IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dziedziniec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość

avatar
Uczeń EAT
Posty : 400
Data dołączenia : 20/02/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Dziedziniec   Pią Lut 20, 2015 7:43 pm

Kiedy już uda Ci się pokonać olbrzymie schody trafiasz na spory dziedziniec szkoły. Bliżej mu wyglądem do olbrzymiego balkonu, ale funkcję pełni taką jaką pełni. Duża przestrzeń wystawiona na świeżym powietrzu, podłoże zrobione jest z szarych płyt chodnikowych.
Z tego miejsca widać pełne kolumn wejście do szkoły. Jeszcze z innej zaś perspektywy, patrząc w stronę schodów nie sposób nie napotkać na zapierające dech w piersiach widoki - z dziedzińca ujrzeć można bowiem całe miasto. To właśnie moment zobaczenia Death City z góry pokrzepia zmęczonych wspinaczką po schodach nowych uczniów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t82-nienawidze-cie-elijah-2015

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Kwi 08, 2015 8:36 pm

Kazu znalazła się na dziedzińcu szkolnym w trakcie jednej z dłuższych przerw między zajęciami. Postanowiła zaczerpnąć świeżego powietrza i zrelaksować się przy dobrej metalowej muzyce, którą właśnie zapuszczała przez odtwarzacz. Nie była jednak świadoma tego co spadnie na jej biedny, trapowaty umysł. Na moment zamknęła oczy, by ujrzeć w głowie widok kapeli, która właśnie grała jednak zamiast tego ujrzała... czekoladowe jajka. MASA czekoladowych jajek siedziała jej w głowie. Nie to, żeby niemcy nie lubili czekolady i innych tego typu słodyczy, ale skąd się to nagle wzięło przy słuchaniu kawałka metalu? Po chwili otworzyła oczy i ku jej przerażeniu jajka również były na dziedzińcu. Dobrze, że stała oparta o wejście do szkoły, gdyż niezwłocznie by wywinęła orła. Jajka, wszędzie jajka czekoladowe. Budynki Death City zbudowane z jajek czekoladowych, a uczniowie którzy przechodzili również byli jajkami. Te jajka gadały i zerkały podejrzliwie swymi wzrorkowatymi sreberkami na nią. O tak, Kazu chyba zaczęła... wariować? Nie, przecież nic nie wciągała ani nie brała. Chyba, że... dosypał jej czegoś Yves jak jadła swoje płatki, tylko kiedy? I jaki to towar i ile za gram? W każdym razie jajka były wszędzie, a Kazu naszła ochota na czekoladę, tylko że... jeśli zje to pójdzie jej pewnie w tyłek, a wtedy krągłości będzie widać. Cóż począć?
- Co tu się dzieje? - wydusiła z siebie w końcu męskim, zdziwionym głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Kwi 08, 2015 9:40 pm

Salim kręcił się po szkole właściwie bez większego powodu. Ot, zwyczajnie nie miał co ze sobą zrobić. Przeciskał się między gromadkami niskich szczylów zachowując swój fason. Mimo udawania pozornie niewzruszonego, samotnego, starego i wyrobionego w życiu ucznia po kryjomu szukał w tłumie jakiś znajomych osób, albo chociaż kogoś interesującego. Niestety, nigdzie nie znalazła się Aurora, Elijah, czy nawet ten debil Xellos. Nic, nigdzie nikogo. Gdzie oni wszyscy byli kiedy ich potrzebował? Ech. No właśnie, westchnął ciężko. Pogrzebał we wszystkich posiadanych kieszeniach, dla zajęcia jakoś czasu. Tym razem mruknął pod nosem. W sumie to może wyjdzie na miasto? Czemu nie. W szkole nie ma nic ciekawego, zleceń nowych nie ma. Wielmożna Pani Dyrektor zbyt zajęta nawet żeby zainteresować się biednym uczniem na specjalnych warunkach. No bywa. Super absurdy gonią kolejne.
Obrócił się na pięcie i wtedy zauważył... to. Znaczy. To ten sławny szkolny trap był. Człowiek zagadka bez określonej bliżej płci. Dziwna sprawa.  Zmrużył na to oczy. Podobno jest dziewczyną. Jeżeli chodzi o wzrost, postawę i wygląd ogólny wyglądała chyba bardziej męsko od Salima (nic trudnego, ale shh). Ale to w sumie nie było takie ważne. Dziewczyna rozglądała się po otoczeniu, jakby była na niezłej fazie. Zaintrygowało go to. Nawet coś tam gadała pod nosem. Zbliżył się powoli, a kiedy już był wystarczająco blisko pomachał jej kościstą dłonią przed twarzą.
- W domu wszyscy zdrowi?
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pią Kwi 10, 2015 9:36 am

Cały świat wariował trapowi przed oczyma, jajka, jajka, więcej czekolady i jeszcze więcej jaj. Mówią zabij nim złoży jaja, jednak tutaj nawet nie było co zabijać. Z jej zafrasowanym filozofiami umysłem działo się coś złego, albo ktoś się świetnie bawił jej kosztem. Zastanawiała się czy to szatan jej przypadkiem nie kusi za pomocą czekolady. Wszakże była na diecie, by utrzymać swoje kształty na takiej stopie, na jakiej obecnie były. Kilogramy nie są jak jabłka na drzewie i nie ujmuje się ich od tak poprzez zerwanie. Uczniowie dziwnie się na trapa patrzyli, zwłaszcza że mieli świadomość iż ten osobnik niewiadomej płci często terroryzował innych lub wdawał się w bójki.
Akurat teraz nawet kawałki metalowe zaczęły dla niej brzmieć jakby ktoś tam darł ryja o czekoladowe jajka. Czyżby to miało zostawić w jej psychice trwały uraz do czekolady wedlowskiej? Widziała nawet, że jakieś jajko zaczyna się do niej zbliżać. Było czerwone, nieco wklęsłe a z drugiej strony ozdóbki jakie miało na sobie przypominały nieco pisankę wykonywaną przez 6 latka. Zastanawiała się Kazuya czy zapną ją w kaftan teraz, czy zrobią to potem kiedy lub o ile jej to przejdzie. Po chwili jajko przemówiło wcześniej machając swoją jajcarską dłonią jej przed oczyma. Dziwna perspektywa widzieć dłoń zrobioną z jajek. Czyżby to jajocepcja? Jajko w jajku, które tworzy zbiorem jajek całe jajotkanki, by tworzyć jajcarskie narządy i kończyny? Pytanie aczkolwiek brzmiało normalnie, chociaż z perspektywy tego, że pytało ją czerwone jajo miała zagwozdkę.
- Raczej… a nie wiem, nie byłem w Niemczech dosyć dawno panie jajko – odpowiedziała trap męskim głosem i złapała się za głowę. Źrenice były normalne, niewyolbrzymione przez crack czy inny narkotyk, ino wyglądała na skołowaną i powoli wariującą. Może to PMS, a może jej nowa shauma? A może ktoś robi sobie jaja jej kosztem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sob Kwi 11, 2015 12:42 pm

Obserwował zachowanie trapa z bezczelnym zainteresowaniem, które powoli przeradzało się w rodzaj niemego zdziwienia, czy też przerażenia jego stanem. Na ćpuna ta osoba nie wyglądała. Może za dużo nerw związanych ze szkołą wywołało jakieś znaczne zaburzenia psychiczne. No, znaczne może nie do końca, ale powoli zaczynały przeszkadzać w życiu. Ewentualność zbyt dużego napojenia alkoholowego wychodziła z gry, bo uczniowi nie śmierdziało za specjalnie niczym z twarzy. Więc to raczej coś z tym przemęczeniem musiało być. Albo schizofrenią. Cokolwiek.
Zdziwił się podwójnie przy usłyszeniu odpowiedzi... Chłopaka? No pierwsze to ta kwestia płci. Niby brzmi i wygląda jak facet, ale plotki głosiły, że to jednak pani. Człowiek zagadka też zdecydowanie za ładnie pachniał na chłopaka w wieku dojrzewania. Druga sprawa to ten zwrot. "Pan Jajko". Ruda menda, czerwony pedał, kolorowy popapraniec, Sal, Sali, Salceson, komunista, męska Shyvana... Ale nie kuźwa Pan Jajko. Żyłka zdziwienia wyskoczyła na czole Władającego. Zdziwienia zmieszanego z lekkim podenerwowaniem. Ale chwila. Irytacja była niezbyt zgodna z jego typową maską. Ostatnio za często się zapominał. Musiał się ogarnąć chłop. Także ten, kaszlnął, pomasował skroń i ponownie zaczął rozmowę z osobnikiem płci obojga.
- Możesz mi wyjaśnić dlaczego jestem według Ciebie jajkiem? - Zapytał grzecznie i spokojnie, trochę jakby faktycznie gadał z umysłowo chorym. Wiecie, ten sztuczny, udawany ton dobrego, ale ciekawskiego wujka, tak bardzo dobrze znany z tych wszystkich kiczowatych filmów.
- Czyli nie wiesz jak w domu, no okej. Ale bardziej bym celował w twoje zdrowie. Bo nie wyglądasz za dobrze. Coś się stało? - Zamilkł czekając na reakcje, a przy tym starając się zachować stoicki spokój.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie Kwi 12, 2015 1:55 am

Trap zastanawiała się czy to nie jest przypadkiem jakiś krzywy sen, dlatego się uszczypnęła w lewą rękę. Niestety to nie pomogło, jedynie sprawiła sobie ból, a jajka dalej tu były i nawet niektóre chyba na nią dziwnie patrzyły. SKĄD jajka czekoladowe mają oczy??? Jeszcze do tego w kształcie jajek, ze źrenicami i tęczówkami zrobionymi z czarnych i kolorowych pisanek! Czyżby trafiła do jakiegoś alternatywnego wymiaru, kiedy przechodziła przez drzwi szkoły? Nie, no przecież nie jest żadną Lissandrą w Krainie Czarów.
Domyślała się, że jajka widzą ją jako kogoś obcego, outsidera albo… zwyczajne dziwne zjawisko jakim jest osoba chora psychicznie. A co jeśli ma schizofrenię? A jeśli jest czyjąś schizofrenią? Jajeczną schizofrenią??? Spojrzała na swoje ręce i zaczęły one się pokrywać kolorami i formować się w jajka. Tego było już za wiele i zaczęła strzepywać to ze swoich rąk, które były jajeczkami. Po chwili wróciły do normy, by zaraz znowu zamieniać się w jajka. Natomiast czerwone jajko, które było przed nią (w sumie jakieś jajko wprost z parady równości chyba, albo komunistyczne) wyglądało na podirytowane! A może to była Pani jajko? Może chciała się z Kazu bić? Ah tak! Pewnie skończyłoby się na jednym ciosie, bo czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Czyli jak zostanie emerytem to będzie spuszczać wpierdol. Agresywne jajko jest agresywne, zwłaszcza w swojej wypowiedzi która najwyraźniej oscylowała wokół tego, że Kazuya jest chora. W sumie to dobry znak, bo jajko widziało ją pewnie inaczej.
- Wyglądasz jak jajko. Takie czekoladowe z czerwoną folijką na której są jakieś krzywe wzroki malowane przez 6 latka – odpowiedziała i podrapała się po głowie obchodząc grube jajko wokoło.
- Chyba trafiłem do alternatywnego wymiaru, gdzie wszystko jest jajkami wielkanocnymi. Ale jaja nie? – zarzuciła sucharem i powoli zaczęła odchodzić od zmysłów. Szaleństwo jajek ją ogarniało i nie był to dobry znak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Wto Kwi 14, 2015 11:10 am

Obserwował jej/jego poczynania w dalszym ciągu zastanawiając się w tym samym czasie gdzie taką osobę zabrać. W sumie to mieli szpital. Ciekawe czy specjaliści są przygotowani na taką jednostkę. Niekoniecznie chodzi tutaj już o samo schorzenie, bo w sumie nic dziwnego. Ale o okoliczności. Proste szczegóły, które mimo wszystko mało męski Sal sklejał do kupy: "Pani doktor, ta osoba widzi czekoladę w wielkanocnych kształtach" - powiedział Czerwony pedał wprowadzając zagadkę płciową do kliniki. Mmm. W sumie dla samej miny ewentualnie zgromadzonych można by przeprowadzić taką akcję. Ale trap się raczej nie przekona sam o lekarzu. Tak słuchając wyjaśnień. Na które swoją drogą Władający nawet się uśmiechnął rezygnując z jakiejkolwiek powagi sytuacji.
- Musze Cię zawieść, ale nie jesteś jedną nogą w wielkanocnej Narnii, wszyscy ludzie są normalni. A ja z czekoladą mam wspólnego ponoć niewiele. - Cisnął mu się na usta jakiś głupszy komentarz co do swojego podobieństwa ze słodyczami, aczkolwiek dość szybko skojarzył, że takie teksty są w sumie poniżej krytyki, a muł to może sobie przebywać na bagnach.
- Bo wiesz. Jak dla mnie wyglądasz jak normalny człowiek. Zero jajowych kształtów. Ludzie obok tak samo. Uderzy...łeś się może w głowę? Albo zjadłeś coś nieświeżego? - strzelił dwoma najgłupszymi i najbardziej oczywistymi pytaniami zakładającymi scenariusze z typowych dla kreskówek ramek. Przy okazji tymczasowo ustalając płeć rozmówcy.
- Ja na twoim miejscu poszedłbym do lekarza. Bo takie zwidy są co najmniej nienormalne. - Pomasował skroń, znowu. Ach, te nawyki.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Kwi 15, 2015 12:56 am

Gdyby ktoś zaprowadził teraz trapa do psychiatry albo kogokolwiek biegłego w dziedzinie psychiki ludzkiej mógłby się dowiedzieć, że to całkiem niezły materiał badawczy na temat gender oraz w dziedzinie zaburzeń samooceny. No i na dokładkę dorzucimy teraz schizofreniczny strach przed jajkami wielkanocnymi lub inne cholerstwo przez które widzi to co ją otacza. Zastanawiała się czy dopadło już ją szaleństwo, czy być może nie? Czyżby te wszystkie przebieranki, które robiła od zawsze już kompletnie jej się rzuciły na mózg? Z drugiej jednak strony to mogło być związane z traumą, której nabawiła się w dzieciństwie. O tak była jeszcze jedna, mianowicie związana z dziwnie wyglądającym króliczkiem wielkanocnym w supermarkecie, do którego ją niegdyś zabrali rodzice. Nie wiedziała obecnie czemu, ale cholernie się wtedy tego królika bała, a że w towarzystwie miał 2 osoby przebrane za jaja wielkanocne to może jakoś to do niej teraz wraca. Tylko czemu akurat teraz, a nie wcześniej?
Jajko, z którym miała przyjemność rozmawiać (bądź nie), wyglądało jakby na usatysfakcjonowana. Na dodatek chyba próbowało ją wyciągnąć z tego jajcarskiego szaleństwa mówiąc, że to nie jest wielkanocna Narnia i wszyscy są tu normalni. Każde jajko wielkanocne, które czyha na swoją ofiarę by tak powiedziało, by osłabić jej czujność aczkolwiek wizja jajek powoli się rozmywała chociaż nadal były wyraźnie widoczne – Jak to nie? Chociaż z drugiej strony… można i robić plastikowe jajka, by zgnębić dzieci próbujące je ugryźć – o tak, to było na pewno to. Jajko było plastikowe i chciało by Kazu je ugryzła i się nacięła na tą starą sztuczkę.
- Nie uderzyłem się, aczkolwiek co do świeżości potraw w stołówce mogę mieć mieszane uczucia. Hmm, może to Trost mi czegoś dorzucił? Tak mu krzywo z oczu patrzy, kiedy nakłada te porcje i ewidentnie widać, że niektórym daje więcej a innym mniej. Może czegoś dosypuje dlatego jest więcej – w sumie jajko nie wyglądało Trostowo, więc mogła się posilić na ten komentarz, zresztą czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
- A który lekarz mnie przyjmie? Zaraz zakują mnie w kaftan, dadzą tabletki i zrobią ze mnie warzywo. Ja już wiem jak to działa, bo paru tak urządziło się w ramach żartu – patrzcie jak to karma wraca do  człowieka – no w każdym razie czerwony jajcarzu – posiliła się na śmieszną ksywkę, po czym parsknęła śmiechem – Gdyby się nad tym zastanowić to nasz mózg znajduje się w paru miejscach. Nie tylko w głowie, ale również w jelicie. Może zjadłem jakieś jajko ostatnio i dotarło do tej części mózgu – zaczęła się zastanawiać chodząc to w lewo, to w prawo, przykładając palce do podbródka niczym myśliciel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sob Kwi 18, 2015 6:12 pm

Salim w pewnym momencie dla uspokojenia sytuacji (w swojej głowie) zaczął nieco od niej odbiegać myśląc o czymś zdatnym do zjedzenia na obiad. Coś domowego, a nie jak zawsze jakieś szybkie żarcie na mieście. Gołąbki. Albo te no. Kluski na parze. Tylko problem był jeden. Mamuśki w okolicy nie było, żadnej normalnej kobiety też raczej nie, Yuuna gdzieś wybyła (podobno na Hawaje, bogactwo cholera!). Będzie trzeba się bawić w samoobłu... Ej tu przed nim był jakiś człowiek.
Zmrużył oczy na trapa. Obszedłby dookoła, ale nie wypadało i wadziło wizerunkowi. Seryjnie. Sprawa tej płci była naprawdę dziwna. Uznał wcześniej, że lepiej mówić do niej/niego jak do chłopaka, tak wnioskując po sposobie wypowiedzi. Plotki innych i jakieś własne przeczucie jednak krążyło mu po głowie nie dając spokoju. Przy okazji wolał jednak nie zastanawiać się w tym wszystkim nad poziomem normalności osoby przed nim. Za dużo myśli na prostego Salima, no i jak tak dalej to się może zarazi. Zaśmiał się z bądź co bądź trafnej uwagi dotyczącej opiekuna stołówki, który nie dość, że wyglądał jak typowy schab, to jeszcze patrzył na wszystkich jak pies obronny.
- Jakość żarcia w stołówce nie może być dobra, taka z góry narzucona przez świat prawda. A nakłada więcej laskom, szczególnie tym drobnym i z cyckami. Podrywacz się znalazł! - Podrapał się po głowie dalej śmiejąc z tematu. Tak nawiasem mówiąc sam widział, że kiedy taki Xellos dostawał normalną porcję, Yuuna czy Aurora dostawały porcje tak duże, że wykarmiłyby sześcioosobową rodzinę. Swoja drogą. Coś za dużo zwracał uwagę na swoje otoczenie. Lepiej trzymać język za zębami w tej sprawie, bo jeszcze się ludzie dowiedzą.
Zatrzymał się myślami przy kwestii lekarza. No w sumie kaftan... To nie taki zły pomysł. Ale osobnik był widocznie niezbyt chętny na taki sposób działania. A siłą mu się brać tego czegoś nie chciało.
- Wiesz, drogi człowieku zagadko, po twoich tłumaczeniach tobym sam cie w coś zakuł. Ale przy ludziach to tak nieładnie. Jak już sugerujesz sprawy z jelitami czy podobne, to idź się po prostu... Pozbądź tego? WC i te sprawy. - Westchnął. Jajko to, jajcarz tam, jajeczko... Ej w sumie.
- Zagłębiając się w temat... Mówisz tak o tych jajkach i czekoladzie. Może niedobór tych dwóch produktów był tak duży, że twój mózg nie wytrzymał tworząc Ci takie zachęcające halucynacje... Albo odwrotnie, dupa rosła od czekolady, a teraz wypadałoby iść na odwyk. - Tak. Sam nie wierzył w to co mówił. Aż musiał usta przygryźć, żeby się na końcu nie roześmiać za bardzo.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie Kwi 19, 2015 1:04 am

Powoli wzrok Kazu zaczął się ogarniać, chociaż wciąż widziała przed sobą te jajka. Wszędzie, tyle kalorii chodzących sobie po dziedzińcu Zawodówki! Z drugiej strony byli przecież w USA. Tutaj przecież roi się od grubych dzieci z cukrzycą, które spędzają ¾ swojego wolnego czasu na grach komputerowych albo siedzeniu na Facebooku. Może to jest ich sekret dlaczego mają najgrubsze społeczeństwo na Ziemi? Tylko co by było, gdyby tej metody jajcarzenia wszystkiego użyć na czymś innym, bardziej pożywnym. USA pewnie by wtedy rozwiązało problem głodu na świecie, a wraz z tym skończyłyby się niektóre wojny. Z drugiej jednak strony Stany żyją z wojen oraz ropy naftowej, a gdyby się zastanowić to ropa naftowa jest przyczyną tych wojen. Wjazd do państwa z pretekstem „chcecie trochę demokracji? Proszę, oto M4 który w magazynku ma 30 wolności i opróżni go w jakieś 3-4 sekundy. Ogólnie około 700-950 wolności na minutę”.
Ale wracając do grubasów… znaczy do jajek. Co jakiś czas Kazuya klepała się po policzkach rękoma jakby próbując się dobudzić z tego krzywego snu. Powoli to się zaczęło rozmywać i wracać do normy, bo jajka stawały się coraz mniej wyraźne.
- Za to powinna spełniać pewne normy sanitarne. Wątpię by ten futrzak nosił na głowie specjalne okrycie mające zapobiec wpadaniu włosów do zupy – tutaj się skrzywiła bo wyobraziła sobie dłuuuugie Trostowe kłaki w zupie – Podryw na miskę gulaszu? – parsknęła śmiechem, bo to zjawisko akurat widziała na własne oczy. Szkolny kucharz zazwyczaj dorzucał więcej tym cycatym jakby liczył, że za miskę dadzą mu dotknąć cycków. Taki rodzaj galerianki, tyle że na stołówce… chociaż chwila na to jest już nazwa. Student, albo osobnik płci różnej żyjący na słoikach. Zwierzę stadne bywające często w środowiskach imprezowych i w pewnych momentach życia wracające do matki. Domyślnie po więcej słoików z jedzeniem. Wtedy to i na pizzę można pannę rwać, a nawet czasami na dobre notatki z zajęć. Oczywiście Kazuya pochodziła z bogatej rodziny, więc nie musiała się o to martwić zanadto. Teraz martwiła się tym czy jaja nie wrzuciły jej się zbytnio na mózg i czy nie stał on się jakimś wielkanocnym zającem albo jajcem. Czy jeśli stałaby się czekoladowym jajkiem to komplement, że jest słodka byłby obrazą czy ofertą kanibalizmu? Dobra rozkmina nawet.
- Ja wiem, że są różne fetysze. Niektórzy lubią wiązać, inni preferują zabawki, a czerwone jajko najwyraźniej woli to pierwsze – nieco się odgryzła, chociaż z pójściem do WC to nie taki zły pomysł. Jak się czymś zatruła to może się zmusić do zwymiotowania i opróżnienia zawartości żołądka. Z drugiej strony nie jest to przyjemne, a nawet ohydne jak się o tym myśli – Jeszcze szczury w kanałach zaczną mieć schizy, chociaż słyszałem że ostatnio znaleziono tam smoka bagiennego. Najwyraźniej w historiach o aligatorach w kanałach jest ździebko prawdy, albo to kolejna bujda na resorach – rzekła Kazuya wzruszając ramionami i przetarła oczy dłońmi.
- Czy mam niedobór? Jak patrzę na te jajka to mi się rzygać chce. W Niemczech mamy najlepszą czekoladę i zazwyczaj to się dostaje w ramach słodyczy i dupa mi nie urosła od czekolady – podkreśliła ostatnią kwestię nieco się czerwieniąc ze złości i po chwili łapiąc się na tym, że facet powinien mieć gdzieś czy dupa mu rośnie czy też nie. Byle, żeby cycki mu nie rosły bo wtedy to tragedia – Może jeszcze powiesz „szkoda, że nie poszło w cycki?” albo „daj wymacać ocenię?” – zapytał czerwone jajo, które coraz bardziej zaczęło przybierać sylwetkę ludzką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pią Kwi 24, 2015 4:08 pm

Jako, że sam Salim o normach higienicznych i BHP może nie tyle co nie wiedział, a po prostu miał je gdzieś wolał się nie wypowiadać w kwestii nakrycia głowy opiekuna stołówki. Tyle dobrego, że nie jadał tam często, a teraz pewnie w ogóle. No wyobraźnię jako taką miał, a kłaczki w zupie bywają ohydne. Wyobrażając to sobie jednak nie skupił się na rozmowie i gdzieś mu wypadł ten dziwny temat o fetyszach. W sumie i tak by nie zrozumiał aluzji, czy co to tam właściwie było.
- Wiesz, tak w sprawie tych cycków to mimo wszystko nie byłbym taki niepewny. Z jednej strony swoje słyszę, z drugiej swoje widzę. A swoją drogą, skoro w miarę normalnie rozmawiasz to znaczy, że chyba przyzwyczajasz się do tej sytuacji i resztę swojego żywota raczej wytrzymasz z tym widokiem jaj. Mylę się? A może przechodzi? - Nie mogąc się powstrzymać obszedł trapa naokoło obserwując jego ruchy, po czym kończąc oględziny zdecydował się na pstryknięcie osobnikowi w czoło. Takie tam terapia szoken-czolen. Chociaż pstryczek to w sumie nic, lepszy efekt jak walnie się cegłą. Skoro takie bum potrafi sprowadzić do choroby psychicznej to potrafi też z niej wyleczyć. Kalkulejted.
Powrót do góry Go down

avatar
Mistrz Gry
Posty : 103
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Czw Maj 07, 2015 12:16 am

Zadanie wielkanocne zaliczone~!


Nagroda: 10 dusz.

_________________


Prowadzę misję dla:

Viviki i Anzelma
Ikiego i Tsubaki
Rhoshana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń EAT
Posty : 89
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Czw Maj 07, 2015 6:47 pm

Problemy wizualne zaczęły odpływać i dzięki bogu powoli świat przestawał być jajcarską wersją wielkanocnej święconki. Brakowało jeszcze siana i barana chociaż… niektórzy z uczniów mogliby dostać taką plakietkę barana a siano z butów czasami im wyłaziło więc może i dałoby się zrobić święconkę. Znajdą się też grubi, brzydcy, trędowaci i reszta feministek to nawet będzie pasować na taki kawałek mięsa, chleb oraz sól. Tak, to byłoby zbyt piękne gdyby było prawdziwe bo wtedy można by tą szkołę wyświęcić i pozbyć się tego wszystkiego. Niestety los nie jest tak przychylny i z ludźmi trzeba jakoś żyć.
Akurat to dziwne zjawisko kończyło się w momencie, kiedy czerwonowłosy pstryknął trapowi w czoło, na co trap odsunął głowę po uderzeniu i odszedł krok, a następnie spojrzał groźnym wzrokiem na Salima –  den Frack voll hauen? – wyrwało jej się po niemiecku tym razem kobiecym głosem. Jak można się domyślić to chyba była jakaś groźba, jednak po kilku oddechach głębszych i zgaszeniu chęci mordu, trap machnęła na to ręką i udała się na kolejne zajęcia.

ZT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t125-its-a-trap

avatar
Akolita
Posty : 83
Data dołączenia : 01/07/2015
Wiek : 17
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Wto Lip 28, 2015 8:12 pm

Po długim spacerku po schodach wyszedł on na dziedziniec Akademii Shibusen. Kiedy pierwszy raz pokonywał te schody to myślał, że wyzionie ducha nim dojdzie na górę. Podobnie było za drugim i za trzecim, i za kolejnymi razami. Za każdym wejściem i zejściem kolejny raz stawał się łatwiejszy. Właśnie tak po (chyba) półtora miesiąca później nie czuł on tak potwornego zmęczenia jak pierwszego razu gdy wyszedł na górę. Jego kondycja, choć nie była zła znacznie się poprawiła po codziennym treningu chodzenia do szkoły. Po jakimś czasie nie odczuwał on zmęczenia, a wręcz przeciwnie nabierał się sił.
Tym razem nigdzie się on nie śpieszył. Powoli wyszedł na górę rozmawiając z Eli. Nikogo dookoła nie było dlatego spokojnie mógł on rozmawiać na głos nie bojąc się, że ktoś zobaczy i pomyśli o czymś złym. Najczęściej ludzie mówili, że ma schizofrenie, a niektórzy omijali go wielkim łukiem, starając się nie patrzeć mu w oczy. Ciekawiło to Nicolasa, czemu to akurat ważne aby nie spoglądać w oczy. Pewnie bali się wszyscy, że..... no właśnie czego? Nigdy tak naprawdę nie dowiedział się o tym, gdyż nikt mu nigdy nie powiedział, a tych kogo pytał kłamali.
Przez właśnie ten problem nigdy publicznie nie odzywa się na głos do Elisabeth.
Debata była ostra. Tematem rozmowy była pewna ciekawa książka, którą ostatnio przeczytał (oczywiście razem z Elisabeth bo zaglądała mu przez ramię). Fabuła tej książki bardzo go zainteresowała, chociaż  była bardzo nie jasna i dlatego rodzeństwo bardzo żywiołowo wykazywali swoje zdania, na dany temat.
Przejdźmy do tego kiedy wyszli na górę schodów. Nico nie ruszył do Akademii. Skierował się natomiast do murka okalającego szkołę. Dzisiaj była sobota i Shibusen jak zawsze w takie dni był zamknięty. Spytacie się czemu poszedł do szkoły w sobotę? A otóż powód nie był jakiś bardzo skomplikowany. Nie mógł siedzieć w domu, bo Eli bardzo chciała wyjść na dwór i pooglądać widoki itp itd. Oczywiście powodów było mnóstwo, jednym było, że Nico musi się przewietrzyć, innym, że jest niezdrowo siedzieć w domu. Było ich mnóstwo. Oczywiście niepotrzebnie, bo Nico nie zamierzał siedzieć bezczynnie na kanapie.
Wyruszył on do akademii z paru przyczyn. Jedną z nich było przejść się i zrobić codzienny trening wchodzenia po schodach. Jeszcze innym i chyba najważniejszym było usiąść na jego ulubionym miejscu i poczytać książkę.
Było rano i słońce jeszcze nie wzeszło bardzo wysoko, a wręcz przeciwnie było w połowie drogi do zenitu, przez co widoki miasta stawały się jeszcze lepsze.
Podszedł on do swojego miejsca, nie zwracając uwagi na otoczenie. Na miejscu oparł się o murek i podziwiał widoki.

_________________
Wspomnienia wywołują ból. Najdotkliwszy zaś sprawiają najlepsze z nich.



ff9900 cc00ff 0099ff
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t536-nielubiany-przez-adminow-nico

avatar
Akolita
Posty : 107
Data dołączenia : 13/07/2015
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Wto Lip 28, 2015 9:53 pm

Gdy po raz pierwszy ujrzała ogrom akademii Shibusen aż zaparło jej dech w piersiach. Oczywiście zdawała sobie sprawę, że to duża szkoła, ale nie spodziewała się, że będzie tak niesamowita. Teraz, gdy przychodzi tu drugi raz by zwiedzić akademie, owszem powala swym ogromem, lecz to niezliczona ilość stopni, która doprowadza do zadyszki przed połową drogi wywiera większy efekt. Leone zatrzymała się w pół stopniu by złapać oddech i trochę odsapnąć. Musiała przyznać, że widok był wspaniały i zastanawiała się jak przecudownie musiał wyglądać z samej góry. Po chwili odpoczynku zebrała się w sobie i ruszyła w dalszą drogę, zastanawiając się jak to wszystko będzie wyglądało. Obawiała się, że przez swoją inność nikt jej nie zaakceptuje i, że nigdy nie znajdzie swojej broni. – Co robić? Jeżeli nikt mnie nie zechce na mistrza, to lepiej byłoby gdybym w ogóle tam nie szła – pomyślała żałośnie, lecz zaraz doprowadziła się do porządku – Dam sobie radę! Sprawie, że ludzie będą mnie błagać do spędzania wspólnego czasu! – podniosła się na duchu, lecz Leonis  zaraz sprowadziła ją na ziemię – Normalna to Ty nie jesteś i wcale nie mówię tu o sobie! Uznają, że jesteś zagrożeniem i zabiją! Zobaczysz! – wredny głos w głowie zrujnował ją całkowicie. Nieśpiesznie wyszła na górę i usiadła na ostatnim stopniu. Podciągnęła kolana pod brodę, którą na nich oparła i jeszcze dysząc wpatrywała się w niesamowity krajobraz. A postanowiła sobie, że nie da się zgasić zmorze swojego życia. Szkoda tylko, że zmora mogła mieć racje. Westchnęła żałośnie po raz kolejny, pozwalając by wiatr muskał jej twarz. Ukazała swój demoniczny ogon akademii i widokowi, na który teraz patrzyła. Oplotła się nim wokól pasa i zrobiła parę praktycznie nie widocznych kropek na ręce – Jak to możliwe, że ta trucizna zabija wszystkich a nam nic nie jest?- zapytała swoją gorszą stronę – Jesteśmy potworem, debilu! Jakby to wyglądało, gdyby potwór umierał od własnej trucizny? Zastanów, żeś się! Wysil swój tyci móżdżek! – warknęła na nią Leonis. Dziewczyna gwałtownie poderwała się do pozycji stojącej – Sama jesteś potworem! Nie ja!- wykrzyczała na głos z całych sił, przepełnionym bólem i pewnego rodzaju żalem głosem. –Taka naiwna, taka naiwna! Hahahahaahahaha!!- zaśmiała się jej druga połówka. Leone ruszyła biegiem przed siebie, zostawiając zapierający dech w piersiach widok za sobą. Próbując pozbyć się echa śmiechu wpadła na wrota prowadzące do szkoły, jednak te nie ustąpiły. Zapomniała. Przecież jest sobota, a to normalne, że wszystko jest zamknięte. Niemal zawyła z rozpaczy i nie uświadomiła sobie, że dalej chodzi z ogonem na wierzchu. -Szkoda, żeby ktoś zobaczył ten ogonek- ukryła całkowicie tę myśl Leonis. Było to dla nich normalne. Oszalały by, gdyby nie mogły ukrywać swych myśli i znały każdą swoją myśl.

_________________
Tak często nie mamy zbytniego wpływu na to jak postrzegają nas inni.
Image and video hosting by TinyPic
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t563-znowu-skrzywdzilam-swoja-posta

avatar
Akolita
Posty : 83
Data dołączenia : 01/07/2015
Wiek : 17
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Lip 29, 2015 12:14 am

Stał tak wpatrzony w krajobraz i wysłuchiwał zdania Eli na temat książki. Trochę jej to zajęło, przez co zaczął leciutko usypiać. Nie uszło to jej uwagi i dostał mocnym plaskiem po policzku. Oczywiście nie mogła ona zadać go fizycznie ale pociągnęła za niektóre receptory w mózgu przez co zabolało go jeszcze większym bólem, niż normalny policzek. Nie zdążył odpowiedzieć, bo usłyszał czyjś krzyk. Momentalnie się odwrócił i zobaczył dziewczynę, która biegła do Akademii. [i]"Przecież szkoła jest zamknięta"[/i] -pomyślał Nico. Gdy postać dobiegła do wrót akademii i przekonała się, że były one zamknięte ruszył wtedy powolnym krokiem w jej stronę.
Oczywiście zauważył ogon wystający z jej ciała i zastanawiał się czy on jest prawdziwy. W sumie potwory nie muszą być od razu złe i nie spodziewał się on, że jakiś potwór przyjdzie pod "drzwi" Shibusenu. Przecież to po prostu tak samo jak podłożyć głowę na pień katowski.
W sumie to słyszał o przypadkach, w którym uczyli się pary z jedną osobą potworem, ale nie myślał, że to mogło być prawdziwe.
A jednak, podchodząc coraz bliżej przekonywał się o istocie tej postaci i o tym, że miał rację.
-Witaj - powiedział łagodnie - potrzebujesz pomocy?
w sumie miał nóż, którym mógł się obronić w razie ataku, ale postawił on na to, że jest ona niegroźna.
~Hej Nico co zapadłeś na nią?-spytała Eli widząc możliwość zażartowania z brata, a Nico jak za zwyczaj w takich sytuacjach zostawił pytanie bez odpowiedzi.

_________________
Wspomnienia wywołują ból. Najdotkliwszy zaś sprawiają najlepsze z nich.



ff9900 cc00ff 0099ff
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t536-nielubiany-przez-adminow-nico

avatar
Akolita
Posty : 107
Data dołączenia : 13/07/2015
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Lip 29, 2015 8:44 pm

Niemal załamała się z powodu swojej głupoty, to oczywiste, że nie potrzebnie tu przyszła, ale musiała przyjść i pokonać te milionowe schody. Szkoda tylko, że gdzieś w połowie zapomniała o tym istotnym fakcie, który mówi nam jaki jest dzień. Oparła się plecami o zimne drewno i zjechała po drzwiach.- Ty naprawdę jesteś ograniczona umysłowo- standardowo Leonis wyraziła swoją opinię – A idź i umrzyj! To Twoja wina, że zapomniałam i teraz siedzę tu jak skończona idiotka! – warknęła w myślach na szaleństwo. Nawet nie spostrzegła się, że nie jest sama na dziedzińcu i ktoś teraz zmierza w jej stronę, dopiero głos owej osoby sprawił, że uświadomiła sobie ten fakt. Szybko poderwała się w górę i spojrzała na rozmówcę. Przyjrzała mu się uważnie, chcąc jak najdokładniej zapamiętać każdy element jego ubioru, oraz twarzy. – Właściwie to chciałam zwiedzić szkołę, ale uświadomiłam sobie, że w sobotę jest zamknięta- podrapała się w głowę – Od poniedziałku zaczynam tu naukę – powiedziała, jakby czując konieczność wyjaśnienia tej kwestii. – Ładny jest, wydaje się też miły, więc mogę mieć szansę! Na znalezienie przyjaźni i jak dobrze pójdzie broni! Może sam nią jest, albo zna kogoś!- uradowała się Leone, jednak druga jaźń ostudziła jej zapał – Spokojnie kotku, nie tak szybko, nie zapędzaj się i w ogóle, to cud, że nie uciekł widząc taką buźkę, więc przystopuj konie i nie zraź go jeszcze bardziej! No bo nie chciały byśmy, żeby szansa na przyjaźń uciekła gdzie pieprz rośnie!- zacisnęła zęby, by trochę się opanować. Leonis zawsze musiała jej wszystko psuć, ale tym razem nie da się tak łatwo. – Ach, gdzie moje maniery – odezwała się ponownie do nieznajomego- Nazywam się Leone – uśmiechnęła się przyjaźnie – A, jeśli można wiedzieć, co tu robisz w sobotę? – machnęła przyjacielsko ogonem, podczas poprawiania okularów przeciw słonecznych, znajdujących się na jej głowie. Minęła jedna krótka chwila i zdała sobie sprawę – Ogon! Nie schowałam ogona! – poruszyła nim nerwowo -No to teraz się wkopałam! Leonis ma rację, mówiąc że to cud, iż nie uciekł!- zagryzła wargę i spojrzała mu w oczy z nadzieją, że nie zobaczy wstrętu ani strachu.

_________________
Tak często nie mamy zbytniego wpływu na to jak postrzegają nas inni.
Image and video hosting by TinyPic
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t563-znowu-skrzywdzilam-swoja-posta

avatar
Akolita
Posty : 83
Data dołączenia : 01/07/2015
Wiek : 17
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Lip 29, 2015 10:29 pm

Po odpowiedzi dziewczyny jakoś się odprężył. Poczuł jakiś taki spokój przebywając obok dziewczyny, więc postanowił zaufać temu dziwnemu uczuciu i nie lękać się potworka.
Na twarzy dziewczyny dojrzał wiele emocji. Widać je było tak wyraźnie, że Nico nie mógł ich nie zauważyć. Najbardziej rzucały się w oczy zakłopotanie i zmieszanie.
~Hej Nico nie wiem co planujesz ale uważaj to jest potwór i...~powiedziała Elisabeth, ale nie zdążyła dokończyć bo chłopiec momentalnie ją uciszył i powiedział, żeby mu zaufała. Eli często mu pomagała swoją wielką wiedzą o tym wielkim świecie, przez co nie raz ratowało mu to życie, ale tym razem zdawało mu się, że poradzi sobie sam.
-Nazywam się Nicolas Crown, ale możesz mówić do mnie Nico - powiedział Nico uśmiechając się do dziewczyny.- Może podejdźmy w inne miejsce, bo tak stać pod zamkniętymi wrotami nie jest wygodne- powiedział i ruszył do murku zachęcając gestem Leone by ruszyła za nim. - Pytałaś się co robię dzisiaj przy szkole, chociaż ona jest zamknięta? - zaczął mówić w drodze- Odpowiedź jest prosta i nie jest to żadna tajemnica. - w sumie była to prawdziwie prawda. w sumie co mogło pójść nie tak jeśli ktoś będzie wiedział o jego celu. - Przyszedłem tutaj, żeby poczytać książkę i po prostu przejść się po mieście.
A ty co tu robisz? Mówisz, że chciałaś zwiedzić szkołę, ale pewnie nie zostałaś uprzedzona, że w soboty i niedziele jest szkoła zamknięta. jeśli chcesz mogę ci opowiedzieć o niej. Ja tu jestem dość często, bo tutaj się uczę. Nie wiedziałem, że potwory uczą się w akademi
i-zauważył Nico spoglądając na dziewczynę.
~Coś ty taki rozmowny się zrobił Nico?~powiedziała Elisabeth .
Ta uwaga trochę go zaskoczyła. Prawda. Czemu on czuje się tak swobodnie przy niej? Nie wiedział, ale również nie chciał wiedzieć, ponieważ wreszcie znalazł kogoś z kim mógł normalnie mówić i z tego się cieszył.

_________________
Wspomnienia wywołują ból. Najdotkliwszy zaś sprawiają najlepsze z nich.



ff9900 cc00ff 0099ff


Ostatnio zmieniony przez Nico dnia Czw Lip 30, 2015 8:20 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t536-nielubiany-przez-adminow-nico

avatar
Akolita
Posty : 107
Data dołączenia : 13/07/2015
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Lip 29, 2015 11:12 pm

Bała się jego reakcji, bo już nie raz spotkała się z jawną dyskryminacją i wyzywaniem. Na szczęście nie doszło do niczego takiego, co bardzo ją ucieszyło – Nie wystraszył się, nie uciekł i chyba nawet nie czuje się niezręcznie w moim towarzystwie – pomyślała i odetchnęła w duchu. – Ja nie wiem, czy on jakiś naiwny, czy niedorozwinięty ale niech będzie. Jest ładny. Lubię ładnych ludzi – Leone się załamała – Jesteś taka pusta! Nie liczy się wygląd, a osobowość! – westchnęła w duchu. – Miło mi poznać – uśmiechnęła się szczerze, gdy ten uśmiechną się do niej. – Naprawdę nie ma nic przeciwko, temu czym jestem ! – naprawdę jej ulżyło. Kiedy powiedział, by się przeszli była w niebo wzięta – Jest taki zabawny, dalej chce z nami rozmawiać! – Leonis jak zwykle się wtrąciła – Nie z nami, a ze mną! – wykrzyczała do swojej gorszej część. Ruszyła za Nico, uważnie słuchając, co ma jej do powiedzenia.- A jaką książkę chciałeś przeczytać? – zapytała, kiedy udzielił jej odpowiedzi na to pytanie.- Drewnianą! Jezu jakie idiotyczne pytanie..- Leonis znowu miała jakieś wąty – Książki to naprawdę fascynujący temat, więc zamknij się i milcz! – warknęła na nią w myślach. – Właściwie to mogłam się spodziewać, że w sobotę będzie zamknięte – przyznała cicho i spuściła wzrok – Naprawdę? Mógłbyś?! – zapytała ucieszona, łapiąc go za ramię i uśmiechając się wesoło, oraz miło machając ogonem- Nie wszystkie potwory przejawiają zdolności magiczne, więc te, które podobne są bardziej do czarodziejów i wiedźm nie mogą się uczyć, jednakże te nie przejawiające zdolności, czyli takie jak ja, mają predyspozycje do bycia władającym. Niestety przez swoje pochodzenie ich nauczanie jest trochę mniej efektowne i potrzeba wiele więcej treningów na opanowanie czegokolwiek, niż zwykłemu władającemu- wyjaśniła mu z nadzieją, że zrozumiał wszystko i nie było w tym wiele nie jasności. Sama nie wiedziała, więcej niż powiedziała, w końcu nie każdy demon ma predyspozycje i możliwość nauczania w akademii.  Gdy udało im się dojść do murku, Leone oparła się o niego plecami oraz prawą nogą.

_________________
Tak często nie mamy zbytniego wpływu na to jak postrzegają nas inni.
Image and video hosting by TinyPic
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t563-znowu-skrzywdzilam-swoja-posta

avatar
Akolita
Posty : 83
Data dołączenia : 01/07/2015
Wiek : 17
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Czw Lip 30, 2015 9:06 am

Gy podeszli do murku to oparł się o niego i spoglądał na krajobraz.
- Na twoim miejscu odwróciłbym się - zauważył Nico wciąż wspierając się na małym murku i spoglądając w dal. Murek ten nie był wysoki, chociaż czas od czasu pojawiały się kolumny tak gdzieś na wzrost człowieka. Murek miał jakieś dziewięćdziesiąt centymetrów wysokości. Oczywiście Nico miał problem z oszacowaniem na oko wysokości tego murka, a nigdy nie sprawdzał tego linijką no bo poco? Nicolas był właśnie oparty o taki murek i spoglądał na miasto. - Hmm. -zamyślił się gdy dziewczyna przestała mówić.- Jesteś władającą? Hmm, a kto jest twoją bronią? - spytał się i odwrócił się do dziewczyny, a następnie spojrzał na jaj miotający się ogon. - Przepraszam bardzo za pytanie, ale czy mogę dotknąć twojego ogona? - powiedział zakłopotany, i uśmiechnął się do niej. Nie wiedział on czy czasem ogon nie jest jakimś intymnym miejscem u potworów tego rodzaju. Po chwili dodał- Pasuje do Ciebie i wygląda uroczo na tobie.
~ Hej Nico co zamierzasz teraz zrobić i co planujesz według tej osoby? ~ usłyszał Nico w swojej głowie, a następnie zobaczył, że materializuje się obok potwora. Oczywiście nikt nie mógł jej widzieć i dlatego Leone nic nie zauważyła.
~ Niczego specjalnego. Chcę pogładzić jej ogon, nawiązać rozmowę, zaprzyjaźnić się z nią. Przecież dyrekcja nie przyjęła by kogoś groźnego do szkoły. ~odpowiedział
~ Nie lubię ją ~ Walnęła prosto z mostu
~ To albo chowaj się z powrotem, albo podziwiaj widoki, ale nie przeszkadzaj mi.

_________________
Wspomnienia wywołują ból. Najdotkliwszy zaś sprawiają najlepsze z nich.



ff9900 cc00ff 0099ff
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t536-nielubiany-przez-adminow-nico

avatar
Akolita
Posty : 107
Data dołączenia : 13/07/2015
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Czw Lip 30, 2015 12:33 pm

Zdziwiła się słysząc te słowa – Po co mam się odwracać?- zapytała Leonis, jednak tym razem ona nic nie powiedziała. – Będziesz milczeć jak zaklęta?- ponownie odpowiedziała jej cisza. Demonica nie przejęła się jednak tym faktem i wykonała pewnego rodzaju polecenie. Odwróciła się i po raz kolejny zobaczyła zniewalający widok. Wydała z siebie ciche westchnienie, patrząc nieodgadnionym spojrzeniem na horyzont. W końcu jej nowy towarzysz nie mógł wiedzieć, że właśnie wspomina podobną chwilę, która miała miejsce wiele lat temu. Uniosła kąciki ust do góry, tworząc delikatny uśmiech. Z refleksji wyrwało ją dopiero pytanie Nicolasa – Zgadza się – przeniosła wzrok z miasta na niego –Jak już mówiłam zaczynam w poniedziałek, więc..- zmieszała się i zamilkła na chwilę, mając nadzieję, że to wszystko wyjaśni – Jesteś pierwszą osobą, jaką tutaj spotkałam – posłała mu blady uśmiech i spuściła wzrok, dostrzegając wcześniej, że przygląda się jej ogonowi – Czyli jednak to problem..? – zasmuciła się trochę, jednak słysząc pytanie cały smutek odszedł, a przyszło zawstydzenie. – Tylko uważaj na strzałę – zaczęła powili z każdym słowem ściszając głos – Jest zatruta, a jedyny sposób, żeby podać odtrutkę to… - niepewnie na niego spojrzała, przełykając ślinę – M-musiałabym przegryźć swoją w-wargę i-i – wzięła głęboki wdech i powiedziała wszystko na jednym oddechu – PocałowaćCięwTakiSposóbŻebyśZdołałPrzełkąćMojąKrew! – zarumieniła się i odwróciła głowę w bok łapiąc się prawą dłonią za usta. – Ch-Chyba umrę ze wstydu! – zawyła w myślach i jak na rozkaz odezwała się jej druga świadomość. – No nieźle, jak teraz nie ucieknie, to go wycałuj nawet jak się nie skaleczy! – zaczerwieniła się po uszy, jednak to nie Leonis całkowicie spowodowała taką reakcję, a deklaracja chłopaka o wyglądzie. Spojrzała na niego z całą masę emocji w oczach, od zawstydzenia, przez niepewność aż do pewnego rodzaju strachu. – P-potym co usłyszałeś, chyba zmienisz zdanie…- próbowała trochę uspokoić emocje.

_________________
Tak często nie mamy zbytniego wpływu na to jak postrzegają nas inni.
Image and video hosting by TinyPic
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t563-znowu-skrzywdzilam-swoja-posta

avatar
Akolita
Posty : 83
Data dołączenia : 01/07/2015
Wiek : 17
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Czw Lip 30, 2015 3:16 pm

Nico popatrzył na dziewczynę i zobaczył na jej twarzy niepewność i zaniepokojenie. Wyglądała jak zwykła ludzka dziewczyna, zachowywała się jak zwykła typowa dziewczyna i po chwili zaczął traktować ją jak zwykłą dziewczynę. Nie zwracał uwagi na jej "dziwactwa". Jej reakcja wywołała u niego zakłopotanie.
-Jeśli nie chcesz lub jeśli sprawia ci to problem to nie muszę - powiedział po chwili z zakłopotaniem. - Wiele słyszałem o potworach - ciągnął dalej - i wszystkie opowieści stawiały ich... was w złym świetle. Ale spoglądając na Ciebie i rozmawiając z tobą, to doszedłem do wniosku, że bardzo dużo było błędów w nich. Mówiłaś, że jestem pierwszą osobą którą spotkałaś. U mnie akurat jesteś pierwsza osoba, z którą zmieniłem więcej
niż dwa zdania.

Nie kłamał. Wiele słyszał o potworach.
~ Eli nie zmieniłaś zdania co do niej ? Jakoś nie widzę przed sobą chłodnego zabójcy- zaczepił mentalnie siostrę która stała obok niego. Odczuł on, że się waha i postanowił to wykorzystać.
~ Każdy jest jak księżyc - odpowiedziała Elisabeth spokojnie, nie odwracając się.  - Ma drugą stronę, którą nie pokazuje nikomu

_________________
Wspomnienia wywołują ból. Najdotkliwszy zaś sprawiają najlepsze z nich.



ff9900 cc00ff 0099ff
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t536-nielubiany-przez-adminow-nico

avatar
Akolita
Posty : 107
Data dołączenia : 13/07/2015
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Czw Lip 30, 2015 7:44 pm

Leone momentalnie odzyskała spokój – Z tego, co powiedziałaś, wywnioskował tyle, że to kłopot? To idiota, czy co? – zakpiła Leonis, a ona westchnęła w duchu – Może nie chciał być niemiły? Albo zwyczajniej w świecie mu to nie przeszkadza?- pomyślała i niemal w ekspresowym tempie otrzymała odpowiedź – Tak, tak, bądź naiwna bardziej – machnęła gniewnie ogonem – Myślałam, że go lubisz i nie będziesz sprawiać problemów! – wykrzyczała w swojej głowie. Czekając na jedną z chamskich odzywek drugiej połowy, spojrzała Nicolasowi w oczy z pewnością i przeprosinami, że wprawiła go w zakłopotanie. – To żaden problem, po prostu chciałam Cię ostrzec – uśmiechnęła się i złapała swój ogon do ręki, przeciągając go w jego stronę – Śmiało – zachęciła go, sama przenosząc chwyt na ostrą strzałkę, przez co z jej lewej dłoni zaczęła spływać i kapać na ziemię krew. – Nie przejmuj się, tylko miziaj ogon – uśmiechnęła się. – Wszyscy mają w sobie tyle samo dobra, co zła i tylko od nas zależy jaką drogą pójdziemy – mimowolnie spojrzała na swój tatuaż – Tylko wiesz, nie każdy ma, tak naprawdę, możliwość wybrania swojej ścieżki – posmutniała trochę – Słyszałeś o potworach skrzywdzonych, zmuszonych lub po prostu chorych – przegryzła wargę i po chwili kontynuowała – Życie nie zawsze jest łaskawe i tylko nieliczny z naszego gatunku mają możliwość…- urwała, bo co miałaby powiedzieć? Że wybierają drogę zła bo jest mniej bolesna? Bo w tedy leje się mniej łez? – Cieszę się, że moja osoba tak na Ciebie wpłynęła – uśmiechnęła się, chcąc zapomnieć  o przemyśleniach – A jeśli można zapytać, też jesteś mistrzem?

_________________
Tak często nie mamy zbytniego wpływu na to jak postrzegają nas inni.
Image and video hosting by TinyPic
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t563-znowu-skrzywdzilam-swoja-posta

avatar
Akolita
Posty : 83
Data dołączenia : 01/07/2015
Wiek : 17
Skąd : UK

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Czw Lip 30, 2015 11:40 pm

Nico dotknął ogona i uśmiechnął się do siebie. Kiedyś bardzo dawno temu, gdy był jeszcze małym chłopaczkiem oglądał anime razem ze swoją siostrą. Widział wiele, w którym pojawiali się Neko-postacie. Wtedy bardzo chciał dotknąć ich ogona i uszu. Ech te wspomnienia. Ogon  był bardzo miękki i przyjemny na dotyk. jeśli się bardzo mocno przymknie się oko na pewne szczegóły to bardzo przypominał węgorza elektrycznego, który zamiast elektryczności miał zabójczy jad.
- Bardzo ładny jest, miękki i przyjemny – powiedział i puścił jej ogon- Dziękuję. Nic ci nie jest?- spytał się spoglądając na jej rękę całą we krwi. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć sięgnął do kieszeni i wyciągną stamtąd chusteczkę, a następnie przyłożył jej do rany. – Nie przyjmuję odmowy.
Po długich przemyśleniach…lub nawet nie wiem jak to nazwać. Jednym słowem po jej opowieści zniknął jego wielki uśmiech i przybrał poważną minę. W jego oczach przeleciał mimowolne uczucie smutku, ale zniknęło równie szybko jak się pojawiło.
-„Niszczenie jest znacznie łatwiejsze od tworzenia”.-powiedział cicho chociaż nie wiedział, czy leone to usłyszała- Nie gadajmy już o tym. – powiedział chcąc zakończyć temat, ale wybawiła go ona jej kolejnym pytaniem. W sumie jeśli jest ona wolna to czemu nie?- Nie, nie jestem władającym. Jestem samotną bronią poszukującą dobrego właściciela, który przyniesie jej sławę - po tych słowach uśmiechnął się szeroko. W prawdzie nikomu tego nie mówił.
~Nico widzę, że zakładasz, że cię nie rzuci i nie odmówi. W sumie mogę zamknąć oko na nią, ale jeśli coś Ci zrobi zabiję ją nieważne co byś mi mówił. Nie ważne kiedy wykonam swej zemsty, a ważne, że ją wykonam. Nie pozwolę potworowi krzywdzić mego ukochanego brata. A do tego czasu przymknę oko na to, że jest potworem i będę uważać ją za władającego. Ale dużo to ci nie da jeśli ci odmówi. W sumie trzymam za ciebie kciuki, skoro wiesz co robisz. - powiedziała Elisabeth.
~Dzięki -powiedział krótko.

_________________
Wspomnienia wywołują ból. Najdotkliwszy zaś sprawiają najlepsze z nich.



ff9900 cc00ff 0099ff
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t536-nielubiany-przez-adminow-nico

avatar
Akolita
Posty : 107
Data dołączenia : 13/07/2015
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pią Lip 31, 2015 10:58 am

Prawie zapomniała jakie to miłe uczucie, gdy ktoś głaszczę ją po ogonie. Westchnęła cichutko i zapytała Leonis – Pamiętasz tamtą chwilę? – spodziewała się śmiechu, lecz dostała normalną odpowiedź – Pamiętam – odrzekła jakby pochłonięta wspomnienia – kto to był? – Leone chciałaby wiedzieć, ale nawet Leonis nie mogła jej tego powiedzieć – Kto wie, sama chciałabym pamiętać – uśmiechnęła się smutno pod nosem. – Cieszę się, że Ci się podoba – odrzekła cicho – Nie, nic mi nie jest – uśmiechnęła się lekko, lecz nie zdążyła nic więcej powiedzieć, ponieważ sięgnął do kieszeni i podał jej chusteczkę.- To miłe z jego strony – pomyślała i powiedziała – Dziękuję – zawinęła chusteczkę na ranie.- Większym ryzykiem jest się rodzić niż umierać – zacytowała po raz kolejny przy odpowiedzi. Usłyszała ten cichy cytat, choć nie była pewna czy był on skierowany do jej osoby. – A jakie to ma znaczenie, jakby nie chciał to by nie gadała, proste- zaczęła Leonis, ale Leone jej przerwała – Skończ – spojrzała na zakrwawioną dłoń i uśmiechnęła się pod nosem – To naprawdę mile- Wiesz, po tych słowach mam wrażenie, że to propozycja, ale może moja chęć bycia użyteczną to sprawiła – wyszczerzyła się do niego – A jaką bronią jesteś, jeśli można wiedzieć? - machnęła ogonem - Jak mi pokażesz, to też Ci coś pokaże, tylko wiesz nie wystrasz się, co? - przebiegle błysnęły jej oczy - Pokażę Ci moją demoniczną formę, o ile zechcesz - puściła mu oko i usiadła na murku, machając przy tym ogonem. Teraz była z nim dokładnie równa, ponieważ nawet w butach, które dodają ją 7 centymetrów dalej był wyższy ze 12/13 centymetrów. - A co jak ta propozycja go wystraszy?- zapytała Leonis, ale ona przez długi czas nic nie odpowiadała - Twoja sprawa- warknęła w odpowiedzi i zablokowała swoje myśli. - Meh, co ją z nią mam...- machnęła nogami i zmieniła pozycję, teraz leżała na brzuchu wzdłuż murku i mając ugięte nogi w kolanach - machała nimi. Podtrzymała sobie głowę na rękach i wpatrywała bezpośrednio w krajobraz.

_________________
Tak często nie mamy zbytniego wpływu na to jak postrzegają nas inni.
Image and video hosting by TinyPic
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t563-znowu-skrzywdzilam-swoja-posta
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Dziedziniec   

Powrót do góry Go down
 
Dziedziniec
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Dziedziniec
» Krużganki
» Dziedziniec z wiaduktem
» Dziedziniec
» Dziedziniec

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Akademia Shibusen-