IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Nie Lut 22, 2015 1:05 am

Cytat :
Dzień jak co dzień, słońce świeci, niby nic nie wyróżniający się od innych poranek. Przeciętny człowiek, który przechadza się po mieście, uzna nawet, że dziś w mieście jest wyjątkowo spokojnie. Idąc dalej napotyka jednak kogoś, kto szamocze się, ucieka i wykonuje wiele zbędnych ruchów bez powodu - i to pośrodku placu. Wszyscy przechodnie przystają i obserwują wariata. Za takiego przynajmniej go wzięli.
Okazuje się jednak, że ostatnio taki widok zdarza się coraz częściej. Zawodówka Śmieci zainteresowała się sprawą i odkryła, że stoją za tym wiedźmy. Polowanie na nie stało się przez to intensywniejsze. Rada wiedźm i magów postanowiła działać i zająć się wyciszeniem sprawy. Z tego powodu Mangar i Arianna wyszli dziś na miasto. Dlaczego zapytacie... Okazało się bowiem, iż jest to robota wiedźmy, która rzuca urok na ludzi, przychodzących do niej z jakiegoś powodu - czy to pożyczyć cukier, czy zapukać do drzwi dla zabawy, a może rozwalić butelkę o jej okno... Czasem, by po prostu spytać o drogę. Człowiek taki widzi coś, co nie robi mu krzywdy, jednak sprawia, że zachowuje się tak a nie inaczej. Jest po prostu przerażony. Niby nic groźnego, ale dla psychiki takiego człowieka - istny koszmar. Urok zniknie po odnalezieniu wiedźmy i zmuszeniu jej do przerwania go - lub po pokonaniu jej.
Mamy trzech podejrzanych, trzy adresy, a każdy trzeba sprawdzić, zbadać sprawę, pobawić się w detektywa. Tak więc Mangar Holmes i Arianna Watson wyruszyli do miasta, by się tym zająć. A jakie mamy opcje? Proszę państwa, dom numer jeden umiejscowiony jest pośrodku miasta. Niepozorny, jednak właśnie tam bywały ostatnio ofiary. Dlaczego? Znajduje się tam wróżka, która teoretycznie umie przepowiedzieć przyszłość. Ile w tym prawdy? Nie wie nikt. Dom numer dwa znajduje się trzy uliczki dalej. Dlaczego część ofiar tam zachodziła? Żyje tam znana i lubiana staruszka, do której często przychodzi się w odwiedziny. Dom numer trzy znajduje się na obrzeżach, niedaleko lasu. Niektóre ofiary przychodziły tam, by po prostu spytać o drogę.
Te trzy domy pojawiały się najczęściej w zeznaniach. Wszystkie bywały właśnie tam w ciągu ostatniego tygodnia - urok aktywował się mniej więcej po takim czasie, u jednych wcześniej, u jednych później - nie pamiętają do którego domu zaszli ostatnio. Czasem była to kwestia godzin, czasem dni. Najwyraźniej wiedźma wiedziała co robić, by tak łatwo jej nie odnaleźć. Gdzie więc zacznie się śledztwo? I czy sprawa zostanie rozwiązana? Tajemnicza nieznajoma, miła staruszka, a może wróżka? Pozostawmy to naszym detektywom.

Prowadząca: Utsubyo
Uczestnicy: Arianna i Mangar

Strona: 3

Była spokojna. Pomimo tego, że właśnie została zbyta przez tamtą panią starą, wydawała się być całkiem spokojna. Zaciekawiła ją jednak ta kulka, którą dała ta podejrzana. Powiada... że pomoże rozwiązać tę sprawę? Więc dała Mangarowi wolną rękę. Wiedziała, że on wie, co robi, a w zależności od tego, co zrobi pani. Czy kulka się zaświeci, czy może nie. Jeśli nie - wyjdzie, skinięciem głową i pójdzie razem z nim. A jeśli zaświeci, uniesie brew i spojrzy znaczącym wzrokiem na wiedźmę. Założy ręce z niesamowitym poirytowaniem.
- Mówiłaś... że nie masz z tym nic wspólnego, prawda? - zapytała. Czekała na reakcję z jej strony.

Oczywiście, jeśli kulka nie zaświeci, ona wyjdzie po pożegnaniu się z kobietą, w sumie to trochę chłodnym pożegnaniu. Idzie z Mangarem na zewnątrz, a także wysłuchuje tego, co ma do powiedzenia. Wysłuchała go, a także zrobiła to, co jej kazał. Zadanie... Wiedźma, która rzuca urok na niewinnych ludzi pomyślała dokładnie, zamykając oczy. Kiedy efekt się ukaże, a we własnym mniemaniu sądziła, że nie powinna rozbłysnąć, ona spojrzy się na Mangara.
- Czyli teraz wracamy do punktu wyjścia, czyż nie? - zapytała na sam koniec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Wto Lut 24, 2015 8:02 pm

Kobieta spojrzała na was jak na ludzi niespełna rozumu. Przewróciła oczami, po czym podeszła i dotknęła kuli.
-Proszę, już? Zadowoleni? Chce się komuś pomóc to jeszcze mało. I jeszcze oskarżać będą! Co z tymi ludźmi... Słusznie się zamknęłam.
Mamrotała pod nosem. Kula nie zaświeciła się. Ot, leżała sobie spokojnie. Zero reakcji. Wygląda na to, że sympatii kobiety nie zdobyliście. Pytanie tylko, czy było to ważne. Wyszliście, bo co tam po was. Odeszliście kilka kroków, a Mangar wyciągnął kulę do Ari, każąc jej zrobić to, co dziwna kobieta. Jakże wielkie zdziwienie było, gdy kulka... Rozbłysła. Tak, właśnie. Zaczęła świecić tak jasno, że trzeba było przymknąć oczy. Po chwili zgasła. Nastała chwila ciszy i spokoju... Winowajca cały czas był w pobliżu i tak świetnie się maskował? Nie było jednak na to czasu, gdyż Mangar ujrzał coś... Strasznego. Ciężko było w ogóle uwierzyć w to, że takie coś może istnieć. Na dodatek było tu, w tym mieście. Chłopak zamarł, nie mogąc oderwać wzroku od straszydła. Zaś Arianna... Najwyraźniej była skołowana. Spoglądała to na Mangara, to w miejsce, w które się wpatrywała. Nie widziała tam nic. Ale przecież coś zobaczył, prawda? Czyżby zniknęło? Przemieszczało się z zawrotną prędkością? Chyba sytuacja stała się właśnie bardzo dziwna.

//Mangar, opisz dokładnie co widzisz. Coś, czego przestraszyłaby się twoja postać. Nawet przez krótką chwilę. W końcu nie jest się nieustraszonym! :D
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Sro Lut 25, 2015 9:14 pm

Cóż wydawało się, że wszystko szło całkiem dobrze, nawet jeśli nie znaleźli jeszcze winnego. Sprawa jednak się skomplikowała przy drugim użyciu kuli. Mianowicie wtedy zaraz po oślepiającym świetle białowłosemu objawiło się coś, czego on wolałby nigdy nie zobaczyć. Co to więc było? Cóż właściwym byłoby nazwanie tego czarną kreaturą w mrocznym płaszczu. Zamiast twarzy miała prawdziwą czaszkę, a w oczodołach płomienie. Dłonie zakończone szponami, mimo iż miały na sobie rękawiczki sprawiały wrażenie, że nie posiadały mięśni, ani skóry. Ta można to było uznać za uosobienie prawdziwej śmierci w oczach Mangara, a nie tą podróbkę shinigami. Aura otaczająca tą kreaturę sprawiała wrażenie, że sam jego dotyk mógłby sprowadzić nicość na każdego. Dlatego też niczym dziwnym było, że czerwonooki na ten widok więc zamarła następnie zbladł. Ta, zupełnie go zamurowało i nie mógł się ruszyć, a jego umysł na chwilę stał się pusty. Jak monstrum nieco się oddaliło kręcąc się tu i wódzie zebrał nieco myśli by ogarnąć co się dzieje. Mimo to ciało dalej było nieco oporne.
Zaraz przecie to niemożliwe. Jestem na misji gdzie pojawiają się przypadki takich przywidzeń. Czyżby winy był gdzieś obok, a może ta kula była trefna? Mam nadzieję, że to zaraz zniknie... - Przemknęło mu to po myśli.
- Heh.. Ch-chyba oberwało... mi się iluzją. W-widzisz tu kogoś w o-okolicy. - Odparł nieco drżącym głosem, sam starając się trochę rozejrzeć.
Powrót do góry Go down

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Czw Lut 26, 2015 10:02 pm

Przez długi czas Arianna była... w stanie skupienia na kuli. Owocowało to w zamkniętych oczach i cichutkim myśleniu wewnątrz swojej głowy. Myśli te dotyczyły jedynie całej tej sprawy oraz tego, czy będą w stanie tę sprawę rozwikłać. Kiedy jednak ta rozszerzyła swe powieki, aby móc spojrzeć na partnera w misji ujrzała jego bladą ze strachu twarz. Chciała się go pytać, co mogło się stać, jednak to on pierwszy poruszył kwestię mówienia. Spojrzała się na niego i zabrała rękę, zamrugała.
- Jak to... oberwało Ci się zaklęciem? - zapytała, po raz pierwszy pokazała to, że naprawdę się zdenerwowała. Zadrżała, co mógł jedynie zauważyć, nie mógł odczuć. W jej oczach zapanowała niepewność i natychmiast zaczęła się rozglądać po wszystkim wokół, żeby tylko nie pokazywać tego uczucia goszczącego w jej wzroku. Starała przy tym obracać całe swoje ciało. Nad czym ona teraz myślała? Gdzie jest powód tego wszystkiego, gdzie jest sprawca. Ale... co, jeśli tu nikogo takiego nie ma? A co, jeśli... to jej wina? Co, jeśli to ona za wszystkimi tymi przypadkami stoi? Zamarła bez ruchu. Miała nadzieję, że zauważy kogokolwiek, kto byłby za to odpowiedzialny... bo brak kogoś takiego skończyłby się na tym, że... Nyktofobia obróciła się przeciwko niej, wywołując to wielkie zamieszanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Czw Lut 26, 2015 10:14 pm

Mangar ujrzał demona, który samym swoim widokiem sprawił, iż ten nie mógł się ruszyć. Po prostu go sparaliżowało. Wyjąkał coś do Arianny, która zaczęła się rozglądać. Sytuacja wyglądała źle. Demon sunął ku Mangarowi, wyciągając do niego kościstą dłoń. Był coraz bliżej, a czarodziej mógł widzieć go coraz to dokładniej. Czy to dobrze? No raczej niekoniecznie. Wydawało się, że jeśli do niego dotrze to zabierze go ze sobą, na drugą stronę. Takie właśnie uczucie towarzyszyło Mangarowi. Serce biło mu jak szalone, a w głowie miał pustkę. Pot spływał mu z czoła, a wzrok utkwiony miał w potworze przed nim. Całe otoczenie przestało się liczyć. Słyszał dyszenie tego czegoś, potworny jazgot, który wydobywał się spod płaszcza. Brzmiało to jak jęki ludzi połączone z przejeżdżaniem paznokciami o tablicę, coś w ten deseń. Chyba najmniej przyjemny dźwięk w życiu. Iluzja była potężna, a kula wskazywała na Ariannę. O co mogło chodzić? Sytuacja ich przytłaczała. Mangar w danej chwili nie mógł wziąć się w garść czy myśleć jakoś logicznie. Czy strach go sparaliżuje? A może wygra silna wola chłopaka? Wszystko więc pozostawało w rękach Arianny, prawda? Dziewczyna próbowała wyszukać kogokolwiek wzrokiem, sama nie rozumiejąc, o co chodzi. Ujrzała tylko jedno. Kobietę, u której dopiero byli. Wyszła nieco spoza domku i zirytowana obserwowała sytuację.
-Czego wy tu jeszcze chcecie? Nie mieliście sobie iść? Przyszli i zamieszanie powodują...
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Pią Lut 27, 2015 5:38 pm

No sytuacja nie wydawała się zbyt dobra, w sumie można było ją określić jako złą. Kreatura z wolna zbliżała się nasilając stres białowłosego. Cóż może by osiwiał, gdyby jego włosy nie były białe, ale odstawmy tą sprawę.
- T-ta... - Wyjąkał do towarzyszki, gdy ta spytała.
Wizja uosobienia śmierci nim wstrząsała, lecz przecie nie mógł stać w miejscu i dać się pożerać strachowi. No, przecież to byłoby bez sensu. Był uzdolnionym magiem i znał teorie wielu magii, zdawał sobie sprawę że to musi być iluzja, jednakże groza nie chciała zniknąć. Niestety można było odnieść wrażenie, że przerażenie zamierzało narażać. Nie zdając sobie sprawy zaczął się z lekka cofać. W jego głowie natomiast zaczęły trąbić dwa głosy: Straszne. Śmierć w własnej osobie. Uciekać... Walcz. Nie dam rady, co robić? Rusz się! NIE! Czuć śmierć od niego! OGARNIJ SIĘ DO CHOLERY!!
Krzyknąwszy na koniec w swojej głowie i następnie zdecydował się klepnąć mocno po policzkach by otrzeźwić umysł i ogarnąć swe myśli. Cóż bał się, ale to nie znaczy, że nie był zdolny do działania. Dlatego próbował zmusić swoje ciało do cofnięcia o kawałek by mieć na przemyślenie przemyśleć parę rzeczy. Tak, to nie może być prawdziwe. Śmierć nie ma fizycznej, określonej postaci, to obraz mojego strachu. Ale jak przekonać o tym mój umysł, kurczę moje serce dalej bije jak szalone... Uspokój się! Tak! Iluzja nie ma ciała! Wystarczy, że to udowodnię... Po układaniu sobie myśli sięga po zapalniczkę, by następnie cisnąć ją w zmorę. Cóż miejmy nadzieję, że Arianna nie znajdzie się na torze lotu przedmiotu. Jeśli to swobodnie przeleci, powinien mieć już namacalny dowód do podważenia tego co widzi. Ponadto Arianna tego ciągle nie spostrzegała, więc nie było innej opcji, niż to, że to fałszywy obraz, złudzenia. Jednak, że czy ten test i przemyślenia starczyły, by przełamać złudzenie? Jeśli nie, to chyba zostawało już tylko jedno. Postanowił zamknąć oczy (by ograniczyć nieco przypływ strachu) i przebiec przez kreaturę z wyciągniętymi przez siebie skrzyżowanymi rękami. Cóż monstrum powinno być już raczej blisko, więc raczej nie miał długiego odcinka do przebiegnięcia. Ponadto nie gnał na złamanie karku, a skrzyżowane ręce przed sobą powinny stanowić odpowiednią ochronę głowy w razie potknięcia. Powtarzał sobie też w myślach "to nie istnieje". Cóż raczej nic innego już nie mógł zrobić.
Powrót do góry Go down

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Sob Lut 28, 2015 10:10 pm

Była zdenerwowana, cały czas się kręciła nerwowo wokół. To na pewno nie to zaklęcie? Na pewno? Przez cały ten czas to ona była celem ich poszukiwań? Cała ta świadomość tego, że właśnie to przez nią... ją przerosła i przeraziła. Kiedy usłyszała głos kobiety, natychmiast spojrzała się w tamtą stronę. Widać było to tak rzadkie uczucie... Tak rzadkie i niepowtarzalne, wręcz graniczy z cudem aby ujrzeć jej strach. Jej gałki oczne drżały, wpatrując się w osobę, która właśnie przyszła.
- Nie widzisz? Nie widzisz?! Nic nie jest w porządku, bo ktoś na niego rzucił zaklęcie! - podniosła na nią głos, była naprawdę znerwicowana. Nigdy wcześniej nie czuła takiego strachu, jak teraz. Własnie przecież rzuciła zaklęcie na sojusznika, z którym miała właśnie rozwiązywać sprawę właśnie takich sytuacji. Poczuła również niewielkie zachwianie wiatru, jakby coś przeleciało zaraz za jej włosami, odwróciła się i przerzuciła wzrok na Mangara. Dalej... nie mogła pojąć. To naprawdę ona? Czy może ktoś niewidzialny to zrobił? A kiedy ruszył, odsunęła się tak, aby nie wpadł na nią.
- Mangar, uspokój się! To chyba przeze mnie to wszystko... miało miejsce! Weź się w garść, przepraszam, że przeze mnie teraz... Przez to, że nie opanowałam tego zaklęcia! - zawołała i zaczęła się cofać w tył. Zacisnęła zęby, chcąc powstrzymać dalej ten strach... co jej zrobi? Nie wiedziała i nie chciała się przekonywać o tym na własnej skórze. A ta kobieta? Przecież będzie wściekła, że przez tę nic nieumiejącą małolatę musiała się spierać z nachodzącymi ją Świadkami Jehowy. Teraz... ze strachu natychmiast uciekła w jakiś kąt, za jakiś budynek. Chciała być bezpieczna... znowu. Znowu zaczął się dla niej liczyć jej własny zad. Jej własne cztery litery w takich sytuacjach są ważniejsze niż... cokolwiek innego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Nie Mar 01, 2015 12:25 am

Arianna radziła sobie z sytuacją nawet gorzej niż Mangar. Uwierzyła w to, że jest to jej wina, że nieświadomie rzuciła na niego zaklęcie. No cóż, różne rzeczy się zdarzają. Kobieta, która wyszła z domku otworzyła szeroko oczy i obserwowała sytuację. Próbowała zrozumieć, co tu się odjebao. Wyszła z domku i zrobiła kilka kroków w przód. Spojrzała na Arianne i zmarszczyła brwi.
-Nie drzyj się tak. Przecież nic się nie dzieje. Każdy może oszaleć i nie wiesz nawet kiedy... Zaklęcie mówisz? Ludziom już się nudzi... Pomyśl raczej, co było tuż przed tym jak mu odbiło. Czy cokolwiek mogło sprawić ten jego stan? W co ja się wmieszałam...
Kobieta najwyraźniej była tym wszystkim zmęczona i dość obojętnie podchodziła do sprawy. W końcu jej nie dotyczyła. Mangar próbował się uspokoić, co wychodziło mu dość średnio. Postać przed nim przerastała jego najśmielsze oczekiwania, jeśli chodziło o efekt zaklęcia. Wzmacniało ono strach, więc nie tyle sama wizja go przerażała, co zaklęcie było wyjątkowo silne. Nadal nie było jasne jaki ktoś mógłby mieć w tym cel. Arianna bała się jednak prawie jak on. Nie mogła znieść myśli, że to zdarzyło się przez nią. W to właśnie wierzyła. Uciekła na bok domku, będąc niewidoczną dla otoczenia, a widząc, co się działo. Przestraszyła się, że Mangar jej coś zrobi, że kobieta się zezłości. Mangar zaś próbował się uspokoić. Nie docierało do niego to, co krzyczała Arianna. Dał sobie po ryjcu, co jednak nie dało zbyt wiele, tylko ból. Nie mógł oszukać umysłu, zaklęcie było zbyt silne. Wprawdzie zdołał się nieco ruszyć, co było już postępem, jednak puls dalej miał nienaturalnie i niebezpiecznie przyspieszony. Czarodziej próbował sobie wyjaśnić sytuację i rzucił zapalniczką w potwora. Oczywiście po prostu przez niego przeleciała. Dodało to nieco otuchy Mangarowi. Wciąż jednak potwór był przed nim, coraz bliżej. Chłopak przełamał się i przebiegł przez bestię. Co to dało? Cóż, dalej niewiele. Mangarowi skoczyło ciśnienie i po prostu zemdlał. Zmora jednak zniknęła. Wyglądało na to, że zaklęcie działało tylko, póki było się świadomym. Ale czy jednorazowo? Tego już nasi bohaterowie nie mogli wiedzieć. Arianna widziała to wszystko z daleka. Kobieta zaś westchnęła i powoli dowlokła się do Mangara. Wzięła go za ramiona i pociągnęła w stronę domu, mamrocząc pod nosem. Trochę to trwało, ale udało jej się pociągnąć go do salonu. Drzwi do domku pozostały nieco otwarte, przez co Arianna mogła tam wejść, kiedy tylko chciała. Kobieta zaś zapaliła światło - niesamowite, cuda się zdarzają - i poszła szukać koca. Przykryła Mangara, który leżał na ziemi i podłożyła mu pod głowę poduszkę. Koc był przykrótki, ale lepsze to niż nic, prawda? Kobieta westchnęła i marudziła pod nosem. Coś o tym, że zawsze musi mieć takiego pecha i dlaczego ona. Usiadła na kanapie, czekając aż chłopak się przebudzi. Po chwili odzyskał przytomność, jednak leżał otępiony, niezbyt rozumiejąc, co się dzieje. Sufit, kobieta, zamazane obrazy... A w kieszeni kula, którą niedawno otrzymał.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Pon Mar 02, 2015 7:46 pm

Mangar podczas walki z iluzją zemdlał, Aria zupełnie spanikowała, cóż nie ma to jak super układająca się misją. No w sumie tego o towarzyszce jeszcze nie wiedział, ale do czasu. Po pewnym czasie nieprzytomności w końcu się ockną. Już po krótkim rozejrzeniu bez podnoszenia się mógł zauważyć, iż znajduje się w znajomo wyglądającej chatce. Cóż być może szybko połączyłby fakty, lecz niestety w obecnej chwili dość powoli przetwarzał informacje. Zamiast tego dalej leżąc poszukiwał gospodarza przybytku.Jeśli zauważy będzie obserwował chwilę zbierając myśli. Jeśli przy tym nie zauważy niczego podejrzanego, zajmującego to przypomniawszy sobie parę spraw decyduje się odezwać.
- Ech, czyli tak kończy się siłowe zwalczanie iluzji czy kontroli umysłu. - Odparł spokojnym, zamyślonym tonem. - Ah, dziękuję i przepraszam za kolejny problem... - Dodał po chwili akcentując to tak, jakby dopiero zauważył panią gospodarz.
Cóż w obecnej jego kondycji mogłoby to być nawet prawdą. Następnie z wolna zdecyduje się poukładać ostatnią sytuację. Niestety na tę chwilę raczej nie będzie to łatwe. Jedno jednak było pewne nie rozumiał akcji z kulą i trzeba było ją ogarnąć.
- Przepraszam możesz powiedzieć skąd jest ta kula i jak działa? Zaświeciła się, gdy sprawdzałem ją przy towarzyszce, a to raczej nie możliwe by ona była winna. No i wtedy czar mnie zaatakował... - Odrzekł tym samym torem co poprzednio podnosząc się do pozycji siedzącej.
Naturalnie kobietę dalej obserwował, nawet jakby nie chciał to raczej nie miał tu nic ciekawego na co mógłby patrzeć.
Powrót do góry Go down

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Sro Mar 04, 2015 6:26 pm

Dziewczyna gdzieś uciekła... nie wiedziała, gdzie. Po prostu wbiegła w las nie wiedząc, co zrobić. Na pewno ją obwinia.. prawda? Czyli jej osoba jest zagrożona. Nie mogła nic zrobić... nie znała sposobu, aby odkręcić to zaklęcie, ani tym bardziej w jaki sposób je rzuciła. Czy ich cienie były połączone? Nie zauważyła tego... Nie miała pojęcia, co myśleć. Całkiem zmęczona, zdyszana i nieprzyzwyczajona kompletnie do biegu zaczęła zwalniać do momentu, kiedy to musiała się delikatnie pochylić i odetchnąć, wziąć parę haustów powietrza, opierając dłonie o kolanach. Kiedy odetchnęła, zaczęło się długie rozglądanie się wokół.
- Jestem... bezpieczna - wyszeptała cicho i usiadła pod jakimś drzewem. Powoli się uspokajała, ale wciąż serce waliło jej jak młotem. Jeśli się o tym pozostałe wiedźmy i czarodzieje dowiedzą, ona może być skończona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Pią Mar 06, 2015 3:41 pm

Kobieta obserwowała Mangara, coraz to bardziej unosząc krzaczaste brwi. Po chwili pokręciła głową i westchnęła. Podeszła do niego i położyła mu rękę na czole.
-Bredzisz jak mało kto. Otworzyć okno? Za mało powietrza? Halucynacje? Chłopcze, chyba żeś ostro zachorował. Tylko dlaczego przed moim domem...
Wymamrotała i wróciła na miejsce. Mangar był w pokoju sam z kobietą, po Arii ani śladu. Czarodziej próbował zrozumieć nieco sytuacje, jednak wciąż czuł się bardzo słabo i myślał wolniej.
-Kula... Mam ją od tej miłej staruszki ze śródmieścia. Kobieta urocza do porzygu. Ale pomocna, nie ma co. Dała mi ją niedawno, gdy przyszła w odwiedziny. Dziwne, bo mało kto tu zagląda. Tyle, że ona zawsze była miła i troszczyła się o mieszkańców. Nie rozumiem, jakby nie miała własnych problemów.
Powiedziała, kręcąc głową, po czym sięgnęła po herbatę ze stołu, który Mangar widział z dołu.
-Twoja herbata też tu jest. Jeszcze ciepła.

A Aria zwiała do lasu, jednoczyć się z naturą.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Sob Mar 07, 2015 2:34 pm

Wszystko chyba po woli układało się dając pewien obraz, a może znowu umysł białowłosego był zwodzony? Cóż zapewne Mangar miał się o tym niedługo przekonać, no ale wszystko po kolei. Komentarz na temat swego zdrowia i wzmiankę o bredzeniu zignorował. No jeśli nie ogarniała sytuacji, to może ta kobieta nie miała związku z tą sprawą? No, takie wnioski same nachodziły, mimo to nie zamierzał jej jeszcze całkowicie skreślać z podejrzanych. Jednakże bardziej interesujących informacji udzielono mu później. Mianowicie wyglądało na to, że kula pochodziła od starszej pani, bodaj drugiej podejrzanej. Dlatego też jeśli ta iluzja pojawiła się przez owy obiekt to mieliby niezłą wskazówkę. Zostało jeszcze tylko pytanie, gdzie podziała się Arianna.
- Rozumiem i dziękuję. A, nie wiesz gdzie poszła moja towarzyszka? - Odparł uprzejmym tonem wstając i odbierając naczynie z herbatą.
Upiwszy napoju w pokoju wysłucha odpowiedzi podejrzanej, a następnie da sobie parę minut by się ogarnąć, gdyż w tym stanie jeszcze ciężko się myślało. Tak więc po paru chwilach niezależnie od odpowiedzi decyduje się rozejrzeć za Arią. Wychodząc jeszcze raz podziękuje kobiecie za gościnę i opiekę. Jeśli dostanie jakąś wskazówkę wcześniej to będzie łaził w poszukiwaniu znajomej nawet jakby miało to zająć dłuższą chwilę. Jeżeli ją znajdzie to przedstawi sytuację.
- Ech, co tu robisz? Nie ma sensu łazić po lesie.Chyba mam wskazówkę, chodźmy do drugiej podejrzanej. - Mówi spokojnym, acz uprzejmym tonem z lekkim uśmiechem.
Powrót do góry Go down

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Sob Mar 07, 2015 7:22 pm

Dziewczyna wyraźnie była... naprawdę zjednoczona z naturą. Tak... na tyle zjednoczona, że przestała się denerwować chociażby na chwilę. Choćby na chwilę... dokładnie ujęte. Nie mogła się przecież spodziewać tego, co zaraz nadejdzie. Skoro uważała, że ją obwinia, to na pewno nie przyjdzie, zostawi ją... Miała pewnego rodzaju... paranoje. Tak, to były już paranoje, że właśnie kolejna osoba zostawia ją za sobą, bo nieświadomie zrobiła mu krzywdę.

Ale przyszedł. Po długim czasie, bo chyba po paru godzinach przyszedł do niej... Zdążyła się przez ten czas poszwendać po lesie, zwiedzić praktycznie każdy jego zakamarek i jeszcze wrócić, a do tego porządnie zgłodnieć. Już jej to nie obchodziło... co się z nią stanie? Nie... miała wolę życia, ale obecnie przechodziła głębokie załamanie nerwowe. A widok Mangara... no, cóż, nie należał teraz do tego, co by chciała w obecnym stanie ujrzeć. Zacisnęła nieznacznie usta, widząc jego czerwone, wchodzące w róż oczy.
- Nie jesteś na mnie za to, co zrobiłam wściekły? Powinieneś. W końcu to ja mogę być osobą, która stoi za tym wszystkim. Ja i moje beznadziejne, bezużyteczne zaklęcie - wyszeptała z wyczuwalną żałością... albo wściekłością? Może się trochę łączyły, przeplatając w gorzkie słowa od dziewczyny, która właśnie w tym momencie wstała i zaczęła mimowolnie iść w kierunku wskazanym przez towarzysza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Sob Mar 07, 2015 7:58 pm

Mangar próbował poukładać sobie wszystko w głowie i połączyć informacje, które otrzymał. Powoli, ale nawet mu tu wychodziło. Mały chomiczek w jego głowie powoli biegał w swoim kołowrotku, uwalniając przepływ informacji. Jedyną istotną sprawą, o którą postanowił spytać czarodziej była jego towarzyszka, która postanowiła uciec do lasu i odnaleźć siedmiu krasoludków. Albo wolność. Zawsze to jest coś z tych dwóch. Bo raczej nie wyruszyłaby na grzyby, tak na spontana. Bo tak bez koszyka?
-Gdzieś uciekła. Widziałam ją za domem, a potem pobiegła w stronę lasu. Ludzie i ich dziwne pomysły...
Wymamrotała, czekając aż Mangar wyjdzie. Ten zaś wypoczął chwilę i postanowił ruszyć, by odnaleźć towarzyszkę. Trochę mu to zajęło, pokrążył po lecie...
Dobra, wiecie co, zmieńmy perspektywę. Arianna postanowiła zostać emo. W końcu każdy nim może być, jeden lepiej, drugi trochę gorzej, prawda? Cały świat zły, przeciw niej, takie tam. Każdemu się zdarza. Wyglądało na to, że ani krasoludów ani wolności nie było. Musiała mieć więc inny motyw. Znamy go dobrze, ale zgrywanie głupa nikomu jeszcze nie zaszkodziło... Przynajmniej w ciągu ostatnich pięciu minut. Mangar odnalazł księ... Znaczy, Ariannę, która była zaskoczona tym, że do niej przyszedł. I wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Chyba zaczynają mylić mi się bajki... *W tle słychać przekładanie kartek* Ekhem. Arianna udała się za Mangarem do drugiej podejrzanej. W końcu jaki inny trop mieli? Stali teraz przed domem staruszki, u której jeszcze dziś byli. Robiło się ciemno, latarnie uliczne powoli się zapalały.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Sob Mar 07, 2015 9:47 pm

No jakoś znalazł Arię, lecz ta trochę trochę dziwnie się zachowywała. Ta, doprawdy można było odnieść wrażenie, że czuła się winna całej tutejszej sytuacji. Pytanie tylko czemu.
- Ech, dramatyzujesz. Byłaś w tym mieście chociaż raz w ciągu roku? Jeśli nie, to nie ma możliwości byś miała związek z wcześniejszymi przypadkami, no chyba że twoja magia ma zasięg kilku set kilometrów... - Odparł spokojnym oraz uprzejmym tonem podczas drogi. - Tak pozatym wiesz, kula była podarkiem od drugiej dla trzeciej. Być może sama generuje te przeklęte iluzje. - Dodał tym samym tonem co poprzednio.
Następnie gdy dotarli do domu zastanowiwszy się chwilę zdecydował się sprawdzić, czy drzwi są otwarte. Jeśli tak, to postara się wejść po cichu do środka. Cóż jeśli babcia ich przyłapie to miał gotową wymówkę, więc wszystko powinno być w porządku. Jeżeli się uda wejść bez bez problemów i w miarę bezdźwięcznie zamknąć drzwi, to postara bezszelestnie zakraść do jakiegoś źródła dźwięku w domu. Cóż gospodyni, chyba jeszcze nie spała, więc powinna się krzątać po domu robiąc jakiś hałas, a on chciał poprostu podejrzeć czy ta nie zajmuje się niczym podejrzanym.
Powrót do góry Go down

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Pon Mar 09, 2015 7:40 am

No tak, dramatyzowanie to naprawdę... jedna z najbardziej charakterystycznych cech dziewczyny. Dokładnie tej. Czasami po prostu potrafi zacząć dramatyzować i nawet potrafi mieć paranoje, bo mogła zagrozić innym, co potem przekładało się na zagrożenie dla niej. No, bywa i tak... woli być bezpieczna. Ale wracając do tego, co się działo, to dziewczyna nawet nie odezwała się od Mangara. Ale na jego pytanie odpowiedziała... w myślach. Zawsze coś, tylko szkoda, że nie usłyszał jej słów głośno. "Byłam... raz... pół roku temu..." - to trochę komplikowało sprawę. Była tego świadoma... Raz, pół roku temu - jednak nie pamiętała dokładnych warunków tej wizyty. Dopiero teraz się zorientowała... bo pamiętała ten las. To jest ten sam, w którym ostatnio siedziała.
Wracając znowu do obecnej sytuacji...
Podążyła za nim bez słowa, jakoś tam powłóczyła nogami, będąc parę kroków za nim. Nie wiedziała, co teraz powinna o tym wszystkim myśleć... ucieknie? to ten znowu ją znajdzie. Niech to już się wszystko skończy. Szła za nim jak cień, więc kiedy on wkroczy do budynku, ona zrobi to samo, cicho i na paluszkach. Wtedy też rozgląda się naprawdę uważnie... może coś zauważy? Teraz to nie ona kierowała całą tą akcją, tylko Mangar.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Pon Mar 09, 2015 8:10 pm

Za górami, za lasami, był sobie Mangar i przerażona Aria. Dlaczego przerażona? Otóż Mangar był wilkiem. Znaczy, nie był, ale dodajmy trochę dramatyzmu sytuacji. Otóż Czerwona Aria i wilk szli przez las. Tutaj historia potoczyła się nieco inaczej niż ta, którą znamy wszyscy. Czerwona Aria miała bowiem wyrzuty sumienia, gdyż nieumyślnie zraniła wilka używając AK-47 (iluzja brzmi zbyt mainstreamowo). Wilk jednak uświadomił jej, że tylko zjadła za dużo grzybków halucynków i tak naprawdę wszystko jej się przywidziało, bo popiła wódą. Trzeba bowiem wspomnieć, że Czerwona Aria łatwo wpadała w paranoję i zdarzało jej się to dość często. W stumilowym lesie roiło się od ćpunów i dilerów, więc miała spore pole do popisów.
A wracając do rzeczywistości... Czarodzieje postanowili zamienić się w ninja i wkraść się do domu drugiej podejrzanej. Wkroczyli do domu, który pogrążony był w półmroku. Dwójka naszych bohaterów wkroczyła powoli do środka i na paluszkach, niczym primabaleriny, dotarli do salonu. Wychylając się nieznacznie zza winkla... To znaczy, zza rogu, mogli ujrzeć staruszkę, która siedziała w fotelu, zwróconego do nich tyłem. Co robiła? Nic konkretnego. Patrzyła w ścianę.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Wto Mar 17, 2015 12:45 pm

Cóż niestety okazało się, że niczego ciekawego nie udało się dojrzeć. Czyżby ich śledztwo trafiło w ślepą uliczkę? Nie, to było zdecydowanie zbyt wcześnie, by wyciągać takie wnioski. Pytaniem było tylko co teraz? Ujawnić się, a może poczekać? Po paru sekundowych przemyśleniach postanowił wejść do salonu zerknąć na babcię i ewentualnie się ujawnić. Cóż był ciekaw czy ona spała, a może rzeczywiście patrzyła na ścianę. Jeśli to drugie, to chyba było coś z nią nie tak, więc warto byłoby się tego dowiedzieć. Ariannie z kolei da znak by została by została, no raczej warto mieć asa w rękawie. Jeśli staruszka go zauważy to przeprosi i powie, iż pukał ale nikt nie odpowiadał, a drzwi były otwarte. Zachowa także najwyższą czujność i ostrożność, tak na wszelki wypadek.

(sorki, że tak krótko ale brak pomysłu)
Powrót do góry Go down

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Pią Mar 20, 2015 4:33 pm

Weszła do pomieszczenia zaraz za nim. Wiedziała, że warto by było sprawdzić cały dom, więc stworzyła od razu wszystkie trzy klony, aby te przeszukały po cichutku każdy zakątek, a to, co ciekawego zebrały w jednym miejscu. Sama obserwowała kobietę zza framugi drzwi, milcząc. Zastanawiała się bowiem, czy warto tam wejść, czy też może poczekać na to, co zrobi jej towarzysz. Wciąż była co-nieco zdenerwowana. Widząc jednak znak pokazany jej przez Mangara, od razu wycofała się tak, aby nie dało jej się zauważyć. Zaciska wtedy nieznacznie usta, milcząc, delikatnie drżąc. Napięcie spowodowane tym, że jednak mimo wszystko może zostać nawet teraz choćby przez samą poszukiwaną uznana za osobę winną nie dawało jej spokoju. Żadna z tych myśli nie dawała... bo czuła się naprawdę winna.

(ja również przepraszam za to samo)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Sob Mar 21, 2015 4:21 pm

Mangar wszedł do pokoju i spojrzał na staruszkę, która spokojnie siedziała w fotelu i się uśmiechała. Arianna została zaś za rogiem, co było jej raczej na rękę. Staruszka nie spojrzała na Mangara. Po prostu uśmiechnęła się nieco szerzej, westchnęła i przymknęła oczy.
-Wiedziałam, że przyjdziecie. Niegłupie z was dzieciaki. To była kwestia czasu. Zagadki bywają zabawne prawda? Coś się dzieje, przerywa się rutynę... Jak tam twoja koleżanka? Trzyma się? Bo dla mnie nie wygląda to za dobrze.
Kobieta nie widziała nawet Arianny. Siedziała przecież w miejscu, cały czas spoglądając w ścianę, wyraźnie zadowolona. Uśmiechała się, jak gdyby patrzyła na dziecko, które się bawi. Było w tym coś ze smutku, jakby wiedza, że dziecko dorośnie i odejdzie. W każdym razie, wyglądało to dość dziwnie. Klony Ari zaś przeszukały dom, w którym nie znalazły nic nadzwyczajnego. Tyle tylko, że nigdzie nie było żadnych mebli.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Wto Mar 24, 2015 3:04 pm

Cóż sytuacja robiła się coraz bardziej dziwaczna oraz oraz wyglądało na to, że ich przybycie zostało przewidziane. Gdy kobieta wspomniała o Arii białowłosy zastanawiał się, czy staruszka wiedziała, iż jego towarzyszka tu jest, czy spytała bo nie znała jej położenia. Ostatecznie uznał, że lepiej będzie grać, iż jej tu nie ma.
- Ta, było ciekawie pomijając  spotkanie z jedną z pani kul, zwłaszcza, że sprawiła nam trochę przykrości. Mimo to, oboje jakoś się trzymamy. Rozumiem, że ofiarami byli ci, którzy dostali taki upominek, lub ludzie z ich otoczenia? - Odparł spokojnym, acz uprzejmym tonem. - Hmm, no to może teraz przejdźmy do rzeczy. Będzie pani skora zaprzestać tej czynności? Jeśli ta zabawa potrwa, to w końcu zainterweniuje shibusen, a tego raczej oboje chcemy uniknąć. - Dodał po chwili tym samym głosem.
Następnie ze spokojem obserwował reakcji wiedźmy. Cóż lepiej być gotowym na wszystko.
Powrót do góry Go down

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Pon Mar 30, 2015 9:09 am

Dziewczyna po prostu siedziała za szafą, a klony powracające z poszukiwań widocznie nie mogły nic ciekawego znaleźć. Podjęła szybką, naprawdę szybką decyzję o odwołaniu ich, aby te się rozproszyły do formy dymu. Ten się zaraz ulotnił, a ona mogła skupić się na rozmowie zza drzwi. Słuchała tego cały czas, a kiedy padła wzmianka o niej samej, otworzyła nieznacznie szerzej oczy. Nie miała pojęcia, co powinna mówić w tej sytuacji, ale na pewno powinna chwilowo zachować milczenie. Dla dobra sprawy, bo słyszała bardzo wyraźnie, że nie chce jej wydawać. Udawał, że jej tu nie ma, więc ona sama nie powinna się zdradzać dla dobra tej misji. Drżała mimo wszystko, zastanawiając się nad tym, jaką dysponuje wiedźma ta magią. Jasnowidzenie? A może jakaś forma obserwacji terenu?
"Czego Ty używasz... przeklęta? - zapytała samą siebie w myślach, opuszczając nieznacznie głowę i spod niskiego kąta obserwując to, co się dzieje. Nie wyglądała za mocno wiedząc, że ją zauważy. Pewnie i tak wie, że tu przebywa. - Stworzyłaś ten przedmiot swoją magią, może go skądś dorwałaś? I dlaczego to się opiera na podobnej zasadzie co Nyktofobia?"
I siedziała cicho. Palce mimowolnie, dotykając wciąż szafy przy której stała ocierały się o jej powierzchnię, zaciskając dłonie w pięść i ją rozluźniając. Denerwowała się. Bardzo się denerwowała. Trzyma ich w szachu, czy może zagrożeniem przybycia Shibusenu to Mangar ją przybił do ściany?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Pon Mar 30, 2015 7:21 pm

Kobieta niemal się nie ruszała. Po prostu siedziała i uśmiechała się do ściany. Wyglądało to dość niepokojąco, kontrastując do tego jaka była poprzednio. Słuchając słów Mangara coraz bardziej się uśmiechała.
-Z kulą było wszystko w porządku. Został tylko na nią rzucony urok. Miała fałszywie wskazywać winowajcę. Natomiast czar rzuciłam na ciebie już wcześniej. Powinieneś wiedzieć kiedy. Nie chodzi o żaden upominek. Kiepski z ciebie detektyw. Dowiedziałeś się po tym, jak ktoś podstawił ci odpowiedź niemal pod nos. Nie tego chciałam, ale dobrze. Mimo wszystko, znaleźliście mnie, moja wina. Nie byłam wystarczająco ostrożna. Koniec zabawy, znaleźliście mnie. Mogę więc odejść.
Stwierdziła, po czym zaczęła robić się przeźroczysta i po prostu zniknęła. Sam dom zaś nagle stał się ruiną, widocznie został na niego rzucony jakiś czar. Wszystko ledwo się trzymało. Było to dość dziwne i ciężkie to wytłumaczenia. Gdyby chwilę się rozejrzeć, można by ujrzeć starą, poniszczoną gazetę na stole. Z którego roku? Ciężko stwierdzić, ale to, że przetrwała, musiało być również sprawką magii. Na pierwszej stronie był artykuł, którego skrawek dało się przeczytać:
"WIEDŹMA PŁONIE NA STOSIE
Tajemnicza staruszka, pozornie miła i opiekuńcza okazuje się wiedźmą. Skandal wstrząsnął całym miastem, kobieta miała dobrą opinię u mieszkańców. Jeden z nich doniósł, iż widział jak posługuje się dziwną mocą. Mieszkańcy ruszyli pod dom kobiety, podpalając go, razem z nią w środku. Krążą plotki, iż siedziała w fotelu, uśmiechając się do dzieci, stojących za oknem. "Nie rozumiem czemu to zrobili... Była kochana, zawsze się z nami bawiła! Dawała nam zagadki do rozwiązania, mogliśmy poczuć się jak detektywi! Te wydarzenia były niemal magiczne! Chciała tylko byśmy się bawili, nie zrobiła niczego źle! To nie jej wina!" Stwierdziło jedno z dzieci, smutnym głosem. Mieszkańcy wzięli sprawę w swoje ręce. Jak było naprawdę, możemy (...)
"
Po chwili belki zaczęły dziwnie trzeszczeć. Wyglądało na to, że dom długo tu nie postoi.

Misja ukończona.
Wprawdzie nie było walk jak na średnią, ale trwała długo, na dodatek były pewne komplikacje typu braki weny czy przenosiny forum, więc...

Mangar, 11 dusz
Aria 10 dusz


Dajcie jeszcze po jakimś ładnym pościku na zakończenie.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Pią Kwi 10, 2015 11:53 pm

Cóż sprawa zdecydowanie była dziwna. Wszystko okazało się grą specjalnie dla nich przygotowaną, co dodatkowo zaskakiwało. Ta, starsza pani z pewnością miała dość specyficzne te hobby, choć to wszystko nie było jeszcze niczym specjalnym. Prawdziwy szok zaczął się gdy winna wyparowała, a domek począł się zmieniać w ruderę. Naturalnie nie przegapił wycinku z gazety, który naturalnie wydawał się trochę niepokojący. Czyżby mięli do czynienia z duchem? Cóż świat nie wykluczał takiej możliwości, nie zmieniało to jednak kwestii, że takie rzeczy nie były na porządku dziennym. Białowłosy z głową pełną przemyśleń opuścił z towarzyszka budynek i zdecydował się wrócić by zdać raport.

[zt]
Powrót do góry Go down

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   Pon Kwi 13, 2015 12:59 am

Dopiero kiedy starowinka zaczęła mówić, ona podeszła i wyszła z ukrycia. Wyszła i stanęła praktycznie na środku pomieszczenia, starając się jakoś rozluźnić i powrócić do tego spokoju z samego początku misji. Patrzyła się na nią, a także przez okno, przez które wyglądała. Na jej twarzy nie było widać praktycznie nic, kompletnie. Pustka, jakby nie miała żadnych uczuć. To chyba za sprawą słów wiedźmy, która właśnie ich odprawiała. No... niestety. Nie każda się udaje, nie znaleźli winowajcy w porę, zapewne z winy samej Arianny.
Czyli nie dowie się, czemu musiała myśleć o tym, że to wszystko mogło być winą nieuważnego, nieświadomego użycia Nyktofobii.
Pojawienie się gazety i nagła zmiana otoczenia, a także zniknięcie staruszki ją zaintrygowały. Zaczęła zastanawiać się bowiem, jak to możliwe, że to zaklęcie... tak długo istniało. Dlaczego nie zniknęło w międzyczasie? Aż taka siła została jej po śmierci? Nie mogła w to uwierzyć. Skoro ta kobieta była tak potężna, to jak potężna musi być jej własna matka? Podeszła do stolika i zerknęła na gazecie, aż zaczęła zastanawiać się, jak to wszystko możliwe... ile lat minęło...
Jednak wiele czasu nie dostała na myślenie. Westchnęła ciężko i wyszła razem z towarzyszem.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]   

Powrót do góry Go down
 
Upiorna Sprawa [Aria, Mangar]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Aria Fimmel
» POGRZEBANA SPRAWA - L. Martinez, G. Ramirez, A. Iadanza
» Aria Fitzgerald

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Off-top :: Eventy :: Zakończone Misje-