IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Lokum Milla

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Uczeń NOT
Posty : 65
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Lokum Milla   Sob Lut 21, 2015 6:17 pm

Cytat :
Lokum to znajduje się w jednej z alejek i ani trochę nie wyróżnia się na tle pozostałych. Akurat umieszczony on został w alei dwupiętrowych bliźniaków, gdzie każdy praktycznie miał mały balkon na piętrze oraz niewielki ogródek. Umalowany on został delikatną, beżową, albo raczej kremową farbą do ścian wystawionych na działanie warunków atmosferycznych, a dach zaś został wyłożony ciemnymi, prawie że czarnymi blacho-dachówkami. Nie widać, aby miał wielu okien, ale wyraźnie chłopakowi to nic, a nic nie przeszkadzało. Do Milleniuma zawsze wchodzi się drzwiami bliższymi głównej drogi, które zrobione zostały z mahoni pokrytej odpowiednim lakierem i przyozdobione niewielkim, złotym wzorkiem u góry.

.~ * ~ .

Pierwszym napotkanym miejscem jest niedługi korytarz. Od razu rzuca w oczy się salon, a przynajmniej jego fragment ucięty przez róg korytarza zwanego przedpokojem. Całą ścieżkę oświetlają niewielkie żarówki umieszczone w obudowach koloru srebrnego. Ściany zaś są szare, nadając nieco przyszłościowego, albo raczej futurystycznego wyglądu pomieszczenia. Po obu stronach znajdują się tajemnicze, białe drzwi, których jest jedna para oraz jedne, osamotnione wrota. Daje to ilość trzech przejść, których zawartość omówię za chwilę.

.~ * ~ .

Wracając do salonu, który jest istną gratką dla niezwykłych wygodnisiów pokroju niektórych zwierząt domowych. Od razu widać szarą, dopasowaną do koloru ścian kanapę w kształcie litery "L", a zaraz koło niej biały stolik z posążkiem jakiegoś bożka, obecnie ciężko to sprecyzować. Widać wyraźnie, iż kanapa jest rozkładana, toteż daje to kolejne miejsce dla nocnych imprezowiczów. Tak, po rozłożeniu ta ówczesna kanapa staje się kolejnym, dwu, a nawet trzyosobowym łóżkiem. Zaraz da się zauważyć, że na ścianie na przeciwko znajduje się ogromny obraz Sirin i Alkonost - Ptaki radości i rozpaczy w ozdobnej ramie. Zaraz pod nim uchował się telewizor, jednak najpewniej każdy bardziej skupia się na malowidle niż na kolorowych pikselach w jakimś tam pudle.
Zaraz za kanapą znajduje się wysoki, zwykły stolik typowy dla jadalni, a zaraz przy nim stoją cztery czarne krzesła. Został on zastawiony odpowiednio wyglądającymi, nieodcinającymi się od wystroju typowego dla greckich ozdób. Nie jest to jednak przesadyzm, nie wszystkie miejsca w tym domu są tak wystrojone.
Po chwili rozglądania się po salonie okazuje się, że jest on połączony jednocześnie z jadalnią i kuchnią. Pod sufitem zawieszony jest panel z oświetleniem oraz z wywietrznikiem zaraz nad płycie grzewczej. Ta zaś znajduje się na wysepce kuchennej pośrodku, wokół której można bez problemu przejść. Zaraz za nią znajduje się zlew, czajnik, mnóstwo szafek oraz co najważniejsze dla nocnych marków: lodówka!

Wizualizacja salonu

.~ * ~ .

Jedno z tajemniczych drzwi, a dokładnie te pojedyncze po prawej prowadzi do równie tajemniczego, owianego niezwykłą tajemnicą miejsca zwanego... ŁAZIENKĄ! Ona różni się nieco od reszty domu ze względu na drewniane panele idące wzdłuż ścian. Przeplatają się one wręcz z białymi kaflami idealnie kontrastującymi z ciemnymi odcieniami drewna. Kiedy chodzi o wyposażenie pomieszczenia, to nie jest one zbytnio złożone. Zaraz na przeciwko wejścia widać niewielki tron, albo raczej sedes wmontowany w drewniany panel, zaraz nad nim znajduje się spłuczka będąca przyciskiem w ścianie. Nie trudno jest znaleźć uchwyt na papier, gdyż znajduje się on niedaleko lewego rogu, tuż koło długiej wanny z prysznicem. Wyraźnie została w nim dodana również opcja jacuzzi, jednakże dojrzeć ją można dopiero w momencie, kiedy się do niej zajrzy. Oczywiście wannę można zasłonić lekko matowymi panelami szklanymi. Zaraz obok wanny znajduje się drewniana szafka, a nad nią okrągła umywalka oświetlona dzięki zwisającej z sufitu żarówki. Pozwala to na odpowiednie ogarnięcie się przed wyjściem na zajęcia stojąc na przeciwko kwadratowego, dużego powierzchniowo lustra.

Wizualizacja łazienki

. ~ * ~ .

Kolejna do odwiedzenia jest sypialnia, której w tym domu pojawia się w ilości jednej. Tutaj jednak już okna pojawiają się znacznie częściej niżeli w reszcie domu. Od razu rzucają się one w oczy (dosłownie...? No, nie koniecznie) z racji tego, że pomiędzy dwoma oknami z trzema przesuwalnymi segmentami znajduje się dwuosobowe łóżko obite w drewnianą obudowę. Stoi ono na istnym arcygroźnym wrogu alergików, czyli włochatym dywanie koloru białego. Zaraz obok łóżka stoi również niewielka szafka nocna, a na niej niewielka, ozdobna lampka wzorowany na wazach starożytnej Grecji. Zostało na niej zastosowane malarstwo czarno i czerwono figurowe, a malunki przedstawiały typowe zajęcia w obecnych domach typu sprzątanie. Po drugiej stronie łoża stała dokładnie taka sama szafka z taką samą lampą stojącą na niej. Tam już jednak znajdują się postacie w trakcie bardziej religijnych zajęć. Zaraz koło okna, wzdłuż ściany stoi wielka szafa podzielona na pięć segmentów, gdzie sam Amarantos używa jedynie dwóch i to nie całych. No i jeszcze ma komodę na jakąś bieliznę, gdzie używa tylko i wyłącznie dwóch szuflad na samym dole. Nad ów komodą wisi kolejny obraz, a dokładnie Alegoria Cnoty i Występku. Po drugiej stronie jednak da się zauważyć drewniane, spiralne schody prowadzące na poddasze.

Wizualizacja sypialni

. ~ * ~ .

Poddasze jest ostatnim elementem naszej wycieczki po jego domu. Jego, albo raczej ich. To tutaj najczęściej pojawiał się Amarantos kiedy nie szukał brata. Cudownie wystrojone poddasze, którego głównym kolorem był brąz drewna delikatnie polakierowanego i do tego oświetlonego przez liczne lampki. Dolną część ścian wypełniają po brzegi półki, których główną tematyką była właśnie tak uwielbiana przez czarnowłosego. Oczywiście nie jest też trudno znaleźć książek o biologii czy podręczników o anatomii ludzkiej oraz zwierzęcej. Idealny kącik do czytania tworzy niewielkie biurko koło małego okna, przy którym zazwyczaj pali się jakaś świeca, a reszta świateł jest zgaszona. Warto również zauważyć, iż przy oknach na dwóch końcach pomieszczeniach widnieje tapeta przypominająca antyczne budynki w ich latach świetności. Wart uwagi też jest, choć niewielki, ale zawsze jakiś - balkon. Na niego można bez problemu wyjść i odetchnąć od czterech kątów.

Wizualizacja poddasza
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t105-bo-stulecie-to-za-malo

avatar
Uczeń NOT
Posty : 65
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Lokum Milla   Nie Wrz 27, 2015 3:49 pm

Dżentelmen, jakim był Millenium dość prędko podjął decyzję na temat tego, gdzie powinni teraz się udać. Po tym, co się stało najlepszy byłby odpoczynek na łóżku lub na kanapie, przy cudownym naparze zwanym herbatą, ewentualnie zalanymi, zmielonymi ziarnami kawy. On preferował to pierwsze, aczkolwiek najpierw musieli dotrzeć do jego domu. Nie mieszkał w akademiku jak inni, aczkolwiek jego mieszkanie było przytulne. Bardzo. Nawet bardziej niż akademiki ograniczone miejscem. Włożył więc klucz do zamka, przekręcił go i otworzył drzwi, wpuszczając Renę pierwszą. Zaraz po tym, jak zapewne wkroczyła głębiej do korytarza, pozbył się swoich butów, a bluzkę położył dalej, na kanapie.
- Coś do jedzenia? Do picia? Wybieraj - powiedział, uśmiechając się do niej. I to, że ma pewnie rzeszę fanek to pewnie podkreślił fakt, jak wyrzeźbione ciało to on miał. Jednakże on się nimi nie interesował za bardzo, po prostu teraz stał koło kuchni i czekał na decyzję swojej towarzyszki w rozmowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t105-bo-stulecie-to-za-malo

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 22/02/2015

PisanieTemat: Re: Lokum Milla   Nie Wrz 27, 2015 6:29 pm

- Ładne lokum - uśmiechnęła się delikatnie Evans, wchodząc przez próg domu. Nie mieszkał w akademiku i dlaczego ją tutaj przyprowadził? Myśli czarnowłosej kotłowały się u niej w głowie niczym ludzie wsiadający do autobusu, który zawozi ich do pracy. Momentalnie dziewczyna z bieli jej cery, stała się buraczkiem. Lekko przerażonym, buraczkiem.
- Poproszę herbatę, ale chyba nic do jedzenia nie chcę... W każdym razie, nie chcę jeść sama - odwróciła szybko wzrok. Zlustrowała pokój swoimi zielonymi oczami. Stanęła przed kanapą, niewątpliwie bała się gdziekolwiek usiąść. Stała i po prostu wpatrywała się w Milla. Schowała swoje policzki, ukrywając się w szaliku.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t226-rena

avatar
Uczeń NOT
Posty : 65
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Lokum Milla   Nie Wrz 27, 2015 8:41 pm

Spojrzał się na nią i lekko uśmiechnął, po czym czmychnął między wyspę kuchenną, a szafki, grzebiąc w tych u góry w poszukiwaniu herbaty. Wyjął zaraz jedną spośród chyba setek opakowań, najpewniej tę, którą najbardziej lubił. Chciał ją pokazać swojej kompance, aby mogła jej posmakować i spróbować, jak to ona dobra jest. Może też zagustuje w tego typu naparach? Ta była z liści lotosu, co było naprawdę zaskakującym znaleziskiem w jego szafkach, gdyż trzeba je sprowadzać specjalnie z Chin, aby nie trafić na jakieś podróbki. Zabawne, czyż nie? Sprowadzać coś z kraju podróbek aby jakiejś nie dostać...
- Nie stój tak, usiądź. Po tym, co dzisiaj się stało pewnie potrzebujesz odpoczynku. Chociaż chwili zapewne - stwierdził, zerkając na nią. Puścił jej delikatny uśmiech kiedy pojedyncze listki wkładał z precyzją do filiżanek, po czym zaparzył wodę w czajniku elektrycznym. Wyjął również za chwilę cukier z szafki, poszedł go postawić na stole.
- Wiesz, jeśli nie chcesz jeść sama, też mogę coś sobie przyrządzić, abyś nie czuła się w tym samotna - dodał. Wyciągnął się zaraz, zerknął na nią i wrócił po chwili do kuchni. - Może opowiesz coś o sobie, skoro chwilowo nikt nam nie przeszkadza? - zaproponował. A czemu powiedział, że chwilowo? Bo przecież zawsze ktoś mógł się wbić mu przez drzwi frontowe, przez okno, albo coś. Jak jakiś pieprzony ninja. Albo po prostu brat by wpadł, ale tego nie wiadomo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t105-bo-stulecie-to-za-malo

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 22/02/2015

PisanieTemat: Re: Lokum Milla   Nie Wrz 27, 2015 9:59 pm

- N-n-noo, dobrze - przytaknęła Rencia i zajęła miejsce na kanapie. Obecność Millenium lekko przytłaczała dziewczynę. Nie była osobą aseksualną, ale nigdy nie sądziła że jakiś chłopak mógłby się jej spodobać ot tak, bo go przytuliła przez przypadek. Lekko zaczerwieniła się znowu, po czym opuściła wzrok. Z sekundy na sekundę pojawiało się coraz więcej pytań, myśli i wizji dotyczących lorda. Szybko kiwnęła głową, to się po prostu nie mogło stać.
- Jeżeli ty nie chcesz jeść to nie będę Cię zmuszać - powiedziała wprost dziewczyna, a zaledwie chwilę później zaburczało jej w brzuszku. Na tyle głośno że Millenium mógł to usłyszeć, a czarnowłosa dziewczyna paliła się ze wstydu. Miała nadzieję, że chłopak tego nie usłyszał, albo że jeżeli tak to zrobi coś do zjedzenia.
- Emm, no więc jak mówiłam w bibliotece nazywam się Rena Evans i zostałam niedawno przeniesiona. Jestem bronią, czy coś w tym stylu, kiedy za bardzo się zdenerwuje przemieniam się w ostrze... Nie wiem o czym mam mówić, szczerze mówiąc.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t226-rena

avatar
Uczeń NOT
Posty : 65
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Lokum Milla   Nie Wrz 27, 2015 10:38 pm

Usłyszał dość głośno to burczenie brzucha. Uniósł brwi w akcie niezłego zdziwienia, które za momencik zmieniło się w niemałe rozbawienie. Zaśmiał się głośno i pogodnie, a zanim jeszcze poszedł, pogłaskał ją po głowie, nieznacznie jej czuprynę poczochrał. Uśmiechał się cały czas, patrząc na nią, po czym wrócił do kuchni.
- I po co kłamiesz? Zabawnie wyglądasz z tymi rumieńcami - przyznał, po czym zaczął szukać w lodówce czegoś do zjedzenia. Wyjął stamtąd trochę warzyw oraz ser. Położył je na drewnianą deską do krojenia, wyjął noże i po naostrzeniu poprzez pocieranie jednym nożem o ostrze drugiego, zaczął powoli obierać ogórka, a po zaparzeniu - również i pomidora. Uważał, że to wystarczy z połączeniem sera i oczywiście chleba. Zaraz po tym wziął się za wspomniane wcześniej pieczywo, aby ukroić kilka kanapek, podzielić je na połówki i posmarował je cieniuteńką warstwą masła. Położył najpierw sera, potem cieniutko pokrojonego ówcześnie ogórka, na nim już wylądował pomidor. Ułożył łącznie zrobionych osiem kanapek na dużym talerzu, w drugiej ręce złapał solniczkę i pieprzniczkę ( ( ͡° ͜ʖ ͡°) ), zaniósł to wszystko do stolika w salonie. No i oczywiście zajął miejsce tuż obok niej.
- Częstuj się. I spodziewałem się czegoś więcej niż te ogólne informacje. Może ja Cię zachęcę bardziej swoją historią? - zaproponował, ciepły uśmiech jej posłał i wziął jedną z kanapek. Woda jednak się właśnie zagotowała, więc musiał wstać ze swoją "zdobyczą" w postaci pożywienia, podążył wąskimi uliczkami między meblami, aby zaraz dotrzeć do wyspy z czajnikiem, aby w końcu zalać liście lotosu. Po szybkim wszamaniu kanapki wziął obie filiżanki na spodkach i przyniósł do stolika, jedną stawiając koło niej, a drugą tam, gdzie ówcześnie siedział. No i oczywiście usiadł obok.
- Więc zacznę od tego, że przez kilka długich lat mieszkałem ze swoim bratem, Elijahem we Francji. Po niefortunnym zbiegu zdarzeń zwanym pożarem zostaliśmy rozdzieleni niedługo po trafieniu do sierocińca. Zostaliśmy rozdzieleni, bo mnie prędko przygarnęli, nie wiem, co się z nim stało. Usłyszałem o nim parę miesięcy temu od moich przybranych rodziców, więc postanowiłem go poszukać. Stąd się wziąłem tutaj. Szczerze mówiąc, to cieszę się z tego wyboru. Dużo podróżowałem przez ostatni rok, czy coś takiego. A ile inspiracji na rysowanie~ - stwierdził, rozmarzył się trochę i spojrzał na wiszący nieopodal obraz. Ptaki radości i rozpaczy. Co prawda obraz przez wielu nie był zbyt podziwiany, jednakże on zawsze doceniał wszystko to, co związane z mitologią. Czy to z nordycką, czy greko-rzymską.
- Lubię rysować. Poza tym, jestem władającym, zapewne o tym Ci w pewnym momencie mogłem wspomnieć. I skoro się przemieniasz pod wpływem zdenerwowania, mogę postarać Ci się jakoś pomóc. Ja i nauczyciele z Shibusen. Hmm... Który nauczyciel zajmował się broniami? Albo jakąś bardziej zaawansowaną broń? - zaproponował, zerkając na nią. Chyba tak bardzo się nią zainteresował, że aż zechciał jej pomóc z tym problemem. - Ale skoro jesteś bronią, to czemu byś nie została moją partnerką? - dodał po niedługiej chwili namysłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t105-bo-stulecie-to-za-malo

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 22/02/2015

PisanieTemat: Re: Lokum Milla   Pon Wrz 28, 2015 7:05 pm

- Nie chcę po prostu sprawiać kłopotów i to wcale nie jest zabawne - burknęła pod nosem, lekko podenerwowana. Dlaczego się zaśmiał? On też chce się z niej śmiać, jak w ludzie w jej poprzedniej szkole? Szybko zwątpiła, mimo wszystko w jego śmiechu było coś ciepłego i jego uśmiech był taki miły. Na samą myśl Rena chciała się się uśmiechać, ale była zbyt zawstydzona by póki co to zrobić. Siedziała sztywno i wpatrywała się w swoje kolana.
Facet w kuchni - imponowało to Renie. Jeszcze nic sobie nie zrobił i wyglądał jakby wiedział co robi, nawet jeśli to tylko kanapka. Gotowanie, herbata, rysunek, ładne ciało - ktoś by rzekł że chłopak idealny. W końcu nie bez powodu miał swoją rzeszę fanek. Na domiar wszystkiego ona - nałogowy mol książkowy, kujonka, artystka i nerd - siedzi teraz u niego w domu. Kto by pomyślał, że mogłoby się tak stać? Przecież jest małoznaczną osobliwością w życiu szkolnym. To tak jakby król wyszedł za chłopkę.
- Trochę twoja opowieść jest smutna, ale za razem szczęśliwa. No boo... Nie każdy może podróżować, ja siedziałam w moim domu. Moich rodziców nigdy nie było stać na dalsze podróże, a po mojej miejscowości bałam się chodzić bez nich. Dla mnie inspiracje bardziej pojawiają się z lekcji literatury - stwierdziła z wielkim uśmiechem. W końcu uwielbiała literaturę. Książki, wiersze, tomiki poezji to było co oprócz sztuki wypełniało duszę Evans.
- Skoro tak mówisz to na pewno ktoś mi pomoże - stwierdziła Rena, w końcu po to przybyła do szkoły - żeby odnaleźć pomoc wśród podobnych do samej siebie. Szczerze, cieszyła się gdy poznała Millenium w bibliotece. Był pierwszą osobą, która tak naprawdę zwróciła pierwszy raz na nią uwagę. Biorąc pod uwagę, że na chwilę obecną nawet mama Renci panicznie się jej boi, zachowanie jej Lorda okazało się dla niej wspaniałym ratunkiem i ukazaniem wartości samej dziewczyny. Teraz normalnie będzie mogła się chwalić w szkole, w końcu siedziała na kanapie samego Milla. Każdy by chciał jak ona.
- P-p-p-partnerką?!- krzyknęła, ale on się pyta czy nie zostanie jego dziewczyną? Tak, szybko?! Teraz to dopiero Rena zrobiła się czerwona! Ba, po chwili zamiast dziewczyny był miecz. Kto by się spodziewał, że dziewczynka tak zareaguje na zwyczajne zawiązanie więzi. Myślała o czymś zupełnie innym niż sam Mill, kto by się spodziewał. Ona? Dziewczyną Millenium? Coś jej tutaj śmierdziało! I to nie ona - myła się dzisiaj!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t226-rena

avatar
Uczeń NOT
Posty : 65
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Lokum Milla   Wto Wrz 29, 2015 9:44 pm

- Ah, no tak, literatura. Wielu artystów inspirowała się właśnie nią. Chociażby Biblią, weź takiego Rembrandta, "Powrót Syna Marnotrawnego". Inspirowane przypowieścią o tym właśnie Synu. Chociaż tak bardzo się nie interesuje tym księgozbiorem, jakim Biblia jest, z obrazem często się zaznajamiałem przy wyborze do pokoju. Albo "Upadek Ikara" Pietera Bruegela. Też nawiązanie do literatury, da się ich wiele znaleźć - wyjaśnił z miłym uśmiechem. Zaraz zerknął kątem oka na obraz wiszący nieopodal, na ścianie. Widać było, czym się interesuje. Nie tylko mitologią i rysunkiem, a artystami. Chociaż czy on mówił o swoich zainteresowaniach? Ciężko mi po takich długich fabułach stwierdzić, co było, a co nie. Jednak nawet mimo tego, uśmiechnął się ciepło po raz kolejny, chyba znikał on z jego twarzy tylko, jeśli mówi. A nawet wtedy jednak widać choć trochę jego zarysu.
Aczkolwiek wtedy przerzucił na nią wzrok na samo wspomnienie o pomocy, aby zaraz zacząć pocierać swoją brodę dłonią, co chwila zmieniając jej pozycję i pocierając ją dalej palcami. Myślał, zastanawiał się.
- Mógłbym poprosić Eliego. Albo inną znaną mi broń, albo poszlibyśmy na zajęcia w tej kwestii. Po to przecież stworzyli tę placówkę, czyż nie? - zapytał z pewną retoryką, zupełnie jakby ta odpowiedź była mu, albo raczej im znana.
Chyba nieźle go zmieszał fakt, że z tego zdenerwowania rzeczywiście zmieniła się w broń. Nie, nie spodziewał się, że to jest prawda. Może i jest miły, ale po części myślał, że ona wyolbrzymia trochę to z nerwowością i z tego powodu przemienia się w broń. Zrobił oczy wielkie niczym spodki, patrząc na nią, aby zaraz odetchnąć. Przekonał się, że rzeczywiście to była prawda. Wyciągnął do niej rękę i delikatnie złapał za rękojeść. Mięciutki. Trochę. Uważał je za ładne, godne podziwu. Nie spodziewał się takiej formy u dziewczyny. Nie robił tych ruchów zbyt gwałtownie, nie chciał, aby jej fala duszy go odrzuciła.
- Spokojnie. Zrelaksuj się trochę. Po prostu partnerzy. Ja jako władający, zaś Ty jako broń. Zgadzasz się na to? Pewnie nie spodziewałaś się takiej propozycji z mojej strony, czyż nie? Panienko Evans? - zapytał, uśmiechając się znowu, bardzo leciutko. Nie zaciskał palców za mocno, po prostu leciutko ją trzymał, czekając na swoiste pozwolenie na podniesienie jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t105-bo-stulecie-to-za-malo

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 22/02/2015

PisanieTemat: Re: Lokum Milla   Wto Paź 06, 2015 3:51 pm

- Szczerze, mówiąc nigdy nie interesowałam się Biblią. Szczerze, mówiąc wolałam naszkicować moją interpretacje Boskiej Komedii Dantego. Wydawała mi dużo bardziej ciekawsza, albo chociażby Rozstanie Juliusza Słowackiego napełniało mnie nieznanym uczuciem tęsknoty za bliską mi osobą. Nigdy takowej nie miałam - każdy na każdym moim kroku unikał mnie, dlatego że uważał iż jestem niebezpieczna... Nikt nigdy nie rozmawiał ze mną jak ty - powiedziała uśmiechnięta Rena. Rozmowa o literaturze zawsze na propsie! W ogóle sama dziewczyna nie myślała, że może powiedzieć cokolwiek kiedy nie jest na lekcji. Normalnie siedziała cicho, jak mysz pod miotłą. A teraz? Mówi z kimś jakby byli równi, ba są równi. Prawie jakby znali się nie wiadomo ile. Samo to, że Rena o tym pomyślała był dla niej życiowym przełomem.
- No tak.
Zgodziła się z nim. W końcu miał rację. Sama jego chęć pomocy wydawała się dla dziewczyny tak miła. Zarumieniła się. Dobrze wiedziała, że ktoś taki jak on nie chciałby być z kimś takim jak ona. Pewnie ma dziewczynę, a jej pomaga tylko żeby nie być niemiłym. Mimo to jej to nie przeszkadzało. Uśmiechała się delikatnie i starała się odrzucić tą myśl ze swojej głowy.
Chwilę potem była bronią. Pięknym mieczem, który dzierżył mężczyzna o którym właśnie myślała. Był taki ciepły. Już nie tylko mentalnie, ale i fizycznie to poczuła. Zaczęła się troszkę bardziej denerwować. Najchętniej uciekłaby teraz z tej sytuacji.
- T-t-t-t-t-t-tak - powiedziała bardzo nerwowo. Nie rozumiała, co tak właściwie się tutaj działo - zaczynał się nowy lepszy start!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t226-rena

avatar
Uczeń NOT
Posty : 65
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Lokum Milla   Wto Paź 06, 2015 8:09 pm

Tak, zaczynał się nowy, lepszy dla Reny start. On miał zamiar jej w tym pomóc, najpierw chcąc zająć sprawami ważniejszymi. Zaczął powoli i delikatnie podnosić ostrze, którym była jego przyszła partnerka, jedną dłonią je głaszcząc po płaskiej klindze. Uśmiechnął się przy tym z pewnym, bardzo kojącym ciepłem.
- Czuję pod dłonią ciepło charakterystyczne tak bardzo dla tak skromnej dziewczyny, jak Ty. Czegoś się wstydzisz? - zapytał z troską, wstał z nią, wciąż nie naciskał palcami na rękojeść. Chciał jej pokazać własną delikatność, a to był jeden z tych własnie czynników na to wpływających.
- Jeśli czegoś potrzebujesz, mogę to dla Ciebie zrobić. Nie chcę, aby była to oschła relacja broń-władający polegająca jedynie na wspólnej walce. Nigdy tak na to nie patrzyłem - stwierdził. Ułożył dłonią klingą na dłoni, tak samo jak rękojeść leżała na płaskiej dłoni Milla. On się uśmiechał bardzo delikatnie i nie zwiastowało nic temu, aby zmienił mu się ten wyraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t105-bo-stulecie-to-za-malo

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 22/02/2015

PisanieTemat: Re: Lokum Milla   Wto Paź 06, 2015 10:03 pm

- N-nigdy mnie nikt nie dotykał w taki sposób - w formie ludzkiej i w formie broni. To po prostu lekko zawstydzające, gdy jestem tylko nagim mieczem czy coś w ten deseń - była zażenowane. Prawdopodobnie nawet ślepy zauważyłby jej zakłopotanie, jej unikanie kontaktu wzrokowego względem chłopaka. Jego dotyk, jego delikatność, jego ciepło te wszystkie czynniki wpływały na panienkę Evans.
Co prawda jej mama też kiedyś obchodziła się z nią z taką delikatnością, uprzejmością, ba nawet miłością! To uczucie którego już tak dawno nie zaznała, sprawiało że serce ów miecza/broni/dziewczyny zaczynało bić dużo szybciej niż myślała.
- Mógłbyś mi wytłumaczyć "jeśli czegoś potrzebujesz moge to dla ciebie zrobić" oraz " Nie chcę, aby była to oschła relacja broń-władający polegająca jedynie na wspólnej walce.". Dużo ludzi mnie wykorzystywało w przeszłości, nie wiem czy mi by to przeszkadzało jeżeli miałbyś być kolejną osobą.
Okrutne słowa ale jakże prawdziwe. Wielu ludziom, którzy podawali się za jej przyjaciół pomagała z nauką, dawała od siebie notatki, czy czasem podmieniała sprawdziany.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t226-rena

avatar
Uczeń NOT
Posty : 65
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Lokum Milla   Czw Paź 08, 2015 9:22 pm

- Nikt? Nie wiedzą, co tracą - zaśmiał się cicho, acz jednocześnie bardzo pogodnie. Nie należy to do takich prześmiewczych zachowań, po prostu chciał pochwalić to, jaka ona jest. Zarówno jako człowiek, jaka jest z charakteru, a także to, jaka jest w formie broni. Ułożył ją jednak na łóżku momentalnie, kiedy poczuł jej niepewność na sobie. Obfitowało to w dość znacznym zwiększeniu masy ostrza, a przynajmniej odczuwalnej. Westchnął cicho, choć nic nie powiedział. Początkowo przynajmniej.
- Też zapewne bym się wstydził gdybym był bronią - stwierdził dość swobodnie, chociaż podrapał się po policzku przy tym, rzeczywiście było mu trochę głupio. Te pytania jednak wywołały w nim głębokie dość przemyślenia jego słów niczym u typowego belfra ze szkoły, do której niegdyś chodził. Do szkoły, do której uczęszczał jako dziecko, wciąż mieszkając we Francji. Jednak on belfrem nie jest, więc nie da jej teraz wykładu na temat obietnic i zachowań ludzkich wobec siebie. Nie. On tylko wyjaśni, co on przez to rozumie.
- Nie należę do osób, które zostawiają kobiety na lodzie. Rzecz jasna potrafię się zdenerwować, jeśli coś pójdzie nie tak, jak się tego spodziewałem, jednak nigdy nie pozwolę podnieść ręki na kobietę. A w zależności od naszych relacji, zazwyczaj to ja staram się dbać o dobro partnerki. Nie chcę, abyś czuła się niczym ptaszek uwięziony w klatce. Nie taki jest cel zawarcia współpracy władający-broń. Taką relacją nie zabrnie się daleko. Myślałem nad tym, aby uczynić z tego coś... niezwykłego? Chyba tak można to ująć. Tak, abyśmy mogli się w swoim towarzystwie dobrze czuć i mogli się swoimi zmartwieniami wymienić, wysłuchać, a także pomóc wzajemnie. Sam nienawidzę wykorzystywania drugiej osoby do własnych celów - stwierdził. Jednak jak jest naprawdę? Czasami tak jest wobec jego sług, choć czy zawsze? To, że ich wykorzystuje do różnych celów, czy to przyniesienie herbaty ze sklepu na rogiem, czy może podanie książki to inna sprawa. Naprawdę inna sprawa. O której tymczasowo nie planuje mówić Renie tym bardziej, że chwilowo nie ma żadnych sług, a z nią... czy jakiekolwiek będzie miał?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t105-bo-stulecie-to-za-malo

avatar
Uczeń NOT
Posty : 48
Data dołączenia : 22/02/2015

PisanieTemat: Re: Lokum Milla   Nie Lis 08, 2015 4:52 pm

Zarumieniła się. Ot tak po prostu rozmawiają o dotykaniu jej i ktoś ją pochwalił. Samo wychwalenie w jakikolwiek sposób Reny, sprawiło że jej kokoro zaczęło robić doki doki. Po chwili odłożył ją na łóżko. W pewien sposób odetchnęła z ulgą, z drugiej strony jednak brakowało jej ciepła dłoni Millenium. To wszytko było głupie, nie rozumiała dlaczego brakuje jej tego. Westchnęła cicho.
- Ale jeżeli to jesteś ty to w sumie mi nie przeszkadza - powiedziała cichutko pod nosem. Mówiła to bardziej dla siebie, niż dla Millenium. Mimo to gdyby on to usłyszał, nie miałaby mu tego za złe. Może nawet ucieszyłaby się. Nie chciała zagłębiać się w tę myśl. Może była egoistką? Nadzwyczajnie jak każdy chciała mieć po prostu kogoś przy sobie, mieć o kogo się oprzeć w razie potrzeby, mieć się komu wygadać. To na pewno nie było złe pragnienie, ba to jest wpisane w ludzką naturę.
- W takim razie zgadzam się.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t226-rena

avatar
Uczeń NOT
Posty : 65
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Lokum Milla   Wto Lis 10, 2015 11:12 pm

Zgodziła się? Millenium był nie lada zdziwiony decyzją Reny, aczkolwiek za chwilę na jego twarzy pojawił się niezwykle ciepły, przemiły uśmiech. Najdelikatniej w świecie zaraz wziął miecz oburącz lekkim chwytem, palcami go podniósł, aby zaraz ułożyć go równolegle do siebie na wysokości szyi, acz nie był to wcale zamiar popełnienia seppuku albo czegoś. Podniósł lekko całą broń, zbliżył i... ucałował ją w klingę. Wiedział doskonale, iż dziewczyna może poczuć się skrępowana, zawstydzić się, przestraszyć jego zamiarami, aczkolwiek chciał tym pokazać, jak bardzo ważna była dla niego decyzja tej dziewczyny. Poza odnalezieniem brata zawsze chciał się z kimś sprzymierzyć aby doskonalić swoje umiejętności. Nie tylko jako władającego, a jako możnowładca. Nie tylko jako możnowładca, ale także i jako samego rysownika, kucharza albo kogokolwiek innego. Chciał również uniezależnić się od rodziny zastępczej, którą mimo wszystko wielce szanował i miał również nadzieję, że będzie dane mu ich jeszcze spotkać. Powiedzieć o swoim bracie, a także o swojej towarzyszce.
- Dziękuję Ci, panno Evans. To dla mnie wiele znaczy - powiedział. W jego głowie aż zaświatała pewna myśl, odłożył najdelikatniej, jak to możliwe Renę na kanapę, po czym wstał i jej się z góry przyjrzał póki jeszcze była w postaci miecza. A zaraz po tym dziwne pozy, oglądał się ze wszystkich stron, starając się odpowiednio ułożyć wedle własnej wizji. Kiedy już jakaś mu przypasowała porządnie, w końcu zdecydował się pójść po sztalugę, którą rozstawił tuż pod obrazem. Wziął również pęczek ołówków o różnej grubości - od H3 po B8. Do tego jeszcze kilka gumek, temperówek, a na płótnie wielkości porównywalnej do A0 zaczął szkicować postać z mieczem w ręku. Ze szkicu też wynikało, że ktoś miał stać za nim i trzymać jego dłoń, jednak jak tak to rysował, tak ciężko było jeszcze się zorientować, co i jak. Chociaż dużo podpowiedzieć mogło to jego pozowanie i spoglądanie na Renę co rusz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t105-bo-stulecie-to-za-malo
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Lokum Milla   

Powrót do góry Go down
 
Lokum Milla
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Lokum Milla
» Lokum, lokal?

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Death City :: Osiedle mieszkaniowe-