IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Miejski Teatr

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Miejski Teatr   Pon Lis 16, 2015 10:41 pm

Zamyślenie... co by tu wybrać? To nie, z resztą to ma premierę za tydzień. Kolejny poster - też odpada. Chociaż była momentami jak dziecko, na seans dziecięcy się na pewno nie wybierze. Potrzebowała czegoś dostosowanego do jej grupy wiekowej, jednak nastoletnia wiedźma nie należy do zbyt dorosłych "na papierze" osób. Bo co producenci mają zaplanowane dla dziewiętnastolatków? Jakieś tam młodzieżowe pokazy, czy coś takiego. Ona oczekiwała czegoś poważnego, skierowanych do osób dorosłych nie tylko na papierze, ale też i dorosłych charakterem.
Bum, ktoś ją uderzył w plecy czymś, chyba głową. Aż obejrzała się przez ramię będące częścią delikatnie wyrzeźbionej, pełnej zaokrągleń sylwetki. Widząc blond czuprynę włosów, sukieneczkę i płaszczyk, zdziwiła się trochę i odwróciła całkiem w stronę swojej bratniej duszy. Nie wiedziała, że właśnie wpadła wiedźma na wiedźmę, bo skąd niby miała to wiedzieć? Uniosła nieznacznie brew, po czym uśmiechnęła się dość niemrawo i westchnęła.
- Następnym razem się rozglądaj - wyszeptała z pewną troską. Nie chciała mówić nic więcej w tej kwestii bojąc się po raz kolejny, że się uprzykrzy, albo coś. Miała wystarczająco dużo problemów z ludźmi, aby tworzyć sobie kolejne. Coś jej się jednak na język razem ze śliną pchało, co zaowocowało w kolejnym zwrocie do rozmówczyni.
- [color=#6a5b65]Albo ja po prostu będę bardziej zwracała uwagę na otoczenie, przepraszam - szepnęła, wciąż tak niemrawo się uśmiechając. - Eh? Chyba właśnie Twój grosik... został zabrany - dodała, nieświadomie podkreślając już to, co pomyślała przed momentem Jaśmina. Albo raczej stwierdziła, nie ważne. Nerwowo obejrzała się po plakatach stwierdzając, że już za wiele powiedziała. Dotknęła dłonią swojego rękawa tuż przy nadgarstku, jakimś dziwnym sposobem bojąc się, iż właśnie ktoś może zauważyć ślady po kajdankach. Ah, taka dziwna... naprawdę dziwna, bezpodstawna reakcja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii

avatar
Wiedźma
Posty : 44
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Miejski Teatr   Pon Lis 16, 2015 11:01 pm

Gdy w końcu straciła zainteresowanie utraconym marzeniem.. znaczy się grosikiem, spojrzała na swoją "ofiarę". Wyglądała, jakby bała się własnego cienia, bo jeśli postać Jaśminy wzbudziła w niej tak.. zlęknione? emocje, to musiała naprawdę zgubić pewność siebie gdzieś po drodze. A mniejsza wiedźma na to jak na lato - nie będzie chciała się naprzykrzać, ale spróbować zawsze można.
- Wyglądasz, jakbyś zastanawiała się z jakim sosem chciałabym cię zjeść. Tysiąca wysp, czosnkowy, a może pad thai?- odparła marszcząc lekko brwi i wciąż zaczerwienione czoło oraz zakładając ręce na wysokości piersi. Uśmiechnęła się przyjaźnie. Obydwie przyszły tu w tym samym celu - chciały obejrzeć ciekawy spektakl. Znaczy Jaśmina chciała, a czy dziewczyna również to już jej sprawa. Mimo tego, że ta wyglądała dość.. podejrzanie, a chodzi tu głównie o płeć wspomnianej, wiedźma od razu zgadła. Może to przez głos? Zniewieściałe gesty? Widziała już jednego trapa w Shibusen i wiedźma miała szczęście, że na spojrzeniu się skończyło. Bardziej rzucającej się osobistości dawno na oczy nie widziała, a Jaśma nie lubiła takich kozaków. Bardzo. Odbierali światu ciepłe barwy, obrzucając go złem i ciemnością. Fujka, po prostu, fujka.
- Mogę cię zapewnić, że większą zagwozdką jest dla mnie wybranie czegoś z tej ubogiej i jednocześnie obszernej listy spektakli. - dodała po chwili i rzuciła okiem na plakaty. - Nie mam po co pytać obsługi, bo zawsze kierują mnie na te dla dzieci. - dorzuciła jeszcze. W swojej loliciej kreacji rzeczywiście wyglądała na młodszą niż była, ale czego można było spodziewać się po szesnastolatce? Przynajmniej nie sprawiała wrażenia jakby pomyliła święta - czyjeś imieniny z halloween. W domu zostawiła swój kapelusz, torbę i miotłę, więc była prawie.. bezbronna. Chociaż raz chciała poczuć się jak normalna nastolatka i miała nadzieję, że to nie skończy się źle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t273-raz-na-miotle-a-raz-pod-miotla

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Miejski Teatr   Sro Lis 18, 2015 8:10 pm

Zniewieściałe ruchy, szczególnie w obecnej sytuacji dziewczyny były dość charakterystyczną jej cechą. Na tyle charakterystyczną, że nie potrafiła tego ruchu powstrzymać, więc dało się to wpisać w rubryczkę "odruch". No ale cóż poradzić, że jest trapem? Ścięła włosy, źle je ułożyła i... no kurde! Nagle z ładnej, dorodnej włoszczyzny włoszki zmieniła się w chłopczycę bardziej przypominającego faceta niż babę.
Aż zadrżała w momencie, kiedy Jaśmina rzuciła pierwszą swą kwestią. Ale... ale ona nie planowała wracać do Death City tylko po to, aby zostać zjedzoną, co to, to nie! Wystarczająco problemów miała! Halo! Tej wiedźmy się nie je, ona jest niesmaczna, żylasta i z siniakami! Momentalnie się wycofała zaczęła przed sobą, dość energicznie machać rękoma w kwestii, żeby sobie już tak więcej nie myślała na temat zjadania wiedźmy, nie! Nie zjadać Arii!
A przynajmniej tak w jej główce to się uroiło. Zupełnie tak, jakby sugestia wywołała u niej działanie ośrodka myślowego pod tym kątem, czyli stwierdzenie prawdy w słowach Jaśminy. Stres sprawił po prostu, ze stwierdzenie jej uznała za jak najbardziej prawdziwe!
- Przepraszam, ale nie możesz mmnie zjeść! Czekaj, nie... nie to miałam na myśli, p...przepraszam! - zawołała, zakrywając twarz dłońmi w dość chaotyczny sposób. Nie zrobiła tego równo jak robi się to czasem jak się bawi w "gdzie jest mama" z niemowlakiem. Jedną dłoń miała wnętrzem idealnie na oku, gdzie palce wylądowały między włosami, zaś druga była krzywo na czole, zasłaniając oko jedynie kciukiem. W jej oczach widać było ten pewien strach, który został zamieniony w chwilę w niemałe oszołomienie i zdziwienie. Zamrugała.
- Przepraszam... ostatnie dwie doby nie minęły w zbyt dobrych okolicznościach - wyszeptała, okazując tym samym swoje wycofanie i brak pewności siebie.
"Co ja wyprawiam? Co się dzieje? Tracę rachubę..." - jej myśli były niczym w kotle, buzowały się, wariowały, nie wiedziała, co powinna teraz zrobić. Uspokoiły ją słowa Jaśminy, jednak nie było to takie znaczące uspokojenie. Można by rzec, że została w iluś tam procentach ją ukoiły słowa wiedźmy.
- T...tak, po części rozumiem Twój problem. Nigdy nie mogę znaleźć sobie czegoś dla siebie. Wszędzie widzę takie, które mnie zbytnio nie interesują... - wyszeptała, spoglądając trochę nieśmiało na Jaśka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii

avatar
Wiedźma
Posty : 44
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Miejski Teatr   Czw Lis 19, 2015 9:41 pm

Jaśmina poczuła się trochę speszona i zdziwiona zachowaniem dziewczyny. Ta przypominała jej zbitego szczeniaka, spłoszoną sarenkę, niepewna kontaktu z kosmitą, jakim była dziarska, głośna blondynka. Wiedźma nie chciała wprowadzać takiej atmosfery, gdy przywitała się z nią, a teraz za cel postawiła sobie, że pomoże jej nabrać pewności siebie. Jeśli wcześniej towarzyszce przytrafiło się coś złego, to ona zadba o to, żeby na nowo zaczęła czuć się komfortowo.
- Jestem Jaśmina. - odparła delikatnie wyciągając swoja małą dłoń do dziewczyny. Zwykle skłonna była zamaszystym ruchem witać się z nieznajomymi, ale teraz miała wrażenie, że gdyby tak zrobiła, to dziewczyna zemdlałaby w sekundę albo uciekłaby z krzykiem. A tego nie chcemy, prawda?
Tak naprawdę wiedźma nazywała się Octavia, jednak Jaśmina pasowało lepiej. Wszyscy znali ją pod tym pseudonimem, zdarzało się, że ludzie sądzili, że to jest jej prawdziwe imię. A dziewczyna cieszyła się, że tak jest - jako wiedźma wolała ukrywać swoją tożsamość. Przezorny zawsze ubezpieczony, a szczególnie, gdy w Death City roi się aż od przeciwników wiedźm. Już swoim zwyczajowym wyglądem przyciągała uwagę, ale równie dobrze mogła szybko zniknąć.
- Możemy wybrać coś klasycznego i popularnego, bo takie spektakle są najlepszym tematem do rozmów. Zwykle ludzie je znają, więc można się wtedy pochwalić, że się było. - wynurzyła się ze swoimi przemyśleniami, mówiąc totalnie szczerze. Lubiła czytać znane książki, oglądać znane filmy, a potem dyskutować o tym. W jej osobistej biblioteczce jednak znajdowała się różna lektura, zwykle były to stare księgi, pełne ręcznych rysunków, które odziedziczyła po swojej dawnej mentorce.
- Nie musisz się mnie bać, lubię ludzi. Są ciekawi, a ty wyróżniasz się z tłumu tych szarych człowieczków. Przynajmniej moim zdaniem. - odparła nagle. Zabrzmiało to dość dziwnie, jakby patrzyła na nich z boku, sama nie będąc jednym z nich, ale to mógłby wyczuć tylko największy paranoik. Dzisiaj Jaśma nie miała swojego kapelusza ani torby, nic do czego można by się przyczepić. Tylko dusza ją zdradzała, a z tym nic nie zrobi.
Naprawdę nie chciała, żeby Aria się bała, bo czuła się wtedy nieswojo. Tak, jakby to Jaśma była zagrożeniem, a przecież tak nie jest. Może chłopczyca o tym jeszcze nie wiedziała, ale trafiła na dobrą osobę. Przynajmniej w mniemaniu blondynki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t273-raz-na-miotle-a-raz-pod-miotla

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Miejski Teatr   Pią Lis 20, 2015 9:39 pm

Płochliwa owieczka jest płochliwa, naprawdę! Gdyby teraz jej przypisać jakieś zwierzę, byłaby to właśnie ów owieczka, albo jakiś kot. Czemu kot? Bo jak podejdziesz do takiego znienacka, to potrafi odskoczyć, czasem nawet od zwykłego ogórka i polecieć w kosmos. Tym razem na szczęście nie zmieniła się w rakietę w barwach NASA, bo Jaśmina nie położyła jej ogórka za nią. A co, jeśli to zrobi?!
- Jestem Arianna, ale... M... możesz mi mówić Aria... - powiedziała, zacinając się nieźle, aczkolwiek zdołała się zdobyć na odwagę i podać jej dłoń. Drżenie dało się teraz tym bardziej odczuć z racji styku ich dłoni. Sama de Fiore starała się prędko zakończyć uścisk, odwróciła wzrok.
"Uspokój się... raz... dwa... trzy... cztery... pięć... sześć... siedem... o-osiem... dziewięć... wdech i wydech. Widzisz? Nic Ci nie grozi. Przedstawiła się, nie wygląda na kogoś, kto mógłby Cię zranić. Przecież przedstawianie się to oznaka otwartości, czyż nie? Przyjmij to jak dorosła kobieta i się nie maż jak dzieciuch!" - skarciła siebie samą w myślach, po czym otarła pot z czoła, wykonując jednocześnie ciche westchnięcie. Musiała się jakoś uspokoić i póki co, udawało się to. Głównie dzięki zapewnieniom ze strony blondyneczki. Jednak ile osób już jej to mówiło, te wszystkie zapewnienia dotyczące bezpieczeństwa w ich otoczeniu? Ile razy już została zdradzona przez takie obietnice? Musiała zachować póki co zdrowy rozsądek i nie posądzać tak sympatycznie wyglądającej wiedźmy o wszystko, co ze złem się wiąże. Bo do tej pory tak było, przecież każdego uważa za kogoś, z kim nie powinna się zadawać, bo może chcieć jej duszę. Ale co ma zrobić osoba, która dopiero co musiała się uporać z własnym zaklęciem powodującym różnorakie traumy, a do tego musiała uciekać przed tymi, których podziwiała, bo chcieli ją zabić?
Propozycja wybrania jakiegoś klasycznego spektaklu od razu przykuła jej uwagę. Zwróciła wzrok ku złotookiej, zamrugała, po czym zwróciła głowę w stronę plakatu o wielkości A2 (abo coś takiego, nie wiem teraz, jakiego formatu są plakaty w teatrach/kinach, choć stawiam coś między A2 a A3. I tak nie zrozumiesz tego drukarskiego bełkotu XD). Poster ten przedstawiał sztylet wbity w koronę, zaś na nich rozbryzgana była plama krwi. Podpisany u góry jakimś ładnym, stylizowanym pismem odręcznym w jej niezbyt znanym języku, chociaż po przyjrzeniu się od razu ujrzała angielski, zaś na dole wypisani byli aktorzy razem z tytułem dzieła - Makbet. Wskazała na poster palcem, aby za chwilę opuścić rękę.
- Klasyka od Szekspira, skoro taką chciałaś - powiedziała. W dzieciństwie miała okazję obejrzeć spektakl Romea i Julii, aczkolwiek właśnie na Makbeta nigdy nie miała okazji iść. Albo spektakl został odwołany, albo sama Arianna zachorowała. Pechowy spektakl dla niej to był, nie można zaprzeczyć.
- I, eh, dziękuję. Rzadko kiedy ktokolwiek mówi do mnie tak miłe słowa, szczególnie ostatnio - wyszeptała ściszonym głosem, patrząc się spode łba na Jaśminę. Wzrok wydał się trochę przygnębiony. Jakby nie patrzeć. Arianna nie wyróżniała się w żadnym sensie jako wiedźma. Nie nosi żadnych sukienek jak takie typowe panienki tego pokroju, nie nosi nic takiego, co by wskazywało na jej pochodzenie. Ubiera się jak człowiek bo i z człowiekiem chciała być kojarzona. Nienawidziła wyróżniania się, bowiem wystarczy jej to, że ona po prostu była wiedźmią ikoną w Toskanii razem z jej matką. Z resztą, wielu ją tytułowało przydomkiem "wykapana wiedźmia córka mamuśki", albo podobnymi. Chociaż miała zapewnioną naukę, nie cieszyła się z tego, że wystarczyło umieć przejrzeć wnętrze i odnaleźć w niej fioletową duszę o białej czuprynce i zielonych oczach. No i delikatnym cieniu na nachodzącym na "twarzyczkę".
- Nie lubię się wyróżniać - skwitowała jedynie, unosząc nieznacznie głowę. Jeszcze raz spojrzała się na plakat i zaczęła powolutku iść w stronę kas. - Już mi lepiej. Dziękuję. Idziemy po bilety? - zapytała po chwili, leciutko, naprawdę leciutko się uśmiechając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii

avatar
Wiedźma
Posty : 44
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Miejski Teatr   Nie Lis 22, 2015 2:01 am

Napięcie powoli rozpływało się w atmosferze, dziewczyna.. znaczy Ari zaczynała normalnie kontaktować. Dalej niepewnie, z dystansem, ale wszystko w swoim czasie. Jaśminie przyszło na myśl, że ta naprawdę musiała zostać skrzywdzona przez jakiś niedobrych ludzi. Ona sama też kiedyś taka była, ale musiała się otworzyć na ludzi. Bez mentorki nie mogłaby dać sobie radę w samotności, a relacje międzyludzkie z czasem stawały się coraz łatwiejsze. Trzeba było trafić tylko na odpowiednie towarzystwo i wszystko stawało się prostsze.
Jeśli Ari nie lubiła zbytniego okazywania swojej wiedźmowatości, to może i dobrze, że Jaśmina nie zdecydowała się dzisiaj na swój normalny outfit? Jeśli kiedyś spotkają się ponownie, wtedy prawdopodobnie nie będzie już miała tyle szczęścia. O ile już dziś nie wyjdzie na jaw, że spiknęły się takie dwie, magiczne istotki. Może swój do swego ciągnie? A może Aria już o wszystkim widziała? W dodatku, niby to właśnie plus i minus się przyciągają, ale mimo magii, różniły się od siebie całe. Może gdyby Jaśma wiedziała jaka Ari jest normalnie - gdy nie drży jak osika i powoli otwiera sie na ludzi.. Dziewczyna miała przeczucie, że nowa towarzyszka nie jest taka cały czas, tylko po prostu teraz wydarzenia dnia wcześniejszego nie zeszły z niej całkowicie. Wystarczyło znaleźć swoją strefę komfortu i owinąć się nią jak burito.
- Każdy czasem potrzebuje usłyszeć trochę ciepłych słów, inaczej wszyscy poumieralibyśmy na znieczulicę. - skwitowała i uśmiechnęła się zakładając niesforny, blond kosmyk za ucho i podążając za jej wzrokiem. Makbet.. Klasyka, to oczywiste, ale właściwie nigdy nie styknęła się z nią jakoś bezpośrednio. Romeo i Julia owszem, ale Makbet?
- Okeejka! Myślisz, że uwierzą mi na słowo, że zaliczam się do grupy osób z biletami ulgowymi? Nie mam legitymacji. - zamyśliła się na głos, chociaż mogła mieć wrażenie, że bardziej do siebie to powiedziała niż do niej. Oczywiście, jeśli powiedziała to głośno to na pewno miało to też dotrzeć do dziewczyny, ale wrażenie wrażeniem.
- Od razu ci ładniej jak się uśmiechasz. - dodała jeszcze nagle i palcami wskazującymi uniosła swoje kąciki ust w górę. Zmrużyła lekko oczy, wyglądała jak psotne dziecko, ale całkiem urocze. Nie była tak irytująca jak one. Musiały chwilkę poczekać w kolejce.

// nie jestem pewna, czy wiedźmy się czują czy nie, więc przyjmijmy, że jeśli owszem to Jaśma najwyżej jakaś głupia jest czy niedorobiona XDDDD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t273-raz-na-miotle-a-raz-pod-miotla

avatar
Wiedźma
Posty : 103
Data dołączenia : 20/02/2015

PisanieTemat: Re: Miejski Teatr   Czw Lis 26, 2015 6:58 pm

//Przepraszam najmocniej za to, że tyle musiałaś czekać, wypadło mi trochę rzeczy ;-;//

Ariannie dużo brakowało do tego, aby móc zaufać innym osobom od samego początku. Po tym wszystkim, co się działo, wątpliwe jest, aby kiedykolwiek na nowo pokazać swą dobrą stronę. Jej również przydałby się mentor, ale czy dobrym mentorem byłby demon mający dość dużo wspólnego z jej znienawidzoną matką?
- Tak, zdecydowanie masz rację... szkoda tylko, że niewiele osób tę znieczulicę pragnie tępić, a ci, którzy zostali przez nią skrzywdzeni, boją się działać dla swojego dobra - wyszeptała cicho. A co by było, gdyby Arianna wiedziała, że Jaśmina też jest wiedźmą? Poszłaby sobie? Nie. Raczej nie. Szczególnie nie po tym, jak zaczęła ją pocieszać na swój sposób. Zapewne skończy się to jedynie na krótkim wypytaniu ku upewnienia się, po której stronie frontu wiedźm działa: po stronie Arii, czy może jest wiedźmą pokroju jej matki, która jedynie pragnie wywoływać wszędzie spustoszenie - na swój sposób, ale jednak.
- Jeśli nie będziesz pokazywała, że jesteś ze mną, nie zapytają mnie o legitymację, bo nie będą wiedzieli, dla kogo kupuję - skwitowała. Zawsze tak robiły z matką, Aria sobie oglądała plakaty, a matka kupowała bilety. Giovana uczyła ją tego sposobu na oszustwo. Jednak coś dobrego wyniosła z domu.
Zaś ten uśmiech, który zrobiła sobie blondynka, nieco zaskoczył początkowo i zmieszał starszą z nich. Nie spodziewała się czegoś takiego, ale też zaraz delikatnie zachichotała. Musiała przyznać, że jej nowa towarzyszka wie, co zrobić.
- Dziękuję, to miło z Twojej strony - dodała. I zaraz była ich kolej na kupowanie biletów. Zaopatrzyła się w nie, spojrzała się na nie aby zobaczyć, w jakich rzędach i w jakiej sali będą siedziały. Szybko się zorientowała, że otrzymały miejsce na boku, jednak dość wysoko, na "balkonie" nad schodami. Może i będą musiały siedzieć bokiem, ale przynajmniej będzie widok na całą scenę bez odwracania głowy.
- Udało nam się trafić dobre miejsca - skomentowała i pokazała jej bilety, delikatnie puszczając jej uśmiech. Teraz pytanie, czy uśmiecha się dlatego, że tak wpływa na nią wiedźma, czy może cieszy się na samą myśl pójścia na spektakl?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t92-pacyfistka-z-toskanii

avatar
Wiedźma
Posty : 44
Data dołączenia : 27/02/2015

PisanieTemat: Re: Miejski Teatr   Pon Lis 30, 2015 6:10 pm

Znieczulica ludzka to zła rzecz, nawet bardzo. Nawet pierwsze jej stadia mocno odbijają się na osobach, które muszą znosić takowe zachowania. Widać było, że obie wiedźmy w swoim życiu zostały napiętnowane złem. Jaśmina, właśnie dzięki temu, zaczęła skupiać się na innych. Pomagać im, wychodzić z pomocną dłonią i starać się, by świat stawał się lepszy. Jeśli dzięki temu choć jedna osoba uśmiechnęła się i nabrała pozytywnej energii.. wtedy było warto.
Według planu, Jaśma kopsnęła wyliczoną ilość pieniążków dziewczynie, ufając jej całym swoim sercem. Nie uwierzyłaby nikomu, gdyby powiedziałby jej, że ta nagle ucieknie z mamoną.. Nawet jeśli, nie winiłaby jej oczywiście, pewnie stwierdziłaby, że musiała mieć powód, by to zrobić. Na szczęście Aria była na tyle kochana, że już po kilku minutach miały bilety. Dwa.
Miejsca rzeczywiście dobre, Jaśmina uśmiechnęła się ciepło do niej, kiwając głową. Cieszyła się, że ta chciała iść akurat z nią. Że jednak zdecydowała się na obejrzenie tego spektaklu z tą pocieszną wiedźmą. Może to początek nowej przyjaźni?
- Fajnie, że chciałaś ze mną iść. Nie będziemy się nudzić! - zapewniła gorliwie, uśmiechając się ciepło. Jaśma podchodził do tego bardzo optymistycznie. Nawet bardziej niż by sądziła. Ostatnio zatęskniło jej się za ciekawym towarzystwem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t273-raz-na-miotle-a-raz-pod-miotla
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Miejski Teatr   

Powrót do góry Go down
 
Miejski Teatr
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Opuszczony teatr
» Festiwal Cieni - Teatr Cieni
» Miejski park
» Teatr
» Teatr Katharsis

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Centrum miasta-