IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kawiarnia w centrum

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość

avatar
Uczeń NOT
Posty : 36
Data dołączenia : 10/09/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Nie Wrz 20, 2015 10:11 pm

Anzelm widział w oczach dziewczyny, że już zdecydowała. Wiedziała, że był jedynym z niewielu dobrych wyborów jakie mogła podjąć. Uśmiechnął się delikatnie, że niby nic nie widzi. Ale jego serce? Oj... Był podekscytowany, a jego serce podskakiwało lekko z tej ekscytacji. Wiedział, że ich współpraca będzie wystarczająco owocna, aby nie musiał się nudzić. Cieszył się każdym słowem wypowiadanym przez dziewczynę kiedy to chłopak ze stolika obok przerwał jej zdanie. Ba! Przerwał jej w pół słowa.
Zmiana w humorze Rosjanina była widoczna natychmiast. Zmrużył lekko ze złości oczy, zacisnął wargi a na czole zaczęła lekko pulsować mu żyłka. Miał zamiar zaraz po prostu walnąć w ryj tego nachalnego dzieciaka jednak on go ignorował... Ignorował JEGO?! Tego który ma zarezerwowane miejsce w Valhalli?! O nie, tego było już za wiele. Nie dosyć, że wpieprzył się do czyjejś rozmowy to jeszcze miał czelność czepiać się jego nowej mistrzyni? Anzelm wstał i złapał mocno chłopaka za ramię, szarpnął nim mocniej przy czym odepchnął Wulf'a od dziewczyny i stanął miedzy nimi.

- Jedynym problemem aktualnie, jesteś tutaj TY - powiedział młodzieniec oschłym głosem wiercąc palcem dziurę w klatce piersiowej ucznia. - I spuść trochę z tonu psiaku, bo na nikim nie robisz wrażenia - dokończył i zajął z powrotem swoje miejsce na przeciw Viviki.
Na jego twarz wrócił spokojny uśmiech a oczy ponownie zajęły się wpatrywaniem w jego rozmówczynię. Zachowywał się tak, jakby Wulstana tam zupełnie nie było. Ignorował Go oczywiście celowo. Wiedział bowiem, że ktoś o jego temperamencie nie pozwoli sobie na takie traktowanie. Rusek dyskretnie pochwycił rękojeść noża będąc w gotowości. Nie chciał wszczynać bójek, ale nie mógł pozwolić, aby jakiś nieopierzony kurczak wyskakiwał mu z takimi tekstami.
- Więc, Vivika... Co próbowałaś powiedzieć zanim jakiś nieucywilizowany troglodyta Ci przerwał?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t693-ruski-od-pistoletow-gotowe

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 02/09/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Nie Wrz 20, 2015 11:28 pm

Słowa dziewczyny jeszcze bardziej go zdenerwowały, ale wciąż pozostawał przy stwierdzeniu, że nie zamierza się wdawać w bójkę. Co bardziej go wkurzyło to słowa "musiałam mu coś pokazać". Co to miało w ogóle znaczyć? Co chciała pokazać przez wymienianie danych personalnych innej osoby?
-Mogłabyś mi wytłumaczyć co chciałaś pokazać wymieniając moje dane?-zapytał ozięble, ale w tym momencie odezwał się jednooki, a raczej zaatakował go niż cokolwiek powiedział.
Zignorował całe użycie siły i prezentację kto jest silniejszy i dalej ignorował rudowłosego. Co on sobie myśli. Nawet się do niego nie odezwał, a ten już się rzuca.
-Jednooki, czyżbyś miał problemy ze słuchem? Jestem starszy od ciebie. A widać, że jeszcze nikt cię nie przypiłował. Ja bynajmniej nie zamierzam, chyba że będę musiał.-odparł lodowato Wulfstan, wiedział jak radzić sobie z tego typu ludźmi, czerwonowłosy przypominał mu tych "dręczycieli" ze szkoły bądź poprawczaka-Już cię kojarzę, słyszałem o jakimś nowym uczniu w opasce sprawiającym problemy. Z tego co pamiętam masz siedemnaście lat. Po za tym powinieneś uważać do kogo startujesz.-zakończył, a jego wzrok z powrotem powędrował w stronę Viviki-Jestem wychowany, więc przepraszam za moje początkowe zachowanie, miałem dzisiaj fatalny dzień, tyle.-przeprosił miłym tonem, ale głównie kierując swoje słowa do dziewczyny- Nie zamierzam uderzyć damy bądź słownie jej obrażać, albo zacząć nie potrzebnej wymiany słów pod wpływem negatywnych emocji. Chociaż twojemu przyjacielowi przydałaby się mała lekcja, ale nie zamierzam go uczyć o dobrych manierach, ani o odpowiednim dobieraniu przeciwników.-ochłonął trochę, przypominając sobie o tym czego nauczyła go mama, czyli o szacunku do kobiet, jego głos stał się trochę milszy, wziął krzesło od stolika przy którym siedział i postawił je przy ich stole siadając.-Ty jednooki lepiej uważaj na słowa i nie potrzebnie nie korzystaj z pięści. Tylko ostrzegam. No chyba, że chcesz przed wcześnie skończyć życie.-rzucił w stronę czerwonowłosego, nie chciał także dopuścić do siebie swojej drugiej natury bo czerwień mogłaby wypełnić większą część kawiarni, po części czerwonowłosy zaczął powoli przypominać mu jego przyjaciela, który już nie żyję, zapewne dlatego przestrzegł go-Tak więc, czy mógłbym się dowiedzieć co chciałaś mu pokazać po przez podawanie moich danych?-zapytał w już normalny sposób choć wciąż dało się wyczuć lekką nutkę wrogości, ale kto nie byłby zły słysząc jak ktoś o nim rozmawia, z jego perspektywy wyglądało to jakby planowali jakiś atak na jego osobę.
-Tak na marginesie jednooki. Nie musisz tak nerwowo chwytać za nóż. Jeśli chciałbym ci coś zrobić, już leżałbyś pokotem.-dodał z wrednym uśmieszkiem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t653-wulfstan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 28
Data dołączenia : 05/07/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Pon Wrz 21, 2015 9:33 pm

Ze stoickim spokojem obserwowała Anzelma i Wulfstana. Nie była to pierwsza bójka (czy też może gra wstępna do bójki), którą miała okazję podziwiać. Mało to było narwańców w jej domu dziecka czy szkole? Pozwoliła im wymienić tę parę zdań, by sami między sobą uzgodnili, kto zajmuje tu pozycję samca alfa, nie próbując nawet się wtrącać. Poza tym gdyby to zrobiła, zwróciłaby na siebie jeszcze większą uwagę otoczenia, a tej już miała aż nadto. Łatwiej było zwyczajnie przeczekać.
Zgodnie z jej przewidywaniami, chłopacy wkrótce odsunęli się od siebie i uspokoili. Może i pozornie, ale lepsze to niż nic. Niby powinno ją to zadowolić, ale skoro już oderwali się od tego małego sporu, uwaga ich obu nagle skupiła się na niej. I to jednocześnie. Dwóch rozmówców naraz, dwa pytania naraz. Zdecydowanie za dużo.
Postanowiła najpierw odpowiedzieć Wulfstanowi. Co prawda Anzelm wyprzedził go, ale z nim miała zamiar jeszcze chwilę porozmawiać - w końcu łączyły ich interesy.
- Prawda, jest problematyczny - zgodziła się z dziewiętnastolatkiem. - Ale ostrzeżenia zachowaj dla siebie. Gdyby nie potrafił się obronić czy też dobierać sobie przeciwników, jak to przepięknie nazwałeś, już by nie żył, taki jest narwany. A że żyje - wniosek nasuwa się sam. Wiek nie ma tu większego znaczenia i chyba powinieneś o tym wiedzieć. Czyżbyś nigdy nie musiał pokonywać starszych od siebie? A zresztą mniejsza o to - urwała nagle, jakby ją samą zaskoczyło to, że próbuje kogoś bronić. Prawdopodobnie nawet nie zdawała sobie sprawy, że mogła trafić w jego czuły punkt. W końcu nie znała przeszłości chłopaka. - I nie jestem żadną damą, nie zaprzątaj sobie głowy nazywaniem mnie tak. A udowadniałam mu tylko to, że moją specjalnością jest zapamiętywanie, nie walka. Chyba proste. Zadowolony z takiego tłumaczenia?
Nie czekając na jego odpowiedź, Vivika odwróciła się w stronę stolika, a co za tym idzie - Anzelma. Nie uciekła jej zmiana w wyrazie twarzy ani to, że sięgnął po nóż; nie potrzebowała uwagi Wulfa, by to dostrzec. Ciekawy odruch. Zanotowała sobie w pamięci, by dowiedzieć się, kiedy i dlaczego go nabył. Spokojnie upiła łyk czekolady, która zdążyła już nieco ostygnąć, każąc rudemu czekać.
- Wracając jednak do naszej rozmowy... - kątem oka zerknęła na drugiego chłopaka, ciekawa, kiedy odmaszeruje na miejsce. I czy w ogóle to zrobi. - Mówiłam o tym, że mogę się zgodzić. Broń palną uważam za najwygodniejszą i najmniej męczącą w użyciu. A i ty jesteś... znośny. Możemy spróbować, jak tak ci zależy.
Ton Viviki pozostał zimny jak lód - nigdy nie używała przecież innego - ale wbrew pozorom była to jedna z milszych rzeczy, które powiedziała komuś w ciągu ostatnich kilku lat. Każde jej słowo należało najpierw przetłumaczyć na język normalnych ludzi i jeśli Anzelm był w stanie zrobić to w miarę sprawnie zorientowałby się, że przez "znośny" dziewczyna ma na myśli "w porządku" i że w gruncie rzeczy całą jej wypowiedź można było uznać za coś na kształt komplementu. A to już niezłe osiągnięcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 36
Data dołączenia : 10/09/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Pon Wrz 21, 2015 9:58 pm

Anzelm zaśmiał się cicho lecz jak najbardziej pogardliwie na słowa chłopaka. W armii Rosyjskiej nie przeżyłby nawet pierwszego szkolenia. Uśmiechnął się w duchu na wspomnienia z okresu wojny domowej w której brał udział - takie szare a jednak tak piękne czasy, oczywiście jeśli nie patrzy się na wszechobecne ślady krwi.
"Problematyczny i narwany..." - pomyślał chłopak. W sumie to miała całkowitą rację. Nie raz i nie dwa wychodził bez szwanku z tego typu bójek. Po prostu znał się na rzeczy o wiele lepiej, niż większość jego rówieśników. Ba! Nawet wyszkolony weteran nie miałby z nim większych szans w walce. Szczycił się swoim wkładem w wojnę. Wkładem który był możliwy dzięki nienawiści wpojonej przez Ojca. Jednooki zauważył, że Wulfstan jednak nie jest za bardzo interesującą osobą z którą mógłby wymienić kilka sensowniejszych ciosów. Był za bardzo pewny siebie. Myślał, że jego przeciwnik jest zwykłym "huncwotem" z ulicy. Byłemu snajperowi wyborowemu daleko było do ulicznego rozrabiaki. Całkowicie zignorował uwagi niedoszłego przeciwnika i zapiął z powrotem pasek od jednego ze swoich noży.
Uśmiechnął się szeroko na słowa dziewczyny odnośnie ich układu. Nie mógł się wręcz doczekać kiedy będą mogli pójść na jakąś strzelnicę i nauczyć Vivikę poprawnego używania broni palnej.

- Cieszą mnie twoje słowa, Vivika. Z całą pewnością mogę zagwarantować Ci, że nie zawiodę twoich oczekiwań - po tych słowach wyjął z portfela małą czarną wizytówkę ze swoimi danymi oraz numerem kontaktowym. - Póki co, nie posiadam mieszkania w akademiku, mieszkam w hotelach. Jakbyś znała kogoś kto by potrzebował współlokatora bądź sama byś chciała z kimś zamieszkać, jestem otwarty na niemalże każde propozycje.
Po tych słowach młodzieniec oparł się rękoma na stole i spojrzał w stronę czerwonowłosego.
- Ty jeszcze tutaj? No już, zmykaj, zmykaj. Przecież nie chcielibyśmy, żebyś zrobił komuś krzywdę, prawda Wilczku? - zagadnął do chłopaka z powalającym uśmiechem by po chwili ponownie poprosić kelnerkę o kolejną kawę. Tym razem o zwykłe espresso.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t693-ruski-od-pistoletow-gotowe

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 02/09/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Pon Wrz 21, 2015 10:43 pm

-Skoro tak uważasz.-odparł na stwierdzenie o Anzelmie-Nie mi oceniać. Tylko ostrzegłem.-dodał obojętnie.
Nie za bardzo ciekawiła go jakakolwiek rozmowa z czerwonowłosym. Był chłopakiem, aroganckim, narwanym i nie wychowanym. Bynajmniej tak uważał Wulfstan. Nie wiedział jaką kryję za sobą historię, ale mógł stwierdzić, że swoje przeżył. Ale wszystkie cechy charakteru jak i płeć sprawiały iż chłopak nie miał ochoty na jakąkolwiek wymianę zdań. Wiedział też o tym, że Anzelm źle go ocenił. W końcu on też nie znał jego historii. Nie zamierzał jednak wdawać się w dyskusję "Kto jest silniejszy i kto więcej przeżył". Uważał to za głupie i nie potrzebne.
Słowami o pokonywaniu starszych trafiła w czuły punkt. Poczuł jak wspomnienia wracają, a wraz z nimi gniew. Postanowił jak najszybciej się stamtąd zabrać aby nie narobić sobie kłopotów.
-Może i miałem.-odparł chłodno-Skoro tylko tyle.-powiedział na wyjaśnienie ze strony dziewczyny-Każdą kobietę powinno traktować się jak damę.-dodał trochę milszym tonem
Kiedy już dowiedział się wystarczająco postanowił pójść i nie sprawiać im więcej kłopotu.
-Jeszcze raz przepraszam i życzę miłego dnia.-wstał, ukłonił się i wrócił do swojego stolika.
Cóż za denerwujący dzień. Najpierw przestraszenie dziewczyny, teraz prawie wdanie się w bójkę. Wkurzające. Wypił już letnią kawę i zjadł ciasto. Na stoliku pod talerzykiem zostawił zapłatę, a przechodząc obok stolika Viviki i Anzelma rzucił "Uważaj na siebie jednooki." i wyszedł z lokalu czując, że gniew wzrasta. Skierował się w bliżej nie określonym kierunku, idąc dość szybkim krokiem.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t653-wulfstan

avatar
Uczeń NOT
Posty : 28
Data dołączenia : 05/07/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Czw Wrz 24, 2015 10:43 pm

Grzecznie wysłuchała tego, co Wulfstan miał do powiedzenia (a w każdym razie mogło to uchodzić za grzeczne, po prostu nie chciało jej się odzywać). Tak jak się spodziewała, zszedł z tonu dość szybko. I bardzo dobrze, bo nie chciała się z nikim użerać dłużej niż to konieczne. Całą zaletą tej sytuacji było to, że zaobserwowała kilka nowych rzeczy, które mogły przydać jej się w przyszłości. Odłożyła je gdzieś w nieużywane rejony pamięci, by znów wynieść je na światło dzienne, gdy nadarzy się odpowiednia okazja. Pożegnała chłopaka krótkim, ledwie zauważalnym skinieniem głowy. Już nie odrywała wzroku od Anzelma. Chwilowo to on powinien stać w centrum jej zainteresowania.
- Radzę nie obiecywać niczego, czego nie można dotrzymać. Ani niczego, czego dotrzymanie nie jest pewne. Nikt nie lubi łamania danego słowa, nawet ja - pouczyła jednookiego i oparła głowę na dłoniach. Tu warto zauważyć, że u większości ludzi podobny gest dość jasno wskazuje na znudzenie sytuacją. Vivika musiała jednak wyjść poza ten schemat i w jej przypadku oznaczało to raczej szczątkowe zainteresowanie i chęć słuchania. - Co zaś do mieszkania, nie wiem, kto mieszka sam. Ja do żadnego apartamentu się nie wybieram, bo też mnie na to nie stać, a pokój w akademiku został mi zagwarantowany. Dodatkowo, jakbyś nie wiedział, akademik podzielony jest na męski i żeński. Miej to lepiej na uwadze.
Następnie władająca spojrzała na stół, na odstawioną filiżankę. Czekolada trochę ostygła i dziewczyna mogła wreszcie stwierdzić, że jest dobra, ale akurat nie o to chodziło. Przyszło jej do głowy, że to pierwsza rzecz, którą kupił jej ktoś spoza rodziny, zupełnie dobrowolnie. Kluczowy nie był nawet fakt, że Anzelm to facet; wystarczyło, że nie znali się dłużej niż pół godziny. Dziwne, niezrozumiałe. I jeszcze jedno uczucie próbowało zrodzić się w zimnym sercu Viviki, ale zaraz zostało stłumione. Nie dawała się ponosić emocjom poza sytuacjami kryzysowymi. Nigdy.
- Z góry ostrzegam, że się nie zmienię - powiedziała nagle. Chyba pierwszy raz odezwała się bezpośrednio do niego z własnej woli. - Będę nieczuła, logiczna, opanowana i prawdopodobnie oschła w stosunku do ciebie. Rozumiem, że ci to pasuje?
Jej słowa brzmiały faktycznie dość wymuszenie i nieprzyjemnie, a do tego Anzelm niewątpliwie mógł mieć wrażenie, że ciemnowłosa się wywyższa, ale jak raz naprawdę nie miała na myśli nic złego. W gruncie rzeczy całkiem ją cieszyło, że Rosjanin zaproponował jej współpracę. I może - ale tylko może - nie dlatego, że ktokolwiek zaproponował jej zostanie partnerami, a dlatego, że był to on. Jakim cudem mogła jej się podobać wizja wspólnej nauki i w ogóle przebywania w towarzystwie kogoś tak odmiennego od niej samej? Nie miała pojęcia, ale słowa chłopaka wciąż brzmiały jej w głowie: "jak bardzo podobni jesteśmy". Chciała sprawdzić, co takiego miał na myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczeń NOT
Posty : 36
Data dołączenia : 10/09/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Pią Wrz 25, 2015 9:32 pm

Wyszedł... W końcu. Teraz cała uwaga Viviki była skupiona na jednookim. Cieszyło go to niezmiernie. Uwaga tak ciekawej dziewczyny była o wiele ważniejsza niż odgrażanie się jakiegoś szczeniaka ze schroniska. Aznelm wsłuchał się dokładnie w słowa dziewczyny. Nie zdziwiły go ani trochę. Cieszył się, że dziewczyna potrafiła postawić sprawę jasno i bez zbędnych gierek. Większość dziewczyn była nie tyle złożona ale za bardzo przekombinowana. Zawsze doszukiwały się drugiego dna bądź innego znaczenia każdego kolejnego słowa, a dzieci zaczynały nazywać już od pierwszego seksu. Przerażało to Rosjanina więc zazwyczaj podawał fałszywe nazwisko.
Vivika była jednak zupełnie inna. Potrafiła powiedzieć czego chciała i wiedziała doskonale co zrobić, żeby to osiągnąć. Poza tym, jej umiejętności obserwacji i analizy nadają się idealnie na mistrza - dzięki temu wszystkiemu łatwiej będzie im się zsynchronizować.

- Idealnie, nie szukam w Tobie przecież oparcia ani współczucia, Vivika. Szukam w Tobie mistrza, i wydaje mi się, że go znalazłęm.
Powiedział spokojnym głosem uśmiechając się uroczo w stronę dziewczyny. Wstał i rozprostował kończyny, w tym samym momencie zawołał kelnerkę która przyniosła mu rachunek. Wetknął jej do ręki kilka banknotów z sowitym napiwkiem.
- Zgłoś się do mnie, kiedy zdecydujesz się na pierwszy trening Vivika, do tego czasu życzę Ci miłego czasu.
Ukłonił się nisko po czym skierował swoje kroki w stronę wyjścia i zniknął gdzieś za rogiem zapalając papierosa.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t693-ruski-od-pistoletow-gotowe

avatar
Uczeń NOT
Posty : 28
Data dołączenia : 05/07/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Nie Wrz 27, 2015 9:37 pm

"Mistrza".
Dziwne uczucie. Viviki ani trochę nie obchodzili ludzie. Obserwowała ich, ale to wszystko. Nie dbała o to, czy ją lubią, czy nie; czy im schlebia, czy też ich obraża. Ich słowa i zachowanie wydawały jej się zupełnie bez znaczenia, jakby jej nie dotyczyły. Więc dlaczego to jedno słowo sprawiło, że poczuła się... Lepiej? Czy to odpowiednie słowo?
- Jeszcze nie jestem mistrzem - wymruczała cicho, Anzelm nie mógł już tego usłyszeć. - Ale zrobię wszystko, by się nim stać. A ty mi w tym pomożesz.
Patrzyła zimnym wzrokiem, jak chłopak się oddalał, a gdy opuścił lokal wbiła wzrok w niemal pustą filiżankę po czekoladzie. Przez chwilę, bardzo krótką chwilę, miała wielką ochotę się uśmiechnąć. W porę przypomniała sobie jednak, że to nie w jej stylu i zmieniła zdanie. Może kiedyś. Ale jeszcze nie dzisiaj, jeszcze nie teraz.
Siedziała tak jeszcze przez chwilę, po czym flegmatycznie wstała i nie zaszczycając nikogo spojrzeniem wyszła z kawiarni. Mimo wszystko w jej lodowatym sercu pozostało jakieś przyjemne uczucie. Może to popołudnie nie należało jednak do zupełnie straconych.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Czarna Krew
Posty : 87
Data dołączenia : 29/08/2015
Skąd : Włochy, Toskania

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Czw Sty 21, 2016 8:49 pm

Otworzył drzwi do kawiarenki wpuszczając do środka wpierw zimne powietrze i śnieg, a dopiero później Reia. Lokal był enklawą ciepła w centrum zaśnieżonego Death City, a więc przyciągnął nie tylko naszą dwójkę. Większość stolików była zajęta, jednak jeden, przy regale z książkami, które stały tam tylko dla ozdoby, właśnie się zwalniał, a kelnerka sprzątała już tylko puste filiżanki. Iki zdjął płaszcz i powiesił go na oparciu krzesła, zostając w grubym wełnianym swetrze i szaliku. Nie widział najmniejszego problemu w wyjściu na kawę z uczniem, nawet w trakcie lekcji, tak samo jak nie przeszkadzały mu przebieranki chłopaka. Może jakby ktoś go uświadomił, że żadne nie jest zachowaniem normalnym i powszechnie akceptowalnym w ludzkim społeczeństwie zaktualizowałby swoje poglądy, ale cóż, krótkie istnienie i zaledwie kilkuletnie życie pośród zwykłych ludzi nie sprzyja byciu na bieżąco z normami społecznymi.
- Wracając do układu: ja nie wiem, że wagarujesz, ty nie wiesz, że ja wiem, a każdy płaci za siebie, odpowiadają ci takie warunki? - powiedział po czym pomachał z uśmiechem do kelnerki i pokazał coś na palcach, a ta tylko kiwnęła głową i nastawiła ekspres, po czym podeszła do stolika przyjąć zamówienie ucznia. Widać było, że zna Ikiego, co mogło znaczyć tylko, że był tutaj nie pierwszy raz i nie pierwszy raz zamawiał to samo. Być może tak właśnie nauczyciele spędzają czas wolny, poza wymyślaniem sposobów na uprzykrzenie studentom życia oczywiście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t630-hokori-iki-loading-complete

avatar
Uczeń NOT
Posty : 19
Data dołączenia : 28/11/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Pią Sty 22, 2016 4:20 pm

Rei, od razu po wejściu do kawiarni, zamachnął się kilka razy głową, aby strzepać śnieg osiadły na jego włosach. Miejsce, w którym się znalazł, było wystarczająco ciepłe, by zachęcić chłopaka do pozostania w nim na dłużej. Zapach kawy unoszący się w powietrzu był tak intensywny, że nawet zatkany nos Reia był w stanie go wyczuć. I choć nie był jakimś wielkim fanem kofeiny, to musiał przyznać, że takowe zapachy bardzo zachęcały go do zamówienia filiżanki kawy i skosztowania jej. Nie chcąc dłużej czekać, zajął miejsce przy stoliku wskazanym przez nauczyciela. Nadal czuł się dziwnie, gdy wagarował u boku osoby nauczającej w jego szkole, ale nie przeszkadzało mu to specjalnie, przyjemnie prowadziło się rozmowę z dorosłą osobą.
- Brzmi jak dobry układ - przyznał spoglądając na kelnerkę, u której Iki coś zamówił. - I tak nie oczekiwałem, że będzie Pan za mnie płacił.
Niedługo po zawarciu umowy, ta sama kelnerka podeszła do Reia. Chłopak wybierał nieco dłużej, bowiem pierwszy raz w życiu znalazł się w tej kawiarni. Po jakiejś chwili zdecydował się jednak na zakup najtańszej pozycji z karty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t854-rei-tachibana-czyli-nathan-pow

avatar
Czarna Krew
Posty : 87
Data dołączenia : 29/08/2015
Skąd : Włochy, Toskania

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Nie Sty 24, 2016 3:25 am

Kelnereczka uwinęła się niesamowicie szybko, a jednak Iki zdążył wykorzystać już pół zapasu własnych chusteczek do nosa. W tej chwili nie wiedział co lepsze, zapchany nos i zamarznięty gil, który utrudnia oddychanie, ale przynajmniej nie cieknie, czy może rozmarzająca w cieple wydzielina, którą trzeba zajmować się co trzy sekundy. Na stole pojawiły się dwie filiżanki, zwykła, średnia kawa z ekspresu o mocnym, aromatycznym zapachu i zdecydowanie większe capuccino, z którego woniało miętą, a także drobny dzbanuszek ze śmietanką oraz cukiernica. Iki nie bardzo miał jak cieszyć się mentolowym aromatem, więc stawiając na smak wziął zaledwie niewielkiego łyka.
- Jak już tu razem siedzimy, powiesz mi co irytuje cię w innych uczniach? Niezbyt rozumiem taki punkt widzenia. Szczerze mówiąc wielu rzeczy jeszcze nie rozumiem, na przykład idei lepienia bałwana, albo podawania ręki na powitanie... - mógłby długo wymieniać, jednak zamilkł. Przypomniały mu się reakcje innych ludzi na podobno tak trywialne zagadnienia, a więc wolał się pochamować nim swoją niewiedzą zrazi do siebie także Reia. Wgapił się w ciemnobrązową powierzchnię napoju, który swoim ciepłem i konsystencją znacznie poprawiał zarówno stan fizyczny, jak i samopoczucie nauczyciela. Nie było to jednakże żadne lekarstwo, więc nie ma co liczyć na cud, czy też nagłe ozdrowienie, a po prostu ewentualne, chwilowe osłabienie objawów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t630-hokori-iki-loading-complete

avatar
Uczeń NOT
Posty : 19
Data dołączenia : 28/11/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Pon Sty 25, 2016 2:43 pm

Reia faktycznie zaskoczyła niewiedza nauczyciela, nie czuł się tym jednak zbytnio zrażony, na świecie wiele było krajów, a on ogólnie mało o tym wszystkim wiedział, więc uznał, że Iki musi pochodzić z kraju o innych zwyczajach.
Kawa, którą mu przyniesiono, zdecydowanie nie była tak zachęcająca jak capuccino, które otrzymał nauczyciel, ale nie zamierzał narzekać. Sam zdecydował się na coś taniego, toteż nie mógł oczekiwać niesamowitości. Postanowił, że nieco to wszystko usprawni cukrem i śmietanką, czy wyszło? Tak, ale tylko jeśli ktoś lubi bardzo słodką kawę.
- Uczniowie mają tendencję do hałasowania, a ja nie za bardzo lubię hałas. Pańskie nauczycielskie uszy pewnie się już przyzwyczaiły, ale moje nie. Powiedziałbym też, że niektórzy to dziwacy, ale chyba sam się do nich wpisuję skoro wagaruję u boku nauczyciela, ubrany w damskie fatałachy.
Rei zaśmiał się i pociągnął kilka łyków ze swojej filiżanki, uwielbiał słodkości i musiał przyznać, że idealnie wyrównał ilość cukru i śmietanki w tej kawie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t854-rei-tachibana-czyli-nathan-pow

avatar
Czarna Krew
Posty : 87
Data dołączenia : 29/08/2015
Skąd : Włochy, Toskania

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Wto Sty 26, 2016 5:30 pm

Iki przyjął do wiadomości fakt, że Rei jest dziwakiem. Do tej pory mu to jakoś niespecjalnie przeszkadzało, a więc w dalszym ciągu nic sobie z tej dziwaczności nie robił. Przynajmniej już wiedział, że taki strój dla chłopaka nie jest czymś odpowiednim, a on jako organ wychowawczy prawdopodobnie powinien to tępić. Iiii tam, mniejsza. Przynajmniej kawa dobra, a mentolowy ekstrakt oczyszcza zatoki. Z każdym łykiem coraz łatwiej mu się oddychało, może ten napój rzeczywiście miał jakieś lecznicze właściwości. Niczym ambrozja. Iki wrzucił do filiżanki jedną kostkę cukru i począł leniwie mieszać całość łyżeczką.
- Ah, hałas. Prawda, jestem odporny. - na krzyki umierających ludzi także, w szczególności te po włosku, a to co się dzieje w Shibusen na przerwach również przypomina rzeź. Czystą gehennę. - Czuję się trochę jakbym przeprowadzał wywiad - tutaj Iki pociągnął nosem - ale niezmiernie ciekawi mnie co cię skłoniło do Akademii, jeśli nie jesteś bronią oczywiście. Oni i tak nie bardzo mają się gdzie podziać.
Do tego właśnie ostatnimi czasy sprowadzała się jego infiltracja, do pytań o powód. Sam też zastanawiał się czemu młodzi ludzie pragną kształcić się akurat w kierunku ewidentnie związanym z zabijaniem i narażaniem własnego życia. Czemu młodzi ludzie pokroju Reia chcą polować na tak niewinne istotki jak Aria? Owszem, wiele wiedźm było śmieciami niewartymi życia, jednak to samo dało się powiedzieć o części grona nauczycielskiego. Cały ten świat jeszcze przed zaistnieniem Ikiego był już jednym, wielkim polem bitwy, niezbyt zaskakujące, jedyne co go dziwiło to zaangażowanie tak beztroskich istot, jak ta siedząca naprzeciw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t630-hokori-iki-loading-complete

avatar
Uczeń NOT
Posty : 19
Data dołączenia : 28/11/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Czw Sty 28, 2016 12:44 pm

Rei uśmiechnął się pod nosem, nauczyciel zadał całkiem trafne pytanie, na które chłopak sam sobie jeszcze nie odpowiedział. Był leniem, na dodatek niezwykle beztroskim, to aż dziwne, że zdecydował się na zapisanie do tak wymagającej szkoły. Powód musiał więc być taki sam jak zawsze kiedy brał się za coś wymagającego od niego sporego wysiłku i zaangażowania.
- Jestem władającym - przyznał wpatrując się tępo w swój napój z szerokim uśmiechem na twarzy. - Naturalny talent, przysposobienie fizycznie... nie mam tego. Wkurza mnie kiedy utalentowane, aroganckie śmiecie są najlepsze chociaż nie muszą się starać. Dołączyłem do Shibusen, aby udowodnić całemu światu, że jestem w stanie być tak dobry jak oni dzięki ciężkiej pracy.
Zaśmiał się pod nosem, według niego, ten powód był głupi. Nie mógł jednak nic poradzić na swoją własną głupotę. Uniósł filiżankę z napojem i pociągnął kilka kolejnych łyków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t854-rei-tachibana-czyli-nathan-pow

avatar
Czarna Krew
Posty : 87
Data dołączenia : 29/08/2015
Skąd : Włochy, Toskania

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Nie Sty 31, 2016 1:28 am

Po raz kolejny unosił do ust filiżankę ze słodkim, aromatycznym napojem, jednak po słowach ucznia zatrzymał się w pół drogi i tak zastygł. Władający? Iki nieznacznie zmarszczył brwi. I dobrze, że nie masz. - pomyślał odstawiając ze szczęknięciem filiżankę na spodek. Reszta słów Reia przepłynęła szybkim strumieniem przez zwoje mózgowe nauczyciela podnosząc mu ciśnienie o dobrych kilka atmosfer. Dłonie mu lekko zadrżały, ale powstrzymał się przed wybuchem, przymknął oczy i odetchnął głęboko, starając się na powrót przejąć kontrolę nad przepływem krwi.
- Mój drogi, wiesz w ogóle na czym polega zawód władającego? - zapytał pozornie spokojnie, jednak w jego głosie czuć było napięcie. - Wiesz co będziesz robił po ukończeniu klasy NOT? Wiesz czego prócz ciężkiej pracy będziesz musiał dokonać by się wybić!? - z każdym kolejnym słowem ton głosu Ikiego robił się coraz bardziej agresywny, a gdy zorientował się, że do krzyku już mu niedaleko zamilkł. Po prostu się zamknął i skupił się na kontrolowaniu tej wrednej krwi, która pod wpływem negatywnych uczuć poczynała wrzeć. Pociągnął jednego, dużego łyka kawy i po raz kolejny odstawił filiżankę, chociaż tym razem rypnął nią o blat stołu.
- Wiesz, czy nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t630-hokori-iki-loading-complete

avatar
Uczeń NOT
Posty : 19
Data dołączenia : 28/11/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Wto Lut 02, 2016 2:34 pm

Rei odchylił głowę do tyłu, dobrze wiedział co go czeka kiedy już ukończy NOT. Na początku nie specjalnie o tym myślał, teraz także nie. Jeśli dostanie się do EAT to okej - spełni cel - udowodni wszystkim, że dużo ciężkiej pracy jest w stanie dogonić talent. Jeśli nie to nie będzie ryzykował swoim życiem, tak czy siak wygra.
- Oczywiście, że wiem - stwierdził przytakując głową. - Będę walczył z silnymi potworami, wiedźmami, czarodziejami i takimi tam. Mówiąc w skrócie, będę żył na krawędzi. Widzi Pan, to może wydać się trochę skomplikowane i głupie, ale ja mam naprawdę prostolinijne i beztroskie podejście do życia. Chcę po prostu żyć, ale jeśli umrę, to nie będzie mi to przeszkadzało. To nie tak, że życie mi się nie podoba, ale też nie uważam go za na tyle wartościowe, by kurczowo się go trzymać. Będę o nie walczył, ale jeśli je stracę, to przynajmniej będę miał tą świadomość, że chociaż raz robiłem coś fajnego.
Po tych słowach, jak gdyby nigdy nic, wrócił to picia swojej kawy. Na jego twarzy pojawił się uśmiech pełen pewności siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t854-rei-tachibana-czyli-nathan-pow

avatar
Czarna Krew
Posty : 87
Data dołączenia : 29/08/2015
Skąd : Włochy, Toskania

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Sro Lut 03, 2016 10:26 pm

No i to by było na tyle jeśli chodzi o zachowanie spokoju i zimnej krwi. W Ikim zawrzało, a trzymana w dłoni filiżanka zaczęła trzeszczeć. Puścił ją w obawie, że pęknie, i tak robił pracownicom tego lokalu wystarczająco dużo problemów samą swoją obecnością, w końcu wciąż niewielu mieszkańców Death City akceptowało potwory jako sąsiadów i jeszcze pół biedy jak się było małą wróżką ze skrzydełkami, ale dwa metry wzrostu, łuski i ogromne rogi nie wywoływały nadmiernej sympatii. Odetchnął głęboko, a gdyby żył w jakiejś kreskówce to z nozdrzy buchnęłaby mu para.
- Nie mam zamiaru leczyć twojej pogardy do własnego życia, już mi się znudziła nieefektywna kuracja ludzi z tej ich przypadłości. Pogardy względem życia innych jednak nie zaakceptuję. - wycedził przez zęby, wpatrując się świdrującym wzrokiem w roześmianego chłopaka. - Poprawną odpowiedzią na moje pytanie było: "Oczywiście, że wiem. Zabijać." Nie jesteśmy w szkole, twoje błędy nie będą miały wpływu na ocenę, jednak na mój szacunek co do twojej osoby owszem. Będziesz walczył z silnymi potworami, wiedźmami, czarodziejami i takimi tam... oraz ich uśmiercał! Czy to jest fajne!? Jaki masz w ogóle motyw, by pozbawić kogoś życia!? Tylko własną próżność i ambicje!? - w nauczycielu coraz bardziej buzowało. Nie mógł znieść ignorancji i lekceważenia chłopaka względem tak wyniosłego tematu jakim jest istnienie, a ostatnia rozmowa ze spotkanym na cmentarzu, rogatym czarnoksiężnikiem nastawiła go jeszcze bardziej negatywnie do tego typu ludzi. Zapowietrzył się, zauważył też, że znów podnosi głos. To niewychowawcze Iki, nie pedagogiczne. Nie powinieneś krzyczeć na uczniów, którzy twoim zdaniem obierają złą ścieżkę życiową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t630-hokori-iki-loading-complete

avatar
Uczeń NOT
Posty : 19
Data dołączenia : 28/11/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Pon Lut 08, 2016 2:21 pm

Rei pochylił głowę słysząc słowa nauczyciela, przestał się śmiać, lecz na jego ustach malował się szeroki uśmiech. Wstał od stołu, jego uśmiech jeszcze bardziej się poszerzył, odsłaniając jego błyszczące, białe zęby. W geście arogancji, uniósł wysoko głowę, prawą rękę ułożył rozłożoną na swojej piersi, zaś lewą trzymał wyciągniętą na bok.
- Hiperkrytycyzm! Czego Pan naucza w tej szkole? Nawet jeśli nie walki to zapewne, jako nauczyciel, jest Pan wysyłany na misje, czyż nie mam racji? - zaśmiał się ponownie, nie przejmował się tym, że ściąga na siebie uwagę wszystkich wokół. - Nie jestem złym człowiekiem, może mi Pan uwierzyć. Nie mam zamiaru zabijać nikogo tak długo jak on nie spróbuje zabić mnie, czyż to nie jest sensowne? To coś nazywa się przetrwaniem i nie sądzę, by było czymś złym. Pieprzyć moje chore ambicje, pieprzyć moje chore cele, nigdy nie zabiję żeby je spełnić, przynajmniej nie tak długo jak nie będę musiał się bronić.
Po tych słowach usiadł na krześle i wrócił do picia kawy, rozejrzał się po wszystkich wokół, dopiero teraz czuł się zawstydzonym tym jak wiele ludzi słuchało jego dziwacznej i bezsensownej przemowy.
- Jestem tylko nastolatkiem, nie jestem złym człowiekiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t854-rei-tachibana-czyli-nathan-pow

avatar
Czarna Krew
Posty : 87
Data dołączenia : 29/08/2015
Skąd : Włochy, Toskania

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Sro Lut 10, 2016 8:53 pm

Na lekki przypadek z pewnością nie trafił. "Nie mam zamiaru nikogo zabijać"? Jasne, nie po to się zostaje rzeźnikiem, żeby podziwiać wesołe i pasące się na łąkach krówki oraz hasające po halach baranki. Iki był na skraju wytrzymałości psychicznej, a to tylko jeden krnąbrny i twardogłowy uczeń, jak do tej pory dawał sobie radę z całymi klasami tępaków gorszych od Reia i go jakoś nie ruszało, lecz teraz... może po prostu jest zmęczony chorobą. Coś mu się wydawało, że przyjście do tej kawiarni, miast szybkiego powrotu do domu i kuracji drzemkowej to był jednak zły pomysł. Oparł prawy łokieć na blacie, a na nim głowę i w takiej pozycji, z politowaniem patrzył się na przemawiającego chłopaka, a gdy ten skończył i usiadł, zwrócił ten sam, beznamiętny wzrok na resztki kawy, której już nie potrzebował. Jego aktualne ciśnienie przekraczało normę wielokrotnie.
- Chyba chodziło ci o hipokryzję. - stwierdził pozornie spokojnie, po czym na powrót wyprostował się na krześle. - Niestety, nie masz racji. Z punktu widzenia Shibusen nie posiadam żadnej wartości bojowej, a więc nie wysyłają mnie na żadne misje, a przedmiot, którego uczę przedstawia potwory raczej w dobrym świetle. No i w sumie prędzej niż hiper-krytykiem, czy hipokrytą mógłbyś mnie nazwać bluźniercą, zapewne takie też zdanie ma o mnie niejeden nauczyciel, ale cóż, próbują się jakoś odegrać za nazywanie ich mordercami. - wypowiadając ostatnie słowo przewrócił oczyma. Z jego ust to nie była obelga, a raczej stwierdzenie faktu, w końcu sam także zaliczał się do tej grupy, starał się jednak nie afiszować, ani nie upubliczniać własnej przeszłości. - Nie uważam cię za złego człowieka, ani tego nie sugeruję. Po prostu chciałem wiedzieć, znać powód. Ludzie zostają chirurgami, by ratować życie, ale nie mogą zrezygnować z babrania się we krwi. Wybierając zawód władającego sam się podkładasz i z pewnością kiedyś zostaniesz zmuszony do zabicia wiedźmy, która wcześniej, w ten sam sposób została zmuszona do zabicia wysłannika akademii... i koło się kręci, a Kishin zaciera rączki. Jest tyle profesji, w których mógłbyś się spełnić, pokazać, że nie jesteś gorszy od tych z talentem, ale dlaczego akurat władający? - podczas tego monologu z Ikiego zeszła większość irytacji, a w głosie dało się na powrót wyczuć jedynie charakterystyczne zaciekawienie. - Nie zrozum mnie źle, owszem, próbuję cię karcić, ale przede wszystkim przemawia przeze mnie pragnienie wiedzy. Po prostu nie jestem... nie jestem w stanie tego pojąć. Może za krótko żyję, czy coś? - ostatnie słowa rzucił jakby od niechcenia, do siebie, po czym zagapił się nad ramieniem chłopaka na świat za oknem, zauważając, że śnieżyca powoli słabnie i przybiera wygląd już całkiem normalnego, regularnego opadu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t630-hokori-iki-loading-complete

avatar
Uczeń NOT
Posty : 19
Data dołączenia : 28/11/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Czw Lut 11, 2016 9:16 am

Rei westchnął, nie nadszedł koniec tej dyskusji, a on raczej nie lubił dyskutować. Nie był w tym specjalne dobry, a poza tym dyskutowanie jest, według niego, bardzo męczące. Oczywistym jest zatem, że leniwiec pokroju Reia raczej nie będzie przepadał za tą sztuką rozmowy, z drugiej zaś strony, nie chciał ustępować tak po prostu i przyznać nauczycielowi racji bez przedstawiania swoich własnych.
Cierpliwie czekał aż ten skończy mówić, po czym poukładał sobie wszystko w głowie, by tym razem jego wypowiedź nie była tak chaotyczna jak poprzednia.
- Świat to nie jest dobre miejsce, nie twierdzę, że "zabij lub bądź zabity" jest dobrym sposobem na przetrwanie, ale jeśli zostaję zaatakowany to pozostaje mi walka albo ucieczka. Cieszę się, że przedstawił Pan przykład z wiedźmą, to bowiem najlepszy przykład tego, że na świecie nie ma miejsca na pokój absolutny, nawet jeśli bardzo tego pragniemy. Gdy wiedźma dostaje rozkazy z góry, każące jej kogoś zabić, po czym je wykonuje, to robi coś złego, nie twierdzę jednak, iż sama staje się zła. Mimo wszystko, Zawodówka Śmierci ma za zadanie dbać o to, by inni nie umierali, a zatem uczniowie, tudzież nauczyciele, dostają rozkazy z góry, które nakazują im pozbyć się wiedźmy. Zabijając ją, robią coś złego, lecz sami nie są źli, tak jak ta nieszczęsna czarownica. Podsumowując zatem, są ludzie dobrzy, neutralni i źli, lecz niezależnie od tego, którymi z nich jesteśmy, zawsze zrobimy coś złego, tylko dlatego, że inni postąpili w ten sam sposób. Rozwińmy jednak kolejny temat, dlaczego robimy coś złego? Tak jak Pan powiedział, dostajemy rozkazy z góry, jeśli ktoś każe nam zabijać nie dla dobra innych to śmiało można powiedzieć, że jest osobą złą. Zatem powinniśmy zabijać tylko osoby złe, co mogłoby wprowadzić jako taki pokój. Niestety, obaj dobrze wiemy, że ofiary w dobrych i neutralnych są nieuniknione. Wszystkie waśnie wywołują ludzie źli, lecz kieruje nimi, tymi potyczkami, zasada "zabij lub bądź zabity", wtedy mało kogo obchodzi czy zabijamy osobę dobrą, walczącą z przymusu, czy też złą. - chłopak wziął głęboki wdech i zaśmiał się donośnie. - To takie pseudo-inteligentne, że aż chce mi się rzygać. Wyszło dłużej niż chciałem, a muszę jeszcze odpowiedzieć na jedno pytanie. Zostałem władającym bo to jako pierwsze przyszło mi do głowy, a w Shibusen najlepiej widać różnice między młodzieżą utalentowaną, a ciężko pracującą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t854-rei-tachibana-czyli-nathan-pow

avatar
Czarna Krew
Posty : 87
Data dołączenia : 29/08/2015
Skąd : Włochy, Toskania

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Pon Lut 15, 2016 1:50 am

Wysłuchał przemowy ucznia z całych sił powstrzymując się od kichnięcia. To byłby najgłupszy możliwy sposób przerwania czyjejś wypowiedzi, kiedy ten tak bardzo stara się przedstawić własne racje. Tak, Iki wciąż był chory, co gorsza ta rozmowa wcale nie poprawiała jego stanu zdrowia, a nawet dawała mu przysłowiowego "raka". Miał jej serdecznie dosyć już od dłuższego czasu, a przecież to on sam ją zaczął i on sam próbował ją ciągnąć, pomimo świadomości, że idzie w złym kierunku. Przynajmniej Rei zaczął się angażować i w końcu można było dostrzec, że to co mówi jest jego własnym zdaniem, jakie by ono nie było. Tyle dobrego z tego wynikało, że według pokrętnej logiki chłopaka Iki nie był ani trochę zły, a jedynie wykorzystywany przez de Fiore do jej własnych, egoistycznych celów. W sumie prawda, jednak większość ludzi nie spieszyła się z pochopnymi wnioskami, iż ktoś, kto masakrował całe transylwańskie miasteczka, "robił coś złego, lecz sam nie był zły". Nie takie były ludzkie standardy. Reia jednak widocznie te ogólne ustalenia nie obchodziły, ale to w sumie objawiało się to już po ubiorze. Miło, ale naiwnie.
- Cóż, może i masz rację, większość przedmiotów opiera się na wrodzonych zdolnościach. - odparł lakonicznie, potakując. - Czegoś tam się od ciebie dowiedziałem. Wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi, ale nie będę już cię męczyć. Nie po to są wagary, by dać się odpytywać nie gorzej niż przy tablicy, co nie? - dodał z uśmiechem, po czym dokończył swoją kawę, odstawił pustą filiżankę i odchylił się na oparcie. Teraz już mógł kichnąć.

//Przepraszam, że to tak długo trwało. Wciągnęła mnie matematyka, ale udało mi się ujść z życiem. Od środy powinnam już pisać zdecydowanie szybciej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t630-hokori-iki-loading-complete

avatar
Uczeń NOT
Posty : 19
Data dołączenia : 28/11/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Sro Lut 17, 2016 11:17 am

Także Rei szybko opróżnił swoją filiżankę, całe to gadanie nieźle wysuszyło mu gardło, a kawa to jedyny napój jaki mógł wypić w tym momencie. Zakończenie tej dyskusji było dobrym pomysłem, na który chłopak z chęcią przystał. Mocno się wygłupił swoimi chaotycznymi wypowiedziami, a zapewne mógł to zrobić jeszcze kilka razy, Iki zaoszczędził sobie słuchania tej błazenady, a Reiowi mówienie jej.
- Już nawet zapomniałem, że wagaruję u boku nauczyciela, to dość niecodzienne przeżycie, ale też nie czuję się z tym dziwnie - przerwał na chwilę, by poprawić zakolanówkę, po czym dodał. - A przynajmniej nie tak dziwnie jak na początku.
Nie da się ukryć, że najpierw chłopak czuł się z tym jeszcze bardziej niekomfortowo niż wtedy kiedy zaczął chodzić w tych wszystkich spódniczkach, ale tak jak do cross-dressingu, tak do wagarowania z nauczycielem szybko się przyzwyczaił. Nie sądził, by kiedyś ta sytuacja miała się powtórzyć, ale jeśli tak to będzie wiedział, że po wszystkim nie zostanie wsypany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t854-rei-tachibana-czyli-nathan-pow

avatar
Czarna Krew
Posty : 87
Data dołączenia : 29/08/2015
Skąd : Włochy, Toskania

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Czw Lut 18, 2016 1:03 am

Nieważne jak bardzo nie na miejscu były wagary z uczniem Iki wyniósł z tego spotkania całkiem sporo wiedzy. Jak zagadnienia czysto teoretyczne i pamięciówka nie sprawiały mu żadnego problemu, tak rozumienie ludzkiego społeczeństwa już owszem, a zetknięcie się z tak kontrastową postacią jak Rei z pewnością było warte poświęcenia tych kilku godzin uzdrawiającego snu. Na lekcji z pewnością nie byłoby czasu na takie rozmowy.
- Cóż, ja przynajmniej już wiem, że nie jest to całkiem normalne, przez co powoli zaczynam się z tym czuć dziwnie. Zabawne - odparł z uśmiechem. W sumie ludzkie normy nie były jego własnymi normami, jednak kiedy dowiadywał się, że nieświadomie nagina jakąś granicę zaczynał czuć się niekomfortowo. Co z tego, że we własnym ogródku możesz rwać róże, w czyimś niekoniecznie musi wypadać i należy się dostosować, a skoro Iki żył w śród ludzi powinien przynajmniej starać się gdakać jak oni.
Śnieg już powoli przestawał padać, a skoro obydwoje dopili kawę można było się zbierać, prawda? Nauczyciel sięgnął do kieszenie płaszcza wyciągając odliczoną kwotę, zawierającą napiwek i położył ja na stole koło talerzyka sugerując tym samym, że powoli chciałby się jednak wynieść do ciepłego łóżeczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t630-hokori-iki-loading-complete

avatar
Uczeń NOT
Posty : 19
Data dołączenia : 28/11/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Pią Lut 19, 2016 10:57 am

Rei zrozumiał niewerbalną aluzję swojego nauczyciela, nadeszła pora na rozstanie się. Chłopak nie miał z tym problemu, zrobiło się dziwnie, więc odejście i oswojenie się z tą sytuacją było bardzo dobrym pomysłem. Nie chcąc wyjść na skąpca, także odliczył pewną kwotę ze swoich oszczędności jako napiwek i położył ją obok pustej filiżanki. Pieniędzy nie miał wiele, ale wydatków także nie, toteż oddanie czegoś kelnerkom w geście podziękowania nie stanowiło dla niego problemu.
- Było przyjemnie - rzekł przeciągając się na krześle, po czym wstał. - Ale chyba już pora by każdy z nas odszedł do swojego mieszkania i nieco się ogrzał, czyż nie?
Zerknął w stronę drzwi wyjściowych, jasno tym mówiąc, że jak mają się rozstać to jak najszybciej. Nie było w tym żadnej złej myśli, Rei po prostu nie lubił długich pożegnań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t854-rei-tachibana-czyli-nathan-pow

avatar
Czarna Krew
Posty : 87
Data dołączenia : 29/08/2015
Skąd : Włochy, Toskania

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   Nie Lut 21, 2016 3:26 pm

Skoro obydwoje byli tak zgodni w zamiarze opuszczenia przybytku zwanego kawiarnią Iki wstał, opatulił się szczelnie szalikiem, zarzucił na siebie płaszcz i wraz z Reiem ruszył ku wyjściu po drodze posyłając ciepły uśmiech kelnerce. Taki zalotnik. Tuż przed drzwiami okrył się, za piął płaszcz aż po samą szyje i naciągnął czapkę na uszy. Teraz był gotów na bezpośrednie spotkanie z zimą i towarzyszącym jej mrozem oraz śniegiem. Otworzył wrota do krainy lodu i wychodząc odcisnął własne ślady na świeżej warstwie puchu zalegającej na schodach.
- Tak, było - odparł, a gdy opanował kolejny atak kaszlu dodał jeszcze - No to do zobaczenia w przyszłym tygodniu, na zajęciach. Mam nadzieję, że wtedy nie będziesz wagarował - Włożył już zgrabiałe dłonie do kieszeni odwrócił się na pięcie i poszedł spokojnym, miarowym krokiem w swoja stronę. Uśmiechał się, to był dobry sposób na spędzenie popołudnia, a rozmowa, mimo że w pewnym momencie raczej nieprzyjemna, poprawiła mu humor, i to znacznie. Teraz zostało już tylko wyzdrowieć.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t630-hokori-iki-loading-complete
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Kawiarnia w centrum   

Powrót do góry Go down
 
Kawiarnia w centrum
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Kawiarnia Solace
» Kawiarnia Lacciato
» Kawiarnia
» Centrum papirusu
» Centrum Zakazanego Lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Centrum miasta-