IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament Yuuny i nie tylko~!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Gość

Gość

PisanieTemat: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Sob Lut 21, 2015 6:06 pm

Mieszkanie w sumie niczym się nie wyróżnia. No może trochę wysoko i może w naprawdę ładnym bloku, ale to tylko. Ma kuchnię, dwie łazienki, salon i sześć sypialni. Zaraz po wejściu do mieszkania można dostrzec kuchnię połączoną barkiem z salonem. Kuchnia jest dość nowoczesna wykonana w ciemnych barwach. Szafki są drewniane, a pod małym naporem siły się wysuwają. Wybierając meble Yuuna kierowała się tym, że to ona będzie tam siedzieć (bo lubi) więc nie ma tam nic różowego. Poza tym sama kuchnia jest bardzo dobrze wyposażona. Na tyle, że nie powstydziłby się jej żaden maniak kulinarny. Mimo ciemnych szafek, to dość małe pomieszczenie jest bardzo jasne i kolorowe. Pewnie przez kwiatki czy słoiczki z przyprawami. Jest tam także okno, lecz nie jakieś ogromne. Często zresztą zasłonięte gdy otwiera się drzwi lodówki stojącej nieopodal.
Teraz trochę o barku. Nie zasłania on całego przejścia do kuchni, a tylko część. Powstał tam w zamian rozebranej ścianki. Jest on elegancji i przeszklony od strony kuchni, z której to także strony można go otworzyć.
Między kuchnią, a drzwiami wejściowymi znajdują się pewne drzwi. Prowadzą one na balkon, gdzie zazwyczaj lokatorzy suszą pranie.  Zaraz koło tych przeszklonych drzwi znajdują się metalowe schody na poddasze. Znajdują się tam trzy sypialnie i łazienka, ale o tym potem.
Salon jest pomieszczeniem największym. Znajdziesz tutaj stół z sześcioma krzesłami tuż koło barku, a trochę dalej wielką biała kanapę na przynajmniej trzy osoby. Koło niego stoi taka same lecz mniejsza, na dwie osoby. Leżą na nich fioletowe poduszki. Między tą sofą, a ścianą znajduje się niski stolik kawowy wykonany z ciemnego drewna. A na ścianie wisi dość duży telewizor. Yuuna nigdy się nie interesowała ile ma cali. Na podłodze leży tam bardzo puszysty biały dywan. Do tego pomieszczenia światło wpada przez dwa duże okna przysłonięte białymi firankami z fioletowymi wstawkami. Nie zapomnijmy o pułkami i regałach, które obłożone są najróżniejszymi rzeczami. Tu książka, tam ramka na zdjęcie, a gdzie indziej stoi kwiatek. Dzięki nim pokój nie wydaje się taki zimny.
Zajmijmy się teraz sypialniami na dole... Jest ich dwie, z czego w pierwszej mieszka pewien dziwny osobnik - Xellos. Jego zawartość jest wystarczająco szokująca dla osób odwiedzających go po raz pierwszy by poddać pod wątpliwość nawet fakt, że umieszczony jest w tym samym wymiarze co reszta ludzkiego świata. Zacznijmy od widoku po otwarciu drzwi, które wbrew pozorom nie są portalem do innego wymiaru. Wchodząc do utrzymanego w idealnym porządku pomieszczenia, niczego nie spodziewającą się ofiarę razem z przejmującym chłodem wiecznie działającej klimatyzacji w twarz trafia kalejdoskop kolorów. Uderzają one ze ścian, sufitu, szafek, podłogi, pościeli, praktycznie każdej wolnej powierzchni. Na przeszklonych półkach idealnych szeregach pod ścianami poustawiane są setki, czy może nawet tysiące idealnie posegregowanych książek według typu, rozmiaru i kolejności wydania. Są to mangi, powieści, instrukcje do gier, katalogi oraz magazyny związane z anime i pochodnymi. Te niewielkie kawałki ścian wyglądające zza szafek pokryte są plakatami, które przyszły ze specjalnymi edycjami wspomnianych dóbr. Miażdżąca większość to moe dziewczynki w skąpych strojach, albo przypominające czarodziejki, albo science fiction wojowniczki. Obowiązkowo w podartych kombinezonach. Z każdego centymetra krzyczą tytuły, niezwykle jaskrawe. Podłoga nie uniknęła tego losu. Okrywa ją dywan przedstawiający wielkiego robota z laserowym mieczem. Prawdopodobnie Gundama. Sufit również pokryty jest plakatami. Dwie z kolorowych szafek różnią się od innych. O ile mają taki sam kształt, to jest sięgają do sufitu, mają równe półki i przeszklone drzwi, to ich zawartość jest inna. Na pierwszej znajdują się dziesiątki figurek przedstawiających postaci z mang, gier i anime. Głownie magicznych lub w inny sposób wyjątkowych dziewczynek. Wszystkie są wysokiej jakości, co oczywiście oznacza, że można zdjąć im ubrania i wymienić na inne. Detale są naprawdę imponujące. Nawet pod odzieżą. Druga z nich mieści równo poustawiane pudełka mieszczące płyty i dyskietki z grami na różne konsole oraz komputer. Między tymi dwoma krzykliwymi meblami znajduje się spory telewizor plazmowy podłączony do kilkunastu konsol, które również są ukryte w przeszklonej półce. Schludne, jednoosobowe łóżko Xellosa nie jest wolne od stylu reszty jego pokoju. Pościel chłopaka ma wzór przedstawiający całkiem słodko wyglądające dziewczynki z kocimi uszkami. Pod łóżkiem znajduje się szuflada z równo poukładanymi książkami i mangami na tyle ekstremalnymi, że chłopak wolałby nie pokazywać ich światu. Cały pokój wydaje się być zaprojektowany dookoła biurka. Wykonano je z lekkich, metalowych powierzchni połączonych rurkami. Daje to wrażenie nowoczesności. Skierowane jest tak, by Xellos ze swojego wygodnego, skórzanego fotela mógł zawsze widzieć drzwi do swojego pokoju kątem oka. Na biurku znajduje się tylko monitor komputera, klawiatura i głośniki. Jednostka centralna stoi pod blatem. Ma różową obudowę stylizowaną na jakiegoś moe robota. Jedna z szafek przy wschodniej ścianie otwiera się, ukazując schowek, w którym Xellos trzyma swoje ubrania. Są one niemal wszystkie jednakowe, pomijając oczywiście limitowane edycje koszulek z postaciami z anime. Stoją tam też przybory do czyszczenia i odkurzacz. Schowek ma sekretną ściankę, za którą kryje się więcej ekstremalnych mang i książek.
Druga z sypialni na dole jest zajęta przez super nietajemniczego lokatora – Salima. Młody facet wpiął się w życie biednej Yuuny i zajął jej część własnego kąta. Cóż, deklarował że będzie u siebie sprzątał. W rzeczywistości tak dobrze nie jest bo Czerwony padalec to leniwiec najwyższej marki, a dodatku zajęty i codziennie tak zmęczony dniem, że w zasadzie przychodzi do domu tylko spać. A śpi w wyrku dużym, chociaż zdecydowanie gabarytowo nie odpowiednim dla dwóch osób. Zwykle jego wyro najlepiej określić mianem barłogu – syf jak się patrzy, pełno porozrzucanych poduch, brązowy koc zwinięty w cały świat. Czasem leżą na nim graty i ubrania. Odzież powinna teoretycznie spędzać swój mało interesujący żywot w szafie, ale w zasadzie tylko garnitur i czysta bielizna mają prawo bytu w meblu. Cała reszta różnej jakości zapachowej szmat leży gdziekolwiek. Czasem nawet na żyrandolu. O butach lepiej nie wspominać. Zwykle wszystko na podłodze, mebli swoich Salim za dużo nie posiada. Gdzieś tam klasyczna srebrna lampa, w kącie pokoju fotel – poducha w brudnej pomarańczowej barwie, obok stolik z gratami, popielniczką i czarnym laptopem. Wspomniana wcześniej szafa stoi obok drzwi prowadzących do pokoju, drewniana, wygląda jak antyk chociaż bliżej jej do już dawno wyłączonego z mody grata. W sumie to Czerwony nabył to „cudo” za grosze, więc no.
Na środku pokoju leży sobie okrągły dywan w nudny wzorek, był w komplecie z fotelem. Jako, że w pomieszczeniu należącym do patałacha mebli jest mało, parę rzeczy leży w kartonach bądź luzem. Ot, stos jakiś niesprzedanych nigdy podręczników i gazet przykryty serwetką – stolik do siedzenia, karton wypełniony przeróżnymi przedmiotami – szafka od biurka. Na jednym, takim po chipsach stoi gramofon. Stary, obok gdzieś wala się pudełko pełne płyt.
Czyli w sumie syf, burdel i majonez z dżemem. Właśnie. Śmieci są obecne, pan zapomina o wyrzucaniu ich, a śmietnika u siebie nie ma (zwykle wrzuca wszystko do kartonu-szafki, magiczny kufer hehe). Lepiej nie włazić.
Trzeci pokój należy do Owena. Od razu widać do tego należy ten pokój, na drzwiach wisi rasistowska propaganda z paroma Amerykańskimi symbolami jak flaga czy też hamburger. To jest właśnie pokój Owen. Wchodząc do środka o razu można zauważyć kilka plakatów z członkami Ku Klux Klan oraz powieszony na wieszaku szlafrok z białym kapturem (W sumie też Ku Klux Klan), który odpędza czarnych złodziei o tego miejsca. Ogólnie to najzwyklejszy w świecie pokoik, gdzie na podłodze leży sobie dywan przedstawiający pałkarza odbijającego piłkę gdzieś hen, hen daleko. Najzwyklejsze w świecie meble czyli jego ulubiony fotel w kolorze niebieskim, który leży gdzieś z boku pod ścianę, gdyż na nim ogląda mecze. Biurko, na którym leży sobie ciemny laptop, przy którym stoi obrotowe krzesło. Biurko znajduje się na lewo od drzwi. Łóżko jest jedno, jednoosobowe, a tuż obok niego leży wyścielony koszyk, gdzie zwykle śpi jego kot. Ogólnie ściany pokoju są niebieskie z zielonymi paskami przy progach. Naprzeciw łóżka leży dość stary telewizor, który Owen za chędożył dziadkowi przed przeprowadzką do Death City.
Ogólnie po ziemi walają się miliony zabawek dla kota, od kłębków wełny po nakręcane myszy. Tak, swojego kotka kocha i dba o niego, bo jakby go nie było to pewnie skoczyłoby się to nie zbyt fajnie. u.
Na ścianie naprzeciwko drzwi wiszą dwie półki z magazynami, książkami oraz innymi pierdółkami dotyczących druku. Do tego wszędzie są różne plakaty z KKK i innymi takimi.
Jego pokój jest w miarę zadbany, ale jakieś tam śmieci mu się walają pod łóżkiem, tu butelka, tam butelka itp.
A na sam koniec deser... Znaczy, łazienka. Pomieszczenie gdzie królowie chodzili piechotą i tak dalej. I jak na złość pierwszą rzeczą, którą widzisz gdy wchodzisz do tej niebiesko-zielonej łazienki jest kibel. Na ścianie między nim, a drzwiami jest półka z mnóstwem koszyków. Tak, znajdziesz tam kosmetyki i takie tam. Obok tronu jest stojak na srajtaśmę i umywalka wbudowana w szafki. Nad tą dość dużą umywalką (wiewiórka by się tam spokojnie umyła) jest jeszcze większe lustro. Jedno z niewielu miejsc depresyjnych Yuuny. Po prawej stronie stoi pralka, a tuż za nią na całość pozostałego pomieszczenia mamy dużą wannę. Należy dopomnieć jeszcze o różnych płynach i ustrojstwach do kąpieli, które stoją na brzegu wanny.
Teraz zajmijmy się poddaszem. Kto by się spodziewał, że można trafić na takie mieszkania. Cóż, teraz są dość częste. Wchodząc po schodach do góry trafiamy na mały drzwi od łazienki, a skręcając w prawo na mały korytarzyk, gdzie stoją regały z książkami, a przy nich miękka dość nieelegancka kanapa. Miała być wygodna i pasować do drewnianych paneli. Zaraz nad kanapą mamy jedyne tutaj duże okno. Można stąd dobrze widzieć gwiazdy. Jednak przed regałami mamy trzy pary drzwi. Pierwsze z nich, po lewej stronie prowadzą do sypialni Yuuny. Wchodząc do tej sypialni pierwsze co się rzuca to dwa gigantyczne okna, które nie są zasłaniane. Może dzięki nim podziwiać gwiazdy. Wtedy zasłonięte długimi niebieskimi kotarami uniemożliwiając przedostanie się światła. Pod nimi stoją niskie szafki z ciuchami i innymi różnymi gadżetami. Po prawej stronie od wejścia mamy sięgający po sufit regał z książkami, a tuż obok niego biurko. Na którym swoim laptop. Całkiem przydatne urządzenie w dzisiejszych czasach. No i znajdziesz tam jeszcze to co przeglądała. Raz są to magazyny innym razem książki do szkoły. Teraz zajmijmy się lewą stroną. Jest tam dość duże łóżku przylegające do ściany prawie w całości. U stóp łóżka znajdziemy szafę. A koło niej stojak na gitarę, która całe życie przeleżała na łóżku. Na leżało by jeszcze wspomnieć o trzech małych chodniczkach na podłodze, które wręcz mienią się kolorami tęczy i dwóch czarnych pufach stojących na środku pokoju. Dlaczego tak? Bo mogła je tam postawić, a gdzieś musiała. Drugi pokój należy do Aurory, jest mały, można rzec, że wręcz mikroskopijny. Kiedyś z pewnością służył jako komórka na poddaszu, teraz jednak, po generalnym remoncie stał się niemal idealną sypialnią.
Jest to pomieszczenie o standardowym wyposażeniu, jednak dodatki jakie pojawiły się tu za sprawą Aurory sprawiły, że pokój wygląda naprawdę przytulnie.
Podwójne łóżko wręcz zawalone poduszkami znajduje się pod ścianą, a tuż nad nim położne jest okno, które daje dziewczynie idealny widok na nocne niebo porankiem wpuszcza promienie słońca do pokoju i nie daje jej spać. Tuż obok łóżka znajduje się niewielka szafeczka, gdzie ustawiona jest lampka, budzik i jakiś kuferek.
Biurko znajduje się jest przy równoległej ścianie - gdyby nie to, że zawalone jest różnego rodzaju książkami, papierami i innymi śmieciami, można by uznać, że wygląda nawet elegancko.
W pokoju znajduje się również komoda, na której poustawiana jest masa zdjęć z różnego okresu życia Aurory.
Trzeci pokój natomiast jest jeszcze wolny i chyba tak na razie zostanie. W końcu na górze mieszkają jak na razie tylko dziewczyny...
Przejdźmy więc do łazienki. Jest jasnoniebiesko-czarna. Wchodząc do niej mamy do czynienia z gigantycznym lustrem, a tuż pod nim umywalką wbudowaną w szafki. W danej szafce był kosz na brudne ciuchy oraz zapas papieru toaletowego. Naprzeciw umywalki, zaraz koło drzwi stał regał z różnymi kosmetykami, dziwnymi figurkami czy świeczkami. Yuuna sama nie pamięta czemu tak to ustawiła. Chyba nie miała po prostu gdzie tego postawić. Koło umywalki i gigantycznego lustra jest muszla klozetowa, a dalej prysznic. Prysznic nie jest jednak plastikową kabiną. Zamiast wchodzić do plastikowej puszki, wchodzisz za próg wyłożony z kafelek i zasłaniasz się zasłonką. Sama słuchawka prysznica była naprawdę duża.
No i jak na razie to jest koniec opisu, potem się jeszcze zobaczy, może gdzieś coś się pojawi np. figura Buddy.[/color][/color]


Ostatnio zmieniony przez Yuuna dnia Czw Lut 26, 2015 6:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Nie Lut 22, 2015 2:06 pm

Cóż. Dzieciaki z Transylwanii zostały znalezione, nawet udało się dogadać z partnerem, a w najbliższym czasie Wielmożna Pani Wice Dyrektor chyba nie miała dla Salima zajęcia. Brzmi fajnie, szczęście, spokój? No to się grubo mylicie. Ledwo Władający wrócił do domu dostał w  twarz nakazem eksmisji. Jak się okazało, budynek w którym do tej pory czerwony gnieździł swój zad groził od dawna zawaleniu, aż w końcu właściciel się na to ostatecznie zdecydował. Z dnia na dzień. No w zasadzie nie z dnia na dzień, to po prostu Sal trafił na złą porę. Narzekać mógł wiele, ale ostatecznie ze stratą lokum musiał się pogodzić. Problem powstawał w momencie zmuszenia do znalezienia odpowiedniego mieszkania. W Death City znalezienie własnego kąta bywało trudne. Więc nieźle wkurzony młody mężczyzna pierwsze co zrobił, to poszedł sobie dać w palnik, jak prawdziwy przygnieciony stresem facet. Alkohol jednak widocznie przyzywa anioły, bo w drodze niczym manna z nieba spadła mu Yuuna. Ta miła dziewczynka uważająca, że świat jest piękny w każdym calu. No, może przekonań to ona nie miała zbyt dobrych, ale o dziwo wysłuchawszy problemu chłopaka niemal natychmiast podała mu pomocną dłoń.
Los już ma te swoje dziwne asy w rękawie. Niepozorna znajoma była widocznie ostro kasiasta, mieszkała bowiem w apartamencie. Który to wynajmowała paru osobom. Cóż, prawie jak blok. Darowanemu koniowi się w zęby nie patrzy, czerwony pedał przyjął propozycję i tym samym zamieszkał w tej wystrzałowej chałupie.
Niewiele dni minęło, nastał kolejny poranek. No. Prawie poranek. Sali gnił do południa. Obudził się za potrzebą oczywiście, ale tak w międzyczasie wsłuchując się w spadający do muszli klozetowej mocz (ekhem) uznał, że w sumie to jest głodny. Ruszył więc leniwym krokiem do kuchni drapiąc się przy tym co chwila po brzuchu.
Już w kuchni zaczął robić sobie kawę z mlekiem. Nie wychodził z założenia, że napój ten ma być koniecznie czarny, w dodatku połączenie go z jakąś śmietanką zwykle czyniło go dosyć sycącym by robić za śniadanie. Ktoś tu mówił o zdrowym odżywianiu się? Nikt. Nie było pytania. Kiedy już "posiłek" był gotowy chłopu nie zostało nic innego jak oparcie się o blat i sączenie kawy w spokoju. Przy okazji mógł poddać się mało ważnym rozmyślaniom. Ciekawy był w sumie swoich współlokatorów. Znał ich tylko z widzenia, zwykle nie miał czasu i ochoty na jakieś głębsze interakcje. No, z pominięciem Yuuny, bo ta dając mu mieszkanie otrzymała status oczka w głowie. Szkoda dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Nie Lut 22, 2015 3:05 pm

Xellos spędził noc bardzo owocnie. Być może wypada tutaj wspomnieć, że ta pora dnia trwa od momentu, w którym powinien pójść spać do chwili, gdy konieczność wyrwie go z pokoju i rzuci w wir świata rzeczywistego. Chłopak jak każdy wzorowy fan obejrzał nowe odcinki, oczywiście wszystkie nagrał, napisał rozdział swojej powieści, w której jedna z bohaterek (Iris) dzielnie stawiła czoła wielkiej ośmiornicy i przegrała w widowiskowy sposób, który zostałby mocno ocenzurowany, gdyby powstała wersja Light Novel lub anime, a resztę czasu spędził uzupełniając swój album. Książka ta została stworzona od początku do końca przez pana Moore i zawiera ona wydrukowane, wycięte i wklejone informacje na temat jego ulubionej powieści. Kiedy skończył aktualizację swojego arcydzieła, będącego czymś pomiędzy encyklopedią magicznego świata i streszczeniem fabuły istniejących 35 tomów skończyło mu się paliwo. Znaczy. Ekhm. Kawa. Ale oczywiście, że nie jest uzależniony. Może przestać w każdej chwili. Chwiejąc się, Xellos wstał z dywanu, na którym pracował i ruszył do kuchni, by upolować sobie trochę kofeiny. Której nie potrzebował. Poważnie.
Nastolatek otworzył drzwi do swojego pokoju w typowy dla obecnego stanu sposób, to jest niemal zderzając się z nimi i naciskając jednocześnie na klamkę, nieporadnie wypełzając na korytarz. Kiedy stanął twarzą twarz ze ścianą i poruszył w głowie problem zamknięcia za sobą portalu do Otakulandii, uświadomił sobie, że trzyma dalej w rękach nożyczki. Uznając, że odkładanie ich to strata cennego czasu, który mógłby spędzić na robieniu kawy, Xellos zwyczajnie zignorował tę kwestię i zapominając o kwestii poprzedniej ruszył przed siebie do kuchni.
W ten więc niezbyt uroczy sposób do pomieszczenia wszedł obraz nędzy i rozpaczy - lokator numer 3. Na początku nie zauważył chłopaka spokojnie sączącego kawę, jednak gdy był już w drodze szafek zorientował się, że coś mu się matematycznie nie zgadza. Zapach w powietrzu powinien nastąpić po przygotowaniu czarnego eliksiru szczęścia, nie przed nim. Wtedy właśnie martwym, podkrążonym oczom spadły klapki i dostrzegł jednego ze współlokatorów. Mgliście kojarzył, że był nowym dodatkiem w mieszkaniu. Zaraz później w jego umyśle zaczęło formować się imię. Pytanie, czy zły duch, czy świetny adwokat. Ahh w eroge postaci mają przynajmniej dość przyzwoitości, by mieć swoje imię na ekranie. Pewnie nawet brakuje mu paska z tekstem.
- Och. Hm. Cześć. Salim, tak? Nie, Salim-san? Salim-senpai? Wraith-senpai? Nie, to nie brzmi dobrze... Wright-senpai? Sprzeciw... Wybacz, muszę uzupełnić pasek zdrowia... - przemówił ochrypłym głosem kierując się w stronę Tryskającego Źródła Kawy.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Nie Lut 22, 2015 3:53 pm

Salim spał do południa bo... W nocy pił. Znaczy się. Czasami miał wrażenie, że życie mocno go nie kocha. Może to przez te ostatnie walentynki? Nie ma nic gorszego niż walentynki. Szczególnie dla gościa, który skacze z kwiatka na kwiatek. Pszczółka Sal. Ohohoh, jakie to zabawne.
W sumie to przeszkadzał mu brak stałego partnera. Z drugiej zaś strony jego duma nie dopuszczała takich zmartwień do tej czerwonej łepetyny. Wiecie, samowystarczalny. W dodatku mocno wycofany z zawierania wysoko emocjonalnych relacji po śmierci swojej ukochanej broni. To męczące, że nagle wszystkie te smętne wspomnienia lubią nachodzić człowieka w najmniej odpowiednich momentach. Nie ma to jak poranek pełen depresyjnych rozważań. Władający westchnął starając się wraz z powietrzem wypuścić z siebie te nikomu niepotrzebne emo nastroje. Przy odklejeniu się od nich pomógł też właśnie wchodzący do kuchni... Zombie. Z nożyczkami. W domu wszyscy zdrowi?
Przez chwilę chłopak patrzył się na przybysza beznamiętnym spojrzeniem. Niedawno wstał więc w sumie był również dosyć przymulony. W dodatku logiczne myślenie podpowiedziało mu, że lepiej nie wykonywać przy takich osobach jakiś gwałtownych ruchów. Jeszcze by go spłoszył.
- Dobry - odpowiedział po namyśle. Tonem osoby po przebudzeniu, rzecz jasna - Salim i owszem. Możesz mi mówić Sal czy Sali jak chcesz, w końcu mieszkamy tak jakby razem - dodał za chwilę już charakteryzując ton na miły. W głębi serca najchętniej by się do gościa nie odzywał, ale walenie klocka sobie w gniazdo i to świeżo po przeprowadzce było zdecydowanie głupie. Lepiej żyć z ludźmi w jako-takiej symbiozie, zawsze istniała szansa, że mieszkał z jakimś szaleńcem. Pomijając scenariusze rodem z filmów to dom był miejscem odstresowania się, wracanie po to by wykłócać się z resztą mieszkańców było zachowaniem poniżej krytyki, a w dodatku robieniem sobie problemów.
- Miło, że wiesz. Ja w sumie prawie nikogo tutaj nie kojarzę. Przedstawisz się? - Rzucił miłym uśmiechem nr 8. Bo faktycznie, imienia tego tutaj wraka nie znał. Albo nie pamiętał. W sumie jedno i to samo w tym przypadku.
- Noc zarwana rozumiem? - Raczej bardziej stwierdził niż zapytał, palcem wskazując na kawę. Gość wyglądał jak jakiś typowy gracz, a takie śmierdziele zwykle nie znały pojęcia "sen". Żaden poziom człowieka, z którym można pogadać. Sal raczej komputera używał do przeglądania jakiś śmieciowych stron bądź oglądania seriali, na gry nie miał ochoty i czasu. W dodatku raczej musiałby posiadać w tym celu jakiegoś znajomego, bo rozrywka samemu mu się nie widziała. Cóż, jak uda się złapać jakiś tor rozmowy to będzie musiał improwizować.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Nie Lut 22, 2015 4:37 pm

Och, więc to było ich pierwsze oficjalne spotkanie. Tak, teraz coś chłopakowi świtało. Miał ochotę na kawę. Nie, zaraz, to prawda, ale to nie ta myśl, którą powinien teraz pielęgnować. Hm... tak. Imię. Dla nowego lokatora pewnie pod wizerunkiem Xellosa znajdowały się trzy znaki zapytania. Nie ma co go trzymać w niepewności, lepiej uzupełnić mu Okno Statusu, żeby biedaka doinformować.
- Xellos. Xellos Moore. Władający, klasa NOT, rok pierwszy. Zrób wszystko co w twojej mocy, by nie nazywać mnie Pikselem, senpai - wyartykułował z siebie Władający Padem i odruchowo wykonał mały ukłon. Chociaż wychował się w Stanach Zjednoczonych to jego matka nauczyła go japońskich manier. Zwykle nie były one obecne w jego repertuarze, jednak wracały gdy przestawiał się w tryb otaku. Zwyczajnie podświadomie naśladował postaci z ekranu. Stąd również sufiksy i „senpai”. Jednak powoli na wierzch zaczęła wypływać otoczka osobowości Xellosa, która chroniła biednych, niczego nieświadomych ludzi przed spaczeniami jego własnego umysłu. Nowy lokator, potencjalny przyjaciel. Zaskakująco Moore lubił przebywać wśród ludzi, zatem lepiej, żeby wspomnieni sapiens sapiens mieli chociaż neutralne zdanie o nim. Co oznaczało, że obecnie priorytet otrzyma konwersacja, a nie przygotowanie kawy. Zapnijmy pasy i skrzyżujmy palce w nadziei, że Xellos nie straci w konsekwencji przytomności. Podrapał się nożyczkami po głowie i przemyślał stwierdzenie Salima z wcześniej.
- Głośne i blond to Aurora, moja broń. Różowe z cyckami powodującymi zaburzenia lokalnej grawitacji to Yuuna - uzupełnił, by nowy lokator mógł skojarzyć resztę mieszkańców. Skoro nie znał jego imienia, to mogło mu brakować innych. Chociaż logika nakazywała, by znał chociaż jedną z dziewczyn, inaczej właśnie przedstawił się niezwykle bezczelnemu włamywaczowi. Zaraz później dotarło do niego kolejne pytanie, które postawiło przed Xellosem kilka eschatologicznych problemów. Rozwiązał je przez zignorowanie ich istnienia. Zamiast tego poszukał wzrokiem okna i natychmiast zmrużył oczy, gdy uderzyło w nie z impetem światło. Wydawało się jakieś szybsze niż zwykle.
- To zależy, jaką mamy dziś datę? - zapytał już czystszym głosem, gdyż chrypka wywołana nieodzywaniem się do nikogo przez jakiś czas całkiem zanikła. Teraz mniej więcej zarejestrował w swoim umyśle szczegóły dotyczące Salima. „Wielkolud” to pierwsze, co u przyszło do głowy i tam już zostało na stałe. Zatem wreszcie zaatakowały. Będzie potrzeba sporo machin, by stawić im czoła, ale Władającym tytani nie są straszni.
- Prawdopodobnie tak? W każdym razie, miło oficjalnie poznać, Salim - chłopak otrząsnął się lekko z wizji gigantycznych przystojniaków zgniatających budynki pod stopami i odłożył na blat kuchenny nożyczki by podejść i podać rękę nowemu lokatorowi. Miło by było, jakby miejsce miało jakąś specyficzną nazwę, ale przecież nie może powiedzieć „witaj w apartamencie Yunyun”.
- Miło mieć męskiego współlokatora - dodał z lekkim uśmiechem, który jednak nie nadawał jego twarzy zbyt przyjaznego wyrazu, za co należy winić oczy, których nie powstydziłby się wampir-narkoman. I to jakiś z tych paskudniejszych, jak nosferatu.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Pon Lut 23, 2015 2:05 pm

Pierwsze oficjalne spotkanie taaaak? Nie cieszył się z tego. Koleś zawalający nocki. Pierwsze co wpadło do głowy Salima to prośba do wszelkich bóstw o w miarę grube ściany apartamentu blokujące wszelkie krzyki. Prawdziwy "gejmer" bez darcia ryja? Ustawiony na patrzenie ludziom na ręce umysł chłopaka nie widział innej opcji. W duszy więc nie był nastawiony pozytywnie.
- Xellos. Spokojnie, nie widzę powodu do nazywania Cie Pikselem, czy czymś... - Jedna z brwi Sala powędrowała w górę. Nie był obeznany z sufiksami wychodzącymi z języka japońskiego, nie miał więc zielonego pojęcia, czy jest obrażany, czy może to był chleb. Z tego też wynikał nerwowy uśmiech (drgające kąciki ust) i niepewny wypowiedzi ton. - Salim Wright, ostatnia klasa NOT od nieco przydługiego czasu. Mam nadzieję, że nie zgorszy Cie fakt, że mieszkasz pod jednym dachem z osobą, która nieco kiblowała - na chwilę przerwał, odłożył pusty już kubek na blat - na swoje usprawiedliwienie dodam, że było to z własnej nieprzymuszonej woli. - Wzruszył teatralnie ramionami, po czym wskoczył na stół kuchenny. Oczywiście siedział ze smukłą nogą na smukłej nodze, poza typowa dla niego.
Ze spokojem wysłuchał opisu reszty domowników, na tekst o piersiach Yuuny jakoś nie mógł się nie zaśmiać.
- No bez przesady, Yuuneczkę znam. I faktycznie, prawdopodobnie jej cielesne argumenty swoimi rotacjami wywołują wybuchy gwiazd, gdzieś daleko w innej galaktyce. Cóż, kosmici będą mieli powód do atakowania naszej planety - mówił przyjemnym dla ucha tonem, takim jakiego zwykle używał w rozmowach - oczywiście myląc rozmówców. Tak na serio głos Sala był nieznośnie chrypiący, mętny, ogólnie niezbyt przyjemny dla ucha. No chyba, że ktoś lubił, nie wnikając w ludzkie fantazje. - swoją drogą, przynajmniej dziewczyna szybko znajdzie faceta. Byleby normalny był, nie pierwszy lepszy zboczeniec. - Ciepły uśmiech nr 28. Tak sam od siebie Yuuny by na partnerkę życia nie wybrał patrząc na biust. Co jak co, wolał mieć sprawy pod kontrolą tzn. byleby się wszystko w dłoni mieściło. W przeciwnym wypadku nic tylko tynkować lub dusić się pod ciężarem męskich marzeń.
-  Ale Aurory nie kojarzyłem, dzięki za informację. - Mówiąc z całej siły unikał dłuższego kontaktu wzrokowego. Ach, szlag by czasem te przekonania.
- Maaaamyy dziiiisiaaaaaj... Eeeh. Nie wiem. Weekend, chyba, może. - Podrapał się niezdarnie po głowie. W sumie to nie ogarniał dzisiejszej daty. Ludzie, dopiero wstał, miał kaca i był zaspanym facetem! Nie wymagajcie myślenia!
- Nie gadaj, powinieneś się cieszyć z takiej ilości pań wokół siebie. Chociaż z drugiej strony, ja sam od siebie to nie chciałbym być obok kiedy dostałyby masowo okresu... - Skrzywił się. Pamiętał dobrze momenty, kiedy jego świętej pamięci broń miewała czerwone dni co w połączeniu z jej ciężkim charakterem tworzyło mieszankę wybuchową. Strach myśleć, aż się Władający wzdrygnął.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Pon Lut 23, 2015 5:30 pm

Co za miły chłopak, myślał Xellos. Zaraz później jego umysł z cichym kliknięciem zwrotnicy zmienił tor na kawę. Niestety nie dane było mu jeszcze rzucić się do jej robienia. Rozmowa zaczęła się na przedstawieniach, wpadła jak na trampolinę w sprężysty temat biustu Yuu i zaczęła tam przez chwilę skakać, bawiąc się przy tym świetnie.
- To tylko znak rozpoznawczy. Mam nadzieję, że nie używa dużej broni, w końcu te wierzgające góry tłuszczu muszą strasznie psuć jej balans - podzielił się swoją szczerą opinią otaku lekko kręcąc głową i rozkładając dłonie, gdy usłyszał co do powiedzenia na ten temat ma Salim. Resztę przyjął ze spokojem. Potwierdził też, że Władający przed nim nie jest Włamywaczem, w końcu znał „Yuuneczkę”. Z drugiej strony mógł to być sprytny podstęp, ale Xellos nie dbał o to aż tak bardzo. No i informacja o tej głośnej przynajmniej się nie zmarnowała.
- Nigdy nie rozumiałem tej całej afery z dużą ilością pań wokół siebie. Takie rzeczy kończą się dobrze tylko w anime i grach. Jasne, nie jest źle, ale nie przypomina to w niczym fantazji, jakie ktoś mógłby mieć - dodał chłopak na słowa Salima o ponurej idei zsynchronizowanych okresów. Wiedział dobrze o czym mówi, w końcu znał prawie wszystkie te anime i gry, co więcej sam też miewał różne fantazje na ich podstawie. Jednak bez problemu potrafił oddzielić rzeczywistość od fikcji. Taki słodko-gorzki scenariusz pełen romansów nigdy nie miał przyszłości. Dowodem na to była obecność Salima w mieszkaniu. W końcu pierwsza zasada scenariusza, w którym chłopak mieszka z wieloma dziewczynami to absolutny brak innych przedstawicieli płci męskiej. No chyba, że mówimy o bardzo hardcore'owych seriach, zwykle krążących w ciemnych zakątkach konwentów. Xellos osobiście nie był fanem. Inny dowód to fakt, że chociaż mieszkał w Yuu i Rorą przez jakiś czas, nie natkną się na żadną z nich jeszcze nago. Gdyby jego życie było anime, to studio dawno już poszłoby z torbami. I prawdopodobnie zostałoby też spalone do gołej ziemi przez zirytowanych fanów.
- W każdym razie mnie się lepiej gada z facetami. Odnoszę wrażenie, że dziewczyny są strasznie wrażliwe. Nigdy nie rozumiem czemu się denerwują. A gdyby wstał czerwony księżyc i Rora z Yuu zrobiły krwawy rezonans, to zawsze możemy zabarykadować schody na piętro i liczyć na to, że się nie przebiją - dodał chłopak z lekkim uśmiechem. W końcu kobiety w anime nie dostawały okresów. Nie było się czym przejmować. Czy raczej, tak myślał, gdyż jeszcze nie spotkał żadnej, która znosiła swój w zły sposób, dlatego czuł się bezpiecznie.
- Od tego są przyjaciele, nie?
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Pon Lut 23, 2015 9:21 pm

Pomasował skroń. Jedno z przyzwyczajeń, nie sposób z siebie wyrzucić. Zwykle dokonywał tego czynu w momencie głębokiego zamyślenia. Szkoda tylko, że obecnie myślał głęboko nad biustem Yuuny. Toż to był bardzo męski, ciekawy, interesujący i naukowy temat! Jej piersi tworzyły bowiem własną orbitę stworzoną z męskich oczu. W zasadzie każdych oczu, trzeba by ślepca żeby nie zauważyć takich pokaźnych bumbaków.
- Wiesz, zawsze może z rozbiegu nimi machnąć. Jak sobie jeszcze włoży jakiś w miarę twardy stanik to niemal siła młota. Po co komu broń jak masz zderzaki. Szkoda, że my panowie nie mamy takich zdolności, mamy jedynie prawo do marzeń i podziwiania. Hym... - zatrzymał się na chwilę w wypowiedzi - Chociaż podobno cycki są wypełnione męskimi pragnieniami. Yuunka była na tyle miłosierna, że zabsorbowała ich dużo i oto efekt. - Sam sobie pokiwał głową nie mogąc przy tym powstrzymać krzywego uśmiechu. Zwykle domowe otoczenie burzyło jego tarczę z wizerunku, nic więc dziwnego będzie w tym, jeżeli w pewnym momencie nie będzie taki miły i potulny. Oczywiście w granicach ludzkiej godności, rozsądku.
- Wiesz, różni ludzie bywają. Panie cieszą się z panów dla siebie, panowie z pań dla siebie. Taki życiowy schemat. A co do... Anime - odkaszlnął. Ten jego towarzysz coraz bardziej mu bladł w oczach. Tyle dobrego, że odróżniał rzeczywistość od fikcji. Podobno te całe otake tego nie potrafią. - to się nie wyrażę, zero pojęcia w temacie. Zwykle nie mam czasu na rozwijanie jakiegokolwiek hobby. W sumie na ledwo co mam czas. - Machnął niechętnie ręką wyrażając swoją i owszem faktyczną dezaprobatę. Bo serio nie miał czasu na NIC. Nawet jeśli teoretycznie posiadał przerwę to maszerował Wielmożnej Pani Dyrektor po obiad do biura. Naprawdę. Specjalne warunki w Shibusen były kurwami. Pomijając nienawistne myśli, a wracając do rozmowy - Sal zaśmiał się z wypowiedzi Xellosa, autentycznie. O dziwo powiedział coś wcale głupiego, chociaż nadal balansował na granicy dziwaka i niedoświadczonego życiem chłopaczka.
- Bo dziewczyny zwykle są wrażliwe, taka już ich narzucona z góry natura. Są rzekomo bardziej skomplikowane, a postały z jednej prostej kości. Widocznie to żebro musiało nieźle Adasia uciskać. Ale radzę się przyzwyczaić, wiesz prokreacja i te sprawy. - Sięgnął do chłopaka (wcale trudne to było) i poklepał go koleżeńsko po ramieniu.
Na słowa o przyjaźni go przez chwilę zamurowało. Nie spodziewał się czegoś takiego. Co nie znaczy, że mu miło było - w końcu to Salim. Po prostu miał kolejny powód do zminusowania stojącego obok osobnika. Chłoptaś był bowiem debilem, jednym z wielu, nabierających się na tą Czerwoną grę. Cóż. Bywa.
- Z tobą mogę uciekać nawet przed chmarą wkurzonych kobiet. - Odrzekł koleżeńskim tonem.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Wto Lut 24, 2015 3:36 pm

Kawa. Kawa. Kawa. Kawa. Och. Xellosa nagle olśniło. Przecież mógł jednocześnie mówić i coś robić. Co za genialna, rewolucyjna wręcz myśl. Kiedy wielkolud go poklepał po ramieniu, Władający naprawdę miał nadzieję, że kolana się pod nim nie załamią. Niepotrzebne się jednak martwił, smukły lokator nie włożył specjalnie wielkiej siły w swój gest. No i Xellos zawsze zapominał, że sam też ma dość zadowalającą budowę pod warstwami swoich przydużych ubrań, więc zwykły człowiek nie mógł i tak mu zrobić krzywdy takim prostych ruchem. To tylko wyobraźnia płatała mu figle, czy raczej te jej elementy, które dalej pokazywały mu obdartego ze skóry Salima wędrującego po mieście i niszczącego budynki.
- Z doświadczenia wiem, że lepiej przyjąć na siebie ich furię niż uciekać. To tylko je motywuje i nakręca - uśmiechnął się blado na ciepłe słowa Salima i delikatnie zdjął z siebie jego rękę. Zaraz potem ruszył do ekspresu do kawy i zaczął ją przygotowywać.
- Cóż, klasy nie wydają się wcale takie trudne, może ich poziom rośnie pod koniec roku, jednak przyjemniej uczy się o rzeczach związanych z opanowywaniem własnych... hm - tu chłopak przerwał na chwilę zastanawiając się nad doborem słów. Przy okazji manipulował przyciskami.
- … impulsów. Dla mnie to kwestia na tyle ważna, że wszystko wchodzi mi do głowy samo. A elementy edukacji ogólnej już mam w głowie z poprzedniego życia, więc też jest łatwiej. Poza tym nie mógłbym grać w quizy na Play Station... jestem raczej kiepskim nauczycielem, ale jak chcesz, mogę zawsze pomóc - wzruszył ramionami wbijając intensywne spojrzenie w bulgoczącą maszynkę i gotując kubek. Jego skupienie tworzyło wokół niego aurę, na którą niemal całkowitą wyłączność mieli mistrzowie sztuk walk. Gdy kubek wreszcie wypełnił się czarnym płynem, Xellos złapał za niego i odwrócił się do Salima.
- Chociaż być może lepiej będzie, jeśli poprosisz Aurorę - jeden łyk później martwe oczy chłopaka niemal magicznie przybrały o wiele bardziej zwyczajny, chociaż cyniczny i znudzony wyraz. Gdyby świat rzeczywisty miał dość przyzwoitości, by posiadać paski HP, to teraz jego rozmówca mógłby zobaczyć jak jego czerwień rośnie, zmieniając się w pomarańcz, żółć, zieleń i kończąc na błękicie.
- Ach, ale być może nie powinienem poruszać tej kwestii? W końcu jako starszy na pewno wiesz więcej... z drugiej strony jeszcze nie zdałeś... to raczej skomplikowane, hm. Cóż, życzę powodzenia w tym roku? - większa część tej wypowiedz była raczej mamrotaniem do samego siebie, jednak zakończenie, niezbyt składne, zostało skierowane prosto do Salima. I było raczej szczere, nawet jeśli trochę niestosowne. W końcu Xellos w życiu nie miał problemów  z nauką, wystarczyło pojawić się w klasie, by mieć wysokie oceny, jeśli tylko wyobraził sobie pasek dialogu pod nauczycielem, a test uznawał za wybory w ścieżkach eroge.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Sro Lut 25, 2015 1:25 pm

Jeżeli Salim posiadałby jakieś wskaźniki, na pewno obecne wypowiedzi Xellosa podnosiłyby mu ten należący do: "furii". Niestety, biedny otaku miał przed sobą uosobienie dziecka Kaiby Narcyza i Hulka. Ego podniecało tętniącą czerwienią dumę, a najmniejszy zły ruch wycelowany nawet niechcący w czuły punkt  wspomnianej wypłaszało z wnętrza Władającego ludzkie zahamowania, które no niestety udawał. Tyle dobrego, że wszystkiego nie niszczył. I nie robił się zielony.
No mniejsza o porównania, Sali się po prostu wkurzył, a dokładając do tego zaistniałe otoczenie - brak świadków, dom, chronienie własnego zdania - nowo poznany chłopak był tak trochę nieco zagrożony. Ale tylko tak trochę. Pamiętajmy o nie robieniu kaka w gnieździe!
- Ja z doświadczenie wiem, że zależy od baby - wzruszył ramionami z ponurym uśmiechem, po czym zeskoczył z blatu i ruszył do zlewozmywaka, w którym to umył ręce. Ciążyło na nich widmo dotykania tego tutaj padalca. Chłopak wytarł mokre dłonie w nagie uda, co było odruchem nabytym, na takiej samej zasadzie jak wycieranie brudnej twarzy ręką. Po tym jakże kulturalnym czynie obrócił się w stronę rozmówcy na pięcie.
- Bo te klasy uczą głupot. Gówno nigdy nie jest trudne do zrozumienia - syknął, jednak zaraz niemal natychmiast odkaszlnął i dodał: - a jak już wcześniej wspomniałem, to była moja własna wola. Niepotrzebne mi korki od pierwszaków. Mimo wszystko wiem dużo, wystarczy tylko chodzić na zajęcia. Ale dzięki za troskę, koleżko. - Mimo sporej dawki jadu w wypowiedzi nadal wydawał się uśmiechać. Nawet przeciągnął się luzacko.
- A jeżeli chodzi o Aurorę... To chętnie ją poznam. Niekoniecznie w celach nauki... No chyba, że ja ją czegoś nauczę. - Mrugnął do Xellosa, niby porozumiewawczo. - W sumie lubię blondynki. Poznasz ty mnie z nią? Wieeeeeesz... - przerwał na chwilę, przekręcił głowę na bok - Tak robią przyjaciele.  
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 28
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Sro Lut 25, 2015 1:37 pm

Można rzec, że wbiła się w rozmowę wręcz idealnie. I znów można nazwać to przeznaczeniem - gdyby na przykład zdecydowała się jeszcze wstąpić do sklepu po jakieś mniej istotne rzeczy, z pewnością przegapiłaby tak ciekawy temat, jakim była... ona sama.
Stanąwszy przed drzwiami, otworzyła je, możliwie najciszej. Wiedziała, że Pixel miał zwyczaj siedzieć po nocach, a braki w śnie nadrabiał za dnia - toteż wcale by się nie zdziwiła, gdyby okazało się, że o tej godzinie jeszcze przewraca się z boku na bok, mając w nosie wszystko i wszystkich. Z jednej strony chyba powinna coś z tym zrobić, ale z drugiej... to chyba było nie do końca możliwe.
Wchodząc do mieszania, usłyszała swoje imię. Czyli jednak nie spał, to już jakieś postępy. Drugi męski głos przez chwilę wprawił ją w konsternację - mieli współlokatora?
Dopiero po zastanowieniu się, przypomniała sobie, że Yuuna przygarnęła pod ich dach jakiegoś chłopaka. Aurie nie zdążyła się jeszcze z nim zapoznać - nie wychodził z pokoju zbyt często, a ona nie była zbyt nachalna, by męczyć go. W każdym razie dzisiejszy dzień był wręcz idealnym, by nadrobić zaległości towarzyskie! Odwiesiła szybko płaszcz, zdjęła buty i ruszyła w stronę kuchni
- Nie będzie musiał.- wcięła się w rozmowę wręcz bezczelnie, wchodząc do pomieszczenia, gdzie przebywali jej współlokatorzy. Zmierzyła ich spojrzeniem, po czym całkowicie ignorując strój Salima - a raczej jego brak, podeszła do niego i wyciągnęła dłoń, uśmiechając się promiennie.
- Jestem Aurora, miło mi Cię poznać!- odezwała się. Negliż mężczyzny zdawał się jej nie krępować - a jeżeli nawet, ukrywała to niemal idealnie.
Na chwilę przerzuciła wzrok na przyjaciela - jego ubiór i ogólny wygląd sugerował, że całkiem niedawno wyszedł z łóżka.
- Odetnę Ci kiedyś dostęp do internetu, przyrzekam.- mruknęła cicho, można rzec, że wręcz złowieszczo. Zaraz potem na jej twarzy znów pojawił się delikatny uśmiech.
- Pewnie niczego jeszcze nie jedliście... macie na coś konkretnego ochotę? - zagadała, zerkając to na rudego, to na Pixela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t90-promyk-jutrzenki#92
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Sro Lut 25, 2015 8:58 pm

- Rora, Salim. Salim, Rora - Xellos zdecydował przedstawić dwójkę sobie. Nie było to potrzebne, przynajmniej po jednej stronie, jednak postanowił być dobrym przyjacielem, a wyglądało na to, że z jakiegoś powodu wiąże się to z przedstawianiem swojej Broni innym. Hej, kim był Xellos, by krytykować społeczeństwo i jego dziwne reguły. Co do preferencji blondynek – to chłopak potrafił zrozumieć bez żadnego problemu. To – w dużym skrócie – przez nią właśnie tu był. Kiedy usłyszał kolejne słowa swojej przyjaciółki, to skrzywił się nieco.
- S-szczęśliwie bóg dał nam kawiarnie internetowe - zarzekł się unosząc jedną dłoń w górę w geście obronnym. W końcu nie zrobił nic złego, prawda? Hm. Prawda. Nie kłamał, nie zabijał, cudzołożyć by nie mógł nawet gdyby chciał... tak, jego sumienie było całkowicie czyste. Dlatego odetchnął i już z rozluźnioną ekspresją przemówił:
- Poza tym to nie twoja decyzja. Mamy dobre wyniki, przynajmniej chwilowo, więc nie masz na co narzekać - zauważył całkiem rozsądnie. W końcu Rora nie była jego matką ani opiekunką. Oczywiście ten argument pewnie nawet by nie zadziałał, a Xellos zostałby bezbronny wobec kobiecej determinacji, ale wolał o tym w ogóle nie myśleć. Mogło mu to tylko przysporzyć koszmarów. Tak. Był samodzielnym mężczyzną, niezależnym od nikogo. Jeśli chciał oglądać małe dziewczynki z różdżkami, to nikt, nawet Aurora, nie mógł mu tego zabronić. Ale nie było sensu o tym myśleć. Nie, Xellos walczył ze wszystkich sił, by o tym nie myśleć! Dlatego zajął się pozostałą częścią konwersacji.
- Cóż, co powiesz na... - nastolatek rozejrzał się po ścianach w poszukiwaniu zegarka. Znowu oślepiający blask dnia niemal zmienił jego siatkówki w popiół.
- … wczesne śniadanie? - zaryzykował zgadując porę dnia. Tak. Brzmiało to mniej więcej właściwie. O ile ciężko było zdecydować czemu Rory i Yuu nie było w domu, to widok Salima w bokserkach z kubkiem kawy pozwoliło mu wydedukować, że jest rano.
- Jajecznica może? - zaproponował, zadowolony z bystrości swojego umysłu i umiejętności myślenia w trudnej sytuacji. To jest takiej, gdy błękitne oczy świdrowały go (tylko w wyobraźni Xellosa) na wylot w oczekiwaniu na poprawną odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Sro Lut 25, 2015 10:18 pm

O, ależ cudowne maniery. Ktoś wtrącił się w rozmowę. Salim przekrzywił leniwie głowę w stronę nowej osoby w konwersacji i na chwilę zamilkł. Myślami oraz słowami. Nie był jakoś specjalnie zaskoczony, po prostu musiał przyjrzeć się tej osobie dokładnie, a wszystko to w celu określenia "jakości". Szybki wniosek: Wcale brzydka była ta Aurora. I wypowiadać się z sensem umiała, jakiś charakter chyba posiadała. Skąd niepewność? Mogła udawać. Miała przed sobą ludzia wyalienowanego ze społeczeństwa, raczej długiego znajomego, była u siebie w domu - co miała niby, rumienić się i w kącie chować?  
Mniejsza. Była jak na razie czymś ciekawszym od Xellosa. Swoją drogą to biedaka uratowała przed atakiem czerwonej wrednoty.
- Salim. Nowy lokator jak nietrudno zgadnąć -  kiwnął grzecznie głową z miłym uśmiechem nr 87, a potem jak gdyby nigdy nic ujął dłoń dziewczyny i ucałował udając wychowanego dżentelmena. Szkoda tylko, że siedział prawie nago. Trochę to psuło powagę sytuacji. Potem jednak musiał zwrócić uwagę na swojego nowego "przyjaciela". Jedna z jego czarnych brwi ruszyła do góry.
- Nie koleżko. To raczej pora obiadowa. - Odkaszlnął, uśmiech wrócił, znowu zwrócił się do blondynki: - Ja podziękuję. Nie będę się młodszymi wysługiwał. No i mam już za sobą jako taki posiłek. Mogę jednak pomóc, wcale zły ze mnie kucharz - ględził milutko. Tutaj nie kłamał - potrafił gotować. Bardziej co prawda orientował się w słodyczach oraz napojach, no ale jakieś podstawowe posiłki zrobić potrafił. Pomijając wymogi usługiwania Wielmożnej Pani Dyrektor, chłop mieszkał sam. Musiał sobie jakoś radzić, szczególnie kiedy fundusze nie pozwalały na jedzenie na mieście. Znowu usiadł na jakiejś pobliskiej szafce. Jego świeżo obudzonym smukłym girom nie chciało się stać. Nie mówiąc już o tym, że miał wolne. WOLNE. Mógł sobie w końcu odpocząć.
- Długo jesteście partnerami? Musicie być zżyci skoro razem mieszkacie - mało inwazyjnie stwierdził fakt celem rozbudzenia w obecnych tu osobnikach rozmowy. Nieco zazdrościł. Władający zwykle miał mało ciepłe stosunki ze swoimi poprzednimi partnerami, a jego świętej pamięci ulubienica mieszkała w akademiku. Z dwa razy chyba nocowała u rudego, ponarzekała na stan lokum, ale w sumie tyle ze wspólnego mieszkania. Hah. Przyjemne wspomnienia. Kiedy ubrała podkoszulek chłopaka. Albo jak spaliła mu patelnie, bo była dupą wołową w kuchni. Hyyy... Tak z drugiej strony. Ciekawe co robił teraz Elijah. Pewnie siedział z nosem w książkach. Nie był zbyt towarzyszki, na bank nie zgodziłby się mieszkać razem. Ej, moment. Dlaczego Sal zaczął myśleć o wspólnym mieszkaniu z tym mrukiem? Dla swojej wygody? Partner na wyciągnięcie ręki, może w innym środowisku by się ożywił. Ten jego obecny współlokator... Szkoda gadać. Tylko truł biednego chłopaczka. Tak. Zdecydowanie. Jak nie zapomni to zapyta Eliego o mieszkanie razem. Dla zdrowia psychicznego obojga.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 28
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Czw Lut 26, 2015 11:15 am

Niektórzy z pewnością by się zarumienili, albo poczuli skrępowani. Ona, choć nieprzyzwyczajona do takich interesujących widoków ( bo bracia się nie liczą ), zdawała się absolutnie tego nie zauważać. Widok dobrze zbudowanego ciała nie raził jej oczu - gorzej by było, gdyby zdecydował się przyprowadzić do mieszkania jakąś panienkę i urządziłby orgie na blacie stołu. Bądź co bądź, skoro Yuuna zdecydowała się na przygarnięcie Go do mieszkania, musiała być pewna co do zachowania i osobowości chłopaka - ufała dziewczynie, więc nie taktowała Salima ze swym zwyczajowym dystansem. Drgnęła nieznacznie i uśmiechnęła się, gdy ten ucałował wierzch jej dłoni. Dżentelmen w bokserkach, tego jeszcze nie grali.
- Brak snu w końcu da się we znaki, a skoro jesteśmy partnerami, czy tego chcesz czy nie jesteśmy złączeni.- mrugnęła do Pixela. Był jej władającym, więc to, czy w przyszłości Aurie dostąpi zaszczytu stania się kosą (mieczem?) śmierci, zależało w dużej mierze od Niego. Jeżeli mu nie pasowało, zawsze mógł zmienić broń!
Ha, ha. Nie mógł. Nie dałaby Mu takiej możliwości.
Być może według niego Aurie była upierdliwa i nieznośna, jednak gdyby ktoś ocenił to z boku, z pewnością uznałby, że się o niego troszczy. Zarówno w przyziemnych sprawach, jakimi jest chociażby gotowanie, ale nie tylko - ku jego irytacji, zadeklarowała się, że jeżeli tylko będzie taka konieczność, jest w stanie oddać za niego życie. W końcu byli partnerami i najlepszymi przyjaciółmi, prawda? Takie zachowanie było zrozumiałe.
Roześmiała się mimowolnie, gdy ten zaczął zgadywać, jaka jest pora dnia. Wczesny ranek już dawno minął, a nawet Aurora nie była tak bezduszna, by obudzić Go o takiej porze. A może powinna?
Po chwili jej wzrok znów spoczął na rudym.
- Nie traktuj tego jak wysługiwanie. Lubię gotować, szczególnie jeżeli komuś faktycznie to smakuje. - odezwała się. Z tym akurat nie było problemu - pomimo jej fantazyjnych i często dziwacznych pomysłów na danie, nikt nie narzekał. No, może raz albo dwa - czemu tak mało, bo oni chcą jeszcze.
Pytanie Salima na moment ją zastanowiło. Ten czas leciał wyjątkowo szybko, więc żeby nie skłamać, potrzebowała dosłownie chwili, by ułożyć sobie wszystko w myślach.
- Hm, z rok to już będzie, co nie Pixel?- zerknęła na partnera, jakby wyczekiwała na potwierdzenie jej słów.
- A Ty, Salim? Jesteś władającym czy zmieniasz się w jakąś superkozacką broń?- posłała Mu nieznaczny uśmiech.
Dużo się uśmiechała, jednak nie była typową nastolatką z ADHD. Na wielu ludzi jej pogodne, choć nienarzucające się nikomu usposobienie potrafiło działać pozytywnie - w końcu była świtem, brzaskiem.
Powoli zaczynała przygotowywać sobie wszystko do pracy - jakieś miski, miseczki, składniki i dodatki. Nie mówiła nic, co zamierza przygotować - choć w jej głowie już narodził się pewien interesujący plan.
- Białą, zieloną, czarną?- zagadała ich, gdy wystawiła na blat stołu trzy kubki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t90-promyk-jutrzenki#92
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Czw Lut 26, 2015 1:42 pm

To było całkiem intrygujące, ta cudowna wiara Aurory w  umiejętności Xellosa. Nie potrafił dobrze określić pory dnia, gdyż Rzeczywistość nie miała nawet dosyć przyzwoitości, by pracować w trybie 72-godzinnym, a ona oczekiwała od niego, by liczył czas w miesiącach i latach. Miał od tego kalendarz w Windowsie. Stąd też wiedział przed wszystkimi innymi, że Apokalipsa będzie miała miejsce w roku 2099. Naiwni Majowie, naprawdę, skoro byli tacy sprytni z tymi swoimi przepowiedniami, to czemu zwyczajnie nie otworzyli laptopa? I ważniejsze pytanie, czemu umysł Xellosa zajął się problemem niedoskonałości technologicznej Majów? Pomagało mu to odwrócić swoją uwagę od faktu, że jego nowy, półnagi współlokator zdecydował się nagle wziąć za rękę jego broń i go pocałować. Niewinny gest, który jednak z jakiegoś powodu sprawił, że jego brew drgnęła lekko. Jednak technologia dawnej Ameryki Południowej miała magiczny efekt uspokajający. Ale nie można uciekać od rzeczywistości wiecznie, w końcu ta bura, szara suka zawsze nas łapie.
- Może trochę krócej? Nie przypominam sobie końcowych egzaminów, więc przynajmniej nie cały rok... odpowiedział swojej partnerce. W końcu nigdy by jej nie zignorował, nawet jeśli pytanie brzmiało retorycznie. Osoby takie jak Rora były świetne w datach, rocznicach i pamiętaniu o ważnych dniach. Jeśli chodziło o Xellosa, to zapamiętywał tylko specjalnie ustawione eventy urodzin bohaterek w grach na PSP i PC, oraz terminy wychodzących nowych serii, tomów i odcinków. Resztą zajmowała się Aurora i jego kalendarz na smartfonie. Interesujący był problem zżycia. Wyglądało na to, że Xellos był do niego zobowiązany. Trochę niezręczne. Czy faktycznie mógł powiedzieć to o sobie i blondynie? Z jednej strony faktycznie byli przyjaciółmi, mieszkali w tym samym miejscu, trenowali często, do pewnego stopnia ufali sobie wzajemnie i bez problemu znosili swoją obecność, ale czy można to nazwać zżyciem? Xellos nie miał pewności. Ostatni funkcjonujący związek dwóch ludzi jaki oglądał skończył się, gdy jego matka zrobiła ze swojego męża sashimi i zostawiła go by gnił, czekając na powrót syna. Prawdopodobnie nie najlepszy model, ale też z tych długotrwałych jedyny, jakim nastolatek obecnie dysponował.
- I chyba tak, mógłbyś powiedzieć, że jesteśmy zżyci, dla ustalonej wartości „zżycia” - uzupełnił, zwracając się do Salima. Teraz, gdy chłopak odzyskał większą część swojej przytomności odczuł, że wolałby, by jego współlokator coś na siebie włożył. O ile nie przeszkadzało mu patrzenie na niego, to ubrania na pewno by nie zaszkodziły, a mogłyby pomóc.
- Poza tym, Rora, o ile jesteś świetna w wielu rzeczach i trudno sobie wyobrazić lepszą broń, to nie masz wiele pojęcia o superkozackości. Nie rozpoznałabyś modelu GN-007 nawet w podstawowej formie - pouczył lekko żartobliwie. Hmmm czy dodał przy okazji komplement, którego nie planował? Och, cóż, to przecież prawda, nie ma co się przejmować.
- Ale też jestem ciekaw którym z dwóch jesteś - dodał po chwili kierując pytanie do Salima. Natomiast gdy dziewczyna zaczeła wyjmować kubki, chłopak spojrzał na opróżnione naczynie do kawy i zdecydował szybko.
- Dr. Pepper dla mnie. Z ekstra bąbelkami. I parasolką - zamówił, udając – niezbyt zręcznie – postaci z tych nieco starszych filmów, gdzie dużo jest smokingów, lekko przydymionych barów i stołów bilardowych. No co? Mógł oglądać przecież inne rzeczy niż anime. To wolny kraj!
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Czw Lut 26, 2015 6:01 pm

Ze strony Aurory dobrze, że nie zachowywała się jakoś super mało oryginalnie - wszelkie rumieńce były passe. Szczególnie u młodych blondynek. Ta tutaj chyba wyraźnie była wcale głupia, ale miła na tyle by rozsiewać miłosierdzie na łąkach i uprawiać jak ziemniaki. Albo ryż. Pszenice. No cokolwiek uprawianego bardzo często. Warto też wspomnieć, że Salim miał kompletnie gdzieś swoją nagość. Był w domu, nie musiał marnować ciuchów, nie mówiąc już o tym że nic nie było wygodniejszego niż brak ubrań. Przysłuchiwał się ze spokojem dyskusji dwójki partnerów. Wiedział po swoich doświadczeniach, że relacje bron-władający były zwykle silne niczym stado wołów. Szczególnie, kiedy jedna strona była wyraźnie dominująca (tu Aurora), a druga jej grzecznie potakiwała (Xellos). No i nie idzie ukryć, takie sprzeczki były wcale nudne. Czerwony odezwał się dopiero zapytany. Przed tym nie ingerował zbytnio w czyny blondynki - jak już była taka chętna by niemal obcemu facetowi robić jeść to niech to robi. Czasami z babami nie ma co dłużej gadać, na jej słowa wzruszył tylko ramionami. Odezwał się zaś dopiero zapytany.
- Władający. Z dużym doświadczeniem w broniach, bo w porównaniu do was nie mam takiego szczęścia z zżyciem. Jeżeli wiecie o co chodzi - zaśmiał się krótko, przyjemnie, raczej w stronę dziewczyny. Xellos był takim tam pomiotem, ot siedział gdzieś w pobliżu.
- I zieloną proszę, jeśli można. - Mrugnął do Aurory. Ciekaw był cóż to takiego robiła. Założył nogę na nogę siedząc na blacie.
- A można wiedzieć co panienka planuje? - zapytał więc, w sumie nieco od czapy. Kiedy uświadomił sobie ten fakt było za późno na cofanie się. No, ale nikt mu nie zabroni rzucać losowymi tematami.
- A tak swoją drogą, Rora, jaką jesteś bronią? Ja tak od siebie powiem, że mój obecny partner to pistolet. Nie będę ględził jaki dokładnie, zwykle mało kogo to ciekawi. - Podrapał się po szyi i ziewnął. W sumie nie narzekałby na jeszcze trochę czasu do spania. Wspomniany kac zaczął o sobie przypominać. Łepetyna bolała niesamowicie, na szczęście na mdłości się nie zanosiło. Jeszcze. Oby dziewczyna operowała zjadliwą kuchnią, w przeciwnym razie będzie musiała męczyć się z widokiem wymiocin. Ej w sumie. Wcale zły pomysł obrzygać Xellosa. Tak dla śmiechu.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 28
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Czw Lut 26, 2015 7:16 pm

Już nie przesadzajmy, że Aurie była tak dominująca. O ile w kontaktach z ludźmi na ogół brakowało jej pewności siebie i trzymała się z boku, tak przy osobach bliskich pozwalała sobie na zdecydowanie więcej. A jeżeli chodzi o Pixelka... o niego po prostu musiała dbać. Takie głupie przyzwyczajenie, jeszcze z czasów, gdy wszystko było na jej głowie, bo była jedną ze starszych z rodzeństwa. Być może dlatego za cel życiowy postawiła sobie opiekę nad Pixelem, bo jeżeli nie ona, to kto? Jego rodziców tu nie było.
Machnęła lekko ręką na słowa Xelliosa. Może i krócej - Aurora sama nie była tego do końca pewna. Gdy była samotną bronią, dni dłużyły się jej niesamowicie. Mimo, że nie przepadała za zwracaniem na siebie uwagę i nie lubiła być w centrum uwagi, tak samotność była dla niej czymś najgorszym i przytłaczającym. Będąc sama szybko traciła motywację, a jej zachowanie można było porównać do Pixelkowego - siedziała zamknięta w pokoju, wychylając nos tylko wtedy, gdy skończyło się picie, lub po prostu zgłodniała. Mając Pixela i nowego współlokatora tuż obok siebie, nic dziwnego że wręcz promieniała. Nawet to, że może zrobić coś do jedzenia dla nowo poznanego Salima znacznie poprawiło jej nastrój - lubiła czuć się potrzebna. Czy to coś ważniejszego, czy zwykłe błahostki - czuła się dobrze wiedząc, że jej obecność w jakiś sposób może się im przydać. Przez głowę przemknęła jej Yuuna - ciekawe o której zamierzała wrócić. Może i dla niej powinna przygotować porcję?
- Szybko się nudzisz?- zagadnęła Salima, gdy ten wspomniał o swych zmianach w broniach. Może po prostu lubił zmiany i chciał wszystkiego w życiu spróbować, a może po prostu miał pecha i trafiał na samych buców. Kto tam wie.
Skinęła głową, odnotowując że dla Salima zielona. Tekst o Dr. Pepperze całkowicie puściła mimo uszu - dla niego niech będzie czarna. W końcu ani za białą, ani za zieloną zbytnio nie przepadał.
Nasypując poszczególne herbaty do kubków, zerknęła w stronę Xellosa. W pewnym sensie ucieszyło ją to, że zaszczycił ją tego typu komplementem. Choć sama o sobie tak nie uważała, cieszyła się, że przynajmniej On uważał ją za świetną.
- Dobrze, że Ty rozpoznasz. Dzięki temu się dopełniamy.- odparła, unosząc lekko podbródek.
Powoli zalewając herbatę gorącą wodą, zerknęła na Salima.
- Pytasz o posiłek? Właśnie tu mam trochę dylemat, bo nie bardzo znam Twoje preferencje. Na pewno nie przygotuję nic islandzkiego, żebyście nie dostali rozstroju żołądka...- odpowiedziała przeciągle, faktycznie zastanawiając się nad tym, co powinna przygotować. Islandzkie potrawy miały to do siebie, że były... specyficzne. Bardzo specyficzne. Więc może coś delikatnego, jakiś ryż z kurczakiem?
- Chopeszem.- odparła na kolejne pytanie, uśmiechając się szeroko. - Taki miecz z wygiętym w półksiężyc ostrzem.- odstawiwszy czajnik zaczęła gestykulować, chcąc mniej-więcej pokazać, jak to wygląda. Nazwa "chopesz" na ogół była dla ludzi nieznana, toteż z przyzwyczajenia wolała od razu wszystko nakreślić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t90-promyk-jutrzenki#92
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Czw Lut 26, 2015 10:29 pm

Nie było niczym specjalnie dziwnym, że Xellos odrobinę irytował się, gdy Aurora rozmawiała z innymi Mistrzami, zwłaszcza półnagimi. Źródło zdenerwowania było dla  niego nieidentyfikowalne, więc tłumaczył to jako instynkt Władającego. Oczywiście gdy miał czas i ochotę analizować własne myśli, czyli prawie nigdy. Przez niezwykle zaawansowany proces dedukcji chłopak skonkludował, że nie dostanie swojego Dr. Peppera. Czemu mu to robiono? Czemu? Czy był złym Władającym? Czy nie poświęcał Rorze dość czasu? Nawet ostatnio nikomu się nie naraził, przynajmniej nie celowo. Czy była to kara boska za grzech wypowiedzenia złego słowa na temat dwóch cudownych cycków Yuu? Przecież nie miał na myśli nic złego, był kompletnie obiektywny! W każdym razie, wyglądało na to, że dostanie herbatę czy mu się to podobało czy nie.
Tutaj wiele osób zastanowiłoby się i zapytało, czemu Xellos nie może zwyczajnie zignorować Aurory i wziąć z lodówki zachęcająco czerwonej puszki. Grupa ta prawdopodobnie nie wiedziała nic o chłopaku. Gdyby Władający Mangami był do tego zdolny, to nie miałby tak wielu problemów, z jakimi boryka się codziennie. Jeśli Aurora podjęła decyzję, że będzie pić herbatę, to pozostała mu tylko natychmiastowa, absolutna i bezwarunkowa kapitulacja. W przypadku ważniejszych spraw potrafił wykrzesać z siebie dość woli, przy przedstawić kontrargumenty i ich bronić, jednak w życiu codziennym był całkowicie bezbronny, tak długo jak jego partnerka się na coś zdecydowała. Nie przeszkadzało mu to, mógł zostawić jej wszystkie nieistotne kwestie związane z życiem z dnia na dzień i skupić się na oglądaniu anime oraz trenowaniu swoich umiejętności. Czasem też śnie. Chłopak stracił zainteresowanie historią życia Salima, zwłaszcza gdy Rorą go o to wypytywała. Jeśli będzie chciał się podzielić z nowymi znajomymi, to zrobi to w swoim czasie. Swoją drogą sam Xellos zakładał, że powód zmiany broni jego lokatora prawdopodobnie miał coś wspólnego z jego zblazowanym ekshibicjonizmem, chociaż prawdopodobnie się mylił. Nie lubił też fantazjować o życiu innych, dlatego o ile nadstawił ucha by usłyszeć odpowiedź Salima, to nie planował więcej strzelać.
Chłopak nie miał praktycznie nic do powiedzenia do czasu, gdy Rora znowu wróciła do kwestii jedzenia. Tu pojawił się mały problem. Nic wielkiego, naprawdę. Chłopak lubił jej kuchnię i właściwie rozumiał jej troskę o to, że pewnego dnia zmieni się w chodzący kubek z zupką chińską. I zazwyczaj był wdzięczny. Zazwyczaj. Ale dziś najzwyczajniej w świecie nie był głodny. Przynajmniej nie w tym momencie. W końcu spędził większość czasu wycinając i gapiąc się w ekran. O ile jego ciało samo pilnowało, by nie stracić formy bez konieczności ćwiczeń, to trudno się spala energię w bezruchu.
- Ekhm, Rora, dzięki, ale nie jestem głodny, więc nie zawracaj sobie głową moją porcją, albo zrób coś, co można potem odgrzać w mikrofalówce - powiedział łagodnie, podchodząc do blatu by przyjąć kubek od partnerki i przyjaciółki, gdy już zaleje torebkę herbatą. O ile nie przepadał za czarną herbatą, to było wiele rzeczy, które lubił jeszcze mniej. Na przykład mocna czarna herbata. Dlatego nawet jeśli wielu uznałoby to za afront i herezję większą od picia herbaty z torebki, to planował wyciągnąć woreczek z ziołami bardzo szybko, by napój nie stał się zbyt ciemny. W naturalny sposób stanął ramię w ramię z Aurorą. O ile w przypadku innych ludzi taki dystans był dla niego raczej nieprzyjemny, to islandzką blondyną spędzał ogromne ilości czasu, którego większość wypełniał taki lub inny kontakt fizyczny, dlatego jej bliskość absolutnie mu nie przeszkadzała. Cóż, pilnował, by ich ramiona niepotrzebnie się nie stykały, w końcu poza komfortem istniała też taka rzecz jak dobre maniery. Gdy Aurora wyjaśniała jaką jest bronią robiąc przeurocze gesty dłońmi, chłopak zaczął się zastanawiać czemu zwyczajnie nie zmieni kawałka swojej prawdziwej formy by zaprezentować. Gdy wpadło mu to do głowy, przemówił, łapiąc partnerkę lekko za nadgarstek.
- O ile to cudowna broń, to raczej mało kto ją kojarzy. Jak chcesz się przemienić, to cię potrzymam, byś nie zrobiła dziury w podłodze, w ten sposób Salim szybciej zrozumie. No chyba, że to niepotrzebne? - zapytał pozostałe osoby w pokoju mając wszelkie intencje puścić Rorę, jeśli tylko zniknie do tego powód. Oczywiście gdyby zdecydowała się na przemianę, to istniała tylko jedna osoba, która nadawała się do chwycenia za rękojeść. Jak dobrze, że przypadkiem był nią on sam. Być może w jego akcji tkwił ukryty instynkt, by zaznaczyć swoją pozycję jako „właściciel”. Jeśli tak, to był on tak głęboko, że Xellos nie miał o nim pojęcia. Ale raczej nie. W końcu to nieracjonalne i głupie.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Pią Lut 27, 2015 11:28 am

Zazdrość Xellosa, czy cokolwiek on tam okazywał był tak ważny jak cała jego osoba w tym pomieszczeniu. Czyli na Salimowe była niczym. Przecież nawet na chłopaka nie zwracał uwagi, w dodatku kiepsko rozumiał czyjeś uczucia. Jakby wiedział toby pewnie go jeszcze wyśmiał. Aurora była bowiem bronią białą - czyli z miejsca zostawała jedynie kimś do pogadania, zapełnienia czasu w przyjemny sposób. Sal wolał bowiem posługiwać się bronią zasięgową - co tu kryć dobrym był strzelcem, marnym wojownikiem wręcz.
- Zmiany nie są wcale takie dobre, wiem po sobie. Powiedzmy, że trudno się ze mną dogadać - odpowiedział na pytanie dziewczyny utrzymując żartobliwy ton. Nie zamierzał nowo poznanym opowiadać od razu o tym jakich to miewał kiedyś partnerów. I o tym, jak lądowali z nim w łóżku, a potem mieli ze wszystkim problemy. I kiedy starali się go przekonać do swojego. Albo jak uciekali kiedy dowiadywali się jaki paskudny charakter miał naprawdę. Już w szczególności zaś nie miał ochoty na opowiadanie o zgonie jednej z nich, który wcale nie był dla niego sprawą łatwą. Rzadko się przywiązywał, a kiedy już los wyskoczył z czymś takim. Musiałby być całkowicie wypranym z emocji skurwielem by to bagatelizować, nie wpaść w dołek. Musiałby też nie być sobą by przyznawać się do swojego załamania przed innymi.
Tak jeszcze o wszelkich orężach tnących - propozycje broni tego typu od razu odrzucał, nie miał więc tym samym powodu do zabawy w odbijanie. Nie żeby cenił sobie czyjeś pozytywne relacje, ale zwyczajnie nie widział w takich działaniach swojej wygody. No i miał już tego swojego Eliego. Chłopak miał wiele luk w charakterze, ale posiadał też mimo wszystko parę plusów: 1. Nie wydawał się lecieć na rudego. 2. Był pistoletem. Takie dwa punkty wystarczały by temu chłopaczkowi wiele wybaczyć. Nie żeby Czerwony się jakoś przywiązał bądź czuł odpowiedzialny za niego...
Zeskoczył z blatu, przybrał gotowość do odebrania herbaty. W sumie dawno zielonej nie pił. A właśnie.
- Jak już tak bardzo chcesz prosiłbym o coś lekkiego. Mój żołądek jest dzisiaj nie pierwszej świeżości, że tak to ujmę. - Stanął obok współlokatorki i złapał za pełny już kubek masując skroń wolną ręką. Nie chciał od razu truć się jakimiś proszkami przeciwbólowymi, nie miał żadnego zaufania do współczesnej medycyny, więc raczej uparcie będzie siedział z ponurym nastrojem i bolącą łepetyną, co oczywiście nie wróżyło dobrze otaczającym go osobom. Szczególnie tym, którym udało się wdepnąć mu na jego wcale dobre nerwy.
- I przy okazji chętnie pomogę, naprawdę. Skoro twój partner nie chce jeść teraz wychodzę na pana i władcę proszącego o posiłek. Mając wkład w obiad dla reszty domowników poratuję nieco swoją własną dumę, chyba wiesz o co mi chodzi? - Schylił się nieco by spojrzeć na dziewczynę dokładniej. Warto też wspomnieć, że wcale nie okrążał jej jak wilk czy coś w tym stylu - zachowywał przerwę między nimi. Czego jej partner raczej nie robił. Tak obserwując po zaistniałej głupiej sytuacji. Machnął masującą wcześniej czoło ręką w powietrzu, jakby odganiał od siebie opcje proponowanych tu występów.
- Nie rób ze mnie pajaca. Ogarniam o co chodzi twojej uroczej partnerce. - Uśmiechnął się - raczej do Rory. Zmrużył też oczy - raczej na Xellosa.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 28
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Sob Lut 28, 2015 9:04 pm

Najwyraźniej nie zdawała sobie sprawy, że atmosfera zaczyna robić się nieco przyciężka. A może doskonale o tym wiedziała, jednak nie zamierzała zmuszać ich by kochali się wzajemnie i uwielbiali? Przecież mieli do tego święte prawo. Zarówno Salim - który sam dał do zrozumienia że ma dosyć trudny charakter jak i Pixel, którego sposób bycia nie wszystkim musiał przypaść do gustu, mieli ciekawe, ale w pewnym sensie skomplikowane osobowości. Może i dobrze, że wróciła wcześniej do mieszkania - jeszcze pobiliby się czy coś... a przy niej jako-tako będą się hamować.
Już nie przesadzajmy, że Aurora była tak dominująca. Bardziej pasuje tu stwierdzenie - siła perswazji i perfekcyjnie wykorzystane zdolności dyplomatyczne. Szkoda, że potrafiła używać ich tylko i wyłącznie przy codziennym życiu, a podczas walki zdawała się być całkowicie zależna od Pixela. Skupiona na współpracy, nie nadawała się do samodzielnych misji, wymagających od niej podejmowania decyzji. Nie radziła sobie w tym.
Ale ale ale. Nie ma przecież człowieka, który byłby mistrzem w każdej dziedzinie, więc nawet Aurora miała pewne wady, które potrafiły uprzykrzyć życie. O tyle dobrze, że trafiła właśnie na Xellosa. Mogła polegać na nim całkowicie, miała do niego stuprocentowe zaufanie. Szczerze wątpliwe jest to, że z kimkolwiek innym byłaby w stanie dogadać się w taki sposób.
Słysząc, że Pixel nie ma ochoty na nic już miała zaprotestować, gdy ten wspomniał o zostawieniu jednej porcji na później. Tym razem to ona postanowiła skapitulować - "nie" w tym przypadku nie było ostateczne, więc cel - choć później, ma szansę na realizację.
- No okej, niech będzie.- posłała mu szeroki uśmiech. Zaraz potem zerknęła na Salima. Wiedziała doskonale co miał na myśli, mówiąc "nieświeży żołądek", jednak nie zagadała o szczegóły. Wspomnienie o imprezie równało się wspomnieniom o alkoholu... a to był temat tabu podczas kaca.
- Coś lekkiego...- zaczęła przeciągle. - A co powiecie na ryż z warzywami? Nie powinno podrażnić Ci żołądka.- dodała.
Kątem oka dostrzegła, że Xellos stanął nieco bliżej. Różnica wzrostu była niewielka, jednak widoczna. Auro wielokrotnie zastanawiała się, jak zabawnie wyglądałoby, gdyby sięgała mu do łokcia - musiałaby chyba stawać na palcach, by podać mu dłoń i sprawnie zmienić się w broń. Ale chyba gorzej by było, gdyby to on był niższy. No cóż, wniosek był prosty - dopasowali się bezbłędnie.
Czując wzrok Salima na sobie, również skierowała wzrok na Niego, co było absolutnie naturalnym i normalnym odruchem. Może pobrudziła się czy coś? Już otworzyła usta i miała o to spytać, gdy poczuła dotyk dłoni na nadgarstku.  
- Z wrażliwym żołądkiem często łączy się zmęczenie i nieogarnięcie, nie chodziło tu raczej o pajaca...- wtrąciła się niemal natychmiastowo, chcąc zdusić irytację Salima już w zarodku. Doskonale wiedziała, że Xellos nie miał niczego złego na myśli, a reakcja rudego była przesadzona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t90-promyk-jutrzenki#92
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Nie Mar 01, 2015 1:47 pm

Pierwszą rzeczą, jaką Xellos zrobił po usłyszeniu odpowiedzi tak Rory jak i Salima, który mógł mieć małe problemy z dystansem do siebie, nasz biedny i niezrozumiany otaku wypuścił rękę partnerki. Nie uczynił tego z jakąkolwiek emocją, czy to ulgą czy żalem. W końcu dotyk tej konkretnej osoby był tak naturalny, że zwyczajnie nie robiło mu różnicy w jedną czy drugą stronę, przynajmniej w obecnej sytuacji. Następnie przyszła pora na wyjaśnienie małego nieporozumienia. Właśnie dlatego świat rzeczywisty był taki problematyczny. W grach przynajmniej jeśli ktoś się obrażał, to miał przyzwoitość być słodką tsundere. Z drugiej strony być może właśnie o to chodziło? Xellos nigdy nie grał w pozycje przeznaczone dla dziewczyn, dlatego miał pewien problem z identyfikacją, ale... może Salim zwyczajnie był zbyt tsun, by pokazać swoją stronę dere? Teoria ta miała kilka dziur, ale pomyślmy... kolor włosów zdecydowanie się zgadzał. Nowoczesny archetyp potrzebował, z jakiegoś powodu, rudych lub czerwonych włosów. Sam Xellos był tradycjonalistą – blond i podwójne kucyki to najlepsze wsparcie dla archetypu, no ale nie mógł przeciwstawić się światu i jego tendencjom. Wysoki, być może trochę za wysoki, ale to również się zgadzało. Tsundere najczęściej były albo za wysokie, albo za niskie. Prawdopodobnie można było dopasować to również do mężczyzn. Niestety teoria waliła się jak domek z kart chwilę później, gdyż duża część jego zachowania nie pasowała. Na przykład brak paniki, gdy ktoś płci przeciwnej zobaczył go półnagiego. No i jego postawa wobec Rory była zbyt swobodna, chyba że zwyczajnie nie traktował jej dość poważnie, by aktywować kartę „tsun”. Hm. Do rozważenia na później i dalszych obserwacji. Czy w którymkolwiek momencie Xellosowi przyszło do głowy, że realne osoby trudno było dopasować do archetypów z mangi i anime? Nie. Nigdy. Robił to prawie zawsze, gdy spotykał kogoś nowego. Swoją drogą, jeśli już pytacie, Rorę miał za wyjątkowo mocno zmodyfikowaną przyjaciółkę z klasy. Już sam fakt tego, że musiał trzy razy przekręcić definicję, by dopasować do niej swoją partnerkę, powinien dać mu do myślenia, jednak Xellos nie byłby sobą, gdyby poddał się w obliczu takiej błahostki. Zatem, gdzie byliśmy? Och, tak. Wyjaśnianie nieporozumienia. Co za kłopotliwy tsundere. Hipotetyczny.
- Dokładnie, nie miałem niczego złego na myśli - powiedział Xellos unosząc przed siebie dłonie.
- Po prostu Salim-senpai ma problemy z nauką, dlatego założyłem, że nie pozna broni tak egzotycznej jak chopesz - wytłumaczył się z uśmiechem. Jego słowa były szczerą prawdą – przez myśl mu nie przeszło nawet, by traktować kogoś jak pajaca, lub w jakikolwiek inny negatywny sposób. Chociaż – żeby być absolutnie szczerym – na pewno istniał jakiś pajac, którego uraziłoby to sformułowanie. Może to porządni ludzie? Cóż, prawdopodobnie nie.
Podczas gdy Rora krzątała się w kuchni, w głowie Xellosa dojrzewała mała myśl. Ponieważ nie była jeszcze gotowa na przyjście na świat, a moment jest dobry jak każdy inny, możemy podsumować dotychczasową opinię otaku na temat nowego współlokatora. Pamiętajmy przy tym, że chłopak nie był najlepszy w ocenianiu innych.
Pierwsze wrażenie? Raczej przyjazny. Xellos nie rozumiał kilku jego zachowań, takich jak machanie głową w te i drugą stronę i przeciągnie sylab, ale Salim wydawał się być cywilizowaną osobą. Może w jego stronach to typowe zachowanie. Widział przecież często różnice między gestami jego matki i ojca. Co kraj, jak to mówią. Do tego pan Moore był ostatnią osobą, której przeszkadzałby brak kontaktu wzrokowego. Coś wewnątrz duszy mówiło mu, że istniał pewien dysonans pomiędzy traktowaniem jakie otrzymywał on sam i jego partnerka, ale tak było prawie zawsze. W końcu on był tylko niepozornym otaku, ona zaś ładną, skandynawską, przyjazną blondyną. Niebo i ziemia. W sumie co Aurora robiła z Xellosem? Pewnie nigdy się nie dowiemy. Dla dobra Władającego może to nawet lepiej. Co dalej? Biedaczek miał swoje problemy z edukacją i bóg wie czym jeszcze, ale Xellosa ani to interesowało, ani bawiło. Więc ogólnie rzecz biorąc – Salima odbierał pozytywnie. Ale otaku mylił się co do ludzi wcześniej i bez wątpienia zrobi to też w przyszłości.
- Swoją drogą, Rora - zaczął chłopak obserwując swoją partnerkę przy kuchni. Czemu zagadnął? Ponieważ jego mała myśl wykiełkowała wreszcie, gdy nie zwracał na nią uwagi. Teraz gdy ją zidentyfikował i zaakceptował, to nie mógł wyrzucić jej z głowy. Małe, irytujące kłucie w głębi czaszki. Jeden z kilku powodów jego bezsenności, chociaż prawdopodobnie jedyny niezależny od niego. Nie można było tego uczucia nazwać bólem – przynajmniej nie na tym etapie. Raczej przypominało ono niemożliwe do załagodzenia swędzenie. Albo początki syndromu odstawienia. Uważny obserwator prawdopodobnie dostrzegłby, że źrenice Xellosa drgnęły nieznacznie i trochę się zwęziły. Ale kto by chciał patrzeć w oczy Władającego, gdy obok niego stała jego broń? Tak działały też sztuczki magiczne – Rora byłaby olśniewającą asystentką. Oczywiście w przypadku Xellosa zadziałałby nawet spragniony kaktus, który w opinii wielu był ciekawszym widokiem.
- Jak już gotujesz, to zrób coś na drogę - powiedział raczej enigmatycznie, zwiększając o kilkanaście centymetrów dystans między sobą a Aurorą.
- Oczywiście tylko jeśli masz czas dziś ze mną wyjść - hm. To zabrzmiało Nieodpowiednio, nawet w uszach Xellosa. Normalnie nie owijałby w bawełnę, ale przy nowym lokatorze wolał nie wygłaszać takich stwierdzeń jak „dawno czegoś nie zabiłem, czas to zmienić”. Oczywiście wobec Aurory nie użyłby tych dokładnych słów, jednak taki byłby główny sens. To mogłoby dać Salimowi mylne wyobrażenie o jego nowym mieszkanku. Okej – częściowo mylne.
- znaczy, na misję oczywiście, misję - dodał Xellos nerwowo, by uniknąć nieporozumień. Ponieważ miał do czynienia z Aurorą, to mógł prawdopodobnie liczyć na to, że jego towarzyszka zrozumie jego intencje. W końcu nie ukrywał przed nią swoich niewesołych tendencji – był do tego zwyczajnie niezdolny. Oczywiście nawet gdyby potrafił oszukać partnerkę, to by tego nie zrobił. To powiedziawszy, zawsze istniała szansa, że jego niezbyt klarowne słowa i ogólne braki w zdolnościach komunikacji skutecznie przeszkodzą Aurorze w czytaniu między wierszami.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Wto Mar 03, 2015 7:30 pm

Trzymał jeszcze jako takie pozory do czasu. Bo przecież musiał się ładnie uśmiechać do Aurory, odpowiedzieć, że obiad pasuje, jakoś stłumić w sobie fakt zignorowania szczerych chęci pomocy przy przygotowaniu jedzenia. Niestety jednak, Ci idealni partnerzy z bajki. Że też takie gówna musiały chodzić po ziemi i psuć nerwy innym. Jak nie trzeba to jednogłośni. Chociaż blondynce idzie wybaczyć, miła, ładna. Xellos jednak po raz kolejny złapał za nieodpowiednią dźwignię w panelu rozmowy. Po raz kolejny. Awaria już nastąpiła, dopiero jednak teraz pojawiło się odpowiednie "bum".
Władający uderzył w blat stołu, dość mocno by wywołać jakiś większy hałas. Szybko pożałował - bębniło mu w uszach nieskazitelnie, masywny ból głowy to nie przelewki. A może to ta złość wprawiała mu wszystkie naczynia krwionośne w stan niebezpiecznego pobudzenia? No mniejsza. Tyle dobrego, że nie robił się czerwony na twarzy. Wtopiłby się jeszcze w barwę włosów.
- Tak jak o pajacach mowa... Roruś, naucz swojego partnera słuchania ze zrozumieniem, póki nie zdziadział. - Kiwnął głową na dziewczynę. - Pozwolicie... Ale chyba daruję sobie jedzenie w tym momencie. Świeże powietrze lepiej mi zrobi - oświadczył sucho i ignorując wszelkie czynniki zewnętrzne ruszył najpierw do siebie - po ubrania - potem na dwór. Gdzieś na miasto. Gdziekolwiek. Wtryniając do ust przy okazji fajkę.
Naprawdę. Potrafił przetrzymać atak na swoją osobę. Nie miał jednak żadnych predyspozycji do trzymania się dobrze kiedy coś zahaczało o te ponure rany na godności. I na uczuciach, tych prawdziwych. Tych przez które nie miał chęci na uczęszczanie na zajęcia... Tak dość sporo czasu w sumie. Mniejsza ile dokładnie. Teraźniejszość. Hym. Ciekawe co robi ta pała Elijah... Jak szczyla nie zastanie u niego w pokoju będzie na niego czatował, jak swoją farbę do włosów ceni!

z/t
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 28
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Czw Mar 05, 2015 8:04 pm

Może to dobrze, że Salim spasował. Aurora niezależnie od tego jak bardzo była kochana i uprzejma, nie miała ochoty być rozjemcą w konflikcie, który zbliżał się nieubłaganie. Trzymając język za zębami zerkała na rudego spod grzywki, bo o ile wiedziała, czego może spodziewać się po Xellosie, tak jego nie znała w ogóle. Może rzuci się z pięściami? Wyzwie? Był wściekły i choć nie okazywał tego wprost, Aurora nie miała najmniejszych problemów by to wyczuć.
Jej twarz pobladła. Niezależnie od tego, czy sprawa była słuszna czy nie, Aurora nienawidziła konfliktów. Jakichkolwiek. Zawsze była zdania, że to najprostsze rozwiązanie sytuacji - a przecież jeżeli była możliwość by nie doprowadzać do sporu, dlaczego nie dążyć do niej?
- Jak wolisz.- odparła, siląc się na neutralny ton głosu. To, że był cięty na Pixela sprawiło, że przez moment poczuła irytację. Co z tego, że miał zły humor i beznadziejnie się czuł? To w żaden sposób nie dawało mu przyzwolenia na ciśnięcie po innych. Może faktycznie to było lepsze - on odetchnie, oni odetchną. - Do później.- dodała, gdy ten wychodził. A co niby, miała zatrzymywać Go siłą? Łapać za ręce i błagać by nie wychodził? Lepszego wyjścia jak to nie zauważyła.
Skoro Pixel nie był głodny a Salim wyszedł, machnęła ręką na gotowanie. Jak gdyby nigdy nic odstawiła rzeczy na swoje miejsce, pochowała składniki do lodówki. Oparłszy się o blat szafki, odwróciła się w stronę partnera i ująwszy herbatę w dłonie, przyjrzała Mu się uważnie.
Jego słowa w pewien sposób ją zaniepokoiły. Wiedziała, co działo się z Xellosem, gdy zbyt długo zwlekali z wykonaniem jakiejś misji. Choć nie do końca cieszyła ją ta "cecha" chłopaka, nie mogła przecież zrobić nic, by się jej wyzbyć. Pewne rzeczy są od nas niezależne i w tym przypadku tak właśnie było z Pixelem.
Kiwnęła w zamyśleniu głową.
- Teraz, zaraz, już?- upewniła się, wlepiając w Niego przeszywające spojrzenie błękitnych oczu.
- A jest jakieś zlecenie, misja, cokolwiek? Wiesz, że nie jestem zwolenniczką łapania przypadkowych wiedźm czy potworów, którzy nikomu nic nie robią i żyją w zgodzie z ludźmi...- odezwała się.
Nie miała problemów z innymi rasami. W końcu ona sama nie była do końca normalna - bo kto normalny ma zdolność zmiany w broń? Każdemu dawała równe szanse i w sumie to było dobre podejście - bo dzięki temu zyskała wspaniałego przyjaciela, jakim był bibliotekarz w Shibusenie.
Upiła łyk herbaty, najwyraźniej zastanawiając się co zrobić w zaistniałej sytuacji. Wiedziała, że zwlekanie z misją męczyłoby chłopaka, co tym samym - stawało się dla niej realnym zagrożeniem. Zdawała sobie z tego sprawę.
- Jeżeli chcesz, to w sumie możemy na coś pójść. I tak nie mam nic lepszego do roboty, a zawsze to jakaś duszyczka więcej dla mnie.- odezwała się, wzdychając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t90-promyk-jutrzenki#92
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Pią Mar 06, 2015 11:39 pm

Co za wrażliwa osoba. Być może to jeden z tych „emo”, o których Xellos tak dużo słyszał. Najpierw ma dobry humor i opowiada o przyjaźni, żartuje a potem co? A potem nagle strasznie się irytuje. Zupełnie bez powodu. Cóż, po prostu niektórzy tak mieli. Tyle dobrego, że gdy Salim uderzył ręką w blat, dało się bez problemu wykluczyć jego członkostwo w grupie tsundere. No chyba że to naprawdę skomplikowany sposób na ukrycie swojego zakłopotania. Kiedy Salim nazwał go „pajacem”, przedstawiło to dwie możliwości. Albo chłopak zrobił to bez większego powodu, jako wybuch psychozy, albo on sam – Xellos – uczynił coś, co wyprowadziło go z równowagi. Jeśli historia jest jakimś wyznacznikiem, to prawdopodobnie to drugie. Niestety w żaden sposób biedny Władający-Otaku nie potrafił rozszyfrować co takiego zrobił nie tak. Nie skłamał i nie próbował go obrazić... cóż, koniec końców to nie miało znaczenia. Pewnie mu przejdzie, gdy złapie trochę świeżego powietrza. Xellos miał ważniejsze problemy niż Salim. Na przykład uczucie delikatnego kłucia w tyle głowy. Nie przeszkadzało mu to jednak w żaden sposób odpowiedzieć Rorze na jej pytanie. Swoją drogą, za każdym razem gdy ta para islandzkich oczu wbijała się w niego, to czuł się jak na szpilkach. Tych od fakirów, nie butach, chociaż dyskomfort z punktu widzenia Władającego musiał być podobny.
- Cóż, nie ma wielkiego pośpiechu - powiedział chłopak, który w końcu wcześniej zasugerował, żeby Aurora zrobiła im coś na drogę. Zwłaszcza, że zadanie było w granicach miasta.
- Poza tym też nie lubię polować na niewinne osoby - dodał Xellos, dodając dwa miligramy wyrzutu za sugerowanie, że podobają mu się takie eskapady. A nie podobały. W żadnym wypadku. Chociaż prawdopodobnie, gdyby odkładał polowania dość długo, w końcu by je polubił.
- Zamiast tego mam miłe i przyjemne zlecenie niemal pod samym domem - oświadczył, pokazując partnerce kopie zlecenia, które zarezerwował poprzedniego dnia, zanim zaczął bawić się w wyklejanie swojego albumu. Oczywiście nie miał dowodu na to, że będzie to miłe i przyjemne. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, dokąd ich zabierało.
- W końcu jak trudna może być misja w cyrku? - zapytał podnosząc bardzo nieprzyjemną flagę. Być może gdyby wyspał się lepiej, to zauważyłby, że z punktu widzenia narracji i bezpieczeństwa, tego rodzaju stwierdzenia powinny być unikane za wszelką cenę. Nie było co rzucać wyzwań światu.
Powrót do góry Go down

avatar
Uczeń NOT
Posty : 28
Data dołączenia : 21/02/2015

PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   Sob Mar 07, 2015 12:24 pm

Gdyby wcześniej pojawiła się w mieszkaniu z pewnością nie miałaby problemów z dostrzeżeniem tego, że Salim zwyczajnie podśmiewał się z Pixela. I nie chodzi tu o jej zdolność obserwacji innych ludzi - prawdopodobnie każdy człowiek by to zauważył. Każdy, oprócz samego Xellosa.
Jej partner był naprawdę cudowny i kochany. Uwielbiała go i nigdy, przenigdy nie zamieniłaby na kogokolwiek innego! Miał masę zalet, które sprawiały że jest wyjątkowy i niesamowite. Ale Aurora musiała być szczera - natura poskąpiła mu zdolności społecznych. Nie potrafił czytać ukrytych znaczeń, mimiki i gestów. W tym przypadku za ich obojga nadrabiała Aurie.
Właściwie na raz wypiła herbatę, która wciąż była gorąca, parząc sobie tym samym język i policzki. Odstawiwszy pusty kubek, westchnęła.
- Wiem, słońce. Wiem.- odezwała się, nagle rozumiejąc, jak jej poprzednie słowa o zabijaniu niewinnych mogły zabrzmieć. Poczuła się strasznie głupio, że wypaliła z czymś takim.
Odsunęła się od szafki, po czym dosyć pewnie podeszła do Pixela i objąwszy Go za szyję, mocno przytuliła. Nie wymagała od niego inicjowania tego typu gestów, co nie oznaczało, że sama się w nich ograniczała. Wręcz przeciwnie. Lubiła okazywać sympatię ludziom, których faktycznie nią darzyła. Przez dłuższą chwilę po prostu stała wspięta na palcach i nie puszczała jego szyi. Dopiero po jakimś czasie puściła go i cofnęła się o krok. Na słowa o misji skinęła głową, po czym wzięła w dłonie kopię zlecenia i zapoznała się z nim dokładnie.
- No to nie ma co zwlekać. Jesteś gotowy? Daj mi chwilę, tylko się przebiorę i przygotuję coś do jedzenia...- zerknęła na Niego spod grzywki i uśmiechnęła się pogodnie. Ostatnim gestem jakim Go obdarzyła było nieznacznie poczochranie jego bujnej fryzury, po czym jak gdyby nigdy nic zaczęła przygotowywać posiłek na później.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://deathcity.forumpl.net/t90-promyk-jutrzenki#92
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Apartament Yuuny i nie tylko~!   

Powrót do góry Go down
 
Apartament Yuuny i nie tylko~!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Death City :: Off-top :: Fabularne-