykanina przystało, trzeba mieć cokolwiek do jedzenia, bo inaczej co to za rasowy Amerykanin bez kebsa albo hamburgera w łapie? No właściwie to żaden.
- Musimy to robić? - mruknął od niechcenia - Zawsze możemy to zrobić jutro. Robota nie zając, jedynie mu zniknie jeszcze kilka rzeczy, jeszcze inne zostaną - ziewnął leniwie, po czym kontynuował jedzenie. Oczywiście dość pomału.
- Chcesz trochę? - Spytał z kultury, bo o dziwo jeszcze trochę jej posiada. Oczywiście chciał skończyć tego kebaba nim dojdą do banku, bo trochę nie będzie w porządku, gdy się pokaże jedząc coś. Prawda? No właśnie.
Jednak, gdy już dojdą to przetrze swoje usta chustką, po czym skieruje się do pana dyrektora Banku.
- Dzień dobry Panu, ja i moja urocza koleżanka przyszliśmy rozwiązać pana problem. Chociaż mam skrytą nadzieje, że już się sam rozwiązał i nasza pomoc nie będzie potrzebna - po czym ładnie się uśmiechnie...
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Bank   Pon Lut 23, 2015 8:28 pm

Misja to misja, trzeba wykonać, chociaż ona sama chętnie by ją przełożyła na później. Miała w planach wiele rzeczy i żądna z nich nie była związana z siedzeniem i oglądaniem meczu, niestety. Chciałaby mieć tak mało obowiązków jak Owen, ale sama zdecydowała się na posiadanie tak licznych współlokatorów, nic dziwnego że teraz musiała myśleć o sprzątaniu, rachunkach i zadbaniu o pokarm. Zwłaszcza jak twoi współlokatorzy to osoby często we własnym świecie i na własnej wymyślonej diecie... Jakie na przykład? Na śniadanie trzy poziomy czegoś tam popite kawą i zagryzione czekoladą. Chyba z tego powodu zastanawiała się jak długo będzie trwałą ta misja. Musiałą wrócić do domu i zmusić wszystkich na około do jedzenie, ale bowiem trzeba nakarmić cały świat~!
Oczywiście po przeczytaniu notki i zaakceptowaniu misji trzeba było przyjść do danego banku i wypytać o szczegóły. Przy okazji weszli jeszcze do fast fooda, bo Amerykanin potrzebował fast fooda, co Yuunę wręcz odrzuciło w pierwszej chwili, ale nie zabronisz.
- Może masz rację, ale przecież lepiej zrobić to teraz i mieć z głowy prawda? - miły się uśmiechnęła i kontynuowała wypowiedź - Czeka na nas teraz, jeśli byśmy go wystawili byłoby nie fajnie. Chciałbyś abym cię wystawiła i przyszła następnego dnia?
Rozumiała, że Owenowi się nie chciało, ale miał burgera niech je i nie marudzi. Co prawda ona sama wolałaby zostać w domu i pobawić się z kotkiem, ale wystawić człowieka to jeszcze bardziej nie chciała. W końcu jakby to o niej świadczyło? Na pewno nie tak dobrze jakby chciała...
Słysząc pytanie odwróciła do niego twarz i popatrzała na niego, potem na jedzenie i jeszcze raz na niego. Co zrobiła potem? Bez ostrzeżenia wzięła gryza i zaczęła rzuć. Gdy skończyła nadal nie rozumiała dlaczego on tak bardzo lubił te fast foody.
- Jak ty to możesz jeść w takich ilościach? - spytała. Naprawdę nie pojmowała tego. Przecież to wcale nie było takie dobre jak wszyscy mówili - Jak skończymy misję to zrobię lepsze w domu...
Miała nadzieję, że się nie ubrudziła biorąc tego kęsa, ale i tak wyciągnęła chusteczkę z kieszeni i wytarła usta. Nigdy nic nie wiadomo, a jakoś prezentować się trzeba, prawda? Zwłaszcza jak idzie się do banku i to oficjalnie z misją.
Gdy już byli przy banku, a Owen zaczął mówić stanęła tylko wyprostowana aby z miłym uśmiechem łądnie się prezentować i czekała aż załatwi te formalności i zacznie mówić coś ważnego.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Bank   Pon Lut 23, 2015 9:44 pm

Kiedy tylko automatyczne drzwi banku się rozsunęły dyrektor banku spojrzał w ich kierunku. Robił to za każdym razem kiedy ktoś wchodził, jakby wyczekiwał czy to właśnie teraz przyjdą uczniowie Shibusen. Oczywiście mijał czas, jednak w pewnym momencie w końcu ich dostrzegł. Ruszył równocześnie z nimi równym, chociaż troszkę przyśpieszonym krokiem, wszakże sprawa była nagląca. Na jego twarzy widniało zafrasowanie całą sytuacją, a z drugiej strony radość że ktoś przyszedł się tym zająć. Bardzo formalnie się nawet przywitali, bo Owen przedstawił Yuune. Najpierw dyrektor podał rękę Owenowi i i uścisnął ją, a potem wyciągnął do Yuu rękę i jeśli ta zrobiła to samo to uścisnął. Pewne i mocne uściśnięcie typowego biznesmana.
- Witajcie, witajcie. Nazywam się Schultz i jestem dyrektorem banku rodziny Kliesen. Przybywacie w samą porę. Wczoraj miało miejsce kolejne włamanie do skrytek, a klienci są sfrustrowani – zaczął ich prowadzić w głąb banku, a ochroniarze stojący w rogach spoglądali na niego oraz na dwójkę uczniów – To naprawdę dziwne zjawisko, bo ani monitoring nic nie dostrzegł, ani nie było żadnych odcisków palców. Skrytki nawet nie były otwierane, a ich zawartość zniknęła. Nie wiemy jak to się dzieje, dlatego poprosiliśmy Shibusen by kogoś przysłał – powiedział prowadząc ich przez bank, a potem do drzwi prowadzących do skarbca. Przesunął kartę, przystawił oko do urządzenia i drzwi się otworzyły. Wprowadził was do sterylnie białego pomieszczenia z wielkimi drzwiami skarbca, które teraz stały otwarte. To był ponad metr grubości stali. W życiu żaden władający ani broń by się przez to nie przebili. Wszedł do sejfu, gdzie był stolik, dwa krzesła oraz skrytki wbudowane w ściany. W rogu była kamera, która przesuwała się co jakiś czas – No ja nie wiem jak ktoś się tu włamał. Proszę zróbcie coś bo nasz bank tego nie wytrzyma. Rozglądajcie się do woli – stanął w rogu i przetarł chusteczką spocone czoło. Od czego zaczniecie moi drodzy? Warto napomknąć o jednej rzeczy, że kiedy tu weszliście poczuliście dziwny siarczysty zapach.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Bank   Wto Lut 24, 2015 12:45 am

- Z głowy jak z głowy - mruknął jedynie leniwie pod nosem, gdy prawiono mu morały względem, że ludzi i wystawiania ich do wiatru. Niestety głupia samcza duma nie pozwalała mu tak sobie przyjąć pouczenia, ale jednak jego Amerykańska połowa od razu o tym zapomniała, gdy tylko dziewczyna wzięła gryza.
- Otóż biorąc pod uwagę chodzące stereotypy o mieszkańcach jakże to pięknego kraju Ameryki, który oczywiście dba o swoją dietę, to pewnie niewiele. Bo przecież Ameryka to kraj bez fastfoodów - tutaj dało się wyczuć sarkazm - Trzymam za słowo, jak będzie gorsze to stawiasz mi obiad - tutaj nawet się nie wysilał, by skonstruować jakiś ładny rzut sarkazmem, bo po co? Musi się w końcu hamować, by nie wyjść na kompletnego buraka i przysłowiowego "zjeba".
Potem było przywitanie itp. więc Owen po męsku ścisnął rękę mężczyzny, by nadać mocy temu przywitaniu. Cóż, teraz nie ma odwrotu, więc nie będzie mógł się wycofać z tego zadania. Nie pozostało mu nic innego jak tylko zbadać tą sprawę z Yuu, dlatego westchnął po cichu, gdy tylko puścił dłoń mężczyzny.
Skończył przemawiać i weszli do środka. Owen od razu zaczął lustrować całe pomieszczenie swoim jednym okiem tak dokładnie jak tylko mógł. Podziwiał wykonanie tego miejsca, bo była to bynajmniej pierwszorzędna robota. Nic tylko pozazdrościć, pewnie nie jeden urodzony włamywacz próbował się przełamać przez całą linię obrony tego skarbca.
- Były już jakieś wcześniejsze włamania albo próby rabunku? - spytał się wielkiego pana dyrektora Szwaba - Chociaż zakładam, że to raczej nie jest zwykły rabunek. Może to zabrzmi dziwnie, ale wierzy pan w duchy? - uśmiechnął się lekko, bo od razu przypomniał mu się stary film i muzyczka z niego, którą sobie zaczął nucić pod nosem. Typowo amerykański tok myślenia jak coś znika w niespodziewany sposób to na pewno będzie miało to związek z czymś paranormalnym. Miał tylko nadzieje, że nikt nie zrobi im tutaj takiego paranormal activity, by się zesrali. Po chwili jednak Owen wziął wdech i poczuł siarczysty zapach. Chyba się im ten cały dyrektor zesrał.
- Moglibyśmy zobaczyć opróżnione skrytki? - zapytał. Teraz pojawiło się pytanie, czy czytanie komiksów o X-menach się opłaciło Owenowi i będzie mógł stawiać na Nightcrawlera czy też na duchy...
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Bank   Wto Lut 24, 2015 2:53 pm

Jak to nasza różowo-włosa, nie usłyszała mamrotań chłopaka. Chyba nawet nie chciała ich słyszeć. Dla niej nie ważne jakiej byłeś nacji ludzi się nie wystawia, a fast foody są okropne i nie pożywne.
- Dobra - zgodziła się na taki układ bez mrugnięcia okiem. Akurat w swoje kulinarne zdolności to wierzyła, a zrobienie czegoś takiego nie było problemem. To nie jeżowiec czy homar... Jednak powinna przemyśleć swoją decyzję, bowiem Owen, który cały czas je tego typu świństwa jest pewnie w nich większym specem od niej...
Ścisnęła lekko jego rękę z uśmiechem, ale w głębi serca wiedziała, że ten człowiek jest twardym biznesmenem i raczej będzie ich poganiał. W końcu klienci czekają! Patrzała po całym pomieszczenie zapamiętując większość szczegółów typu ułożenia mebli, kwiatów czy co tam było. Czuła, że to może się kiedyś przydać. Pewnie byłoby przydatne do obrabowania banku. A, nie! Już ktoś to zrobił. Yuuna wyobraziła sobie w głowie scenkę kiedy ludzi przychodzą do banku bo obrabować, a dowiadują się, że ktoś ich ubiegł. Prychnęła cicho pod nosem. Zasłoniła jednak ręką usta, aby nie wypaść niegrzecznie. Oczywiście jak możecie się spodziewać słuchała mężczyzny jednym uchem. Gdy jednak byli już w sejfie  skupiła się na zadaniu jak tylko mogła.
Zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu chodząc i zaglądając w różne miejsca. Na przykład pod stolik, albo przyglądając się skrytkom. Uważała gdzie i po czym stąpa, ale zwracała też uwagę na to, co mówił Owen. To było bowiem ważne pytanie. Nie sądziła jednak, żeby poważany bank miał kiedyś podobne duchowe zaginięcia. Stanęła w końcu przed kamerą i patrzyła w nią uważnie przez chwilę. Gdy Owen skończył zadała pytanie.
- Jak zasilała jest ta kamera? Można nią zapętlić obraz? - pytanie kierowała do dyrektora jednocześnie skazując dłonią na wiszące urządzenie i podchodząc do nich. Yuuna chyba nie powinna tego zdradzać więc się zamknęła, ale widziała taki motyw w jednym szpiegowskim filmie... Pytanie Owena było na miejscu. Chciała wiedzieć jak wygląda mechanizm otwierania skrytki i jak one w ogóle wyglądają. Poza tym miała nadzieję, że coś zrobią z tym siarczystym zapachem, był strasznie nieprzyjemny...
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Bank   Wto Lut 24, 2015 6:21 pm

Mężczyzna chwilę się zastanowił, kiedy Owen zapytał o poprzednie włamania. Próbował przypomnieć sobie najwyraźniej czy były wcześniejsze w wykonaniu innego sprawcy – Nie. Jedynie od jakiegoś czasu okrada nas ten sam sprawca. Ostatni rabunek jaki miał miejsce odbył się 8 lat temu. Z udziałem broni oraz władającego, którym zachciało się pieniędzy. Dlatego też skarbiec został po tym zdarzeniu wzmocniony odpowiednio – włożył ręce do kieszeni i popukał w metalowe drzwi skarbca, które wydały z siebie głuchy dźwięk. Po chwili gromko się roześmiał, kiedy chłopak wspomniał o duchach. Otarł łezki i spojrzał na chłopaka niepoważnie – Oczywiście, że nie. Przecież każdy dobrze wie, że po śmierci ciała dusza wynosi się z ciała i paradoksalnie Śmierć się tym zajmuje. Nie wiem jak on to robi, ale jakoś się musi tym zajmować, w końcu jest śmiercią – wzruszył ramionami. Nie wnikał, bo raczej mało go obchodziło co się dzieje z duszą po śmierci. Prędzej czy później i jego to czeka więc nie ma co się śpieszyć.
W sumie jako, że Yuuna uważała pod nogi mogła dostrzec, że w pewnym momencie płytki w podłodze wydawały inny dźwięk niż reszta. Pod stołem nic nie znalazła poza masą gum do żucia, które ktoś przykleił. Komuś się nudziło i chyba regularnie doklejał je robiąc swoisty pentagram. O dziwo wszystkie tego samego koloru i zapewne smaku czy firmy. Poza stołem, skrytkami, krzesłami oraz kamerą w rogu nie było tu tak naprawdę nic wartego uwagi. Po chwili dyrektor spojrzał na Yuune i odpowiedział na jej pytanie – Mają oddzielne zasilanie z pokoju ochrony do którego dostęp ma tylko upoważniony personel. Wszystko jest nagrywane na bieżąco na 3 oddzielnych dyskach niezależnych od siebie i wypalane co 5 godzin na płycie. Kamer nie można naruszyć z zewnątrz, więc jedyną opcją jakby ktoś chciał zapętlać obraz to działać bezpośrednio z pomieszczenia ochrony – odpowiedział szczegółowo i w sumie logicznie. W końcu to byłoby bez sensu, gdyby takie urządzenia działały zdalnie. Zwyczajnie włamania miałyby miejsce częściej.
- Oczywiście. Już je otwieram – podszedł i sięgnął po klucz, który miał w kieszeni. Podszedł do jakiejś skrytki i ją otworzył. Mechanizm był bardzo prosty. Najpierw się przekręcało klucz, wkładało kartę i pociągało za uchwyt by wysunąć skrytkę. Były one prostokątne i w miarę duże by zmieścić tam chociażby coś pokroju położonego na płasko komputera stacjonarnego. Skrytka była wewnątrz nieco porysowana z lekkim wgnieceniem. Być może jakaś wada fabryczna, ale w takich sprawach nie można zakładać z góry czegoś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Bank   Wto Lut 24, 2015 11:07 pm

Chłopak jedynie mruknął pod nosem dość leniwie, bo Pan Dyrektor jednak nie myśli jak prawdziwy człowiek żyjący w tych czasach. Tutaj się wiedźmy, potwory i inne cuda nie z tej ziemi, więc czemu nie duchy. Jednak chłopak się nie przejął w tym zbytnio, przecież to nie jego problem z złodziejem, a Dyrektora. Chłopak w końcu podszedł do skrytki, po czym oglądnął ją dokładnie swoim jednym oczkiem. Chłopak postanowił włożyć rękę do środka, po czym postukać parę razy w ścianki, by się upewnić czy są solidne i się nie ruszają.
- Takie wgniecenia są we wszystkich skrytkach, które zostały opróżnione? - zapytał, po czym polizał lekko koniec palca, by nim przejechać po ściankach - I czy zawsze tutaj panuje taki siarczysty zapach? -
Po chwili chłopak zaczął się zastanawiać nad tym wszystkim, ale do niczego konkretnego nie udało mu się dojść.
- Czy podczas wypalania płytek  wyłączanie kamery i czy robicie to tak, że jedna się wypala, a reszta obserwuje? - rzucił do dyrektora - Oraz czy są jakieś pomieszczenia obok skarbca? - po czym podrapał się po głowie kończąc oglądać skrytkę.
- Chociaż to zawsze mogła być robota wiedźmy albo innego potworka lubiącego sobie skakać pomiędzy pokoikami. Wiadomo, teleportacja i takie tam bawienie się. Zauważyłem dość sporo rys i wgniecenie, zawsze coś mogło oszukać kamery jakąś zabawną sztuczką magiczką. Chociaż widziałem kiedyś głupią kreskówkę gdzie na kamerę przyklejono zdjęcie miejsca, gdzie wszystko jest cacy i tak dalej - rozgadał się troszkę, ale to raczej nie szkodzi.
- Znalazłaś coś? - zawołał o Yuuny kompletnie nie mając pojęcia, co mogliby zrobić.
- Chociaż mam pewien plan, ale pewnie zajmie on trochę czasu... -
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Bank   Sro Lut 25, 2015 8:04 pm

Właściwie to też ich problem. W końcu muszą go złapać i zakończyć misję. Miała nadzieję, że bardzo szybko to zrobią, a oni wrócą do domu i pokaże mu jak smakują prawdziwe hamburgery. Nie miała jednak jakichś większych nadziei, że przekona go do takiego zdrowszego jedzenia.
Słuchała uważnie i przyswajała wszystkie informacje, a przynajmniej większość. Chciałaby to wszystko zapamiętać, ale tylko te ważniejsze informacje zapamiętała. Po co jej wiadomość o zapisywaniu i wypalaniu płytek? No właśnie - jej do niczego się nie przyda.
- Właśnie! Ten zapach to jakiś problem z wentylacją? - spytała się przy okazji. Przy okazji się dowie czy wietrzą tutaj powietrze.
Patrzała uważnie co robił i mówił Owen. Była w niej nadzieja, że jednak coś znalazł, aby miał pomysł. W każdym razie podeszłam po chwili nad ruszające się płytki i zaczęła sprawdzać jak duży obszar się rusza. W końcu kucnęła i chciała podnieść jedną z płytek, ale zadano jej pytanie, więc powstrzymała się z tym zamiarem.
- Tak, te płytki się ruszają - wskazała na nie cały czas kucając po czym skierowała głowę w stronę stołu - a pod stołem jest pentagram z gum do żucia. Chcesz mi pomóc podnieść płytki?
Spytała oczekując potwierdzenia oraz tego, że podejdzie i jej pomoże. Poza tym chętnie by zobaczyła co to za plan ma w głowie Owen, ale to potem. Czuła, że płytki i guma są ważniejsze od długo terminowego planu...
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Bank   Sro Lut 25, 2015 11:30 pm

Dyrektor zdecydowanie więcej miał na głowie niż myślenie nad istnieniem duchów, wiedźm czy czegoś innego. Miał na głowie masę klientów, którzy są wściekli jak osy oraz widmo utraty posady. On, jedyny żywiciel rodziny miałby stracić tak dobrze płatną pracę? Gdzież by go zatrudnili, jeśli dostałby wilczy bilet od tak znanej sieci banków? O zgrozo, trafiłby niechybnie na bruk. Nic dziwnego, że się stresował i co jakiś czas wycierał spocone czoło. W tych skrytkach mogła być równowartość 4 milionów dolarów amerykańskich, a to nie jest mała kwota. Bank musiał to rekompensować klientom i zwracać im te pieniądze.
Kiedy Owen postukał w ścianki wydawały się one solidne, acz puste w środku. Na pewno się nie ruszały, ale wydawały z siebie ten głuchy dźwięk. Dyrektor podszedł i spojrzał na wgniecenia. Chwilę się zastanowił próbując sobie przypomnieć, czy były to identyczne wgniecenia – Są dosyć podobne – otworzył inną skrytkę i ją wysunął wskazując na wgniecenia po bokach i w rogu świeżo otwartej skrytki. Chwilę się zaciągnął zapachem i pokręcił głową – Nie. Może jakiś klient coś trzymał w skrytce i w momencie rabunku to pękło. Nie wiem. Zazwyczaj nic takiego tutaj nie czuć, a wentylacji w skarbcu nie ma – powiedział machając dłonią przed nosem. Najwyraźniej był tak zestresowany, że nawet wcześniej nie zauważył tego zapachu.
- Podczas wypalania kamery nadal pracują. Na miejsce dysku z którego pobierane są dane wskakuje kolejny. Dysk zapasowy, a obok skarbca jest… oczywiście za dosyć gruba i zbrojoną ścianą, pomieszczenie pracowników banku. Wie Pan, tam gdzie się przebierają i tam gdzie księgowi pracują. Zaraz obok pomieszczenia księgowych jest pokój ochrony – powiedział przecierając się ponownie chusteczką, która chyba już ma dosyć jego potu. Jedynie słuchał Owena z zapartym tchem, tak jak słucha się księdza na kazaniu… chwila jego nikt nie słucha oprócz tych najwierniejszych, więc właśnie takim najwierniejszym był dyrektor.
- Tyle, że… to miejsce zostało przez was zabezpieczone jakąś pieczęcią czy czymś co uniemożliwia teleportację. Znaczy tak nas zapewnił Pan Śmierć, że to powinno zablokować teleportację na danym obszarze – powiedział drapiąc się po głowie. Wszakże Shibusen za dużo nie wziął za to, bo praktycznie nic. Sami przyszli do banku i to zaoferowali po tamtym incydencie z bronią i władającym. Jakaś rekompensata się bankowi należała w końcu.
Wprawdzie płytki, na które stąpała Yuu nie ruszały się, a po prostu wydawały inny dźwięk. Jakby pod nimi nie było czegoś. Popukała podłogę i znalazła kilka takich miejsc, gdzie podłoga wydaje ten dźwięk. Układało się to w kształt takiej kostki o 5 oczkach. Pomieszczenie skarbca było kwadratowe, więc nawet ładnie się zgrywało. Pod stołem była największa taka przestrzeń o średnicy metra. Reszta miała nieco poniżej 50 cm.
Dyrektor podszedł do Yuuny, kiedy ta wspomniała o pentagramie i nachylił się pod stół by zajrzeć. Spojrzał na to tylko z obrzydzeniem – Blee. Będzie to trzeba posprzątać jak sprawa się wyjaśni. Najmocniej przepraszamy za ten brud – ukłonił się i spojrzał na płytki i sam obstukał podłogę. Faktycznie coś pod nimi było, chociaż nie ruszały się – One wydają inny dźwięk, ale się nie ruszają. Są mocno przytwierdzone, a pod tym jest zbrojona warstwa betonu. Jakiś metr może dwa, a raczej była – powiedział drapiąc się po głowie. Nie za bardzo wiedział co było w stanie coś takiego osiągnąć. Jednak czekał na opinie "biegłych".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Bank   Czw Lut 26, 2015 10:04 pm

Stwierdził prosto: Ten dyrektor to straszliwy nudziarz. Nawet się nie da z nim pośmiać o opowieściach o duchach, do tego dla niego guma do żucia ułożona w pentagram jest najzwyklejszym w świecie brudem. Chłopak odwrócił głowę do swojej partnerki, która zajęła się przeszukiwaniem, gdy ten zdobywał jakiekolwiek informacje od tego starego dziada. Chłopak podszedł do dziewczyny, by zobaczyć te owe płytki. Rzeczywiście dźwięk był inny, więc może najlepiej je rozwalić, by sprawdzić, co jest pod nimi,a raczej czego pod nimi nie ma?
- Jasne - powiedział, o dziewczyny, po czym poszedł jej spróbować pomóc. Chociaż nie miał zielonego pojęcia jak się za to zabrać - Poza tym nie bagatelizowałbym na pana miejscu tego całego brudu, bo wątpię, by ktoś chciał robić pentagram z gumy po nic. I w ogóle czemu, w końcu takie coś musiało mu zająć trochę czasu. Albo wasze sprzątaczki się opierdzielają. Taki ekskluzywny bank i takie zaniedbanie - wiedział już, że tu raczej nie będzie robił interesów.
- Nie wiem... może sprawdzimy jeszcze ochronę? Ktoś musiał tu wejść, bo innego wyjścia nie widzę, chyba, że to Pan sam panie Dyrektorze to zabrał - zaśmiał się dość cicho.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Bank   Pią Lut 27, 2015 10:14 pm

Nie mogła już słuchać o tych wszystkich zabezpieczeniach, skrzynkach i tak dalej. Mądrze, okej, ale było to strasznie nudne. Na tyle nudne, że czyszczenie dywanu byłoby o wiele bardziej porywające. No przynajmniej teraz, dla Yuuny. W końcu postanowiła się ich nie słuchać tak w ogóle i zająć się czymś. Co zamierza zrobić? Wstała z kucka i postanowiła przestawić stolik. Podniosła go po czym zgrabnie przesunęłam pod ścianę. Była najbardziej ciekawa tego co ukrywało się pod stołem. Zwłaszcza, że płytki
Nie mogła zrozumieć dlaczego tutaj nie sprzątają i nie wentylują powietrza. Co prawda to było trochę niebezpieczne, ale taki zapach był wręcz okropny... Poza tym gdy Owen podszedł złapała na brzeg jednej z płytek i całą siłą chciała ją podnieść. Czy się udało czy nie to już inna sprawa. Miała tylko nadzieję, że nie były zbyt luźne, bo pewnie poleciałaby na plecy razem z tą płytką.
- Robienie pentagramów z gumy to mogła być nawet robota sprzątaczki, ale wątpię, aby tutaj takową wpuszczał. W końcu nawet tu nie wietrzy - te słowa mogłyby zabrzmieć ostro i lekko sarkastycznie gdyby ktoś nie znał Yuuny i tego, że po prostu cierpiała w środku. Otóż, nie mogła znieść myśli, że w takiej instytucji jest tak brudno...
Słysząc pytanie Owena od razu dodała coś od siebie. Musiała to wiedzieć, a raczej bardzo chciała.
- Kto oprócz pana na wstęp tutaj? Osoby, które coś tutaj składając mogą wejść osobiście po swoje rzecz czy przyniesie je pan? To byłaby naprawdę niewygodna metoda... - powiedziała co wiedziała i teraz czekała na jego odpowiedź. Przy okazji cały czas siłowała się z płytkami na podłodze. W końcu to co skrywały mogło być naprawdę ważne...
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Bank   Pią Lut 27, 2015 10:53 pm

Dyrektor zachował się nieco po dżentelmeńsku i pomógł Yuunie z przestawieniem stolika. Nie był on jakiś ciężki, ale kultura tego wymagała od pracownika tak zacnej firmy. Wytarł się jeszcze raz chusteczką, która była niemiłosiernie zmaltretowana i pozwolił na dalsze oględziny miejsca zbrodni.
- Panie ja się nie znam na pentagramach. Studiowałem ekonomię, a nie sztuki mistyczne – skomentował dyrektor nieco urażony, że ktoś ma do niego o to pretensje. Zjawiska nadprzyrodzone to nie jego broszka, bo raczej nie tego się wymaga od dyrektorów banków. Muszą umieć zawiadywać zespołem oraz prowadzić bank, a nie uganiać się za duchami czy pentagramami.
Płytki jak się dało zauważyć wystarczyło w jakimś miejscu podważyć, bo nie było za bardzo za co złapać. Widać było tylko, że warstwa betonu, który zazwyczaj skleja płytki ze sobą jest praktycznie zerowa w miejscach gdzie wydają one inny dźwięk. O dziwo tak długo się nie stawiały, bo z pomocą przyszedł dyrektor, który miał ze sobą nożyk do otwierania kopert. Płytka nie była jakaś gruba oraz nie warzyła zbyt dużo, więc taka drobna rzecz wystarczyła by ją unieść. Jedynie trzeba było się potrudzić troszkę by wepchnąć ten nożyk i powoli wyciągać płytkę.
- Tutaj raczej sprzątaczki nie są wpuszczane. Jedynie ja, personel banku oraz klienci, którzy deponują tutaj coś powyżej określonej kwoty. Nie ma tu wentylacji ze względów bezpieczeństwa. Kartę klucz mam tylko ja oraz właściciel firmy, która budowała ten skarbiec. Klienci jeśli coś odbierają to pokazują kwitek, a potem sam osobiście idę po zawartość skrytki, albo robi to osoba przeze mnie wyznaczona – odpowiedział. Wentylacja? Niedorzeczne. Przecież by dobrze wentylować takie miejsce trzeba albo porobić kilka dziur w ścianach albo zrobić wentylator na tyle szeroki by ktoś mógł się przez niego przecisnąć, a to nie wchodziło w grę. Ogólnie wentylacja nie wchodziła w grę, bo co jakby pojawiła się broń, która umie zmienić swój stan skupienia albo wiedźma? Bank wolał dmuchać na zimne.
W końcu po kilku chwilach płytka puściła, a pod nią widniała pusta przestrzeń. Jak już odsunęli resztę płytek na środku to mogli zauważyć coś w rodzaju tunelu. Ciemny, dosyć głęboki i średnicy metra. Dyrektor bank aż zaniemówił i tylko zdziwiony patrzył – Ale jak… to przecież 2 metry zbrojonego betonu oraz stali! – dziwił się. Beton wyglądał jakby coś go przeżarło od środka, a wewnątrz dziury tam gdzie było w miarę coś widać drużyna mogła dostrzec kilka niewielkich dziur. Co więcej cały tunel wyglądał bardzo gładko. Chodzi tu o to, że ściany były idealnie gładkie, a dziura idealnie wycięta.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Bank   Sob Lut 28, 2015 1:56 am

Owen nie miał jednak jakiś większych chęci rozmawiać z tym płytkim snobem, bo trochę już nudne się to robi, że on w nic nie wierzy i takie tam. A tu nagle co? TAKI SUPRAJS.
Chłopak w sumie spojrzał na głęboki tunel, po czym włożył tam łeb, by zobaczyć na ścianki i takie tam. Jedynie gwizdnął dość głośno, po czym wyciągnął łeb, spojrzał na dyrektora banku, po czym w sumie powiedział.
- O panie, a kto tu panu tak spierdolił. Chyba ktoś ten cement i stal po pijaku kładł, że takie dziury zostawił - chłopak w sumie nie miał zielonego pojęcia, co mogło zrobić takie coś. W sumie... Może jakiś silny kwas? Chociaż dziwne, że jest to tak bardzo dobrze chroniony obiekt, a ktoś się wślizgnął od dołu. Chociaż jakby się dłużej zastanowić... Wiertło? Nie, zdecydowanie nie to, przecież wiertło nie przebiłoby tak łatwo stali... O ile była tutaj od początku jakakolwiek stal. Do tego kamery nic nie zarejestrowały, ponoć, więc tym bardziej jest to podejrzane. Bo skoro są dziury to musi być też ktoś kto je zrobił, chyba, że te kamery nie są jakieś super i w ogóle pro elo, że wyłapują każdy lepszy obrazek. Chłopak się jedynie przeciągnął, po czym powiedział do pana dyrektora.
- Ma pan może latarki? Albo ochrona? Pozostaje nam tylko zejść na dół i to sprawdzić - stwierdził chłopak - Ale skoro mówi pan, że tam jest ponad dwa metry to trzeba będzie uważać  podczas schodzenia, nie wiem ile jest w dół. Jednak tak idealne cięcia z tego co mi się wydaje to można zrobić wodą pod wysokim ciśnieniem, ale takim cholernie wysokim -westchnął, po czym postanowił się schylić znowu do dziury i wziąć wdech, by sprawdzić czy to akurat stąd dochodził wcześniejszy, nieprzyjemny zapach.
- Pod bankiem jest jakaś większa sieć kanałów? - jednak zwrócił głowę znowu do Yuu - Tak czy siak złazimy. Chociaż kultura mówi panie przodem to pozwolisz, że tym razem ja się ruszę pierwszy - Nie żeby to było coś podejrzanego z tym, że będzie potem się patrzył w górę, gdy partner będzie schodziła - No to jak będzie z latarkami? - rzucił ponownie pytaniem, a jeśli dostaną latarki to powie swojej koleżance, by mu poświeciła, gdy będzie złaził. Jeśli wszystko będzie ready i tak dalej to chłopak postanowi zejść w dół tunelikiem, oczywiście zapierając się nogami dość mocno o ścianki tunelu, jest wystarczająco szeroki, by było to możliwe bez najmniejszego problemu.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Bank   Nie Mar 01, 2015 11:35 am

Dyrektor nie był jakiś poważnym snobem, po prostu martwił się w pierwszeństwie o własną pracę. To całkiem normalne, chociaż Yuuna postąpiłaby raczej trochę inaczej. Ale to Yuuna, ona zawsze postępuje inaczej od reszty. No chyba, że jest Welt - wtedy pewnie postąpią podobnie...
Yuuna zajrzała do dziury, lecz nie jakoś głęboko, nie była na tyle odważna, aby od razu wskoczyć, bo co złego może się stać. Jej kobiecy instynkt mówił jej wyraźnie, żeby tego nie robiła i jak normalnie go ignorowała tak tym razem nie zamierzała.
Gdy Owen odezwał się do pana z chusteczką o odwalonej źle robocie prychnęła śmiechem po raz drugi i wcale jej to nie cieszyło. Pracodawca mógł się poczuć teraz obrażona.
- Przepraszam - uśmiechnęła się miło - Wydaje mi się, że po zakończeniu sprawy powinien pan jeszcze raz dokonać zalanie tego stalą i betonem.
Wskazała na dziurę. Prawda była taka, że ten siewca miłości nie pamiętał w ogóle z jakich materiałów był wykonana obudowa skarbca, chociaż przed chwilą został podany. W każdym razie teraz ważniejsze było co takiego zrobiło takie ładne dziury. Nawet nie pomyślała o jakiś kwasie czy wiertle, bowiem w jej głowie pojawił się obraz wielkiej dżdżownicy, która przedarła się tutaj, bo była bardzo głodna. Co prawda tak silnego robaka jeszcze nie widziała, ale przecież od czego jest magia, nie? Jest pentagram- co prawda z gum, ale jednak - to i mogło coś przywołać gigantyczną dżdżownice!
Słysząc Owena wyciągnęła z kieszeni telefon i poświeciła latarką z niego do dziury. Telefon trzymała dość mocno, nie chciała aby jej wpadł. Poza tym to było tylko prowizoryczne wyjście.
- Latarka faktycznie by się przydała. Strasznie ciemno tam - wstała znad tunelu i słysząc pytanie chłopaka spróbowała przypomnieć sobie czy jakieś są czy nie. W końcu po drodze było widać studzienki kanalizacyjne, ale to nigdy nie wiadomo z tymi rurami. Czasem są strasznie kręte. - Myślisz, że udałoby się komuś zrobić coś takiego na dwa metry strumieniem wody? Death City jest w takim, a nie innym miejscu. To byłoby strasznie kosztowne i nie ekonomiczne...
Ale chyba w ten sposób myślała tylko ona, w końcu oni mieli obrabować bank, a dokładniej sejf. Mieliby wtedy więcej kasy i spokojnie by im starczyło na takie numery. Tylko... Co jeśli nie ma żadnych na tyle dużych kanałów pod budynkiem, aby zrobić coś takiego? Poza tym Yuuna miała wrażenie, że w tym tunelu coś znajdą. Aż miała ochotę tam szybko wejść.
- Eee~! Chcesz mi zabrać frajdę z bycie pierwszą w dziurze! Ale okej, idź pierwszy...
No tak, chciała szybko wejść, ale nie zabierze Owenowi frajdy z wchodzenia do dziur. Jakkolwiek to brzmi... Trochę zaskoczył ją fakt, że ten włożył od tak głowę do tej dziury. Od tak. Byłoby źle gdyby nagle wyskoczyła stamtąd gigantyczny pierścienica... Bo w sumie nazwanie dżdżownicy owadem, było złe. W końcu nim nie była. Różniła się i to znacznie, ale nie smęcimy teraz o tym. Wróćmy do tematu. Yuuna siedziała koło tej oto dziury i była w pełnej gotowości, aby tak wejść i nawet bardzo tego chciała, ale jednocześnie słysząc pytanie Owena skierowała wzrok z czarnej jamki na dyrektora wyczekując odpowiedzi. Jak nie latarka to trzeba będzie sobie poradzić telefonem. W zależności od jego odpowiedzi, albo wyciągnęła telefon albo nie.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Bank   Nie Mar 01, 2015 4:08 pm

Dyrektor poczuł się nieco urażony na słowa Owena, zresztą kto by się nie poczuł będąc na skraju utraty pracy i słysząc drwinę. Sytuację na szczęście odratowała Yuuna i mężczyzna nie wyglądał na już tak rozgniewanego. Widocznie kobiecy wdzięk potrafi załagodzić nieco sytuację – Oczywiście. Wzmocnimy zabezpieczenia jak już dowiecie się co wyrąbało taką dziurę – oj tak. Bank na to z pewnością się tym razem przygotuje i to solidnie. W końcu drugiej okazji by tak samo ich wyciułać nie będzie.
- Latarki? Tak jakieś się znajdą – zostawił ich na chwilę na miejscu zbrodni i poszedł do pokoju ochrony. Po jakiś 3 minutach wrócił z dwiema latarkami. Yuuna słabą latarką swojego telefonu mogła wypatrzeć, że ten tunel ma trochę więcej niż dwa metry. Zazwyczaj tego typu latarki dają widoczność na 3 w porywach na 4 metry. Dalej po prostu nadal było ciemno tak naprawdę, chociaż widać było, że tunel staje się lekko pochyły – Woda pod ciśnieniem? Niby pod całym Death City są kanały, jednak kto by coś takiego umiał wywołać? Jak powiedziała Pana koleżanka to byłoby strasznie nie ekonomiczne gdyby wykorzystywało się do tego jakieś urządzenie albo ciężki sprzęt – odpowiedział. Jednak nadal to nie wyjaśniało jak zniknęły kosztowności ze skrytek.
- Idźcie. Jest wam coś jeszcze poza latarkami potrzebne? – zapytał wręczając im latarki. Owen miał rację w kwestii zapachu. Jak mocniej się zaciągnął i wytężył węch to faktycznie ten zapach było czuć intensywniej z tej dziury. Zaprzeć faktycznie dałoby radę, bo raz że dziura nie jest duża, a dwa… powierzchnia ścianek nie jest aż taka śliska. Mimo, że była precyzyjnie wycięta to jednak nadal troszkę chropowata ze względu na materiał. Czasami można było nawet palcami znaleźć punkt zaczepienia o mniejsze dziurki w tunelu. Były one właśnie wielkości przeciętnego męskiego kciuka. Jeśli już ktoś tam postanowił zejść to po 5 metrach mógł się natknąć na pochyłą część tunelu, która stopniowo przeradzała się w korytarzyk, którym należy przejść na czworaka albo się czołgać. Zależy ile kto sobie pozwolił na kolacji świątecznej. Owen jak i Yuuna mogliby tam spokojnie na czworaka przejść bo tunel nadal miał ten metr średnicy. Tyle, że im głębiej Owen szedł z latarką tym więcej mógł zobaczyć osadzonych na ściankach kawałków złota albo innych kosztowności. Jakby coś zostało stopione, a ściana wymazana czystym złotem przypadkowo. Tworzyło to dosyć osobliwy widok, a tunel dalej się ciągnął i zakręcał. Jednak jedno było pewne. Z każdym krokiem zapach siarki był intensywniejszy i coraz ciężej było wytrzymać ten smród.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Bank   Pon Mar 02, 2015 12:24 pm

Jego słowa to były tylko spekulacje, które od razu się rozprysnęły, gdy okazało się, że ścianki nie są jakieś idealnie wyrównane. Chłopak wziął głębszy oddech, gdy schodził, miał jedynie na dzieje, że zaraz nie pierdolnie w dół, ale ten zapach go zaczynał pomału dobijać. Gdy tylko znalazł się na dole odpalił latarkę, którą wcześniej wziął od dyrektora.
- Myślałem, że na górze już waliło, ale teraz zaczyna się masakra. Jakby coś tu zdechło - stwierdził kręcąc nosem. Chociaż idąc dalej zobaczył, że wszystko było jakby wtopione w ścianę... Czyżby właśnie odkryli żyłę złota?
- A może powiemy mu, że tu jest głębiej i będziemy musieli po coś skoczyć? Ja bym wziął kilof i sobie pokopał - powiedział do Yuuny, po czym poświecił latarką na ściany - Profit? Profit - chłopak widział tutaj świetlaną przyszłość jeśli chodzi o dorobek finansowy, ale niestety pewnie będzie gadanie, że tak nie można etc. A przynajmniej tego się w tym momencie spodziewał i zakładał. Gdy szli dalej na czworaka czuł jedynie nasilający się smród i nałożył sobie kawałek koszulki na nos, by go zakryć.
- Nie wiem kto tu pracuje, ale albo on tak wali, albo próbuje nas zaczadzić - skomentował próbując się powstrzymać od wszelkich bluzgów.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Bank   Pon Mar 02, 2015 9:17 pm

Byłą uradowana gdy usłyszała, że jednak mają latarki. Dzięki temu będzie światłość! I nie trzeba będzie zagłębiać się do czarnej dziury bez chociażby odrobimy blasku. Widząc, że Owen wchodząc bierze duży wdech postanowiła zrobić to samo. Jakby nie patrzeć włożył tam głowę - wiedziała jak tam pachnie. Yuuna także przyjęła latarkę od Dyrektora, który widać już nie gniewał się na nich, co było dobrym znakiem. Tak więc weszła do tej dziury po Owenie i ostrożnie trzymając się ścianek zeszła te kilka metrów w dół. Nie chciała jakoś spaść.
- Mam nadzieję, że nie będziemy mieli tutaj jakichś zwłok - odpowiedziała mu cały czas idąc na czworaka przy okazji bacznie rzucając światło latarki na ścianki. Te stopione ze ścianą złote i nie tylko rzeczy sprawiły, że miała wrażenie iż zamiast wody użyty tu ognia... Bardzo silnego ognia...
- Owen, ja zamiast iść po kilof zastanawiałabym się czemu tutaj tak śmierdzi. Poza tym mam wrażenie, że zaraz trafimy na jakiegoś smoka czy coś... Te ściany wyglądają jakby zostały bardzo silnym ogniem stopione z tą całą stalą i betonem. - powiedziała do niego dalej się rozglądając po tym wszystkim. Jej niepokojące uczucie wcale nie znikało. Poza tym ten zapach był coraz bardziej intensywny. Nawet wchodząc za uprzedzeniem do pokoju Salima było lepiej, ale to było dość złe porównanie. Bowiem temu panu/pani nie dała czasu na posprzątanie w domu... - Poza tym takie wykopywanie złota byłoby złe! Zwłaszcza, że należy do kogoś, nie można od tak przywłaszczyć sobie czyjejś własności...
Dobra, Yuuna już nie wytrzymała tego smrodu więc wzięła chusteczkę z kieszeni i przyłożyła ją sobie do nosa.W pierwszej chwili chciała zrobić tak samo jak kolega z przodu, ale się powstrzymała. Nie wyglądałoby to fajnie. Nawet jeśli cel uświęca środki. Komentowanie ostatnich jego słów sobie podarowania, nie było tak bowiem nic do dodania czy coś. Wolała świecić po ściankach i dnie tunelu, aby nie wejść w coś lub czegoś istotnego nie przegapić...
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Bank   Pon Mar 02, 2015 10:58 pm

Yuuna oraz Owen wędrowali tak jeszcze kilka minut tunelem, aż w końcu minęli zakręt, a potem kolejny i kolejny. Wyglądało to jakby cały tunel był swego rodzaju lejem, który schodził coraz niżej, a z każdym metrem zapach stawał się coraz intensywniejszy. W końcu gdzieś w oddali słychać było ciche mruczenie, jakby kota? Może coś troszkę większego, ale brzmiało jak gruby, aż do przesad spasiony kiciuś. Tunel jakby odrobinę się poszerzał od tego momentu, a złota i innych kosztowności powbijanych w ścianę było coraz więcej. Zbliżali się do celu ich podróży, a w tym miejscu praktycznie już mogli się dusić zapachem siarki. Jakby któreś z nich dyskretnie wychyliło się za kolejny zakręt to miałoby nawet okazję dojrzeć źródło tego smrodu. Przed osobą, która była na tyle odważna stało właśnie wydrążone w skale, kopułowate pomieszczenie o wysokości półtora metra. Na suficie owej kopuły była masa dziur, którymi to coś pewnie się poruszało. Pośrodku kopuły leżały kosztowności z banku, a na nich stworzonko. Wyglądało jakby sobie smacznie spało i co jakiś czas z jego pyska ulatywał niewielki zielony płomyczek, a z każdym wydechem coraz intensywniej czuć było zapach siarki. Smoczek, bo wyglądał dosyć podobnie do smoków, miał jakiś metr długości. Widocznie to jest jeszcze maleństwo, które jakimś cudem się tutaj znalazło. Z jednego z otworów nawet czuć było powiew z kanałów ściekowych Death City, a samo stworzonko miało w pyszczku złoty naszyjnik, który wyglądał na nieco przetrawiony. Spało sobie zwinięte w kłębek i najwyraźniej nie zdawało sobie sprawy z tego, że może mieć gości. Nieproszonych gości, a przy ewentualnej walce albo próbie chwytania stworzonka należy pamiętać o jego ostrych pazurkach oraz o tym, że ma niecałe 30 cm wzrostu, więc może się poruszać znacznie szybciej w tunelach niż Owen czy Yuuna. Na dodatek pamiętajmy, że to dzikie zwierzę i jak każde może spanikować albo być agresywne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Bank   Sob Mar 07, 2015 2:44 am

Chłopak przewrócił tylko oczami, nie bardzo chciał słuchać kazania na temat tego, że wykop złota jest nie fajny. Przecież zawsze mógł jechać na misję pokojową w poszukiwaniu ropy, jak to w zwyczaju mają wszyscy Amerykanie. Jednak im dalej się zagłębiali tym zapach siarki tym bardziej mu dokuczał. Miał go doprawdy dość, jeśli będą to jednak zwłoki to chyba weźmie sobie z nich czaszkę, będzie mógł wtedy odstawiać Hamleta.
Jednak niestety ku jego niezadowoleniu było to stworzenie - To żeś wykrakała - powiedział szeptem, bo nie chciał owego stworzonka obudzić, w końcu nie będzie mógł za bardzo nic zrobić, bo przecież to cholerstwo go przepali, a złapanie tym bardziej nie wchodziło w grę. Bo jak? Pewnie się obudzi jak je tylko bardziej ruszy.
- To ja mam pomysł... Ja się zmienię w coś ładnego, a ty to ubijesz, a potem zrobimy z tego ładny pasek, stoi? - spojrzał w kierunku dziewczyny czekając na jej decyzję, w końcu to ona była tutaj władającą~~
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Bank   Sob Mar 07, 2015 5:55 pm

Idąc tak tym tunelem, Yuuna zauważyła, że ma dość nietypowy kształt. Chociaż to akurat jej subiektywna ocena. W końcu czym jest normalność? Co wskazuje na typowość? No właśnie... Schodząc tak w dół i jeszcze niżej, usłyszała mruczenie, a zapach siarki był coraz mocniejszy. Zapachem siarki się więc nie przejęła, bo już pewnie nim prześmierdła, po jego coraz większej intensywności mogła jednak wywnioskować, że są już coraz bliżej ich celu. Nadal jednak nie miała pojęcia co zobaczy na końcu tunelu...
- ...Raczej nie chciałam zgarnąć... - powiedziała dość cicho, jakby do siebie. Była trochę zdezorientowana. Nie wiedziała jak zachowywać się przy smokach. Nie miała pojęcia jak się normalnie zachowują i co takiego mogą jej zrobić. Oczywistym było, że ma pewnie ma ostre pazury czy gorący oddech. Już było wiadomo co takiego stopiło te wszystkie kosztowności. Teraz tylko jak się zachować, aby podejść do niego i go obudzić, ale nie wystraszyć... Zmusić go, aby podszedł do nas czy może samej do niego podejść? Yuuna chciałaby jednak złapać tego smoka nie robiąc mu żadnej krzywdy. Przecież niczym nie zawinił. Nie mógł wiedzieć co robi, wyglądał raptem na dziecko.
- Eee? Ty naprawdę chcesz go skrzywdzić? - spytała zaskoczone Owena. No może trochę oburzona. Chciał bowiem skrzywdzić dziecko! Widziała, że jej myślenie jest naiwne, ale nie zamierzała go teraz zmieniać. - Nie lepiej będzie obudzić go dyskretnie i zachęcić do podejścia do nas? Na przykład rzucić koło niego jakaś kosztownością. Atakowanie go byłoby złym pomysłem. Poza tym dopóki jesteśmy tutaj schowani to raczej mamy szansę się obronić przed jego ogniem. Chociaż to trochę naiwne... - powiedziała spojrzawszy na skały na około nich. Zaczynała podejrzewać, że jak na smoka przystało będzie lubił dobrze zjeść, poziać ogniem i spać na skarbach... Oby tylko nie szukał zaczepki u rycerzy albo nie porywał księżniczek...
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Bank   Sob Mar 07, 2015 6:08 pm

Uczniowie dobrze, że mówili szeptem bo najpewniej by zwierzątko obudzili. W końcu znajdują się w tunelu, a one mają to do siebie, że często wzmacniają dźwięk. Być może dlatego z większej odległości mogli słyszeć tamto mruczenie, które jak się okazało tak naprawdę nie było aż takie głośne. Bardziej porównywalne dźwiękowo z chrapaniem dużego psa. Mniej więcej takie natężenie.
Smoczek spał sobie dalej, od czasu do czasu poruszając swoimi uszkami w dosyć komiczny sposób. Nie znali raczej zwyczajów tego typu zwierząt, ani nie wiedzieli jaki to gatunek smoka ale mogli wywnioskować, że to coś chyba śpi za dnia i buszuje w nocy. W końcu sen zwierzęcia wyglądał na dosyć mocny. Pazury miał owszem ostre, a z jego pyska od czasu do czasu buchał tamten płomyczek, który co i rusz nadtapiał trzymany w zębach naszyjnik. Słychać było wtedy charakterystyczne siorbnięcie i kolejny segment naszyjnika był wciągany do paszczy. Jakby zwyczajnie go zjadał przez sen. Najwyraźniej to co zgromadził pod sobą to nie skarb, a jedzenie.
Kiedy tak rozważali co ze smoczkiem zrobić, on rozwinął się i przewrócił na plecy. Zaczął w powietrzu kopać łapą, jakby mu się coś śniło. Mogli wtedy dostrzec, że na brzuchu ma dosyć miękką, elastyczną łuskę koloru zielonego. Łeb, który był przyozdobiony małymi różkami lekko szorował po podłożu i w pewnym momencie smoczek zwyczajnie przestał puszczać ten zielony ogień. Chrapał dalej, ale już nie ział ogniem, a jego ogon zaczął miarowo wycierać podłogę przy okazji rozsypując niektóre kosztowności. Monety, stare zegarki, klejnoty, pierścionki. Wszystko co złote albo drogocenne leżało pod smokiem, a w obecnej chwili nawet w całej norce. Była to idealna okazja do strzału, w końcu odsłonił miękkie podbrzusze. Czy Owen skorzysta z okazji?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Bank   Nie Mar 08, 2015 2:20 am

- Oczywiście, że chce go skrzywdzić. Przypominam ci, że jestem z Ameryki - powiedział chłopak w sumie chcąc się go pozbyć raz, a dobrze. W końcu chyba takie było najlepsze wyjście z tej sytuacji, prawda? W sumie on nawet nie był miłym facetem, więc czemu miałby pozostawiać go przy życiu? Będzie z niego ładny pasek, pewnie nawet pan dyrektor się ucieszy jak mu przyniosła przycisk do papieru z jego łba. Do tego może starczyłoby na jakiś ładny kozaczek, chociaż jest straaasznie malutki mimo bycie pieprzonym ognioplujem. Chociaż też gdyby był Godzillą to ciężko byłoby go stąd usunąć, a co gorsza zabić w jakikolwiek sposób.
- Poza tym jak chcesz go przekonać skoro on leży na całym stosie kosztowności? Myśli, że wyciągniesz go stamtąd tandetą jakąś ?- w sumie to jednak według niego jakiś sens miało, chociaż taki bait nie był głupim pomysłem jakby nie było. Jednak dla niego najlepiej byłoby się teraz pozbyć gadziska nim spieprzy, biorąc pod uwagę, że musiało się przebić przez stal i beton. Co mu się wydało dziwne.
- Te, ale tak myślę, że jak to coś miało zabierać rzeczy z skrytek skoro nie było śladów, a to nawet nie zostało uwiecznione na nagraniach?Chyba, że wyżerał się w ścianki między skrytkami czy coś - dla niego to było dziwne, no bo kurde no, jak można nie zauważyć, że coś się próbuje dostać do skrytek, a do tego nie było w nich prawie żadnych śladów? Dziwnie, co nie?
Jednak, gdy tylko ten mały "szkodnik" zaczął się przewracać na brzuszek i tak dalej Owenowi od razu przypomniał się jego kot, gdy był ociupinkę mniejszy. Też się tak fajnie przewracał... tylko był bardziej puchaty, mniej gadzi i nie kręcił tak ogonem.
- Meh, dobra, nie wiem jak go będziesz próbować łapać, bo ja nie mam zielonego pojęcia na temat zabawy z smokami. Ja to bym go przerobił na buty czy coś - stwierdził chłopak.
- To masz coś, by go zaciągnąć do nas czy nie bardzo? Ewentualnie mogę zobaczyć czy mam drobne - zasugerował przypominając sobie o reszcie za hamburgera.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Bank   Nie Mar 08, 2015 11:35 am

- To, że jesteś z Ameryki o niczym nie świadczy... - spojrzała się na niego lekko załamana. To z jego kraju się pochodzi nie ma znaczenia - przemoc jest zła. Taaaak, czuć tutaj bardzo dużo hipokryzmu, bowiem jako władająca to właśnie ona, będzie musiała krzywdzić ludzi, potworki, czy coś tam innego. Nawet jeśli używać będzie do tego kogoś innego, to i tak ona będzie brudzić sobie ręce.
- Oczywiście, że nie - odpowiedziała szybko. - Wygląda jakby naprawdę mocno spał, więc wolałabym go nie budzić, ale nie możemy tego tak zostawić i stąd wyjść... Co powiesz, aby podejść trochę bliżej do niego?
Jakby go tak zostawili to wracając wieczorem mogliby nie zastać naszego słodkiego stworka, albo co gorsza szukając go zabłądziliby w tych tunelach. A jakby nie patrzeć Yuuna była pewna, że są strasznym labiryntem. W którym dodatkowo śmierdzi siarką. Zapach jednak można pominąć, bo przynajmniej pachnęli teraz podobnie do niego.
Zamyśliła się na chwilę. To było faktycznie dziwne, ale zawsze można to ładnie i logicznie wytłumaczyć.
- Staje się niewidzialny! - dobra to nie było takie logiczne i poważne. Powiedziała i zaczęła się zastanawiać. Z bajek czerpiąc - smoki są duże, silne, twarde, wredne, ale też kochane. Tylko czy ten maluch byłby wstanie sam wyciągnąć zawartość skrytek przy okazji nie ukazując się kamerom i nie robiąc hałasu? Poza tym zostaje jeszcze sprawa ten gigantycznej dziury pod płytkami. Na pewno nie byłby wstanie zrobić jej nie zauważony po czym odstawić nietknięte płytki na miejsce. Czyli ktoś mu musiał pomagać, albo był naprawdę niesamowicie inteligentny. Łatwiej by było gdyby prawdziwa była opcja numer jeden. Super inteligentny smok i to jeszcze dziecko byłby stanowczo zbyt niesamowity ... i trudny do pokonania w razie komplikacji. Nie wykluczała bowiem opcji, że jednak będą musieli walczyć.
Patrzyła na tego smoczka i wydać było po niej że miała nieodpartą ochotę zaprzyjaźnić się z nim, przy okazji go miziając. Wręcz się do tego paliła, ale to dopiero za chwilę. Słysząc pytanie Owena sięgnęła po portfel i wyciągnęła z niego dość stary egzemplarz japońskiej monety. Trzymając ją w dwóch palcach spojrzała na smoka, potem na kolegę. Zignorowała jego wcześniejsze słowa o robieniu butów. I chociaż nie zrobiła tego specjalnie to raczej nie chciała aby smok został przerobiony na buty i żeby Owen tak żartował.
- Myślisz, że lubi jeny? - spytała w pełnej powadze, jeśli faktycznie jadł pieniądze, to powinien skosztować też japońskiego jena. Poza tym byli w Death City, w Ameryce. Nikt w skrytkach raczej nie chowałby starych, prawdziwych japońskich monet. Chociaż nigdy nie wiadomo.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 178
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Bank   Nie Mar 08, 2015 4:34 pm

„Szkodnik”, jak to Owen określił smoka przewrócił się na prawy bok zsuwając się z góry kosztowności i lekko łupiąc o posadzkę swoim łuskowatym ciałkiem. Przeciągle mruknął jak… lis? Dosyć podobnie brzmiał, chociaż ten charakterystyczny pisk był nieco stonowany. Smoczek najwyraźniej po tym upadku się obudził. Leżał sobie jeszcze chwilę na boku, a potem wstał na swoje 4 łapki, przeciągając się i prężąc w dosyć podobny do jamnika sposób. Faktycznie miał te 30 cm wysokości kiedy stał. Po chwili jednak wyczuł, że ktoś go obserwuje spuścił głowę i pochylił się nieco, cofając w tył w stronę jednego z tuneli. Obserwował tunel, w którym była Yuuna i Owen jak zwierzę gotowe do ucieczki. Jego czarne oczka zerkały to na jedno to na drugie, jednak po chwili dostrzegł monetę. Oblizał się swoim długim, cienkim jęzorem na jej widok i wydał z siebie szczek podobny do lisiego. Był nieco oddalony od swoich skarbów i nie mógł się posilić, bo nieproszeni goście byli zbyt blisko. Smok za to zrobił coś czego nie mogli się raczej spodziewać. Otworzył pysk i wysunął z niego język, który powędrował w stronę kupki kosztowności i chwycił jakieś kolczyki, a następnie niczym żaba pochłonął te kolczyki. Warto zauważyć, że jęzor mógł spokojnie mieć z 2 metry długości jak nawet nie więcej, co pewnie by wyjaśniło nawet kwestie tamtych małych dziurek które widzieli na początku. Smoczek jednak obserwował ich, a przy okazji posilał się kolczykami które chrupały w jego ostrych zębach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Bank   

Powrót do góry Go down
 
Bank
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Bank Gringotta
» Miodowe Królestwo
» Bank Cziki, Cziki Cza!
» Bank Gringotta
» Bank Nimue

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Centrum miasta-